Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 27 października 2026

#recenzjePi "Czarownice ze Springfield. Życie i śmierć w Nowym Świecie" Malcolm Gaskill

SALEM - myślę, że większość kojarzy? Lecz przed SALEM, było SPRINGFIELD - a o tym już może nie każdy słyszał. Malcolm Gaskill zrobił, co w jego mocy, by tę sprawę nagłośnić... zwłaszcza, że zdaje się być zapomnianą i niechcianą nawet w samym SPRINGFIELD. Jego CZAROWNICE ZE SPRINGFIELD - ŻYCIE I ŚMIERĆ W NOWYM ŚWIECIE, to nie tylko pozycja popularnonaukowa, historyczna, ale także interesująco opowiedziany rozdział opowieści pt. LUDZKOŚĆ.


Książkę czyta się jak wciągającą powieść, jak świetnie skonstruowaną fikcję - tylko, że to prawda. Autor powoli wprowadza czytelnika w mentalność roku 1651... i okolic. Napięcie stopniowo narasta, szerzą się teorie, obywatele SPRINGFIELD wpadają na dziwne pomysły i łączą "niepołączalne" fakty. To ty rzuciłeś urok na moją krowę! To ty! I tak dalej, i tak dalej.


Jest to jednak odmienna od SALEM opowieść, choć ma wiele punktów wspólnych. Gaskill zaprezentował historię procesów o czary z dziwnie nietypowych stron. Jesteśmy jakby uczestnikami - my czytelnicy - tej paranoi i ją zaczynamy dzielić z bohaterami. Tutaj każdy ma swoje powody, by wierzyć w uroki, a zarzuty pozornie mogą wydawać się sensowne. Wkraczamy na niebezpieczny grunt domysłów podsycanych strachem i ta wybuchowa mieszanka - cóż - wybucha nam w rękach.


"... choroba dziecka nie była naturalna." - a przecież to znak, że wmieszały się w sprawę złe moce, czary, uroki - sam diabeł. I faktycznie, czytając tę pozycję odnosi się wrażenie, że diabeł miał tu wiele do powiedzenia - ten diabeł, który ukrył się w ludziach... bo przecież nie od dzisiaj wiadomo, że piekło jest w nas. Zaskakującą i godną pogratulowania rzeczą jest umiejętność autora do przekazywania spraw niemożliwych, jako pewnych i "dziejących się". Gaskill wzniecił w czytelniku głód opowieści i dzięki temu przekazał smutną prawdę o ludzkości.



CZAROWNICE ZE SPRINGFIELD, to opowieść, która potrafi być aktualna i dzisiaj - wymaga tylko korekty CZARÓW jako metafory spraw różnorodnych. Jest to pozycja dopracowana, przejmująco dokładna w faktach, w źródłach, w obrządkach. Okazuje się, że jest to porządne studium ludzkiej natury i lęków. Strach jest tu motorem sprawczym, a reszta już sama się pisze. Bardzo ciekawa i ważna karta historii - ciekawa, ważna i oczywiście... straszna. Do tego stopnia trudna dla niektórych - że wciąż stanowi cichą nieobecną w codziennej, jasnej obecności miejsc przesiąkniętych przeszłością.

czy to sąd? czy czary mary?
HISTORIAi
bo.wiem
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
egzemplarz recenzencki

  π

1 komentarz:

  1. hmmmm.... jak łatwo strach i uprzedzenia potrafią przejąć kontrolę nad ludźmi, a przecież te mechanizmy są aktualne również dzisiaj. Książka zapowiada się niezwykle interesująco i skłania do refleksji nad ludzką naturą. 📚 Dziękuję za przybliżenie tej mniej znanej, a jakże ważnej karty historii!

    OdpowiedzUsuń