Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 12 października 2026

#recenzjePi "KRONIKI AMBERU" tom I (1-5) Roger Zelazny

Ojjj długo zastanawiałam się nad sięgnięciem po KRONIKI AMBERU. Zawsze coś mi stało na przeszkodzie, zawsze było co innego do czytania, zawsze odkładałam "na później". Teraz już nie mam wymówek, ponieważ Zysk i S-ka zachwyciło mnie tym wydaniem! Jest przepiękne i zapowiada prawdziwie magiczną, szaloną podróż.

W TOMIE 1 dostajemy aż 5 tomów razem KRONIK AMBERU i to jest bardzo dobry zabieg, choć gorzej się trzyma w łapkach książkę, ale przyłóżkowy, nałóżkowy stoliczek i sprawa rozwiązana. Z miejsca informuję, że jeszcze ie pożarłam wszystkich 5 tomów w tym jednym zawartych - jestem w trakcie, ale to dobry czas, by napisać o tej książce. Raz, ponieważ właśnie zadebiutowała w tej nowej szacie wykreowanej ręką Jędrzeja Chełmińskiego (obraz na okładce). Dwa, że jest to lektura idealna na jesień, długa, wciągająca, z niezwykłym światem przedstawionym (a właściwie światami przedstawionymi) - światotwórstwo jest tu znakomite, pomysł doskonały i wykonanie! Ach wykonanie Rogera Zalaznego! Jak ja bym chciała serial, świetny serial na podstawie KRONIK AMBERU!


Mam przedziwne wrażenie, że Victoria Schwab w swojej znanej serii ODCIENIE MAGII mogła inspirować się KRONIKAMI AMBERU. Nic w tym dziwnego, ponieważ są one stawiane obok takich tytanów jak WŁADCA PIERŚCIENI Tolkiena, PIEŚŃ LODU I OGNIA Martina, czy ZIEMIOMORZA Le Guin. To klasyk! I zupełnie mnie to nie dziwi.


Pierwszy tom DZIEWIĘCIU KSIĄŻĄT W AMBERZE zaczyna się trochę jak THOR filmowy i bardzo mnie to kupiło, takie uziemienie fabuły i bohatera ("uZIEMIENIE"). Dobrze też czyta się pierwszą osobę, narracja jest przekonywująca, naturalna, ale ma w sobie coś z elegancji, której brakuje "ziemskim" myślom. Tutaj należą się podziękowania i brawa dla tłumaczki - Pauliny Braiter!


Nasz główny bohater - książę Corwin - może przypominać na początku... trochę... cyborga, takiego Schwarzenegger'a w TERMINATORZE (naprawdę mi się tak to skojarzyło), ale to tylko początkowa wizja, która przechodzi dalej we wspomnianego THOR'a. Ogólnie, miałam podczas czytania (mam nadal, bo nadal czytam) wiele różnych skojarzeń filmowych i literackich - co oznacza, że ZELAZNY był faktycznie mistrzem opowieści, gdyż połączył wiele rozmaitych archetypów w jedno i pewnie wyznaczył ścieżkę współczesnym.


KRONIKI AMBERU wydane są, jak wspomniałam, zachwycająco. Piękna okładka Jędrzeja Chełmińskiego! Barwione brzegi, które sprawiają, że opowieść dostaje jeszcze bardziej magicznej szaty i zapowiada czary. Grzbiet elegancki, wyważony, spójny! Czekam na TOM 2 oczywiście!

ze świata, do świata
KRONIKI AMBERU
tom 1
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

   π

4 komentarze:

  1. Nie da się zaprzeczyć, że to przepiękne wydanie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z „Kronikami Amberu” mam ten problem, że sama koncepcja wielu światów i alternatywnych rzeczywistości potrafi wciągnąć bardziej niż niejeden rozbudowany system magii. Ciekawi mnie zwłaszcza Corwin, bo bohater, który nie może ufać nawet własnym wspomnieniom, daje autorowi spore pole do budowania napięcia. Z drugiej strony przy takiej liczbie intryg i rodzinnych konfliktów łatwo chyba zgubić emocjonalny kontakt z postaciami. To jedna z tych serii, do których warto podejść bez pośpiechu, żeby docenić nie tylko sam pomysł, ale i to, jak Zelazny go rozwija.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mnie zaciekawiłaś tą serią!

    OdpowiedzUsuń