Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 10 marca 2026

#recenzjePi "WŁADZA I POSTĘP tysiąc lat walki o technologię i dobrobyt" Daron Acemoglu, Simon Johnson

Dwóch laureatów Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii Daron Acemoglu i Simon Johnson napisali książkę: WŁADZA I POSTĘP - TYSIĄC LAT WALKI O TECHNOLOGIĘ I DOBROBYT. Brzmi dość skomplikowanie, może nawet odstraszająco... jednak okazuje się, że jest to oda do człowieka. Mamy tu do czynienia z rozkładem na części całej tej super technologii, która tak bardzo "pomaga" nam w życiu... tylko, że bogacą się - bogaci.

Oczywiście nie jest to pozycja łatwa w odbiorze, nie czyta się jej jednym tchem. To kolejna z książek na mojej półce, którą podczytuję. Nie byłabym w stanie usiąść i czytać ją od deski do deski, ale we fragmentach wypada świetnie, bo daje czytelnikowi masę danych do przetworzenia i ... przemyślenia.


Uderza mnie w tej publikacji jej bezkompromisowość. Autorzy wykładają czarno na białym historię postępu w ujęciu dobra dla jednostki - i wypada to dość blado. Ten smutny wniosek, że bogacą się tylko bogaci a reszta haruje - cała prawda... ot życie by się chciało rzec. Mamy tu mocną konfrontację nie tylko tego, co najnowsze, czyli np. AI, ale i tego, co doprowadziło w konsekwencji do AI, które odbiera ludziom prace i stwarza szereg innych zagrożeń. Lecz co zrobić, by technologia służyła także tym malutkim? Nie jestem do końca pewna - czy wiem... bo chyba nie wiem.


Osobiście mam sporą niechęć (to delikatne słowo) do wszelkich AI-ów. Mnie ta sytuacja przeraża, a gdy spojrzę w przeszłość, to widzę cały czas to samo - mrówki, które pracują bez ustanku, do ostatniego tchu, by zadowolić "panów".


Mnie WŁADZA I POSTĘP wprawiła w wisielczy humor, choć nie jest to aż tak czarna wizja, jak ja ją odbieram. To raczej moja refleksja, interpretacja dostępnych faktów. Świat, w którym najlepszy przyjaciel jest robotem, może i ma plusy, jest sterylny i niezawodny (póki mu śrubka nie odpadnie)... ale jest zimny. Można i nawet z tego chłodu wyłuskać pozytywy... jednak wolałabym, by ludzie byli dla siebie ludźmi, niż bym musiała szukać pocieszenia w ramionach robota.

co to było - co to będzie i dlaczego jest jak jest, a nie tak, jak być powinno
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

   π

sobota, 7 marca 2026

#recenzjePi "KRÓTKA HISTORIA INTELIGENCJI ewolucja, sztuczna inteligencja i pięć przełomów, które ukształtowały nasz mózg" Max Bennett

KRÓTKA HISTORIA INTELIGENCJI pióra MAXa BENNETTa, jest książką złożoną i wielowątkową. Na początku, gdy sięgamy po nią, w głowie powstaje przekonanie, że będzie dużo o SZTUCZNEJ INTELIGENCJI i faktycznie, ten temat jest obecny, ale nie jest przytłaczający. Autor raczej systematycznie prowadzi czytelnika przez meandry ewolucji ludzkiego mózgu i mózgu w ogóle - ponieważ bierze na warsztat mózgi np. ssaków. Jest to kompleksowe zestawienie historii ewolucji inteligencji... że tak się wyrażę.

Książka ta ma szalenie dobre opinie i całkowicie to rozumiem. Głównym atutem dzieła BENNETTa jest to, że skrupulatnie odsłania czytelnikowi, karta po karcie, historię życia na ziemi i jego niezwykły rozwój. Jednak nie jestem aż tak hurraoptymistyczna, jak większość recenzentów. Oczywiście, zachęcam do sięgnięcia po KRÓTKĄ HISTORIĘ INTELIGENCJI (obecnie ją podczytuję, wybieram fragmenty, które mnie mocniej interesują i na tej podstawie wystawiam opinię), ponieważ bez wątpienia to pozycja wartościowa, ale...
Ale cały czas, niezmiennie śledzimy losy rozwoju mózgu w kontekście od małpy do człowieka - jednak zawsze w takich publikacjach brakuje mi jasnych dowodów. W skrócie to, że można pięknie narysować ludzki mózg obok mózgu małpy nie jest jeszcze dowodem, że człowiek od tej małpy zaczynał. Coraz częściej zaczynam zadawać pytania nie o teorie - bo teorii może być tyle, ilu ludzi na Ziemi - a o prawa, o fakty.


Jednak nie chcę, by zabrzmiało to jakoś oskarżycielsko - bo nie jest to oskarżenie, a raczej pytanie i nie przekreśla to prawdy, iż książka KRÓTKA HISTORIA INTELIGENCJI jest fascynująca. To, co w niej mnie zachwyca, to właśnie to sięganie do korzeni, do początków życia na naszej planecie i zakończenie na sztucznej inteligencji, która potrafi wygrać z człowiekiem w szachy, a nie potrafi włożyć brudnych naczyń do zmywarki.


Ludzki mózg i mózg w ogóle, zresztą... życie po prostu jest fascynujące. Inteligencja jest określeniem bardzo dziwnym, które z miejsca odsyła nas do NASZEGO mózgu, ale inteligentne są wszystkie stworzenia - mają one bowiem inteligencję wrodzoną a fakt, że ludzkość umieściła się na tronie, mówi tylko tyle, że siedzimy na tym tronie, bo nam tam wygodnie i bo innych ten tron nie interesuje.


Podsumowując, mamy do czynienia z bardzo ciekawą, rozbudowaną opowieścią o rozwoju INTELIGENCJI, która - choć piękna - potrafi być straszna a kryteria oceny przydatności, bywają rozmyte, gdyż zawsze należy czekać na efekty "inteligentnych" rozwiązań. Będę ją pewnie jeszcze długo podczytywać, bo nie jest to pozycja na raz i należy do niej podejść ze świeżym UMYSŁEM (przy użyciu dostępnej inteligencji).

jesteśmy tacy INTELIGENTNI
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

   π

piątek, 6 marca 2026

#recenzjePi "CZWARTY ZWROT JUŻ NADSZEDŁ co cykle historii mówią nam o tym, jak i kiedy zakończy się obecny kryzys" Neil Howe


Neil Howe, można rzec, że trochę rozbija bank swoją książką pt. CZWARTY ZWROT JUŻ NADSZEDŁ. Czytam tę pozycję fragmentami, wyrywkowo, etapami, nie śpieszę się... i jestem zaskoczona jej jednocześnie prostotą w rozumieniu świata i jego mechanizmów, jak i drobiazgowością w przedstawianiu historii ludzkości, jej błędów, wzlotów i upadków. Jednak to, co robi największe wrażenie, to właśnie ów cykliczność. Z jednej strony pokrzepiająca, bo wskazuje dobitnie, że po nocy wstaje dzień - zawsze! Z drugiej jednak - wkrada się w serce pesymizm i zniechęcenie, ponieważ dostajemy dobitne świadectwo na to, że ludzie nie uczą się na błędach, a wręcz traktują je jak sport, na którym zawsze można skorzystać - a korzystają bogaci.




Cóż... nikt i nic nie uchroni nas przed wojną. To jest po prostu pewne. To się stanie. Kiedy? Ja nie mam jeszcze odwagi stawiać żadnych teorii - wolę czekać na bieg wydarzeń i ewentualnie na bieżąco komentować... choć i od komentarzy wolę trzymać się ostatnio z daleka, bo co znaczy komentować, przy wiedzy zabrudzonej kłamstwami i manipulacjami z zewnątrz?
Zdanie, które absolutnie wspaniale określa omawianą książkę i które rozwaliło mi rzeczywistość, a raczej ją pięknie wytłumaczyło - a padło spod pióra człowieka w latach ok. 1280-1305 i był tym człowiekiem niejaki Jean de Meun brzmi:
"Pokój rodzi obfitość, obfitość rodzi pychę,
Pycha rodzi kłótnię, a kłótnia wojnę;
Wojna rodzi łupiestwo, a łupiestwo nędzę,
Nędza rodzi cierpliwość, a cierpliwość pokój.
Zatem pokój rodzi wojnę, a wojna rodzi pokój."

I zdaje się, że w tych słowach autor zawarł całą historię ludzkości. Nie wiem, czy to dobra wiadomość - myślę, że jest to wiadomość - po prostu. Wiedza faktyczna, koło czasu, w którym wszystkie śruby robią dokładnie to samo od wieków - pracują. Nie rdzewieją, nie niszczeją, nie wypadają, nie grzechocą, nie protestują - są niezmienne, jak niezmienna i nieuleczalna jest ludzkość.




Neil Howe w sposób niemal totalny prowadzi czytelnika przez dzieje świata, od wojny do pokoju, od pokoju do wojny. Jest to bardzo ciekawa analiza, która ofiaruje czytelnikowi nie tylko wiedzę historyczną, ale o zdolność do spostrzegania schematów. Polecam!

pokój rodzi wojnę, wojna pokój
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

   π

czwartek, 5 marca 2026

#recenzjePi "COŚ ZABIJA DZIECIAKI t.9" James Tynion IV, Werther Dell'Edera, Miquel Muerto

COŚ ZABIJA DZIECIAKI tom 9, to jest prawdziwa jazda bez trzymanki. Wprawdzie czytałam - poza tomem 9 - wyłącznie tom 8, ale zdecydowanie 9 wygrywa. Jest to wysoko angażujące dzieło, w którym akcja pędzi jak szalona... ale potrafi też zwolnić, w ten tajemniczy, duszny sposób, który wywołuje u czytelnika zatrzymanie krążenia.


Zdecydowanie warto zwrócić uwagę na tę serię i ja żałuję, że nie poznałam jej od tomu 1. Główna bohaterka Erica Slaughter, jest osobowością złożoną, skrywającą niejeden sekret. Jest też postacią, z którą łatwo się utożsamić, ma w sobie coś ostrego, a mimo to sympatycznego - to barwna kobieta/dziewczynka.


Dlaczego kobieta/dziewczynka? Ponieważ poznajemy ją niechronologicznie. Czytelnik skacze z teraźniejszości do przeszłości a cały tom 9 jest ukłonem w przeszłość bohaterki. Coś, co może czasem denerwować, tutaj zdaje egzamin na 5. Dzięki tym retrospekcjom Erica Slaughter okazuje się naszą kumpelą, kimś - z kim chciałoby się iść razem w las... na potwory.



Co jeszcze? Miejsce akcji! Rewelacyjny, klimatyczny ośrodek w górach/lesie... a dzieci giną jak muchy. Świetna kreska, rewelacyjne wnętrza, kolory w punkt i fabuła, którą wciąga i nie puszcza. Oczywiście tom 9 kończy się w tak niewygodnym miejscu... ech trzeba czekać na 10. Ja czekam z niecierpliwością!

dzieciaki giną w lesie
tom 9
COŚ ZABIJA DZIECIAKI
nonstopcomics
egzemplarz recenzencki

   π

sobota, 28 lutego 2026

#recenzjePi "UGOSZCZONE DUCHY antologia opowiadań grozy" D.H. Lawrenc, Richard Marsh, Rosa Mulholland, G.K. Chesterton i in.

UGOSZCZONE DUCHY, to kolejny tom rewelacyjnej serii wydawanej przez Zysk i S-ka, której zadaniem jest popularyzowanie klasycznych opowieści o duchach. Nie mogę przejść obojętnie obok żadnego z tomów, a każdy prezentuje nieco inny dobór tekstów. Oczywiście, jak to w antologiach bywa, jedne opowiadania są lepsze, inne gorsze, ale z moje perspektywy - każde warte poznania... bo to gratka.

W tym konkretnym tomie mamy jednego z moich absolutnych ulubieńców, czyli twórcę Ojca Brown'a - G.K. Chesterton'a. Jego opowiadania są grozą subtelną, raczej skupiającą się na filozoficznym aspekcie "duchowości". Bardzo podobał mi się "Obcy w swoim domu" oraz ostatnie, czyli "Upiorny sen". Są to krótkie teksty, ale dają do myślenia. Cóż... idea polegająca na "wyjściu z domu, by wrócić do domu" jest dla mnie czymś absolutnie pięknym i wzruszającym.


Jednak poza Chesterton'em mamy też innych pisarzy, takich jak: Sabine Baring-Gould, D.H. Lawrence, Roger Pater i in. Nie poznałam jeszcze wszystkich testów, ale z tych, które miałam już przyjemność przeczytać wynika, że wszystkie są w jakimś sensie powiązane z wiarą i jest to bardzo udane powiązanie. Dobrym przykładem może być historia pt. "W schowku" Rogera Peter'a - świetne połączenie trudnej przeszłości z tajemnicą ukrytą w teraźniejszości.


Na koniec podkreślę, że książki z tej serii są wydawane obłędnie! Klimatyczne, przenoszące w dziwność okładki, zawsze twarde, bardzo spójne motywem i pięknie komponujące się grzbietami. Zawsze będę polecać!

duchy filozoficzne
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

   π

wtorek, 24 lutego 2026

#recenzjePi "ZDRADA ISENGARDU: HISTORIA WŁADCY PIERŚCIENI część 2 HISTORIA ŚRÓDZIEMIA" J.R.R. Tolkien, Christopher Tolkien

Każdy, kto choć trochę, troszeczkę mnie zna - wie, że jestem całkowicie bezkrytyczna w stosunku do twórczości J.R.R. Tolkiena. Dla mnie to mistrz i kropka. Lecz napiszę - oczywiście - parę słów więcej o tomie 7 HISTORII ŚRÓDZIEMIA: ZAGŁADA ISENGARDU - HISTORIA WŁADCZY PIERŚCIENI część 2.


Książka jest - ma się rozumieć - pod redakcją syna J.R.R. Tolkiena - Christophera Tolkiena, przekładu zaś dokonali Maria Gębicka-Frąc i Cezary Frąc (wielka i piękna praca). W tomie 7 przyglądamy się tworzeniu WŁADCY PIERŚCIENI, ewolucji miejsc, wydarzeń, bohaterów. Jest to pozycja do podczytywania, do zachwycania się złożonością świata stworzonego przez tego tytana pióra. Wspaniała "dziurka od klucza" do wyobraźni i geniuszu człowieka, który ukształtował gatunek, jakim jest fantastyka.



Bezcenne są uwagi jego syna Christophera Tolkiena, który dzieli się z czytelnikami własną drogą w odkrywaniu pracy swojego ojca. Dzięki temu można niejako usiąść do stołu z pisarzem i podglądnąć jego warsztat, kąt nachylenia ołówka, kanciaste litery, heroiczną systematyczność i precyzje w panowaniu nad wątkami. I własnie najbardziej chyba podoba mi się to odkrywanie rzeczy pozornie zwyczajnych, jak dla przykładu fakt, że Tolkien w brudnopisie pisał np. "grubym, miękkim ołówkiem a tekst jest bardzo trudny do odczytania."



Uważam, że HISTORIA ŚRÓDZIEMIA jest skarbnicą twórczego zamku pisarza doskonałego. Każdy, kogo interesuje nie tylko WŁADCA PIERŚCIENI, nie tylko TOLKIEN, nie tylko FANTASTYKA, ale także, a może przede wszystkim piękno pisarskiego życia - powinien i myślę, że będzie chciał, te książki posiadać. Ja je podczytuję, smakuję, wybieram sobie fragmenty, bo nie są to pozycje na raz, nie na czytanie od dechy do dechy, tylko na takie powolne poznawanie i zadumę. Dla mnie jest to ogromna przyjemność i prawdziwa radość. Niewiele rzeczy w życiu sprawia mi taką frajdę!



Koniecznie muszę wspomnieć o wydaniach. Są to perełki! Przepięknie wyglądają na półce, seria stworzona z ogromnym smakiem, jest elegancki, bywa mrocznie, zawsze artystycznie. Maciej Łaszkiewicz nigdy nie zawiódł - to wspaniały malarz, który w swe obrazy wkłada emocje właściwe ilustrowanemu dziełu. ogromne brawa dla Wydawnictwa Zysk i S-ka!

to jak to było z tą drużyną?
HISTORIA ŚRÓDZIEMIA
tom
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

   π

poniedziałek, 23 lutego 2026

#recenzjePi "SPOKÓJ jak radzić sobie z codziennym stresem i odnaleźć wewnętrzny spokój" Fearne Cotton

Fearne Cotton czytałam SZCZĘŚCIE i ponieważ nawet mi się podobało, przyszedł czas na SPOKÓJ. Nie są to książki rewolucyjne, ale uważam, że są szczere i wypływają z doświadczenia i chęci podzielenia się ze światem tym, co autorce dało np. w trudnych chwilach ukojenie.


Cotton robi coś miłego, bo doradza, ale nie z pozycji wszechwiedzącej - raczej wciąż odkrywającej i szukającej. Myślę, że to wielki plus tego typu książek. Autorka oferuje czytelnikowi zestaw powiedzmy "ćwiczeń", choć są to bardziej "aktywności", które można, ale nie trzeba wykonać. Zatem - pomysły na odkrywanie SPOKOJU w życiu.



Mamy też ciekawe wizualizacje ilustratorskie - zdecydowanie na plus. Jest przestrzeń do własnych przemyśleń - ogólnie dobrze się na to patrzy i szybko się przyswaja treści. Cóż - kobieta jest po prostu wiarygodna w tym, co pisze, bo pisze o sobie i nie wybiela swego życia, ale nie robi też z niego niekończącego się dramatu - co by ją stawiało w roli bohaterki, walczącej ze smokami. Cotton po prostu żyje.



Czy SPOKÓJ jest odkrywczy? Nie jest. Z reguły, tego typu książki, nie są odkrywcze, ale myślę, że akurat pozycje spod jej pióra mają zdolność pocieszania i kierowania w dobrą stronę - a to już sukces. Zatem nie jestem zachwycona, ale jestem zadowolona.



Kończąc uważam, że dobrze sięgnąć - czasem - po taką lekturę. Bywa, że trafi się jedno zdanie, które zostanie z nami na dłużej. Bywa, że będzie to pomocne w walce z lękami, bo zobaczymy, że nie jesteśmy w tej bitwie sami. SPOKÓJ w życiu jest bezcenny. Wiem o tym, aż za dobrze. SPOKÓJ nawet bardziej do mnie przemawia, niż SZCZĘŚCIE... bo jest wartością stałą, stabilniejszą, zatem też i przeze mnie bardziej pożądaną. Polecam, ale nie nastawiajcie się na rewolucje. To zwyczajnie pomocna, choć nie wybitna rzecz - daje też ukojenie i pokazuje, że warto szukać tego, co cenne.

SPOKÓJ, to przejrzyste, turkusowe wody życia
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

   π