Łączna liczba wyświetleń

sobota, 27 czerwca 2026

#recenzjePi "BAŚNIE INDYJSKIE Pendżab" Flora Annie Steel (zebrała), John Lockwood Kipling (ilustrował)

Moja wielka miłość do BAŚNI, LEGEND, MITÓW i FOLKLORU wszelakiego sprawiła, że BAŚNIE INDYJSKIE - PENDŻAB, zebrane przez niezwykłą Flore Annie Steel, a zilustrowane przez wyjątkowego artystę Johna Lockwooda Kiplinga, ojca słynnego Rudyarda Kiplinga ("Księga Dżungli") stały się moim marzeniem i poczułam konieczność posiadania i poznania tej cudownej książki. Jakie to szczęście, że Oficyna Wydawnicza Kontynenty zdecydowała się podarować czytelnikom tę perłę kultury! I to w najlepszym wydaniu! Pozycja ta bowiem prezentuje się zachwycająco.


Twarda oprawa i ciekawy, wygodny format. Projekt okładki, który w mgnieniu oka przenosi czytelnika w świat baśni. Absolutnie przepiękne ilustracje i cudowne obrazy w wyklejce! To nie może się nie podobać. Pozycja ta wygląda magicznie i faktycznie jest magiczna. Baśnie mają to do siebie, że czyta się je, jak jakieś zaklęcie, jak zakurzony wers, który przywoła duchy z przeszłości.


BAŚNIE INDYJSKIE - PENDŻAB, to wielka praca wykonana przez Florę Annie Steel. W notce od Wydawcy nieco czytamy o procesie zbierania ów historii, o tym, jak ten tom powstawał i z jakimi wyzwaniami zmagali się jego twórcy.


Czytelnik otrzymuje pokaźny zbiór BAŚNI i muszę przyznać, że są one różnorodne. Choć DAWNO, DAWNO TEMU... przewija się przez te opowieści, to każde DAWNO ma inne serce, inną duszę, innych bohaterów. Duch INDII jest tu wyczuwalny od pierwszej chwili, nie można pomylić go z niczym innym. Czytelnik wpływa na zaczarowane, barwne wody indyjskich legend i zanurza się w nich z wielką przyjemnością. Już same tytuły BAŚNI łapią odbiorcę za rękę i ciągną, bo jak oprzeć się TŁUSTEMU BARANKOWI, jak przejść obojętnie obok TYGRYSA, BRAMINA I SZAKALA, jak przeoczyć CUDOWNY PIERŚCIEŃ i wreszcie jak ominąć PANA ŚMIERĆ?! No nie da się! A to tylko kropla w morzu niezwykłości.


Do tego dochodzą oczywiście znakomite ilustracje Johna Lockwooda Kiplinga. Osobiście uwielbiam ten styl - całkowicie baśniowy, pełen szczegółów, czarno-biały, szkicowy, ale drobiazgowy, taki magicznie atramentowy. Te obrazy - ryciny, z łatwością przeniosą każdego w świat BAŚNI INDYJSKICH. Należy również podkreślić, że BAŚNIE zawsze są częścią kultury regionu, więc dzięki nim uczymy się o ludziach, miejscach, tradycjach, wierzeniach ludów, mieszkańców danych terytoriów. mamy tu zatem prawdziwą skarbnicę zaklęć, przedziwnych postaci i bezcennej wiedzy.



Czy polecam? Oczywiście! Nie da się nie polecać. Warto pamiętać, że tzw. NADZÓR RODZICIELSKI nad tymi BAŚNIAMI mile widziany... Kończąc - warto. Bardzo warto a nawet bardzo trzeba! Nie pozwólcie sobie przegapić tej perełki - a wydanie znakomite!

był sobie Tygrys... i był chłopiec...
Oficyna Wydawnicza Kontynenty
egzemplarz recenzencki

     π

piątek, 26 czerwca 2026

#recenzjePi "ROGUE SUN t.4 DIVINITY" Parrot, Cotton, Abel, Frenda, Marques, Carey

W superbohaterską serię komiksów ROGUE SUN jestem już dość mocno wkręcona - pomimo mojej nieznajomości TOM 1... Jednak 2, 3 i teraz 4 poznany i odhaczony - pozytywnie. TOM 4 DIVINITY uważam za najlepszy, najbardziej wciągający i naprawdę spektakularnie narysowany. Ta seria ogólnie trzyma poziom, ale jakoś ta 4 mnie kupiła w całości.


Kolor i rysunek jak zawsze na wysokim poziomie. ROGUE SUN, to porządnie zrobione komiksy, artystycznie, wizualnie prezentują się spektakularnie. Barwy są intensywne, kreska ostra i energiczna, z pazurem - czyli tak, jak powinno być w opowieści przesyconej akcją. Bohaterowie oddani skrupulatnie i jest wielka spójność w dziele zarówno pod względem stylu, jak i temperatury. Artyści świetnie budują napięcie i umiejętnie wciągają w fabułę.



Fabuła zaś szybka, drapieżna i cały czas DZIEJE SIĘ. Nie mamy ani chwili oddechu, kartka za kartką pędzi szaleńczo i to jest fajne, tak właśnie ma wyglądać komiks superbohaterski - tego szuka czytelnik, to to właśnie dostaje.



W tej serii bardzo cenię uniwersum, które jest metodycznie rozwijane o nowe wątki i postaci. Mamy szeroki wybór złoli, potworów, dziwnych kreatur, co buduje atmosferę nie tylko walki i akcji, ale także tajemnicy. Naprawdę z tomu na tom rzeczywistość ROGUE SUN przyjemnie się rozszerza. Jestem bardzo ciekawa czy to się skończy i gdzie nas chcą zaprowadzić twórcy.



Kończąc wspomnę także o dobrych dialogach. Dostajemy tu ciekawe myśli, nawet czasem "złote" i to się przyjemnie czyta. W tomie 4 wyjątkowo przykuł mnie pewien drobny wątek... o samotności. Komiksy te są dobrą rozrywką, wciągają i pozostają w głowie dzięki wizualnej perfekcji - dobra propozycja dla każdego, kto chce oderwać się od szarości i trochę "posuperbohaterzyć".

znów ta walka ce złolami i monstrami
tom 4
ROGUE SUN
nonstopcomics
egzemplarz recenzencki

     π

czwartek, 25 czerwca 2026

#recenzjePi "SECESJA W BYDGOSZCZY" Iwona Jantoń i Sławomir Marcysiak (tekst), Edyta Pękala (fotografie)

Przychodzę dzisiaj z pięknie wydanym ALBUMEM wypełnionym fotografiami Edyty Pękali i wiedzą Iwony Jantoń i Sławomira Marcysiaka. Jestem pod dużym wrażeniem tego, jak wygląda ta pozycja, na jakim papierze Wydawnictwo Zysk i S-ka postanowiło wypuścić tę książę, oraz jak bardzo wartościowa jest to rzecz. 


Mamy tu do czynienia z pozycją idealną do położenie w przedpokoju, lub na stoliku kawowym, by goście mogli zapoznać się z jej urokiem. Uważam, że jest to ALBUM obowiązkowy dla: po pierwsze obywateli Bydgoszczy (zrozumiała grupa docelowa), po drugie osób zainteresowanych historią (perełka jakich mało), po trzecie tych, co parają się architekturą, sztuką, rzemiosłem wszelkim (pasjonaci proszeni do stołu) i po czwarte dla wszystkich, którzy szukają piękna, inspiracji i wiedzy... 


Czytelnik dostaje tu solidną dawkę informacji przedstawionych w sposób przejrzysty. Uwagę przykuwają najpierw świetnie fotografie, potem świetny tekst. Wszystko zostało drobiazgowo przemyślane, by SECESJA W BYDGOSZCZY wyglądała i prezentowała najwyższy poziom, oddziaływała na zmysły i poruszała do podróży po Bydgoszczy. 


Ja w Bydgoszczy byłam parę razy za moich studenckich czasów, ale chyba powinnam odnowić to doświadczenie i przejść się po najpiękniejszych miejscach miasta świadomie, a nie na szybko i bez celu. Ten ALBUM pomaga zrozumieć historię miasta, to jakie wpływy przyjęło i jak się kształtowało architektonicznie. Na mnie największe wrażenie zrobiły PIECE KAFLOWE (diamenty), klatki schodowe (cudeńka) i drzwi (do magicznej krainy). Bardzo polecam tę pozycję! Elegancja, wiedza i smak. 


spacerkiem po BYDGOSZCZY 

Wydawnictwo Zysk i S-ka 

egzemplarz recenzencki 

     π

środa, 24 czerwca 2026

#recenzjePi "W GŁOWIE SHERLOCKA HOLMESA koszmar z Loch Leathan" część 1/2 // według Sir Arthura Conana Doyle'a, Cyril Lieron (scenariusz), Benoit Dahan (ilustracje)

Gratka! Prawdziwa gratka! W GŁOWIE SHERLOCKA HOLMESA - KOSZMAR Z LOCH LEATHAN część 1/2, to absolutna perełka! Niewiarygodnie piękna pozycja, niewiarygodnie sprytna, niewiarygodnie klimatyczna i niewiarygodnie klasyczna!!! Moi Państwo - to jest warte uwagi... ZDECYDOWANIE warte UWAGI.



A co tu właściwie mamy? Zastanawiam się, od czego zacząć, bo tu tyle dobra, że można się pogubić. Zacznę więc od oszałamiających ilustracji. Talent Benoit Dahan jest nie do podważenia. Te rysunki doskonale oddają atmosferę powieści Sir Arthura Conana Doyle'a. Nie mogła być lepiej - jest idealnie. Mnogość szczegółów, detali, precyzyjność w kresce i kolorze, piękne krajobrazy i architektoniczne cuda Szkocji... czarujące... doprawdy czarujące. Nie ma dość słów, by zachwalić te dzieła, te rozwiązania kadrowe, to rozgrywanie widza - wizualny majstersztyk. Mamy tu do czynienia z istnym labiryntem wyobraźni, W GŁOWIE SHERLOCKA HOLMESA istotnie jesteśmy dzięki ilustracjom tak precyzyjnym i pięknym, że nie da się oderwać od nich oczu. Artystycznie przeniesiono mnie na angielską wieś, w krainę legend i mitów, w centrum detektywistycznego śledztwa, które ociera się o paranormalia. fascynujące!



Nasi bohaterowie mają arcygenialną mimikę. Sherlock, Watson i inni - każdy różni się i z miejsca można odczytać jego wiodące cechy charakteru. Dzięki tej wizualnej uczcie czytelnik gładko wchodzi w rolę detektywa i sam wyszukuje wskazówek ukrytych na kartach W GŁOWIE SHERLOCKA HOLMESA a tych wizualnych fikołków jest mnóstwo, więc polecam dobrze patrzeć.



Tym sposobem gładko przejdę do treści, która utrzymana jest w duchu Doyle'a. Czuć tu klasycznego Holmesa, a sama zagadka jest całkowicie w stylu pisarza. Dialogowo jest świetnie, fabularnie rewelacyjnie - no nie ma się do czego przyczepić. Cyril Lieron udowodnił, że jest mistrzem w tworzeniu angażujących zagadek, w które bezlitośnie wciąga swoich czytelników. Jedyne, co należy wiedzieć przed sięgnięciem po tę pozycję, to to, że autorzy nie będą mieli litości - gdy już wpadniecie w ich sidła A WPADNIECIE NA PEWNO, to nie wypuszczą was do ostatniej strony... a pamiętajcie, że ta zagadka będzie kontynuowana, bo tutaj mamy cześć 1/2. OCH bardzo POLECAM!!!!

w głowie HOLMESA jest GENIALNIE
część 1/2
nonstopcomics
egzemplarz recenzencki

    π

sobota, 20 czerwca 2026

#recenzjePi "PALCE Z KWARCU" Karol Kalinowski

Twórczość Karola Kalinowskiego myślę, że każdy fan dobrego komiksu - powinien znać. Ja przygodę z tym twórcą rozpoczęłam od jego genialnej ŁAUMY, mam ogromną chrapkę na KOŚCISKO, ale przyszły do mnie w międzyczasie PALCE Z KWARCU i o nich skreślę tu parę słów.


Zacznę od warstwy wizualnej - czyi od rysunków. Kalinowski odznacza się zdecydowanym stylem, który potrafi zgrabnie przejść z geometrycznych form w te bardziej opływowe, krajobrazowe. PALCE Z KWARCU zostały utrzymane w czerni i bieli, co nadaje nie tylko spójność całości, ale i pozwala odbiorcy skupić się na wydarzeniach - nie ma rozpraszaczy, jest zaś akcja. W ŁAUMIE artysta pokazał talent, a w PALCACH Z KWARCU tylko umacnia swoją pozycję. Prywatnie ŁAUMA bardziej mi się podoba, ale uczciwie przyznaję, że PALCE Z KWARCU mają bogatszą warstwę metaforyczną. PALCE Z KWARCU są komiksem pokaźniejszym w treść i złożonym z większej ilości kadrów, akcja też dzieje się jakby szybciej i dotyka zróżnicowanych tematów,



Tym sposobem płynnie przejdę do scenariusza. PALCE Z KWARCU, to komiks SF, w którym na pierwszy plan wybija się tematyka superbohaterska. Nasz główny bohater, Wojtek - chłopiec o najczystszym sercu - zostaje wybrańcem KOSMICZNEGO STRAŻAKA i od tej chwili zaczynają dziać się rzeczy dziwne. Wojtek jest prostym chłopcem, ale na skutek mocy podarowanej mu z kosmosu zmienia się w genialnego programistę... co w XIX w. było raczej niepopularne...


Perypetia Wojtka nie są jednak lekką bajeczką, skrywają one bowiem wiele odniesień do historii i ukazują LOS w roli bezwzględnego kata, który niezależnie od "dobrego serca" realizuje swój złowieszczy plan. Mamy tu do czynienia z dość popularnym hasłem "dobrymi chęciami piekło jest wybrukowanie", ale i dobre czyny, które w danej chwili wyglądają bardzo szlachetnie, bez wiedzy o konsekwencjach, mogą stać się najgorszą decyzją, jaką człowiek mógł podjąć.


PALCE Z KWARCU, są także komiksem, którzy żongluje odniesieniami do klasyków, do popkultury i literatury. Mamy tu zatem niezwykle urocze nawiązanie do "Władcy Pierścieni", jest mnogość nawiązań do wątków superbohaerskich - które ukazano tu oczywiście w "krzywym zwierciadle", dostajemy szereg skojarzeń z popularnymi grami np. Super Mario i autor zanurza nas również w folklor, w mity i legendy, jak i rzuca czytelnika na wody Iliady i Odysei, jest też II wojna światowa, której widmo szczerzy zęby... Podsumowując: jest co czytać i PALCE Z KWARCU dostarczają solidnej rozrywki połączonej z intelektualnymi fikołkami.

gdy z nieba spada wielkie BUM
Wydawnictwo Kultura Gniewu
egzemplarz recenzencki

    π

wtorek, 16 czerwca 2026

#recenzjePi "SŁOWNIK POJĘĆ UTRACONYCH" Pip Williams

SŁOWNIK POJĘĆ UTRACONYCH... czyż to nie brzmi cudownie?! Warto do tego dodać słowo "Skryptorium", by jeszcze mocniej zrozumieć niezwykłość tej powieści. Pip Williams napisała coś tak misternie złożonego ze słów brzmiących dźwięcznie, że każdy, ale to każdy, kto kocha literaturę - będzie usatysfakcjonowany... a może nawet "oczarowany".

Autorka zgrabnie wplata fakty w fikcję i z wielką godnością oddaje chwałę bohaterom podróży pełnej słów. Mamy tu bowiem słowa zapomniane, słowa pomijane, słowa niepotrzebne, słowa wyrzucone, słowa źle zrozumiane, słowa piękne.... Samo Skryptorium, to miejsce, w którym dorastała Esme, postać wiodąca powieści - to ona zainteresowała się wszystkim, czym nie interesowali się inni i skrzętnie kradła... hmmmm... zbierała - słowa wyrzutki. Do życia wskrzesiła wszystko, co kobiece i na nowo odkryła znaczenia, które przez mężczyzn bywały wypatrzone, kreślone na kolanie, formułowane dla użytku własnego.


Najważniejszą i najmocniejszą cechą tej książki, są SŁOWA. I oczywiście każda książka składa się ze słów, ale w tej to SŁOWO jest głównym bohaterem. W konsekwencji SŁOWNIK POJĘĆ UTRACONYCH, to skarbnica zgrabnych myśli, zdań zbudowanych z miłością i czułością. Podczas lektury czytelnik pływa w słodkim oceanie wzruszeń, bo Pip Williams SŁOWEM posługuje się z gracją najlepszej tancerki.



Bardzo polecam tę pozycję z wielu powodów. Pierwszym, jest sama opowieść - interesująca, mądra, czuła, z bohaterami pełnymi, głębokimi i przez to prawdziwymi. Drugim, jest to, jak SŁOWNIK POJĘĆ UTRACONYCH został napisany - czyli wspaniale, literacko miękko i przejrzyście. Trzecią, ale nie ostatnią - jest przyjemność obcowania z pięknymi słowami, ta radość z czytania... i mogłabym jeszcze wymieniać, ale niech każdy znajdzie swoje powody.

nieukojone pragnienie słów
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

    π

niedziela, 14 czerwca 2026

#recenzjePi "KRONIKI WIELKIEJ PUSZCZY tom 2 DZIKIE PLEMIĘ GRZYBÓW" Wioleta Detyniecka (scenariusz), Aneta Szczypczyk (ilustracje)

Komiksy dla dzieci, to zawsze gratka - zwłaszcza dla każdego miłośnika pięknie wydanych i zilustrowanych dzieł. KRONIKI WIELKIEJ PUSZCZY tom 2 DZIKIE PLEMIĘ GRZYBÓW, jest właśnie takim dziełem - niezwykle estetycznym, świetnie wydanym, barwnym i z magiczną przygodą w roli głównej. 


Tom 1 TAJEMNICA STARSZEJ PANI przyznaję, że podobał mi się umiarkowanie. Oczywiście przepadłam w rysunkach i barwach, w tym jak komiks wygląda, ale zawiódł mnie scenariusz. DZIKIE PLEMIĘ GRYBÓW jest pod tym względem lepsze i stoi na tym samym, bardzo wysokim poziomie "wizualnym". Trudno nie zachwycić się rozwiązaniami kadrowymi, mimiką bohaterów, kolorami, które wibrują pod palcami i absolutnie rewelacyjnymi planami ogólnymi, krajobrazami i dzikością przedstawionej przyrody... ale i postaci magiczne - miód na oczy.


Scenariusz, choć prosty, to zdecydowanie bardziej wciągający od tego z tomu 1. Tutaj przygoda jest bardziej spójna, a postępowanie bohaterów bardziej logiczne. Cóż - DZIKIE PLEMIĘ GRZYBÓW po prostu mi się bardzo podobało. Estetyką i nawet trochę klimatem przypomina mi WODOGRZMOTY MAŁE i jest to duży komplement - a "przypomina" nie oznacza zgapienia, tylko luźne, atrakcyjne skojarzenie czytelnika. 

Koniec zostawia nas z oczekiwaniem na kolejny tom i jest to oczekiwanie niecierpliwe. Mam nadzieję, że Panie Wioleta Detyniecka i Aneta Szczypczyk nie każą nam długo czekać. Mamy tu do czynienia z miłą, pełną zabawnych życiowych potknięć bohaterów, uroczą opowieścią o budowaniu relacji, współpracy i tajemnicy. 


ale grzyb

tom 2

KRONIKI WIELKIEJ PUSZCZY 

krótkie gatki

Wydawnictwo Kultura Gniewu 

egzemplarz recenzencki 

    π