Łączna liczba wyświetleń

środa, 27 maja 2026

#recenzjePi "PÓŁNOCNA DORGA Saga Sigrun * Ja jestem Halderd" (tom I) Elżbieta Cherezińska

PÓŁNOCNA DROGA, czyli monumentalny cykl skandynawskiej powieści historycznej pióra Elżbiety Cherezińskiej. Wydawnictwo Zysk i S-ka pokusiło się o podarowanie czytelnikom nowego wydania i tutaj dostajemy w TOMIE I tom 1 i 2 idąc starym wydaniem. Najpierw poznajemy SAGE SIGRUN i jej niezwykłą, piękną, romantyczną, choć osadzoną w twardych realiach historię. Następnie przychodzi czas na JA JESTEM HALDERD, czyli opowieść o kobiecie, której miłość w oczach męża nie była dana. Halderd musi zmagać się od początku swej ziemskiej wędrówki z przeciwnościami, świat wymagał od niej zawsze siły, wytrwałości i odwagi. Losy tych dwóch kobiet splatają się i choć nie będzie to znajomość łatwa - to okazuje się konieczna.


Elżbietę Cherezińską już poznałam za sprawą jej GRY W KOŚCI oraz ŚMIAŁEGO i SZCZODREGO, ale uczciwie przyznaję, że tamte pozycje nie zrobiły na mnie AŻ TAKIEGO wrażenia, jak PÓŁNOCNA DROGA. Od pierwszych stron zaangażowałam się i poczułam wielką sympatię do - najpierw SIGRUN, następnie HALDERD. Z tej książki wypływa wielkie "kobiece męstwo" - brzmi dziwnie, lecz nie znajduję lepszych słów.



Jednak PÓŁNOCNA DROGA, to nie tylko te KOBIETY, choć one są fundamentem, spoiwem, źródłem wszystkiego. PÓŁNOCNA DROGA jest także powieścią historyczną, rewelacyjnie osadzoną w czasie, oddającą realia skandynawskie przełomu X i XI wieku. Trochę to taka ODYSEJA, tylko w wersji, w której drogę muszą budować kobiety - dla siebie i dla tych, o których warto walczyć.


Piękna opowieść - napisana w niezwykle czuły, angażujący sposób. Cherezińska w PÓŁNOCNEJ DRODZE pokazała swój talent w pełni i pochwaliła się talentem do tworzenia złożonych psychologicznie postaci. Tutaj cały czas coś się dzieje, a na dworach roi się od nietypowych intryg. Trudno czasem wyczuć charakter danego bohatera - dopiero jego czyny zaczynają to odkrywać i to bardzo mi się podoba. Ponadto książka jest zjawiskowo wydana! Rewelacyjna, absolutnie rewelacyjna okładka tego nowego wydania zmusza do przeczytania - zatem czytajmy!

droga jest inna dla mnie - inna dla ciebie
tom I
PÓŁNOCNA DROGA
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

   π

sobota, 23 maja 2026

#recenzjePi "JAŚ i MAŁGOSIA" Stephen King (tekst), Maurice Sendak (ilustracje)

"Dawno, dawno temu, kiedy waszych dziadków jeszcze nie było..." ludzie opowiadali sobie dziwne historie. Przekazywali ustnie opowieści, od których włos na karku się jeży! I wspaniale! Bo dzięki takim ludziom możemy nadal bać się razem, idąc przez ciemny las, z Jasiem i Małgosią.

Grimmowie sprezentowali światu baśnie, które nie bez przyczyny zna cały świat. Wielu powie: to nie dla dzieci! to zbyt brutalne! Ja powiem - to baśnie, historie z morałem, z przesłaniem, piętnujące zło, bo w tych opowieściach zło ponosi karę. Myślę, że dzisiejsze literackie podniebienia bywają zbyt... "francuskie", podczas gdy wkoło brutalność zarzuca internetowe sidła na nasze dzieci. Zatem JAŚ I MAŁGOSIA będzie książką idealną dla dużego i małego... zwłaszcza ta wersja JASIA I MAŁGOSI! Opowiedziana na nowo przez mistrza horroru Stephena Kinga, zilustrowana zaś przez jednego z najlepszych ilustratorów, jacy chodzili po tej ziemi - czyli Maurice Sendaka ("Tam gdzie żyją dzikie stwory"). Cóż... brzmi pysznie - niemal tak pysznie, jak chatka z piernika...


Wydawnictwo Dwie Siostry podarowała nam prawdziwą perłę literatury dziecięcej - klasyk nad klasyki i to w najpiękniejszej z możliwych form, która powstała przy udziale dwóch tytanów: jeden tytan słowa, drugi ołówka.


Książka wygląda zjawiskowo! Prezentuje się doskonale pod każdym względem. Ma cudowną obwolutę, papierowo - przyjemną, a pod nią... złą czarownicę, wiedźmę, pożeraczkę dzieci. Całość trafnie oddaje klimat starych książeczek dla dzieci, które pełne wspomnień, cieszą oko i ducha. Kolory są oddane w wierny, dokładny sposób, a leśne gęstwiny wręcz wiją się nam po dłoniach.


Oczywiście JAŚ I MAŁGOSIA, to opowieść pełna niepokoju, ciemności i strachu - ale jest w niej światło i ta, tak wyczekiwana przez dobro "boska sprawiedliwość".


Stephen King wpuścił do historii o rodzeństwie swoje, niepowtarzalne tchnienie i na nowo ożywił chatkę z piernika. O JASIU I MAŁGOSI można wiele pisać, ale to, co TRZEBA napisać, to to, że mamy tutaj opowieść absolutnie ponadczasową, zawsze aktualną i niosącą w sobie ogromny ładunek emocjonalny. Czytelnik podczas lektury doświadcza rozmaitych uczuć, idzie ciemną doliną poprzez strach, lęk, samotność, zdziwienie, oburzenie, obrzydzenie, po podziw, odwagę, nadzieję i sprawiedliwość. Dla mnie to KLASYK i KLASA, to historia, którą TRZEBA znać, WARTO mieć - a jeśli już MIEĆ, to właśnie w tym, wyjątkowym wydaniu od Dwóch Sióstr!

samotność w lesie
Wydawnictwo Dwie Siostry
egzemplarz recenzencki

   π

czwartek, 21 maja 2026

#recenzjePi "KOCIA KOŁYSKA" Kurt Vonnegut (ponowne spotkanie)

KOCIA KOŁYSKA, była moim pierwszym spotkaniem z KURTEM VONNEGUTEM i było to spotkanie fatalne... więc postanowiłam spotkać się z nim jeszcze raz - najpierw przeczytałam inne jego książki i każda zrobiła na mnie wyjątkowe wrażenie. Teraz przychodzę ponownie z KOCIĄ KOŁYSKĄ i biję się w piersi - bo doświadczenie życiowe diametralnie zmieniło moją opinię.

VONNEGUT był pisarzem absolutnie niezwykłym, niepowtarzalnym, którego pióro kąsa jak żądło. mamy tu humor, ale jest to zawsze humor gorzki.KOCIA KOŁYSKA jest zaś wyróżniającym się przykładem błyskotliwej diagnozy gatunku zwanego "ludzkość" i niech to ogryzek - jest to diagnoza boleśnie prawdziwa.


Ja nawet nie wiem, co powinnam napisać przy tej korekcie opinii. Jedyne co się ciśnie w atrament, to to, że pomyłki się zdarzają. Jednak, to nie jest tak, że nie rozumiem swojego zdanie sprzed lat. Rozumiem i widzę w nim nawet słuszność postawioną w odpowiednim kontekście czasowym. Aczkolwiek kontekst czasowy się zmienił... choć nadal uważam, że KOCIA KOŁYSKA nie jest dobrym wyborem na początek przygody z VONNEGUTEM.


Na koniec pragnę zaznaczyć, jak świetnie wydane się książki tego pisarza przez Zysk i S-ka. Rewelacyjne projekty okładek Jędrzeja Chełmińskiego oraz świetnie tłumaczenie Lecha Jęczmyka (KOCIA KOŁYSKA). Bardzo polecam - każda z opowieści VONNEGUTA poszerza horyzonty.

dojrzała zmiana
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

   π

niedziela, 17 maja 2026

#recenzjePi "Ewangelia według Orli" Eoghan Walla

Żałoba po stracie matki - gdy ojciec pije, mała siostra... jest mała, a Orla już dłużej tak nie może. Eoghan Walls napisał EWANGELIĘ WEDŁUG ORLI z empatią czternastolatki, która krzyczy o uwagę, błaga o pomoc. Pisarz wyciągnął do niej dłoń. Dłoń człowieka, który zapytany Jak ma na imię? Odpowiada Jestem Jezus, Syn Boży.

Mamy tu do czynienia z książka zanurzoną w realizmie magicznym po duże, słoniowe uszy. Stylem i narracją przypomina mi trochę powieści Maxa Portera - zwłaszcza atmosfera prezentowanej historii jest podobna do tej z LANNYego. Bardzo klimatyczna rzecz i bardzo przejmująca. EWANGELIA WEDŁUG ORLI jest też tajemnicza, a czytelnik chce wiedzieć, czy Orla naprawdę spotkała Jezusa i uciekła z nim z domu na kradzionym rowerze?


Powieść Walls'a jest symboliczna, pełna metafor i klimatów sennych, delirycznych, nierzeczywistych. Czytelnik staje się świadkiem "dziwnych" cudów i eksplozji silnych emocji. Książka do połowy jest naprawdę świetna, po połowie tempo spada, tajemnica staje się nieco mniej ciekawa, ale przez całą lekturę EWANGELII WEDŁUG ORLI śledzimy losy rozpaczy i zagubienia, oraz ucieczkę od przygnębiającej, szarej rzeczywistości. Czy to się może udać? Czy da się uciec przed sobą?


Jest też wątek cyrkowy... słoniowy, który wpada w fabułę niczym bomba z opóźnionym zapłonem. To jednocześnie festiwalowy, kolorowy, egzotyczny akcent i akcent ciężki jak łańcuch skuwający słona. Tutaj nasuwa się kolejne pytanie: Czy słoń ucieknie z cyrku? A może słoń wcale nie chce uciekać? Uważam, że warto zapoznać się z tą pozycją. Jest oryginalna, porusza ważne tematy w sposób niestandardowy i zapada w pamięć - jest też świetnie przetłumaczona przez Agnieszkę Myśliwy.

Kim jesteś Jezu?
Seria z Żurawiem
bo.wiem
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
egzemplarz recenzencki

   π

czwartek, 14 maja 2026

#recenzjePi "NA JEDNO PUB" Karol Kalinowski, Michał Śledziński

Kto nie lubi PUBów? Mam nadzieję, że tu takich nie ma! Klimat, inspirujące miejsce dla poetów, pisarzy i malarzy... to tutaj dziennikarze spotykają się ze swoimi super ważnymi informatorami, a faceci w czerni rozpracowują kosmitów... Trochę mnie poniosło? Może troszeczkę - ale nie bardzo, bo NA JEDNO PUB, to komiks, który bezkompromisowo szusuje po gatunkach, od gangsterki, ostrej sensacji, przez science fiction, pokręcony romans po horror i istne gore. A piwko musi być - wybitne!


Dwaj brawurowi twórcy komiksów Karol Kalinowski i Michał Śledziński połączyli siły i stworzyli coś oryginalnego, wciągającego, prawdziwą czarną komedię, która w przewrotny sposób mówi o człowieczeństwie więcej, niż w dosłowny gargantuiczne tomy z milionem słów. Serwuje się tu czytelnikowi dramaty, kryzysy psychiczne. podłość i miłość, przyjaźń i zdradę. Myślę, że trzeba mieć bardzo "żywy" umysł, by stworzyć taką ruletkę postaci - a każda z nich pełnokrwista, istotna i robiąca różnicę.



Oczywiście kreska jest świetna - kreska i kolory. Tutaj nie ma półśrodków, nie ma drogi na skróty, bo twórcy poszli na całego. Praca wykonana perfekcyjnie, z dbałością o szczegóły, co przekłada się na niepowtarzalną atmosferę prezentowanych miejsc. Wydarzenia osadzono na dobrych fundamentach, na wiarygodnych relacjach między bohaterami i choć mamy tu absurdy, mamy fantastykę, superbohaterstwo w krzywym zwierciadle, to okazuje się, że właśnie to szaleństwo jest metodą na pokazanie prawdy o świecie. Świecie zdziczałej konkurencji, braku skrupułów i sytuacji, w której tylko dobre piwo może nas ocalić.



Dla mnie NA JEDNO PUB, to przygoda, z której wychodzi się z podniesioną głową i uśmiechem na twarzy. Mordobicie ma tu wymiar - heh - egzystencjalny. Cóż, barmanka, poeta, stary pijak, piękna lesbijka i panda prosto z Chin... to nie mogło się nie udać. Bardzo polecam! Szkoda przegapić...

piwo nalej!
Wydawnictwo Kultura Gniewu
egzemplarz recenzencki

   π

wtorek, 12 maja 2026

#recenzjePi "NIESAMOWITE POKOLENIE przewodnik po zabawie i wolności w świecie pełnym ekranów" Jonathan Haidt, Catherine Price, Cynthia Yuan Cheng

Ta książka mnie zaskoczyła, nawet nie wiem, czy nie jest to największe zaskoczenie tego roku - ja zupełnie nie spodziewałam się, że będzie to tak dobra pozycja! A jest absolutnie świetna - pod każdym względem. Myślałam raczej, że to kolejna książka z nieco infantylnym podejściem do tematu zagrożeń związanych z nałogowym patrzeniem w ekrany telefonów... ale nie! Nie ma tu nic, ale to nic banalnego.


NIESAMOWITE POKOLENIE - PRZEWODNIK PO ZABAWIE I WOLNOŚCI W ŚWIECIE PEŁNYM EKRANÓW, to złożona książka - złożona z komiksu, ciekawostek i naukowych przykładów, a całość napisana jest genialnym, przystępnym, angażującym stylem, który mnie zwyczajnie wciągnął i nie mogłam oderwać się od lektury.


Mamy tu do czynienia z czymś niezwykle wartościowym, mądrym, inspirującym i poszerzającym horyzonty. Jednak to, co w tej książce najważniejsze, to jej moc. To nie są zwykłe treści, nad którymi przechodzi się w sumie... to obojętnie. Oj nie! Tutaj mamy przykłady z życia, prawdziwych bohaterów, którzy dają swoje świadectwo - jak to było na uwięzi błyszczących ekranów i jak to jest, gdy się z tej uwięzi wyrwało. NIESAMOWITE POKOLENIE wzrusza z sposób nieoczekiwany, bo nikt nie przejdzie obojętnie obok swojego zmarnowanego czasu... a ta pozycja ten czas punktuje bezbłędnie.


Jest też element szoku. Tak! To jest szokująca książka, bo odsłania mechanizmy kontroli "wielkich" tego świata, kontroli nad nami, nad naszymi dziećmi i nad ich umysłami. Obserwujemy, niejako z boku, grupę dzieciaków, które zamiast się bawić i rozwijać wlepiają oczy w świecące blaszki, które mówią im jacy powinni być, a jacy nigdy nie będą. Dostajemy lekcje tworzących się kompleksów, depresji i samotność, a media społecznościowe jawią się w swej pełni zjadaczy życia.



Jednak NIESAMOWITE POKOLENIE jest tak dobre nie dlatego, że to pokazuje, ale dlatego, że pokazuje, jak to zmienić i jak to można zmienić. Nie jest to żaden banalny poradnik, a przykłady z życia wzięte. Nie mogę wyjść z podziwu dla twórców, którzy zadbali o każdy szczegół i należą im się duże brawa - bo może dzięki tej książce dzieciństwo jakiejś młodej duszy zmieni się na dobre, na pełne przygód, na zdrowe. Rewelacyjna rzecz! Ogromnie polecam każdemu - staremu i młodemu ponieważ wszyscy tkwimy w tym internetowym bagienku po uszy.

książka, która walczy o Twój czas
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

   π

niedziela, 10 maja 2026

#recenzjePi "RODZINA CHANNINGÓW" Mrs. Henry Wood

Po POSIADŁOŚCI EAST LYNNE i BŁĘDNIKU przyszedł czas na RODZINĘ CHANNINGÓW. Poprzednie książki czytałam z zainteresowaniem, acz znużenie niestety także się pojawiało. Przy RODZINIE CHANNINGÓW schemat jest dokładnie ten sam - jest zainteresowanie, ale jest też znudzenie. Wynika to zapewne ze stylu, który jest mocno... rozciągnięty, przegadany i autorka powtarza wielokrotnie te same emocje, bazuje też na tych samych schematach. Jednak książek MRS HENRY WOOD nie czyta się dla szybkiej akcji, a raczej dla teleportacji do minionego świata, w którym siadywało się wieczorami przy kominku i czytało fragmenty powieści całej rodzinie.


Przyznaję, że pisarka ma szczególne upodobanie do spraw trudnych, niesprawiedliwych, zdających się być bez wyjścia. W jej dziełach zawsze dominuje patos - co może współczesnego czytelnika nieco drażnić, ale jeśli sięgamy po tę literaturę świadomie, to element drażniący musi odpaść - bo literatura z epoki wiktoriańskiej charakteryzuje się często przegadaniem, emocjonalną "wirówką", rozkładaniem problemów na miliony kawałków i wyolbrzymianiem czynów nie wymagających wyolbrzymiania. Nie jest tak zawsze, bo np. Dickens zdecydowanie się od tych niepotrzebnych dłużyzn ustrzegł, ale nie od dłużyzn w ogóle - tylko, że Dickens był prawdziwym mistrzem pióra, niepowtarzalnym talentem... a niestety, z całym szacunkiem dla MRS HENRY WOOD - no jej brakuje tego niezwykłego, literackiego wyczucia. Lecz nie oznacza to, że jej twórczość nie posiada walorów! Posiada absolutnie - tylko wiktoriańskie w stylu nieco telenowelowym.


RODZINA CHANNINGÓW jest o tyle ważną pozycją, że zajmuje się tematami niestety zawsze aktualnymi - czyli niesprawiedliwością i fałszywymi oskarżeniami. Również mamy tu wspaniałe sądownictwo - na które osobiście reaguję silną alergią. W wielu miejscach ta opowieść przypominała mi SAMOTNIĘ Dickensa, posiada podobne problemy, wielu bohaterów, gargantuiczny rozmiar i skupia się wokół jednej familii i jej wzlotów i upadków.


Uważam, że RODZINA CHANNINGÓW jest pozycją godną polecenia. Maria Czarnecka wykonała wielką pracę przy tłumaczeniu a Zysk i S-ka zadbało o najlepsze wydanie tej klasyki. Cóż - klasyki nigdy za dużo i zawsze będę ją polecać. Ta pozycja jest gorzko-słodka, moralizatorska i wzniosła, ale jest też przy tym bardzo ludzka, odwołuje się do nieprzemijalnych wartości, lojalności, wiary, rodzinnego wsparcia w dramatach i miłości. To taka klasyczna klasyka z czasów starej Anglii.

kto pierwszy rzuci kamień...
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

   π