Łączna liczba wyświetleń

sobota, 25 kwietnia 2026

#recenzjePi "MATER 2-10" Hwang Sok-yong

Praca, która determinuje życie, która je określa i staje się sensem, nie dlatego, że tym sensem rzeczywiście jest, ale dlatego, że bez niej nie ma co jeść. MATER 2-10 Hwang Sok-yong, to powieść wielka, dedykowana tym wszystkim, którzy pracują na "władców" życia i śmierci, na tyranów siedzących na stołkach bezprawia. Robotnicy, to lud, który wypruwając sobie żyły ścieli wygodne łoża bogaczom... i ten lud doczekał się monumentalnego dzieła w postaci MATER 2-10... książki, która znalazła się na krótkiej liście The International Booker Prize 2024 i jak nie obchodzą mnie międzynarodowe nagrody, tak ta opowieść zasłużyła na wyróżnienie i jest warta uwagi każdego, kto w tym pięknym świecie zdominowanym przez brzydkich ludzi poczuł się przez nich skrzywdzony, wykorzystany, zniszczony...

Nasz główny bohater Lee Jin-o podejmuje heroiczną walkę z bezdusznym systemem - jego protest jest skrajny, długi i niebezpieczny, ale wraz z grupą innych robotników rzuca wyzwanie niesprawiedliwości. Czy zdoła przebić głową mur? Czy polegnie? A może ocali człowieka w człowieku?
Pisarz snuje opowieść wielopokoleniową, w którą wplata elementy nadprzyrodzone, folklor koreański i miesza to z twardą, bolesną rzeczywistością. Już same opisy protestu, które towarzyszą nam od pierwszej strony, wzbudzają w czytelniku głęboki dyskomfort i złość - bo co to za świat, który przygląda się zbrodni z cichym na nią przyzwoleniem? Książka została napisana niezwykle sprawnie, stylem dosadnym, ale i pełnym empatii i czułości. Nawet to, co straszne, udało się autorowi pokazać w ludzkich barwach, które przemawiają do odbiorcy ze zdwojoną siłą.


Chyba jedną z najważniejszych funkcji - choć nie jedyną - jest wartość edukacyjna MATER 2-10. Czytelnik poznaje historię z perspektywy kilku pokoleń jednej rodziny i są to "tory", po których pociąg jedzie z wagonami wypchanymi ludzkim cierpieniem i wyrzeczeniami. Myślę, że już słowo wstępu daje wyjątkowy wgląd w to, o czym książka będzie opowiadać. Mamy tu do czynienia nie tylko z literaturą, którą warto znać, ale także z przeszłością, która bezpośrednio rzutuje na teraźniejszość... tylko, czy ta teraźniejszość jest inna? Czy robotnik przestał być mrówką?

gdzie jedzie pociąg?
bo.wiem
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
egzemplarz recenzencki

π

poniedziałek, 20 kwietnia 2026

#recenzjePi "JEZUS opowieść o życiu Mistrza z Nazaretu" Jean-Christian Petitfils (tekst), Vincent Ravalec / AI (ilustracje)

Oto książka, która będzie budzić kontrowersje - i to niekoniecznie te związane z przedstawianymi faktami, z samą treścią, a raczej ze sposobem wydania. JEZUS Jeana-Christiana Petitfils'a, jest opowieścią o MISTRZU Z NAZARETU, jest czymś na kształt biografii... lecz nie do końca.


Autor skupia się na CZŁOWIECZEŃSTWIE Jezusa Chrystusa, na jego drodze ziemskiej i tym, co robił, z kim rozmawiał, kogo spotykał, dlaczego został ukrzyżowany. Z pozoru może to rodzić obawy wierzących, ponieważ JEZUS jest tu przedstawiony wyłącznie jako CZŁOWIEK, lecz Petitfils zachował duży szacunek do religii i sam wielokrotnie stwierdza w książce, że konkretne wydarzenie jest trudne, bądź niemożliwe do wyjaśnienia w sposób racjonalny. Zostawia czytelnika ze zdaniem "W wy za kogo Mnie uważacie?" (Łk 9.20) i myślę, że to jest całkiem odpowiedzialne i odpowiednie.


Zaś to, co myślę, że dla wielu będzie tematem gorących dyskusji, to sposób wydania. I oczywiście książka prezentuje się znakomicie. Jest pięknie wydana i odbiorca otrzymuje wiele ilustracji, właściwie została tu równocześnie z tekstem zaprezentowana opowieść graficzna... tylko, że ilustracje zostały wygenerowane za pomocą AI.



Ja rozumiem argumentację twórców, jest ona naprawdę całkiem rozsądna - Biblia nie byłaby tak powszechnie dostępna, gdyby nie Gutenberg i jego wynalazek. Zatem ma to sens, ale... Choć te obrazy rzeczywiście są bardzo estetyczne i atrakcyjne, to przy bliższym przyjrzeniu się widać, że nie są naturalne. Nie jest to zauważalne przy każdym, ale przy wielu jednak jest. I została jeszcze jedna kwestia do omówienia, mianowicie pewien rodzaj "inspiracji", jakby podkradzionej innym autorom. W tym przypadku obrazy wykreowano wykorzystując dorobek Gustava Dore, Rembrandta i Leonarda da Vinci i rozumiem, że Ci wielcy artyści inspirują malarzy od zawsze, lecz jednak przełożenie tego na język AI trochę... zastanawia.


Nie jestem sceptyczna i myślę, że pozycja ta jest bardzo interesująca. Nie obraża wierzących, choć może budzić jakiś wewnętrzny dyskomfort, ale ostatecznie jest dobrze napisana i z dbałością o źródła. Samo wykorzystanie AI do ilustrowania książki może być interesującym doświadczenie czytelniczo-artystycznym. Może nie jestem zachwycona, ale cieszę się, że poznałam, przeczytałam, zobaczyłam. Mamy tu do czynienia z produktem bardzo aktualnym, dobrze pokazującym, w którą stronę może iść sztuka - choć czy AI to nadal sztuka? I tu właśnie zaczynają się pytania.

produkt nowoczesności
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

π

sobota, 18 kwietnia 2026

#recenzjePi "MAJOWIE na tropie wielkiej cywilizacji Ameryki Środkowej" Jarosław Źrałka

MAJOWIE - NA TROPIE WIELKIEJ CYWILIZACJI AMERYKI ŚRODKOWEJ Jarosława Źrałki z miejsca przyciągnęli moją uwagę. Okładka tętni kolorem, tajemnicą i dzikością, a sam temat jest fascynujący, głównie dlatego, że cały czas można odkryć coś nowego, coś - czego jeszcze nasza cywilizacja nie poznała. Dzieje MAJÓW skrywą wiele sekretów i pobudzają wyobraźnię czytelników, filmowców, pisarzy... chyba nigdy nie znudzi nam się odkrywanie skarbów zamkniętych w przeszłości.



Jarosław Źrałka, archeolog, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego prowadzi czytelnika do miejsc, które wydają się niemożliwe, nierealne. Mamy tu do czynienia z prawdziwie magicznym zjawiskiem - uczestniczymy w odkrywaniu skarbów. Czym zaś są ów skarby? Wiedzą! I a wiedza nie brzmi jak kolejna nudna lekcja w szkole - brzmi jak jedna z przygód Indiany Jonesa!




Wiele informacji mnie zaskoczyło - jak przedziwne ule, wiele zadziwiło - jak alkoholowe lewatywy, wiele przyprawiło o ciarki na plecach - jak ofiary z dzieci, wiele oczarowało - jak architektura Majów. Czytelnik dostaje wielką dawkę wiedzy, a najdziwniejsze jest w tym to, że ta wiedza - pomimo jej ilości - nie przytłacza. Autor napisał tę książkę w sposób przystępny, zachęcający do poznania.



Książka jest wydana bardzo ładnie i w środku znajdują się piękne fotografie. Uważam, że to świetna pozycja dla wszystkich zainteresowanych tematem - to jest jak odkrywanie nowego, nieznanego lądu. MAJOWIE pozytywnie mnie zaskoczyli, bo myślałam, że dostanę pozycję wymagającą dużego skupienia i trudną w czytaniu. Dostałam zaś pięknie zilustrowaną i napisaną WIELKĄ PRZYGODĘ archeologiczną. Autor daje się poznać jako człowiek nie bojący się trudów związanych z nieprzyjazną pogodą, niebezpiecznym środowiskiem, czy zagrożeniem np. rabunkowym. To, co warto podkreślić, to pasja, która obecna jest na każdej stronie. Fascynująca opowieść o ludziach, którzy robią to, co kochają i robią to dobrze.

ludzie odchodzą - rzeczy zostają
seria ARCHEO
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
bo.wiem
egzemplarz recenzencki

π

środa, 15 kwietnia 2026

#recenzjePi "STARE KLISZE - WSPOMNIENIA jeden z najbardziej krakowskich pamiętników" Leopold Starzewski

Pamiętniki, są prywatne, intymne, subiektywne, pełne emocji, wspomnień... poniekąd wszyscy je pisujemy. Jedni skrupulatnie, inni od przypadku do przypadku a jeszcze inni nieświadomie, notując na kartkach listę zakupów. W głowie przeszłość wypełnia szuflady, a czasem życie jest tak intensywne, że niemal brakuje miejsca na teraźniejszość. STARE KLISZE - WSPOMNIENIA - JEDEN Z NAJBARDZIEJ KRAKOWSKICH PAMIĘTNIKÓW Leopolda Starzewskiego, jest doskonałym przykładem tego, że pamiętnik może pełnić wiele funkcji.


STARE KLISZE, to przepięknie napisana historia - nie o jednym człowieku, ale o całym pokoleniu. Jest to literacka uczta, bo tutaj każde zdanie przypomina idealną frazę, nad którą wielu myślałoby godzinami a i tak by nic im nie wyszło z tego myślenia dobrego. Starzewski portretuje ludzi i miasta - robi to z dżentelmeńskim urokiem człowieka z innego wieku. Jego oczami obserwujemy czasy trudne, ale i piękne. 

Nie ma już tego Zakopanego, nie ma tego Krakowa... nie ma tych kobiet w sukniach jak z "Przeminęło z Wiatrem"... bo wszystko przecież mija z wiatrem. Lecz we WSPOMNIENIACH wszystko zdaje się być żywe i realne. Chciałaby się jechać tą drogą do Zakopanego w 1878 roku...i patrzeć na góry, na Tatry bez reklam i szpetnych budowli. 

STARE KLISZE, są też wzruszające, bo pełne miłości do życia - a to naprawdę potrafi wzruszyć. Ta nieodgadniona radość, pomimo trudów, to eleganckie patrzenie na mijający czas. Jest to też książka wspaniale wydana. W środku znajdziemy wiele cudownych fotografii, które zdają się być jakimś niemożliwym snem. Lektura tego kawałka historii ma moc przekonywania czytelnika do sięgnięcia po pióro... bo każdy jest świadkiem toczącego się po wyboistej drodze czasu. 


kiedyś to było życie 

Wydawnictwo Zysk i S-ka 

egzemplarz recenzencki 

π

sobota, 11 kwietnia 2026

#recenzjePi "LUDZIE Z PERONU 5" Clare Pooley

Każdy człowiek, wszyscy, ja i Ty - jesteśmy nieustannie w drodze... póki nie dojedziemy na stację końcową. Dlatego też LUDZIE Z PERONU 5 Clare Pooley, to książka nie tylko ciekawa fabularnie, w odniesieniu do akcji i historii postaci, ale także ciekawa w kontekście metafory, która stała się tu niejako klamrą spinającą życia bohaterów.


Pooley postawiła na narrację z różnych perspektyw. Chociaż jest to utrzymane w konwencji tradycyjnej, to jednak ów narracja wodzi wzrok czytelnika niczym operator "oko" kamery. Raz widzimy Ionę - zdecydowanie najciekawsza osobowość tej opowieści, to ona trzyma czytelnika przy sobie, jest ujmującą, piękną kobietą w dojrzałym wieku z psem Lulu i silnym charakterem. Raz Sanjay'a - nieśmiały chłopak ze stanami lękowymi związanymi z pracą pielęgniarza w szpitalu. Raz Piers'a - który na początku prawie umiera na oczach bohaterów, jest on na pozór antypatyczny i niemiły, ale jego życie również skrywa smutne sekrety. Raz Emmie - piękna dziewczyna z książką pracująca w reklamie... samotna w tłumie, piękna nie z wyboru...


Książka zatem została bardzo dobrze podzielona fabularnie. Czasem takie "skakanie" z postaci na postać może przeszkadzać, ale w tym przypadku jest niemal konieczne. Powoli odkrywamy sekrety z życia bohaterów i robimy to bardzo... subtelnie. Podoba mi się ta elegancja i empatia w odsłanianiu kolejnych warstw problemów dręczących naszą czwórkę.


To, co chyba najbardziej zasługuje na uznanie, to prawda, jaką LUDZIE Z PERONU 5 pokazują każdemu, kto zechce patrzeć. Jaka jest to prawda? Może i banalna - wszyscy mamy pożary do ugaszenia, relacje do naprawienia i traumy do przepracowania. Uważam, że jest to dobra książka i chociaż czyta się ją lekko i miło, a okładka i nawet opis wskazują raczej na coś w stylu smacznej przekąski do kawy... to jednak niesie ze sobą sporo bólu i dlatego sądzę, że ta pozycja może mieć wręcz zdolności terapeutyczne - o ile trafi na odpowiedni czas.

spotkali się - choć znali się od dawna
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

π

wtorek, 7 kwietnia 2026

#recenzjePi "DINOODYSEJA 2/ognista góra" Goubely / Gaet's

Normalnie - aż łezka w oku się zakręciła... odezwały się wspomnienia z dzieciństwa, ponieważ DINOODYSEJA uderzyła w najczulsze struny... PRADAWNEGO LĄDU, który to jest bajką mojego życia (każdemu polecam). Ja oczywiście mam słabość do dinozaurów, uwielbiam Jurassic Park i wszystko, co z gadami związane. Lecz do rzeczy - DINOODYSEJA tom 2 OGNISTA GÓRA, jest komiksem cóż... przeuroczym.


Totalnie zakochałam się w kresce Goubely! Te ilustracje są cudowne! Czy Wy widzicie te dinusie? Przecież to jest mistrzostwo świata. Artystka dała tym stworzeniom boskim niepowtarzalny charakter, urok nie do odparcia, groteskowe ruchy - tak! - ruchy! - bo te rysunki się poruszają na naszych oczach. Obłęd! Kolory zaś są dobrane niezwykle skrupulatnie. Paleta jest jakby wyciszona, możne nawet trochę "wypalona", co sprawia, jakbyśmy oglądali film dokumentalny o dinozaurach, w nieco prześwietlonym klimacie, klimacie muśniętym kulą ognia. Rewelacja!



Co do fabuły - niby prościzna, nic skomplikowanego, a jednak działa. Ujmuje za serducho... ta przyjaźń na dobre i złe, na życie i śmieć, na zawsze. Kto nie marzy o takich kumplach?! To jest ekipa niczym z TEORII WIELKIEGO PODRYWU (tfu! WYBUCHU). I ostatni kadr - poezja. To się nazywa akcja - reakcja.


Autorzy także podarowali wielce miły dodatek w postaci informacji o świecie pre i to jest meeega! Ja bawiłam się świetnie i chcę więcej. Dostałam miłą, piękną, zabawną, uroczą, rewelacyjnie narysowaną opowieść o grupie przyjaciół, którzy zrobią dla siebie wszystko. Bardzo polecam!

czy to koniec świata? czy może życzenie?
DINOODYSEJA
tom 2
Wydawnictwo Debit
egzemplarz recenzencki

π

poniedziałek, 6 kwietnia 2026

#recenzjePi "KRÓL SZMACIARZY" Cassandra Clare

KRÓL SZMACIARZY Cassandry Clare, czyli kontynuacja STRAŻNIKA MIECZA, którą to książkę czytałam w grudniu 2023 r.! Trochę czasu minęło, więc początkowo miałam dość duży problem - ponieważ zupełnie nie pamiętałam wydarzeń z tomu pierwszego. Miałam "dziurę w głowie" i zarówno świat, jak i bohaterów poznawałam niejako od nowa. Na szczęście w miarę upływu stron pamięć mi wracała a nawet, gdy nie mogłam odnaleźć w zakamarkach mózgu faktów z fabuły jedynki - to wynagradzała mi wszelkie braki wciągająca akcja KRÓLA SZMACIARZY.


Naprawdę na początku myślałam, że polegnę, albo że będę brnąć przez książkę z niechęcią i poczuciem straty czasu... ale nie! Okazało się bowiem, że Clare rzeczywiście ma wciągające i lekkie pióro. Po ok. 60 stornach zaczęłam biec, chciałam wiedzieć, co będzie za chwilę i nie mogłam odłożyć książki.



Mamy tu do czynienia z opowieścią o wyrzutkach, którzy jednak to mają moc ratowania tego, co zagrożone. Jest tu silnie zarysowane tło polityczne, jest też niepokój budowany ciągłą niepewnością - komu można zaufać? Czy przyjaciel rzeczywiście jest przyjacielem? Mamy też ciekawy system magiczny - światotwórstwo fantastyczne jest na mocnych fundamentach. I oczywiście wątki romantyczne, bardzo udane, nieprzytłaczające i niesłodkie, angażujące i zawsze skrupulatnie wyważone dramatycznie. Jednak to, co mi się chyba najbardziej podoba, to dwójka głównych bohaterów i ich pozycja odszczepieńców, indywidualistów, którzy zdają się nigdzie nie pasować a jednak świat bez nich jest skazany na niepowodzenie.


KRÓL SZMACIARZY, to dobre fantasy i jest pięknie wydane. Te okładki robią wrażenie! Złocenia, twarda oprawa, spójna grafika. Mamy zatem nie tylko ciekawy świat fantastyczny, ale również radość od wizualnej, estetyczne strony. Uważam, że jest to ciekawa propozycja, może nie jakoś niesamowicie oryginalna, ale bardzo dobrze napisana, silnie angażująca i barwna w swej konstrukcyjnej - stylistycznej formie.

walka toczy się
Kroniki Castellane
tom 2
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

π