Łączna liczba wyświetleń

sobota, 13 czerwca 2026

#recenzjePi "BAŚNIE CHIŃSKIE" Lafcadio Hearn

BAŚNIE CHIŃSKIE, to delikatność, słowo lekkie jak piórko i głębokie jak studnia. Dzięki ich lekturze czytelnik jednocześnie wzbija się razem z wiatrem wprost ku niebu, jak i schodzi głęboko w otchłań ziemską w poszukiwaniu skarbów, które raz odnalezione, pozostają z nim na wieki.


Lafcadio Hearn zaprezentował sześć niezwykłych opowieści, które od pierwszych zdań informują odbiorcę o swym wyjątkowym stylu. Tych BAŚNI nie da się porównać z żadnymi innymi. Oczywiście mają punkty wspólne, jak niesamowitość, morał, poświęcenie, okrutny los, bohater - często tragiczny, magiczna aura, nadprzyrodzony charakter świata stworzonego, silne zanurzenie w folklorze regionu... lecz doświadczenie czytelnicze bardzo się rożni od np. znanych BAŚNI BRACI GRIMM, czy BAŚNI ANDERSENA.



Utwory powołane na nowo do życia przez Hearn'a, to moje pierwsze doświadczenie - przynajmniej pierwsze w pełni świadome - z BAŚNIAMI CHIŃSKIMI. Napisać, że mi się podobało, to tak, jakby nic nie napisać. Jestem całkowicie oczarowana niesamowitą atmosferą tych historii. Sam Lafcadio Hearn był wyjątkowym człowiekiem, pasjonatem, zapaleńcem, niektórzy by może nawet nazwali go szaleńcem - i dobrze, bo jak wiemy z innej baśni "Tylko wariaci są coś warci." Był kosmopolitą, barwną osobowością, podróżnikiem i dziennikarzem. Zakochał się w Japonii i z nią związał swoje życie, ale pokochał także chińskie klimaty i to dzięki tym jego zainteresowaniom możemy przeczytać sześć BAŚNI: "Duszę dzwonu", "Dziwną przygodę Mingyi", "Dobrego syna i Zhinu - Niebiańska Tkaczka", "Nieśmiertelnego Yan Zhenqing'a", "Krzew herbaciany i oczy mnicha", oraz "Porcelanowego boga". Wszystkie te utwory są wyjątkowe, odznaczają się osobliwym klimatem i szczególnie różniącymi się bohaterami od bohaterów cywilizacji zachodniej. Tu postaci są owiane mgłą tajemnicy, co nie znaczy, że są mało konkretne, czy niewyraziste - nie! - to znaczy tyle, że w każdym z bohaterów ukryta jest tajemnica, nieodgadniony los, który prowadzi ich ku ostatecznemu rozwiązaniu problemów.




Szczególnie uwiodła mnie opowieść o "Dziwnej przygodzie Mingyi". Jest ona z pozoru dość prosta, mocno tradycyjna baśń o młodzieńcu, który spotyka niewiastę. Jednak sposób, w jaki ta historia została opowiedziana, jej zakończenie i morał... jakby niejasny i rozmyty - to wszystko sprawia, że po skończeniu, po zamknięciu książki, w czytelniku jeszcze długo rezonują piękne słowa.




Nie mogę nie wspomnieć a cudownych ilustracjach, które odnajdujemy na kartach BAŚNI CHIŃSKICH. Są to, jak informuje nas w słowie wstępu Wydawca, barwne drzeworyty i czarno-białe estampaże z początku XX wieku. BAŚNIE CHIŃSKIE zostały ponadto wydane w przyjemnym, dobrej jakości papierze a ich format i miękka oprawa sprawiają, że są doskonale do czytania, poręczne i zgrabne. Jestem ogromnie wdzięczna Oficynie Wydawniczej Kontynenty, za tę perłę literatury chińskiej. Prywatnie jestem miłośniczką legend, baśni i mitów - zatem ta książka, tak z pozoru niepozorna - to, w mojej skromnej ocenie, pozycja idealna dla każdego, kto chce zanurzyć się w chińskim świecie nieodgadnionych tajemnic, w bogatej tradycji i zwiewnych legendach, które oplotą każdego swym niepowtarzalnym urokiem. POLECAM!

dla chcących podążać z Duchem Wiatru
Oficyna Wydawnicza Kontynenty
egzemplarz recenzencki

   π

niedziela, 7 czerwca 2026

#recenzjePi "DIUNA ród CORRINÓW" (tom 3) Brian Herbert, Kevin J. Anderson, Simone Ragazzoni

DIUNA - RÓD CORRINÓW tom 3, to solidne rozszerzenie uniwersum Franka Herberta. Każda kolejna odsłona udowadnia, że zasługuje na oklaski, że nie schodzi z tronu i prezentuje wysoki poziom. Widać to w każdym kadrze, na każdej ilustracji, w kolorach, papierze, projekcie okładek i ambitnym scenariuszu.



Trzeba pamiętać, że są to komiksy przeznaczone dla tych, którzy już znają ten świat - choćby z samych filmów. Czytanie DIUNY w tej wersji wymaga kojarzenia praw rządzących prezentowaną przestrzeniom. Mamy tu stosunku polityczne, rodzinne, ekonomiczne i międzyplanetarne. Cały system działa bezbłędnie, ale jest widoczny i możliwy do ogarnięcia - w mojej ocenie - tylko, gdy czytelnik ma fundament opowieści źródłowej... a przynajmniej wtedy może w pełni rozumieć spektakularny charakter tego dzieła.





TOM 3 RODU CORRINÓW trzyma poziom. Za każdym razem, gdy sięgam po tę serię, zachwycam się jej doskonałym rozplanowaniem, solidnością i konsekwencją w stylu. To naprawdę piękne komiksy, wizualne dzieła, które z miejsca przykuwają uwagę. W tym tomie śledzimy wątek główny - narodziny - ale także szereg wątków pobocznych. Mamy, jak zawsze, wielu bohaterów, a skakanie z miejsca na miejsce może być dla kogoś "niewtajemniczonego" męczące i chaotyczne... po prostu łatwo się pogubić, gdy nie ma się fundamentów.


Najbardziej w tych komiksach cenię ich ponadczasowy wydźwięk. Autorzy / artyści podarowali czytelnikom opowieść - w gruncie rzeczy - o ludzkości. Nieustanne konflikty, walka o władzę, kłamstwa i intrygi. DIUNA, to uniwersum pełne metafor, to kopalnia wszystkiego, co w ludzkości najgorsze... ale i najlepsze. To nienawiść, ale i miłość... a czasem jedno od drugiego trudno rozróżnić.

"PRZYJ, Jessico!"
tom 3
Ród Corrinów
nonstopcomics
egzemplarz recenzencki

   π

sobota, 6 czerwca 2026

#recenzjePi "BURSZTYNOWE SŁODYCZE MAGICZNE" Hiyoko Kurisu

Słodka książka? Nie do końca... BURSZTYNOWE SŁODYCZE MAGICZNE Hiyoko Kurisu, to właściwie zbiór opowiadań, które łączy wspólny rdzeń - zaczarowana cukiernia z zaczarowanym sprzedawcą. Mamy tutaj różne historie, a każda z nich mówi o innym przypadku, o bohaterze z problemem - trudnym do rozwiązania. Te postaci w chwili, gdy życie staje się dla nich nieznośne, odnajdują tajemniczą ścieżkę za świątynią i cukiernię z bardzo dziwnym właścicielem... nie bardzo ludzkim.

Kurisu tworzy może nawet bardziej niż opowiadania, to przypowieści z morałem. Słodycze są sposobem na radzenie sobie z problemami, ale zbyt duża ich ilość... może zaszkodzić. Czytelnik nie otrzymuje tu jakiejś skomplikowanej fabuły, to baśnie, które mają nas czegoś nauczyć. Jest to próba spojrzenia na trudności z innej perspektywy. Jest to też przestroga w stylu "uważaj, czego sobie życzysz". Ostatecznie są to jednak lekcje pełne ciepła i dobra - poczciwe.


Najciekawszą postacią jest oczywiście nasz sprzedawca - to on trzyma uwagę czytelnika i sprawia, że magiczność nie jest tylko przenośnią. BURSZTYNOWE SŁODYCZE MAGICZNE, to miły pomysł i dobra realizacja. Ja widzę w tym trochę Paulo Coelho, trochę baśnie tradycyjne - jest filozofia, ale podana w niezwykle jasny, prosty sposób.


Książka ta będzie absolutnie idealna na prezent. Pamiętajcie by do paczki dodać słodkości i napisać liścik "Tylko jedne cukierek na dzień. Więcej grozi nieprzewidzianymi konsekwencjami." Ponadto BURSZTYNOWE SŁODYCZE MAGICZNE, są ślicznie wydanie, twarda oprawa i ładny, estetyczny projekt okładki. Polecam - dobre, proste, baśniowe, na raz.

cukierek, albo psikus
tom 1
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

   π

czwartek, 4 czerwca 2026

#recenzjePi "JESTEM ZAGUBIONYM ANIOŁEM kryminał barceloński" Jordi Lafebre

"FUCK... ZNOWU SIĘ ZACZYNA" kryminał barceloński, który podbił moje serce i posiada jedną z moich ulubionych, komiksowych bohaterek! JESTEM ZAGUBIONYM ANIOŁEM, to TOM II serii Jordi'ego Lafebre o trochę stukniętej Pannie EVIE ROJAS, która jest naprawdę niezwykłym psychiatrą... słyszącą GŁOSY??? A raczej widzącą duchy trzech kobiet z przeszłości - kobiet z rodziny ROJAS. Nasza EVA nie tylko "leczy" zgnębionych pacjentów, ale także rozwiązuje zagadki morderstw... i jest w tym pierońsko skuteczna! Tzn. nie rozwiązuje tych zagadek całkiem sama... zawsze towarzyszą jej jęczące i wymądrzające się nieżywe przodkinie.


TOM I całkowicie mnie kupił, TOM II udowodnił swoją wartość - seria jest świetna! Czytelnik dostaje nietuzinkowe poczucie humoru, bohaterkę której kibicuje i fabułę, która angażuje. Nie wiem, czy to o mnie dobrze świadczy, ale EVIE nie tylko kibicuję, ale i z łatwością się z nią utożsamiam, jej osobowość jest zaraźliwa, a podejście do życia lekkie jak pierze. EVA jest też prawdziwa, ma w sobie emocje, niesie bagaż doświadczeń i zmaga się z osobistymi problemami. W TOMIE II możemy nieco lepiej poznać jej przeszłość - a konkretnie jej relacje z matką. Ten wątek jest jednym z najlepszych w JESTEM ZAGUBIONYM ANIOŁEM i sprawia, że nie mogę się doczekać TOMU III. Mam nadzieję, że nie będę musiała na niego długo czekać...



Lafebre jest świetnym pisarzem, mądrze buduje napięcie i zna się na dawkowaniu humoru, ironii, smutku, bezradności, odwagi i... uczuć. Ten komiks nasączony jest uczuciami i ani przez chwilę nie czujemy przesady. Ponadto autor porusza poważne kwestie, które obecne w dzisiejszym świecie wymagają komentarza. Zatem dostajemy nie tylko rozrywkę, ale i ciekawą, sprytnie przeprowadzoną analizę niektórych problemów nękających współczesne społeczeństwa.



I wreszcie przejdę do kreski, do wizualnej strony JESTEM ZAGUBIONYM ANIOŁEM. Dla mnie, to komiks narysowany pięknie. Emocje, które odbijają się na twarzach bohaterów, są onieśmielająco rozczulające. W tym dziele każdy kadr jest pełen życia, a kolory zostały dobrane w przemyślany sposób, adekwatny do temperatury danej sceny. Nie mogę się nadziwić, jak artysta zgrabnie ukazał każde pragnienie na twarzy swoich postaci. Dla mnie to czysta rewelacja i wielka przyjemność. Bardzo polecam! Bardzo, bardzo, bardzo!


Oczywiście komiks wydano zjawiskowo. Świetny papier, kolory, format i twarda okładka. Ta seria nada się idealnie np. na prezent dla każdego, kto lubi się pośmiać w szalonym towarzystwie i pomyśleć nieco dłużej przy lampce dobrego wina.

"...naprawdę jestem w dupie."
kryminał barceloński
tom II
nonstopcomics
egzemplarz recenzencki

   π

wtorek, 2 czerwca 2026

#recenzjePi "Notatki o byciu mężczyzną" Scott Galloway

NOTATKI O BYCIU MĘŻCZYZNĄ... w pierwszej chwili pomyślałam: to raczej nie dla mnie, jestem kobietą. W następnej jednak stwierdziłam, że chcę wiedzieć, co to znaczy być tym mężczyzną w dzisiejszym świecie. I to była dobra decyzja, ponieważ dostałam szczerą, piękną i bardzo osobistą książkę Scotta Galloway, który pisze o rzeczach powszechnych, a tak mocno wpływających na kondycję nie tylko mężczyzn, rodzin, ale i całych społeczeństw, pokoleń.


Najbardziej ujęła mnie właśnie ta wspomniana szczerość. Autor na własnym przykładzie pokazuje, jakie czynniki wpłynęły na to, kim się stał, jakim mężczyzną się stał. Trudne przeżycia z dzieciństwa, rozwód rodziców, zachwiany obraz męskości, brak wzorców, aż po czasy studiów, ciągle pokusy, dojrzewanie w samotności i niezrozumieniu, konieczność podejmowania decyzji "za wcześnie" a "na zawsze". Następnie przechodzimy do radzenia sobie w związkach, do tego, co kuleje, a co trudno zmienić, do konieczności imponowania i zdobywania bez możliwości pokazywania emocji... i tak trafiamy na łono rodziny własnej, na dzieci, na synów, których ojciec chce nauczyć "bycia mężczyzną" bez wiecznego udowadniania, że się zasługuje na miłość.



Mamy tu do czynienia z pozycją wartościową, którą dobrze też, jeśli przeczytają kobiety. Często mężczyzna i kobieta, nawet przy najlepszych chęciach - się nie rozumieją. Nie wynika to z wzajemnej wrogości, ale z niezrozumienia różnic, ściśle biologicznych różnic, które mają ogromny wpływ na rozwój każdej relacji. "Nie ma czegoś takiego jak równowaga, są tylko kompromisy. Możesz mieć wszystko, ale nie w tym samym czasie."

zrozummy swoje potrzeby
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

   π

poniedziałek, 1 czerwca 2026

#recenzjePi "DROM" Jesse Lonergan

Stworzenie na nowo - opowiedziane językiem barw, form i kadrów układanych niczym skomplikowane puzzle z elementami nieba i piekła, zlewających się w próżni ogarniętego szałem zabijania - świata ludzi. fascynująca i poruszająca epopeja, pełna goryczy, złości, ale i czułości, miłości i oddania.


Jesse Lonergan oddał w ręce czytelników / widzów dzieło, które wymyka się standardowemu pojmowaniu powieści graficznej. Jest to pozycja podzielona obrazami w sposób kreatywny, w którym autor / artysta niczym wirtuoz bawi się kolorami, kształtami i emocjami. Słów tu niewiele, ale te, które są - są wystarczające. Ilustracje, choć mogą zdawać się bezgłośne - krzyczą, ściskają za gardło, rzucają na czytelnika pętlę chaosu, który może wywołać w świecie tylko człowiek.



DROM, to komiks w swoim źródle smutny, opowiadający o naturze ludzkiej bez lukru. Nadzieja, która czasem się pojawia, szybko gaśnie, a cień wojny nigdy nie znika. Może się zdawać, że to co piękne - musi zginąć... lecz czy śmierć, jest porażką?


W tej niesamowitej podróży przeżywamy wzloty i upadki - by na końcu dowiedzieć się, co jest prawdziwą wartością, która pomimo koła czasu powtarzającego te same błędy, przetrwa - jeśli przetrwają Ci, którzy potrafią kochać... jeśli przetrwa pamięć o nich - lub choćby mit.



Komiks jest spektakularny! Wydany z największą pieczołowitością, z dokładnością i elegancją. Twarda oprawa i piękny, tradycyjny, pachnący drukarnią papier zniewalają zmysły i pobudzają czytelniczy apetyt. Fabuła zaś sięga do rdzenia gatunku : CZŁOWIEK. Magnetyczna, pełna życia i śmierci opowieść o przemijaniu i trwaniu, o walce i pokoju, o miłości i nienawiści.POLECAM!

z nieba spadła kobieta
Wydawnictwo Kultura Gniewu
egzemplarz recenzencki

   π

niedziela, 31 maja 2026

#recenzjePi "SIOSTRY SZEKSPIRA jak kobiety tworzyły renesans" Ramie Targoff

Pióro, to narzędzie, które pozwala jego Panu uzyskać skrawek wieczności... SIOSTRY SZEKSPIRA - JAK KOBIETY TWORZYŁY RENESANS Ramie Targoff, to pozycja, która momentalnie mnie do siebie zwabiła. Pisarki w renesansie - raczej niepopularne, nieznane, zapomniane... a może niewarte uwagi? Kategorycznie WARTE uwagi i pamięci! Ta pozycja zwraca czterem Paniom - które odważnie chwyciły się profesji, do której wstępu praktyczne nie miały - należne im uznanie.

Aemilia Lanyer, Mary Sidney, Elizabeth Cary i Annie Clifford - o nich szkolne podręczniki milczą, a to one, z godnym pozazdroszczenia talentem, wzięły pióro w dłoń i zaczęły tworzyć słowem sztukę pisania "pomimo przeszkód". Nie było to łatwe, ponieważ ówczesne realia już same w sobie tworzyły niekorzystną atmosferę do pracy twórczej dla kobiet. Kobiety miały rodzić i usługiwać, lecz TE KOBIETY postanowiły rodzić, usługiwać i walczyć o to, co dla nich ważne.


Jestem pełna podziwu dla Pań tamtych dni. Samo życie w renesansie było wyzwaniem, a co dopiero próba przeforsowania swojego zdania, swojego punktu widzenia. Każda z tych zazębiających się historii pokazuje, jak dużą inteligencją, błyskotliwością, odwagą i samodzielnością musiały się odznaczać nasze bohaterki.


Pisanie wierszy, tłumaczenie psalmów, stworzenie pierwszego dramatu zrodzonego umysłem kobiety, a także pamiętnikarstwo, które w moich oczach jest niezwykle ważne i... pięknie osobiste. Do tego dochodzi CODZIENNOŚĆ, walka o przetrwanie, o godność, o swoje dziedzictwo i prawa, których kobietom odmawiano. Zachwyciła mnie bystrość umysłów tych "dziewczyn", ponieważ one od dziecka przejawiały ogromny talent do łączenia faktów, do analizy zdarzeń - były dojrzałe, a były dziećmi. Pomysły, na które wpadały i ocenę rzeczywistości, którą się odznaczały - jasno wskazują, że ich opinie pozwalały zobaczyć dane wydarzenie z innej strony (absolutnie rewelacyjny fragment z sądu nad czarownicą).


Zakończyć chcę zdaniem, którym i autorka zakończyła tę książkę. Są to słowa mocne, pobudzające wyobraźnię i ciekawość, ale też zawierające trud, z jakim kobiety mierzyły się w tamtych czasach. Jest też to świadectwo nieprzerwanej walki o pamięć, to upominanie się o sprawiedliwość i uznanie należne każdemu, kto przez życie był traktowany z "machnięciem ręki". "PRZYSZŁOŚĆ PRZESZŁOŚCI JEST PEŁNA KOBIET."

chwyćmy za pióra i piszmy swą historię
PORTRETY/OBLICZA
bo.wiem
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
egzemplarz recenzencki

   π