Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 24 lutego 2026

#recenzjePi "ZDRADA ISENGARDU: HISTORIA WŁADCY PIERŚCIENI część 2 HISTORIA ŚRÓDZIEMIA" J.R.R. Tolkien, Christopher Tolkien

Każdy, kto choć trochę, troszeczkę mnie zna - wie, że jestem całkowicie bezkrytyczna w stosunku do twórczości J.R.R. Tolkiena. Dla mnie to mistrz i kropka. Lecz napiszę - oczywiście - parę słów więcej o tomie 7 HISTORII ŚRÓDZIEMIA: ZAGŁADA ISENGARDU - HISTORIA WŁADCZY PIERŚCIENI część 2.


Książka jest - ma się rozumieć - pod redakcją syna J.R.R. Tolkiena - Christophera Tolkiena, przekładu zaś dokonali Maria Gębicka-Frąc i Cezary Frąc (wielka i piękna praca). W tomie 7 przyglądamy się tworzeniu WŁADCY PIERŚCIENI, ewolucji miejsc, wydarzeń, bohaterów. Jest to pozycja do podczytywania, do zachwycania się złożonością świata stworzonego przez tego tytana pióra. Wspaniała "dziurka od klucza" do wyobraźni i geniuszu człowieka, który ukształtował gatunek, jakim jest fantastyka.



Bezcenne są uwagi jego syna Christophera Tolkiena, który dzieli się z czytelnikami własną drogą w odkrywaniu pracy swojego ojca. Dzięki temu można niejako usiąść do stołu z pisarzem i podglądnąć jego warsztat, kąt nachylenia ołówka, kanciaste litery, heroiczną systematyczność i precyzje w panowaniu nad wątkami. I własnie najbardziej chyba podoba mi się to odkrywanie rzeczy pozornie zwyczajnych, jak dla przykładu fakt, że Tolkien w brudnopisie pisał np. "grubym, miękkim ołówkiem a tekst jest bardzo trudny do odczytania."



Uważam, że HISTORIA ŚRÓDZIEMIA jest skarbnicą twórczego zamku pisarza doskonałego. Każdy, kogo interesuje nie tylko WŁADCA PIERŚCIENI, nie tylko TOLKIEN, nie tylko FANTASTYKA, ale także, a może przede wszystkim piękno pisarskiego życia - powinien i myślę, że będzie chciał, te książki posiadać. Ja je podczytuję, smakuję, wybieram sobie fragmenty, bo nie są to pozycje na raz, nie na czytanie od dechy do dechy, tylko na takie powolne poznawanie i zadumę. Dla mnie jest to ogromna przyjemność i prawdziwa radość. Niewiele rzeczy w życiu sprawia mi taką frajdę!



Koniecznie muszę wspomnieć o wydaniach. Są to perełki! Przepięknie wyglądają na półce, seria stworzona z ogromnym smakiem, jest elegancki, bywa mrocznie, zawsze artystycznie. Maciej Łaszkiewicz nigdy nie zawiódł - to wspaniały malarz, który w swe obrazy wkłada emocje właściwe ilustrowanemu dziełu. ogromne brawa dla Wydawnictwa Zysk i S-ka!

to jak to było z tą drużyną?
HISTORIA ŚRÓDZIEMIA
tom
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

   π

poniedziałek, 23 lutego 2026

#recenzjePi "SPOKÓJ jak radzić sobie z codziennym stresem i odnaleźć wewnętrzny spokój" Fearne Cotton

Fearne Cotton czytałam SZCZĘŚCIE i ponieważ nawet mi się podobało, przyszedł czas na SPOKÓJ. Nie są to książki rewolucyjne, ale uważam, że są szczere i wypływają z doświadczenia i chęci podzielenia się ze światem tym, co autorce dało np. w trudnych chwilach ukojenie.


Cotton robi coś miłego, bo doradza, ale nie z pozycji wszechwiedzącej - raczej wciąż odkrywającej i szukającej. Myślę, że to wielki plus tego typu książek. Autorka oferuje czytelnikowi zestaw powiedzmy "ćwiczeń", choć są to bardziej "aktywności", które można, ale nie trzeba wykonać. Zatem - pomysły na odkrywanie SPOKOJU w życiu.



Mamy też ciekawe wizualizacje ilustratorskie - zdecydowanie na plus. Jest przestrzeń do własnych przemyśleń - ogólnie dobrze się na to patrzy i szybko się przyswaja treści. Cóż - kobieta jest po prostu wiarygodna w tym, co pisze, bo pisze o sobie i nie wybiela swego życia, ale nie robi też z niego niekończącego się dramatu - co by ją stawiało w roli bohaterki, walczącej ze smokami. Cotton po prostu żyje.



Czy SPOKÓJ jest odkrywczy? Nie jest. Z reguły, tego typu książki, nie są odkrywcze, ale myślę, że akurat pozycje spod jej pióra mają zdolność pocieszania i kierowania w dobrą stronę - a to już sukces. Zatem nie jestem zachwycona, ale jestem zadowolona.



Kończąc uważam, że dobrze sięgnąć - czasem - po taką lekturę. Bywa, że trafi się jedno zdanie, które zostanie z nami na dłużej. Bywa, że będzie to pomocne w walce z lękami, bo zobaczymy, że nie jesteśmy w tej bitwie sami. SPOKÓJ w życiu jest bezcenny. Wiem o tym, aż za dobrze. SPOKÓJ nawet bardziej do mnie przemawia, niż SZCZĘŚCIE... bo jest wartością stałą, stabilniejszą, zatem też i przeze mnie bardziej pożądaną. Polecam, ale nie nastawiajcie się na rewolucje. To zwyczajnie pomocna, choć nie wybitna rzecz - daje też ukojenie i pokazuje, że warto szukać tego, co cenne.

SPOKÓJ, to przejrzyste, turkusowe wody życia
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

   π

niedziela, 22 lutego 2026

#recenzjePi "KACPER I SPÓŁKA klątwa wodnika" Adam Święcki

Trzeci tom serii komiksów dla dzieci KACPER I SPÓŁKA - KLĄTWA WODNIKA trzyma poziom i nadal jest moim numerem jeden wśród polskich komiksów przeznaczonych dla młodszych czytelników - choć UWAGA - ja uważam, że jest to komiks dla każdego, niezależnie od wieku. 

Adam Święcki ma niesamowite wyczucie i nie robi z opowieści dla młodszych - opowieści naiwnej. Traktuje swoich czytelników poważnie i tworzy dla nich historie angażujące, charakteryzujące się ciekawą fabułą i bardzo dobrymi dialogami, oraz oczywiście warstwą wizualną - świetne rysunki i piękne kolory. 

Wyżej napisałam, że najlepszy wśród POLSKICH KOMIKSÓW DLA DZIECI, ale gdy tak myślę, to w sumie jest najlepszy wśród wszystkich komiksów, jakie czytałam - może tylko HILDA wygrywa, ale do niej mam akurat sentyment i jeśli mam być szczera, to Adam Święcki dialogowo wygrywa nawet z HILDĄ. 

KLĄTWA WODNIKA zabiera nas w podróż po świcie "pod ziemią", "pod wodą" i odsłania nowe przygody przyjaciół Kacpra, Zośki i Bosmana. Poznajemy też naprawdę ZŁE bliźniaczki, charaktery absolutnie paskudne, ale widać tu wyraźnie, że nawet paskudy się do czegoś przydają. 

W tej serii zachwyca mnie zdolność Święckiego do opowiadania legend, do mądrego przekazywania słowiańszczyzny, do mądrego i atrakcyjnego! odbiorca nie musi "uczyć się" bestiariusza, on go po prostu wchłania, naturalnie, poprzez przygody naszej uroczej ekipy. Oczywiście poza skarbnicą legend, mamy też w serii tematy ponadczasowe, jak przyjaźń, poświęcenie, braterstwo i nawet miłość. 

Podsumowując, seria KACPER I SPÓŁKA jest jedną z moich ulubionych i szkoda, że muszę tak długo czekać na kolejny tom... Gratuluję twórcy i wydawcy - bo to perełka. Niebanalna, piękna, motywująca i angażująca komiksowa przygoda. Bardzo się cieszę, że mogę poznawać! 


pod wodę - pod ziemię 

KACPER I SPÓŁKA 

tom 3

krótkie gatki 

Wydawnictwo Kultura Gniewu 

egzemplarz recenzencki 

   π

sobota, 21 lutego 2026

#recenzjePi "CZTERY PORY ROKU Z EWĄ WOYDYŁŁO przewodnik po codzienności" Ewa Woydyłło

CZTERY PORY ROKU Z EWĄ WOYDYŁŁO - PRZEWODNIK PO CODZIENNOŚCI, to moje drugie spotkanie z tą autorką/psycholożką. Pierwszym było ŚWIĘTOWANIE ŻYCIA i odczucia mam zbliżone - co do obu tytułów. Zatem...

CZTERY PORY... jest książką lekką, pełną zdań "okrągłych", które jednym się spodobają, inni uznają je za prawdy tak oczywiste, że niekoniecznie potrzebujące powielania. Ta książka jest miła, ma w sobie "pozytywną energię", ale nie jest w żadnym wypadku odkrywcza, czy przełomowa. Jeśli ktoś szuka wiedzy, konkretnego, psychologicznego mięsa, które zmienia podejście do rzeczywistości, problemów - to to nie jest pozycja dla niego. Jest to zaś pozycja, którą określiłabym jako "ciastko do kawy", czyli coś, co osładza codzienność, jednak jej nie zmienia.



Wrócę na chwilę do tych "okrągłych dań" i je spróbuję wyjaśnić na przykładach, o co mi chodzi. Więc... np. "Serce trzeba ćwiczyć w przyjmowaniu i wyrażaniu uczuć.", "śmiech pobudza kreatywność", "Wszyscy nosimy maski." itd. Cóż, nie są to zdania "objawienia", raczej ta wiedza jest dostępna dla każdego człowieka - intuicyjnie. To oczywiście tylko trzy zdania, ale jest ich w książce Pani Ewy wiele, bo taką przyjęła narrację, taki styl i nie mówię, że jest zły, tylko myślę, że warto wiedzieć, że jest właśnie taki - by się nie rozczarować.


Zarówno ŚWIĘTOWANIE ŻYCIA jak i CZTERY PORY.... są książkami absolutnie przepięknie wydanymi, które idealnie - naprawdę IDEALNIE nadadzą się na prezent urodzinowy, imieninowy, dla mamy, dla córki, dla przyjaciółki. To cudowanie wyglądające pozycje, z dopracowanymi elementami - do perfekcji. Dostajemy oszałamiająco zachwycającą okładkę, z arcyeleganckimi, kwiatowymi, barwionymi brzegami i pięknym grzbietem. W środku także ślicznie zaprojektowane graficzne wstawki. Ogólnie - książki wyglądają fantastycznie i polecam jako niezobowiązującą, lekką, słodką lekturę.

trochę o tym, co wiemy
Wydawnictwo Literackie
egzemplarz recenzencki

   π

środa, 18 lutego 2026

#recenzjePi "KREW POGROMCÓW" Edyta M. Matejko

WAMPIRY, to nie jest jakiś mój ulubiony motyw, ale zawsze wzbudza zainteresowanie, nawet pomimo, że uważam, iż wymyślenie czegoś oryginalnego w temacie - graniczy z cudem. Po KREW POGROMCÓW sięgnęłam jednak jeszcze z innego powodu - główna bohaterka, jest dziennikarką... i tu nastąpiło rozczarowanie, bo właściwie mogła być równie dobrze kowalem, tancerką, czy raperką. Uważam, że to trochę zmarnowany wątek, ale po kolei.

Edyta M. Matejko wydała swój debiut i w mojej ocenie była to trochę jej prywatna podróż do motywów, które są jej w jakimś stopniu bliskie, które może ją kształtowały, z którymi się wychowała, jak np. nawiązania do Buffy (bardzo udane). Myślę, że także opisywane miejsca, krajobrazy, miasta, budynki - to wszystko też zdaje się rezonować z autorką w jakimś intymnym znaczeniu. I to mi się podoba, ponieważ dostrzega się radość z pisana... choć sam styl jest debiutancki.
Kolejną, wartą zauważenia sprawą jest to, że Matejko miała naprawdę dobry pomysł na fabułę, jest w jej świecie coś odkrywczego, a jak już wspomniałam, w wampirycznej tematyce, to raczej trudne. Zatem na plus pomysł, światotwórstwo i budowanie tajemnic.


Lecz... niestety bohaterowie są dość płascy i trudno z nimi sympatyzować. Jeszcze postać Cienia coś w sobie ma, ale Asa jest - bardzo mi przykro - ale plaska jak decha. Drażni też łatwość przejścia do wampirycznego świata, takie - wręcz - komiczne gryzienie. Zostać ugryzionym właściwie można - w tej książce - na każdym rogu i w każdej sytuacji. Fascynacja drugą osobą, także jest powierzchowna, bo Cień zaczyna interesować się Asą tak zupełnie z kokosa. Na tym, w mojej ocenie, książka traci - na tym, i na narracji pierwszoosobowej, przeplatanej.
Ten wybór narracyjny jest zawsze dużym ryzykiem, zwłaszcza dla debiutantów. Dlaczego? Cóż, bo brzmi to naiwnie, niewiarygodnie i co gorsza, myśli Asy i Cienia są formułowane dokładnie w taki sam sposób.
Trochę się jednak pastwię nad KRWIĄ POGROMCÓW, bo nie jest to zła opowieść. Ma potknięcia, ale ma też bardzo ciekawe momenty. Pomysł bardzo dobry, wykonanie debiutanckie, ale z nadzieją na rozwój - jest to też pierwszy tom serii i czuję, że autorka jeszcze wbije w czytelnika kły. Na to liczę...


KREW POGROMCÓW przypomina ZMIERZCH, choć go nie czytałam, ale fabułę to chyba każdy trochę kojarzy, a jakieś filmowe fragmenty widziałam i podczas lektury historii Matejko ów skojarzenie było rażące - czy to dobrze, czy źle? Nie wiem. Po prostu tak jest. W wampirycznym świecie pisarka na pewno zaznaczyła swoją obecność i zrobiła to może nie idealnie, ale intrygująco i z perspektywą. Trzymam kciuki. PS okładka niestety dość toporna, takie nieudane AI... a szkoda... 

wbij zęby
tom 1
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

   π

niedziela, 15 lutego 2026

#recenzjePi "ISLANDER 1- wygnanie" Caryl Ferey (scenariusz), Corentin Rouge (rysunki)

ISLANDER 1 WYGANIE, to komiks, który niewątpliwie zwraca na siebie uwagę. Już okładka przykuwa wzrok, bo spojrzenie jednego z głównych bohaterów tej opowieści jest pełne emocji, mroźne i zarazem gorące. Pierwsze ujęcia zaraz wciągają czytelnika w wir wydarzeń i budzą skrajne uczucia - trudno sympatyzować... właściwie z nikim nie da się do końca sympatyzować, bo nawet pozytywny bohater zdaje się tak zakleszczony w przedstawionej rzeczywistości, że niespecjalnie chcemy się z nim utożsamiać... ale o dziwo ten brak jedności z bohaterami wcale nie wyklucza empatii.



Pierwszy tom ISLANDERA - WYGNANIE, to ciągła walka o przetrwanie. Autorzy przełożyli - przyznaję - że dość grubą kreską, obecną sytuację związaną z imigrantami przybijającymi do portów Europy. Nie jestem tym porównaniem jakoś ani zachwycona, ani zniechęcona - obecnie wiele dzieł wizualnych bazuje na takich odniesieniach i pozornej zmianie perspektywy. Czasem to się udaje, czasem mniej - w przypadku ISLANDERA jest o tyle ciekawie, że nawiązuje on także to historii z II wojny światowej, do globalnego ocieplenia i innych fotogenicznych katastrof. Cała mieszanka wypada... wciągająco, bo wciągnęła mnie ta opowieść od pierwszego ujęcia i nie puściła do ostatniego.



Dramatyczne wybory, walka o życie, brutalność, podwójna moralność, polityka, rodzinne nieporozumienia, ostry mróz, zimne morze, niebezpieczeństwo i świetna kreska. ISLANDER jest warty poznania i czekam na kolejny tom z niecierpliwością.. bo ten pozostawił mnie w napięciu.

byle dalej
ISLANDER
tom 1
nonstopcomics
egzemplarz recenzencki

   π

sobota, 14 lutego 2026

#recenzjePi "ROZMOWY O MIŁOŚCI" Natasha Lunn

WALENTYNKI zobowiązują - do czytania o miłości. Idąc więc za tym zdaniem, muszę polecić książkę Natashy Lunn ROZMOWY O MIŁOŚCI, a nie jest to książka tak oczywista, jakby mogło się w pierwszej chwili wydawać... bo co my tak naprawdę wiemy o MIŁOŚCI?

Natasha Lunn, choć w dużej mierze bazuje na własnych doświadczeniach, to jako dziennikarka pyta też innych i te wywiady zamieszcza w swojej książce. Interesujące jest to, że choć pytania często się powtarzają, to odpowiedzi bywają zupełnie inne. Co człowiek, to historia. Razem jednak tworzą spójną całość i ofiarują czytelnikowi obraz miłości przepracowanej przez lata poszukiwań, błędów, płaczu, bólu - ale przede wszystkim odbiorca jasno widzi, że nawet najtrudniejsza droga jest warta pokonania, gdy na końcu niej znajduje się spokój, harmonia bycia pełnym człowiekiem, kochaną istotą - przez siebie i kogoś...


ROZMOWY O MIŁOŚĆ, to bardzo dobrze napisana i mądrze skonstruowana książka. Czyta się ją z zaciekawieniem i nie jest ani tanim przewodnikiem, ani banalnym ujęciem miłości, które można spotkać w niemal każdym filmie z wątkiem romantycznym. Tutaj mamy prawdziwych ludzi i ich prawdziwe doświadczenia. Nie zawsze poruszana w tej pozycji jest miłość dwojga ludzi. Mamy dużo o miłości do dzieci, do siebie, do rodziców - mamy też przyjaźń, tak niedocenianą, która jednak jest jednym z najpiękniejszych obliczy miłości... o ile jest prawdziwa, a o takich przyjaciół trudno.



Książkę polecam. Jest skonstruowana "dziennikarsko", lubię wywiady, zwłaszcza dobre... może te nie są mistrzowskie, ale dobre na pewno. ROZMOWY O MIŁOŚCI, to idealna pozycja na prezent, zarówno dla kobiety, jak i mężczyzny, ale rodzicom, dziadkom, przyjaciołom - również! To spokojne rozważania o tym, co w życiu ważne.

o co chodzi z tą miłością?
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

   π