Łączna liczba wyświetleń

środa, 24 czerwca 2026

#recenzjePi "W GŁOWIE SHERLOCKA HOLMESA koszmar z Loch Leathan" część 1/2 // według Sir Arthura Conana Doyle'a, Cyril Lieron (scenariusz), Benoit Dahan (ilustracje)

Gratka! Prawdziwa gratka! W GŁOWIE SHERLOCKA HOLMESA - KOSZMAR Z LOCH LEATHAN część 1/2, to absolutna perełka! Niewiarygodnie piękna pozycja, niewiarygodnie sprytna, niewiarygodnie klimatyczna i niewiarygodnie klasyczna!!! Moi Państwo - to jest warte uwagi... ZDECYDOWANIE warte UWAGI.



A co tu właściwie mamy? Zastanawiam się, od czego zacząć, bo tu tyle dobra, że można się pogubić. Zacznę więc od oszałamiających ilustracji. Talent Benoit Dahan jest nie do podważenia. Te rysunki doskonale oddają atmosferę powieści Sir Arthura Conana Doyle'a. Nie mogła być lepiej - jest idealnie. Mnogość szczegółów, detali, precyzyjność w kresce i kolorze, piękne krajobrazy i architektoniczne cuda Szkocji... czarujące... doprawdy czarujące. Nie ma dość słów, by zachwalić te dzieła, te rozwiązania kadrowe, to rozgrywanie widza - wizualny majstersztyk. Mamy tu do czynienia z istnym labiryntem wyobraźni, W GŁOWIE SHERLOCKA HOLMESA istotnie jesteśmy dzięki ilustracjom tak precyzyjnym i pięknym, że nie da się oderwać od nich oczu. Artystycznie przeniesiono mnie na angielską wieś, w krainę legend i mitów, w centrum detektywistycznego śledztwa, które ociera się o paranormalia. fascynujące!



Nasi bohaterowie mają arcygenialną mimikę. Sherlock, Watson i inni - każdy różni się i z miejsca można odczytać jego wiodące cechy charakteru. Dzięki tej wizualnej uczcie czytelnik gładko wchodzi w rolę detektywa i sam wyszukuje wskazówek ukrytych na kartach W GŁOWIE SHERLOCKA HOLMESA a tych wizualnych fikołków jest mnóstwo, więc polecam dobrze patrzeć.



Tym sposobem gładko przejdę do treści, która utrzymana jest w duchu Doyle'a. Czuć tu klasycznego Holmesa, a sama zagadka jest całkowicie w stylu pisarza. Dialogowo jest świetnie, fabularnie rewelacyjnie - no nie ma się do czego przyczepić. Cyril Lieron udowodnił, że jest mistrzem w tworzeniu angażujących zagadek, w które bezlitośnie wciąga swoich czytelników. Jedyne, co należy wiedzieć przed sięgnięciem po tę pozycję, to to, że autorzy nie będą mieli litości - gdy już wpadniecie w ich sidła A WPADNIECIE NA PEWNO, to nie wypuszczą was do ostatniej strony... a pamiętajcie, że ta zagadka będzie kontynuowana, bo tutaj mamy cześć 1/2. OCH bardzo POLECAM!!!!

w głowie HOLMESA jest GENIALNIE
część 1/2
nonstopcomics
egzemplarz recenzencki

    π

sobota, 20 czerwca 2026

#recenzjePi "PALCE Z KWARCU" Karol Kalinowski

Twórczość Karola Kalinowskiego myślę, że każdy fan dobrego komiksu - powinien znać. Ja przygodę z tym twórcą rozpoczęłam od jego genialnej ŁAUMY, mam ogromną chrapkę na KOŚCISKO, ale przyszły do mnie w międzyczasie PALCE Z KWARCU i o nich skreślę tu parę słów.


Zacznę od warstwy wizualnej - czyi od rysunków. Kalinowski odznacza się zdecydowanym stylem, który potrafi zgrabnie przejść z geometrycznych form w te bardziej opływowe, krajobrazowe. PALCE Z KWARCU zostały utrzymane w czerni i bieli, co nadaje nie tylko spójność całości, ale i pozwala odbiorcy skupić się na wydarzeniach - nie ma rozpraszaczy, jest zaś akcja. W ŁAUMIE artysta pokazał talent, a w PALCACH Z KWARCU tylko umacnia swoją pozycję. Prywatnie ŁAUMA bardziej mi się podoba, ale uczciwie przyznaję, że PALCE Z KWARCU mają bogatszą warstwę metaforyczną. PALCE Z KWARCU są komiksem pokaźniejszym w treść i złożonym z większej ilości kadrów, akcja też dzieje się jakby szybciej i dotyka zróżnicowanych tematów,



Tym sposobem płynnie przejdę do scenariusza. PALCE Z KWARCU, to komiks SF, w którym na pierwszy plan wybija się tematyka superbohaterska. Nasz główny bohater, Wojtek - chłopiec o najczystszym sercu - zostaje wybrańcem KOSMICZNEGO STRAŻAKA i od tej chwili zaczynają dziać się rzeczy dziwne. Wojtek jest prostym chłopcem, ale na skutek mocy podarowanej mu z kosmosu zmienia się w genialnego programistę... co w XIX w. było raczej niepopularne...


Perypetia Wojtka nie są jednak lekką bajeczką, skrywają one bowiem wiele odniesień do historii i ukazują LOS w roli bezwzględnego kata, który niezależnie od "dobrego serca" realizuje swój złowieszczy plan. Mamy tu do czynienia z dość popularnym hasłem "dobrymi chęciami piekło jest wybrukowanie", ale i dobre czyny, które w danej chwili wyglądają bardzo szlachetnie, bez wiedzy o konsekwencjach, mogą stać się najgorszą decyzją, jaką człowiek mógł podjąć.


PALCE Z KWARCU, są także komiksem, którzy żongluje odniesieniami do klasyków, do popkultury i literatury. Mamy tu zatem niezwykle urocze nawiązanie do "Władcy Pierścieni", jest mnogość nawiązań do wątków superbohaerskich - które ukazano tu oczywiście w "krzywym zwierciadle", dostajemy szereg skojarzeń z popularnymi grami np. Super Mario i autor zanurza nas również w folklor, w mity i legendy, jak i rzuca czytelnika na wody Iliady i Odysei, jest też II wojna światowa, której widmo szczerzy zęby... Podsumowując: jest co czytać i PALCE Z KWARCU dostarczają solidnej rozrywki połączonej z intelektualnymi fikołkami.

gdy z nieba spada wielkie BUM
Wydawnictwo Kultura Gniewu
egzemplarz recenzencki

    π

wtorek, 16 czerwca 2026

#recenzjePi "SŁOWNIK POJĘĆ UTRACONYCH" Pip Williams

SŁOWNIK POJĘĆ UTRACONYCH... czyż to nie brzmi cudownie?! Warto do tego dodać słowo "Skryptorium", by jeszcze mocniej zrozumieć niezwykłość tej powieści. Pip Williams napisała coś tak misternie złożonego ze słów brzmiących dźwięcznie, że każdy, ale to każdy, kto kocha literaturę - będzie usatysfakcjonowany... a może nawet "oczarowany".

Autorka zgrabnie wplata fakty w fikcję i z wielką godnością oddaje chwałę bohaterom podróży pełnej słów. Mamy tu bowiem słowa zapomniane, słowa pomijane, słowa niepotrzebne, słowa wyrzucone, słowa źle zrozumiane, słowa piękne.... Samo Skryptorium, to miejsce, w którym dorastała Esme, postać wiodąca powieści - to ona zainteresowała się wszystkim, czym nie interesowali się inni i skrzętnie kradła... hmmmm... zbierała - słowa wyrzutki. Do życia wskrzesiła wszystko, co kobiece i na nowo odkryła znaczenia, które przez mężczyzn bywały wypatrzone, kreślone na kolanie, formułowane dla użytku własnego.


Najważniejszą i najmocniejszą cechą tej książki, są SŁOWA. I oczywiście każda książka składa się ze słów, ale w tej to SŁOWO jest głównym bohaterem. W konsekwencji SŁOWNIK POJĘĆ UTRACONYCH, to skarbnica zgrabnych myśli, zdań zbudowanych z miłością i czułością. Podczas lektury czytelnik pływa w słodkim oceanie wzruszeń, bo Pip Williams SŁOWEM posługuje się z gracją najlepszej tancerki.



Bardzo polecam tę pozycję z wielu powodów. Pierwszym, jest sama opowieść - interesująca, mądra, czuła, z bohaterami pełnymi, głębokimi i przez to prawdziwymi. Drugim, jest to, jak SŁOWNIK POJĘĆ UTRACONYCH został napisany - czyli wspaniale, literacko miękko i przejrzyście. Trzecią, ale nie ostatnią - jest przyjemność obcowania z pięknymi słowami, ta radość z czytania... i mogłabym jeszcze wymieniać, ale niech każdy znajdzie swoje powody.

nieukojone pragnienie słów
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

    π

niedziela, 14 czerwca 2026

#recenzjePi "KRONIKI WIELKIEJ PUSZCZY tom 2 DZIKIE PLEMIĘ GRZYBÓW" Wioleta Detyniecka (scenariusz), Aneta Szczypczyk (ilustracje)

Komiksy dla dzieci, to zawsze gratka - zwłaszcza dla każdego miłośnika pięknie wydanych i zilustrowanych dzieł. KRONIKI WIELKIEJ PUSZCZY tom 2 DZIKIE PLEMIĘ GRZYBÓW, jest właśnie takim dziełem - niezwykle estetycznym, świetnie wydanym, barwnym i z magiczną przygodą w roli głównej. 


Tom 1 TAJEMNICA STARSZEJ PANI przyznaję, że podobał mi się umiarkowanie. Oczywiście przepadłam w rysunkach i barwach, w tym jak komiks wygląda, ale zawiódł mnie scenariusz. DZIKIE PLEMIĘ GRYBÓW jest pod tym względem lepsze i stoi na tym samym, bardzo wysokim poziomie "wizualnym". Trudno nie zachwycić się rozwiązaniami kadrowymi, mimiką bohaterów, kolorami, które wibrują pod palcami i absolutnie rewelacyjnymi planami ogólnymi, krajobrazami i dzikością przedstawionej przyrody... ale i postaci magiczne - miód na oczy.


Scenariusz, choć prosty, to zdecydowanie bardziej wciągający od tego z tomu 1. Tutaj przygoda jest bardziej spójna, a postępowanie bohaterów bardziej logiczne. Cóż - DZIKIE PLEMIĘ GRZYBÓW po prostu mi się bardzo podobało. Estetyką i nawet trochę klimatem przypomina mi WODOGRZMOTY MAŁE i jest to duży komplement - a "przypomina" nie oznacza zgapienia, tylko luźne, atrakcyjne skojarzenie czytelnika. 

Koniec zostawia nas z oczekiwaniem na kolejny tom i jest to oczekiwanie niecierpliwe. Mam nadzieję, że Panie Wioleta Detyniecka i Aneta Szczypczyk nie każą nam długo czekać. Mamy tu do czynienia z miłą, pełną zabawnych życiowych potknięć bohaterów, uroczą opowieścią o budowaniu relacji, współpracy i tajemnicy. 


ale grzyb

tom 2

KRONIKI WIELKIEJ PUSZCZY 

krótkie gatki

Wydawnictwo Kultura Gniewu 

egzemplarz recenzencki 

    π

sobota, 13 czerwca 2026

#recenzjePi "BAŚNIE CHIŃSKIE" Lafcadio Hearn

BAŚNIE CHIŃSKIE, to delikatność, słowo lekkie jak piórko i głębokie jak studnia. Dzięki ich lekturze czytelnik jednocześnie wzbija się razem z wiatrem wprost ku niebu, jak i schodzi głęboko w otchłań ziemską w poszukiwaniu skarbów, które raz odnalezione, pozostają z nim na wieki.


Lafcadio Hearn zaprezentował sześć niezwykłych opowieści, które od pierwszych zdań informują odbiorcę o swym wyjątkowym stylu. Tych BAŚNI nie da się porównać z żadnymi innymi. Oczywiście mają punkty wspólne, jak niesamowitość, morał, poświęcenie, okrutny los, bohater - często tragiczny, magiczna aura, nadprzyrodzony charakter świata stworzonego, silne zanurzenie w folklorze regionu... lecz doświadczenie czytelnicze bardzo się rożni od np. znanych BAŚNI BRACI GRIMM, czy BAŚNI ANDERSENA.



Utwory powołane na nowo do życia przez Hearn'a, to moje pierwsze doświadczenie - przynajmniej pierwsze w pełni świadome - z BAŚNIAMI CHIŃSKIMI. Napisać, że mi się podobało, to tak, jakby nic nie napisać. Jestem całkowicie oczarowana niesamowitą atmosferą tych historii. Sam Lafcadio Hearn był wyjątkowym człowiekiem, pasjonatem, zapaleńcem, niektórzy by może nawet nazwali go szaleńcem - i dobrze, bo jak wiemy z innej baśni "Tylko wariaci są coś warci." Był kosmopolitą, barwną osobowością, podróżnikiem i dziennikarzem. Zakochał się w Japonii i z nią związał swoje życie, ale pokochał także chińskie klimaty i to dzięki tym jego zainteresowaniom możemy przeczytać sześć BAŚNI: "Duszę dzwonu", "Dziwną przygodę Mingyi", "Dobrego syna i Zhinu - Niebiańska Tkaczka", "Nieśmiertelnego Yan Zhenqing'a", "Krzew herbaciany i oczy mnicha", oraz "Porcelanowego boga". Wszystkie te utwory są wyjątkowe, odznaczają się osobliwym klimatem i szczególnie różniącymi się bohaterami od bohaterów cywilizacji zachodniej. Tu postaci są owiane mgłą tajemnicy, co nie znaczy, że są mało konkretne, czy niewyraziste - nie! - to znaczy tyle, że w każdym z bohaterów ukryta jest tajemnica, nieodgadniony los, który prowadzi ich ku ostatecznemu rozwiązaniu problemów.




Szczególnie uwiodła mnie opowieść o "Dziwnej przygodzie Mingyi". Jest ona z pozoru dość prosta, mocno tradycyjna baśń o młodzieńcu, który spotyka niewiastę. Jednak sposób, w jaki ta historia została opowiedziana, jej zakończenie i morał... jakby niejasny i rozmyty - to wszystko sprawia, że po skończeniu, po zamknięciu książki, w czytelniku jeszcze długo rezonują piękne słowa.




Nie mogę nie wspomnieć a cudownych ilustracjach, które odnajdujemy na kartach BAŚNI CHIŃSKICH. Są to, jak informuje nas w słowie wstępu Wydawca, barwne drzeworyty i czarno-białe estampaże z początku XX wieku. BAŚNIE CHIŃSKIE zostały ponadto wydane w przyjemnym, dobrej jakości papierze a ich format i miękka oprawa sprawiają, że są doskonale do czytania, poręczne i zgrabne. Jestem ogromnie wdzięczna Oficynie Wydawniczej Kontynenty, za tę perłę literatury chińskiej. Prywatnie jestem miłośniczką legend, baśni i mitów - zatem ta książka, tak z pozoru niepozorna - to, w mojej skromnej ocenie, pozycja idealna dla każdego, kto chce zanurzyć się w chińskim świecie nieodgadnionych tajemnic, w bogatej tradycji i zwiewnych legendach, które oplotą każdego swym niepowtarzalnym urokiem. POLECAM!

dla chcących podążać z Duchem Wiatru
Oficyna Wydawnicza Kontynenty
egzemplarz recenzencki

   π

niedziela, 7 czerwca 2026

#recenzjePi "DIUNA ród CORRINÓW" (tom 3) Brian Herbert, Kevin J. Anderson, Simone Ragazzoni

DIUNA - RÓD CORRINÓW tom 3, to solidne rozszerzenie uniwersum Franka Herberta. Każda kolejna odsłona udowadnia, że zasługuje na oklaski, że nie schodzi z tronu i prezentuje wysoki poziom. Widać to w każdym kadrze, na każdej ilustracji, w kolorach, papierze, projekcie okładek i ambitnym scenariuszu.



Trzeba pamiętać, że są to komiksy przeznaczone dla tych, którzy już znają ten świat - choćby z samych filmów. Czytanie DIUNY w tej wersji wymaga kojarzenia praw rządzących prezentowaną przestrzeniom. Mamy tu stosunku polityczne, rodzinne, ekonomiczne i międzyplanetarne. Cały system działa bezbłędnie, ale jest widoczny i możliwy do ogarnięcia - w mojej ocenie - tylko, gdy czytelnik ma fundament opowieści źródłowej... a przynajmniej wtedy może w pełni rozumieć spektakularny charakter tego dzieła.





TOM 3 RODU CORRINÓW trzyma poziom. Za każdym razem, gdy sięgam po tę serię, zachwycam się jej doskonałym rozplanowaniem, solidnością i konsekwencją w stylu. To naprawdę piękne komiksy, wizualne dzieła, które z miejsca przykuwają uwagę. W tym tomie śledzimy wątek główny - narodziny - ale także szereg wątków pobocznych. Mamy, jak zawsze, wielu bohaterów, a skakanie z miejsca na miejsce może być dla kogoś "niewtajemniczonego" męczące i chaotyczne... po prostu łatwo się pogubić, gdy nie ma się fundamentów.


Najbardziej w tych komiksach cenię ich ponadczasowy wydźwięk. Autorzy / artyści podarowali czytelnikom opowieść - w gruncie rzeczy - o ludzkości. Nieustanne konflikty, walka o władzę, kłamstwa i intrygi. DIUNA, to uniwersum pełne metafor, to kopalnia wszystkiego, co w ludzkości najgorsze... ale i najlepsze. To nienawiść, ale i miłość... a czasem jedno od drugiego trudno rozróżnić.

"PRZYJ, Jessico!"
tom 3
Ród Corrinów
nonstopcomics
egzemplarz recenzencki

   π

sobota, 6 czerwca 2026

#recenzjePi "BURSZTYNOWE SŁODYCZE MAGICZNE" Hiyoko Kurisu

Słodka książka? Nie do końca... BURSZTYNOWE SŁODYCZE MAGICZNE Hiyoko Kurisu, to właściwie zbiór opowiadań, które łączy wspólny rdzeń - zaczarowana cukiernia z zaczarowanym sprzedawcą. Mamy tutaj różne historie, a każda z nich mówi o innym przypadku, o bohaterze z problemem - trudnym do rozwiązania. Te postaci w chwili, gdy życie staje się dla nich nieznośne, odnajdują tajemniczą ścieżkę za świątynią i cukiernię z bardzo dziwnym właścicielem... nie bardzo ludzkim.

Kurisu tworzy może nawet bardziej niż opowiadania, to przypowieści z morałem. Słodycze są sposobem na radzenie sobie z problemami, ale zbyt duża ich ilość... może zaszkodzić. Czytelnik nie otrzymuje tu jakiejś skomplikowanej fabuły, to baśnie, które mają nas czegoś nauczyć. Jest to próba spojrzenia na trudności z innej perspektywy. Jest to też przestroga w stylu "uważaj, czego sobie życzysz". Ostatecznie są to jednak lekcje pełne ciepła i dobra - poczciwe.


Najciekawszą postacią jest oczywiście nasz sprzedawca - to on trzyma uwagę czytelnika i sprawia, że magiczność nie jest tylko przenośnią. BURSZTYNOWE SŁODYCZE MAGICZNE, to miły pomysł i dobra realizacja. Ja widzę w tym trochę Paulo Coelho, trochę baśnie tradycyjne - jest filozofia, ale podana w niezwykle jasny, prosty sposób.


Książka ta będzie absolutnie idealna na prezent. Pamiętajcie by do paczki dodać słodkości i napisać liścik "Tylko jedne cukierek na dzień. Więcej grozi nieprzewidzianymi konsekwencjami." Ponadto BURSZTYNOWE SŁODYCZE MAGICZNE, są ślicznie wydanie, twarda oprawa i ładny, estetyczny projekt okładki. Polecam - dobre, proste, baśniowe, na raz.

cukierek, albo psikus
tom 1
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

   π