Łączna liczba wyświetleń

środa, 30 września 2026

#recenzjePi "Mój przyjaciel KIM DZONG UN" Keum Suk Gendry-Kim


Keum Suk Gendry-Kim jest wyjątkową autorką powieści graficznych. Jej prace są reporterskie i mają wiele wspólnego ze świetnym, wnikliwym dziennikarstwem. Miałam wielką przyjemność poznać jej PIESKIE SZCZĘŚCIE (cudowna, wzruszająca opowieść), oraz rewelacyjne, autobiograficzne CZEKANIE. Teraz przyszedł czas na kolejną pozycję tej artystki - MÓJ PRZYJACIEL KIM DZONG UN i jest to szalenie mocna rzecz.


Pierwszym powodem, dla którego warto sięgnąć po tę pozycję, jest jej walor edukacyjny. Z tej powieści graficznej/komiksu dowiadujemy się wiele o historii Korei Północnej - Korei Południowej, o znaczeniu międzynarodowym obu państw i o międzyludzkich stosunkach, o realnych dramatach i o - co oczywiste po tytule - dużo o DYKTATURZE i tej mocno wyróżniającej się RODZINIE KIMÓW.



Autorka odkrywa przed nami historie zaskakujące, opinie rzadkie i prezentuje najwyższy poziom dokładności w zbieraniu materiałów. Sprawnie, pięknie łączy wątki tworząc nie tylko mocną warstwę informacyjną, ale także emocjonalną. I własnie to jest kolejny powód, dla którego po MOJEGO PRZYJACIELA... warto sięgnąć. Warto - bo to opowieść, która wpada w serce, jest wzruszająca a przedstawieni w niej bohaterowie - prawdziwe osoby - już zawsze będą miały COŚ do powiedzenia.


Komiksy Keum Suk Gendry-Kim, są także piękne technicznie i artystycznie. Ilustratorka używa oryginalnej palety kolorów, nie przesadza, stawia na minimalizm w barwie, ale to się świetnie sprawdza. Także kadry łączy mądrze, dzięki czemu przed oczami czytelnika wyświetla się dobrze zmontowany "film".


Zdecydowanie jest to pozycja wartościowa. Dla mnie była w wielu momentach zaskakująca i przerażająca jednocześnie. Jest w niej jednak wiele ciepła i "dobrego człowieczeństwa". To też obraz wojny i tego, co konflikt potrafi zrobić z ludzkim życiem. Bardzo polecam, nietuzinkowa, inteligentna, z nutą najlepszego dziennikarstwa, reporterski warsztat połączony z artystycznym uniesieniem.

KIM jest KIM?
Wydawnictwo Kultura Gniewu
egzemplarz recenzencki

   π

sobota, 26 września 2026

#recenzjePi "SPOWIEDŹ TRADERA" Gary Stevenson

Kim jest TRADER? Cóż... dla mnie, to spekulant finansowy, ale oficjalnie jest osobą, która kupuje i sprzedaje celem osiągnięcia zysku. W grę wchodzą aktywa, analiza rynku i zarządzanie ryzykiem. Taka osoba w banku służy do... naciągnięcia Cię na grubą kasę... czyli wpuszcza w kanał - choć w teorii nie ma z klientem kontaktu, jednak dla mnie to bez znaczenia - banki mają pieniądze> Jakie?!!! Czyje?!!!. Oczywiście dobrze zarabia, jednak z książki Garyego Stevensona jasno wynika, że jest to gra niebezpieczna nie tylko dla potencjalnego "klienta - ofiary", ale także dla "myśliwego".

Mam koszmarnie złe zdanie o bankach, dla mnie to piękne oszustwo. Wszyscy jesteśmy konsekwentnie ogrywani przez banki, które to realnie nami rządzą. Stevenson zdobył się na odwagę i napisał autobiograficzną książkę o tym, co wie, co przeżył i o tym, że jest się czego bać. Śmiało można nazwać tę pozycję horrorem - i tutaj potwory są o wiele straszniejsze od tych, w poczciwych "kobietach w czerni", "nawiedzonych domach", czy innych "draculach".


To, co mnie absolutnie zaskoczyło, to styl w jakim książka została napisana. Niezwykle lekki i wciągający i co ważne - literacko... naprawdę ładnie. SPOWIEDŹ TRADERA, to dobry kawał słów i masa mocnych zdań. Jest to książka silnie ucząca a, że uczy przez strach, to uczy skutecznie - nie da się z głowy wyrzucić tego lęku przez złodziejem i mobberem.


Bardzo polecam, bo otwiera oczy. Gary odważył się na szczerość i może nie jest to szczerość bezinteresowna, ale można z niej prawdziwie skorzystać. Ważna lekcja dla współczesnych i po lekturze jeszcze mocniej chcę zamieszkać w środku lasu, bez zasięgu, bez internetu - z dala od potworów.

potwory są wśród nas
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

   π

piątek, 25 września 2026

#recenzjePi "SPORTY W DECHĘ" Bartosz Ratajczyk

W moje ręce trafiła bardzo ciekawa książka dla dzieci... tzn. myślałam, że jest to książka "dla dzieci", ale po zapoznaniu się z nią stwierdzam, że jest to książka, która będzie idealna dla dzieci, dla młodzieży i dla dorosłych. Dlaczego? Już tłumaczę. 

SPORTY W DECHĘ Bartosza Ratajczyka, to ślicznie wydana pozycja, barwna, z mnóstwem ilustracji - ilustracje wprost wylewają się z każdej strony! I każda dotyczy - oczywiście - sportów z deską w roli głównej. Pomysł świetny, wykonanie również solidne i żywiołowe... jak na sport przystało. 

Pierwszym i chyba najważniejszym argumentem za "nieokreśloną grupą wiekową" - czyli za tym, że każdy coś z tej książki dla siebie może wziąć niezależnie od wieku - jest fakt, że nie mamy tu fabuły, czy konkretnych bohaterów, tylko moc informacji. Myślę, że śmiało można tę pozycję zakwalifikować do edukacyjnych... ale i nawet trochę popularnonaukowych (trochę, gdyż nie jest to pogłębiona analiza SPORTÓW W DECHĘ, tylko raczej skupisko najważniejszych cech omawianych aktywności, ale i technicznych aspektów łączących się z tymi sportami). 

Zadziwiła mnie ilość ciekawostek, informacji o SPORTACH z DESKĄ na tapecie. Bartosz Ratajczyk przedstawia czytelnikowi znaczenie konkretnych słów, pokazuje trochę historii i techniki np. jak powstają deski? Mamy nieco fizyki, szczyptę biologii i dużo przyrody... bo szumiące liście dają znaki, wiatr boczny bywa istotny a falę trzeba umieć złapać. 

Jeśli chcecie wiedzieć KIM JEST SHAPER?, Cóż to jest ZRYWKA? I chcesz poznać BHP SPORTÓW W DECHĘ - to to jest książka dla Ciebie. Może zainspirować, zachęcić do działania, odkryć talenty np. artystyczne i rozwinąć wiedzę, która może wydaje się popularna, ale okazuje się, że jest elitarna. 

Ilustracje Bartosza Ratajczyka są specyficzne i mają swój oryginalny styl. W tej kresce i kolorach widać energię i taki pozytywny flow, który rewelacyjnie pasuje np. do SURFINGU. Autor/artysta wcześniej już stworzył podobne publikacje, czyli O ROWERACH i KOLEJ NA POCIĄGI. Jak zauważyłam, są to pozycje, które tworzą ciekawą serię i są spójne. Nie poznałam tych tytułów, ale myślę, że na podstawie SPORTÓW W DECHĘ mogę spokojnie stwierdzić, że gdy ktoś lubi rowery, pociągi lub deski, to ucieszy się z takiego prezentu. 


na dechę a będzie w dechę

Wydawnictwo EZOP 

egzemplarz recenzencki 

   π

środa, 23 września 2026

#recenzjePi "Baśń o Bajarzu" Grzegorz Janusz (scenariusz), Ernesto Gonzales (rysunki)

BAŚŃ O BAJARZU - czy można sobie wyśnić lepszą opowieść... lepszą opowieść od opowieści o opowiadaczu? Przyznaję, że dla mnie, to szczyt szczytów. Mój ulubiony, ukochany temat! To tak, jak świetne biografie o pisarzach, rysownikach... tylko, że w formie BAŚNI!!! Czyi magia wszędzie i na serio. Przepiękna koncepcja - bardzo dobrze zrealizowana. 


Ludzie, to gatunek, który baja i baja i baja i baja. Przychodzimy po pracy do domu i bajamy o tym, jak nam minął dzień, kto był czarnym charakterem, a kto dobrą wróżką chrzestną. Kochamy opowiadać historie i własnie na tej miłości zbudowali swój komiks Grzegorz Janusz i Ernesto Gonzales. 


Grzegorz Janusz postawił u starszych czytelników na sentyment, wspomnienia z dzieciństwa typu "Za siedmioma wydmami..." zaś młodszy czytelnik może podglądać proces tworzenia opowieści, co zdecydowanie może ubogacić jego wyobraźnię. 


Bardzo podoba mi się prosta konstrukcja, to rodzenie się baśni w głowie Bajarza i ogromnie podoba się sam Bajarz - bohater potrafiący odgadnąć bolączki i znaleźć lekarstwo. Cała ceremonia tworzenia baśni, która choć nie jest tu specjalnie pogłębiona, to odsłania schemat wyłaniającego się z mroku umysłu smoka, księżniczki, zmarzniętych ptaszków szukających ciepła i będących lekcją dla świata. Super! 


Urocze, pełne wdzięku są też ilustracje Ernesto Gonzalesa. Barwy, fantastyczne krajobrazy, postaci z miłą mimiką. Komiks jest niezwykle spójny i konsekwentny, a co ważniejsze, może pomóc dostrzec w opowieści lek na zło świata, na zagubienie i samotność. Jest w tym coś romantycznego, coś pięknego i czystego... jak myśl, której dano skrzydła, by poleciała do potrzebującej wsparcia duszy. 

jak rodzi się nowy, fantastyczny świat 

Wydawnictwo Kultura Gniewu 

egzemplarz recenzencki 

  π

wtorek, 22 września 2026

#recenzjePi "MORDERCĄ NIE JEST ALICE" Iris Starling

Heh frajda jest! MORDERCĄ NIE JEST ALICE, to bardzo ciekawa gra, która wciąga i jest świetną, w sumie bazującą na bardzo prostych schematach, intelektualną łamigłówką. Ta książka dosłownie ZABIJA CZAS! I to akurat dobrze... bo w takich grach o to chodzi.



Skreślanie podejrzanego za podejrzanym, zgodnie ze wskazówkami - trochę działa jak kolorowanka tylko, że wymaga jedynie długopisu. Można by pomyśleć, że łatwo się nudzi, ale właśnie nie - ta konsekwencja w zauważaniu poszczególnych sygnałów, wydobywanie imion... fajne i słowo "fajnie" idealnie oddaje tę zabawę w detektywa.




46 600 podejrzanych, to sporo. 18 wskazówek, to 18 analiz, a 1 morderca czeka, na którejś ze stron. MORDERCĄ NIE JEST ALICE - gra wciągająca, zagadka angażująca, pomysł zakręcony, choć prosty. Iris Starling... autorka... spisała się z tą swoją siostrą. Wiele więcej nie da się o tej publikacji napisać - dla mnie to fajna zabawa i dobry zabijacz czasu... jest w tym też jakiś stopień medytacji (trochę jak liczenie do dziesięciu, by się uspokoić).

kto zabił - ktoś zabił
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

  π

poniedziałek, 21 września 2026

#recenzjePi "My, kruche kawałki mięsa" Colwill Brown

Seria z Żurawiem zawsze czymś zaskoczy - pozytywnie i oryginalnie. MY, KRUCHE KAWAŁKI MIĘSA Colwill Brown, to opowieść o dojrzewaniu i o przyjaźni, o dziewczyńskim kumpelstwie, które okazuje się nieustanną lekcją życia. Rach, Kel i Shaz, każda inna, ale razem tworzą zgrany zespół - jednak jak to w życiu bywa, ten zespół zostaje wystawiony na szereg prób, z których każda wyjdzie z ranami, ale i z prawdą o sobie.

Uważam, że to interesujące spojrzenie na dorastanie. Jest w tej opowieści chłód, którego normalnie bym się nie spodziewała po historii o trzech przyjaciółkach przezywających przygody. Lecz gdy tą przygodą jest prawdziwe życie... cóż... chłód staje się zrozumiały a wręcz konieczny. Pisarka sprytnie łączy wątki, buduje dramaty i szuka rozwiązań - bo tych rozwiązań szukają jej bohaterki.


MY, KRUCHE KAWAŁKI MIĘSA, to opowieść o błędnych decyzjach, które rzutują na przyszłość w brutalny sposób. To rzecz o złamanych nadziejach i o szaleństwie młodości, która nie myśli o konsekwencjach. Lecz jest to także historia w swym chłodzie lekko przykryta ciepłym płaszczem siostrzanych emocji. Trudno ocenić tę książkę, bo dojrzewanie jest trudne - trudne i dla każdego inne.


Doceniam tłumaczenie Kai Gucio, bo - chociaż nie czytałam oryginału - śmiało mogę stwierdzić, że styl Brown wydaje się oddany w pełni, gdyż jest nie do podrobienia. Myślę, że Gucio wyczuła język autorki i świetnie przekazała go polskiemu czytelnikowi. Warto podkreślić również wygląd Serii z Żurawiem, która to seria wizualnie nigdy nie zawiodła. Okładki projektu Klary Szymczyk budują spójność serii i ukazują jej metaforyczny charakter. Cóż - warto, bo to coś innego, ale nie jest to literatura łatwa i choć ją doceniam, to czasem męczył mnie ten prawdziwy chłód - to "mięso"... lecz zakładam, że o to mogło chodzić.

czas dorosnąć
Seria z Żurawiem
bo.wiem
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
egzemplarz recenzencki

  π

piątek, 18 września 2026

#recenzjePi "BIG SHORT wewnątrz machiny zagłady" Michael Lewis

Oczywiście BIG SHORT, to znany film, ale zaczęło się od znanej książki... a tak naprawę, to zaczęło się od znanego kryzysu. Michael Lewis kładzie nam na stół dowód na sk*******stwo banków - niby nic nowego, a jednak cały czas mrozi krew z żyłach.


Zaskakuje gładki styl, który wprowadza nas od pierwszych zdań w stan zainteresowania. Czuć tu mocny, solidny warsztat dziennikarski Lewisa. Każdy, kto oglądał film wie, czego może się spodziewać - ale film wprowadza inną atmosferę, a książka inną. Film angażuje na chwilę, podczas gdy książka straszy na poważnie, przestrzega na serio i uwydatnia mechanizmy bankowe bez koloryzowania twarzami aktorów. Książka - to mięso.


Globalny kryzys 2008 roku, to nie niema przeszłość, ale znak ostrzegawczy. Wszyscy jesteśmy wplątani po uszy w BANKI i ich "dobre serce". Kredyt, to kaganiec, to więzienie i mechanizm kontroli i zastraszania. Banki żerują na biedzie, która popycha ludzi do podejmowania decyzji wręcz desperackich - BANKI zaś ubierają te swoje "pomysły" w szaty książęce, obiecując komfort za minimum wysiłku.


Trzeba mieć głowę na karku, by przechytrzyć te monstra. BIG SHORT - wewnątrz machiny zagłady, to opowieść o tych, co zobaczyli więcej i postanowili działać. Szalona jazda bez trzymanki, która zdejmuje gacie bankierom i odsłania ich małe klejnoty. Odsyłam i do książki i do filmu - dobre!

dolarowe łowy
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

  π