Łączna liczba wyświetleń

piątek, 6 marca 2026

#recenzjePi "CZWARTY ZWROT JUŻ NADSZEDŁ co cykle historii mówią nam o tym, jak i kiedy zakończy się obecny kryzys" Neil Howe


Neil Howe, można rzec, że trochę rozbija bank swoją książką pt. CZWARTY ZWROT JUŻ NADSZEDŁ. Czytam tę pozycję fragmentami, wyrywkowo, etapami, nie śpieszę się... i jestem zaskoczona jej jednocześnie prostotą w rozumieniu świata i jego mechanizmów, jak i drobiazgowością w przedstawianiu historii ludzkości, jej błędów, wzlotów i upadków. Jednak to, co robi największe wrażenie, to właśnie ów cykliczność. Z jednej strony pokrzepiająca, bo wskazuje dobitnie, że po nocy wstaje dzień - zawsze! Z drugiej jednak - wkrada się w serce pesymizm i zniechęcenie, ponieważ dostajemy dobitne świadectwo na to, że ludzie nie uczą się na błędach, a wręcz traktują je jak sport, na którym zawsze można skorzystać - a korzystają bogaci.




Cóż... nikt i nic nie uchroni nas przed wojną. To jest po prostu pewne. To się stanie. Kiedy? Ja nie mam jeszcze odwagi stawiać żadnych teorii - wolę czekać na bieg wydarzeń i ewentualnie na bieżąco komentować... choć i od komentarzy wolę trzymać się ostatnio z daleka, bo co znaczy komentować, przy wiedzy zabrudzonej kłamstwami i manipulacjami z zewnątrz?
Zdanie, które absolutnie wspaniale określa omawianą książkę i które rozwaliło mi rzeczywistość, a raczej ją pięknie wytłumaczyło - a padło spod pióra człowieka w latach ok. 1280-1305 i był tym człowiekiem niejaki Jean de Meun brzmi:
"Pokój rodzi obfitość, obfitość rodzi pychę,
Pycha rodzi kłótnię, a kłótnia wojnę;
Wojna rodzi łupiestwo, a łupiestwo nędzę,
Nędza rodzi cierpliwość, a cierpliwość pokój.
Zatem pokój rodzi wojnę, a wojna rodzi pokój."

I zdaje się, że w tych słowach autor zawarł całą historię ludzkości. Nie wiem, czy to dobra wiadomość - myślę, że jest to wiadomość - po prostu. Wiedza faktyczna, koło czasu, w którym wszystkie śruby robią dokładnie to samo od wieków - pracują. Nie rdzewieją, nie niszczeją, nie wypadają, nie grzechocą, nie protestują - są niezmienne, jak niezmienna i nieuleczalna jest ludzkość.




Neil Howe w sposób niemal totalny prowadzi czytelnika przez dzieje świata, od wojny do pokoju, od pokoju do wojny. Jest to bardzo ciekawa analiza, która ofiaruje czytelnikowi nie tylko wiedzę historyczną, ale o zdolność do spostrzegania schematów. Polecam!

pokój rodzi wojnę, wojna pokój
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

   π

czwartek, 5 marca 2026

#recenzjePi "COŚ ZABIJA DZIECIAKI t.9" James Tynion IV, Werther Dell'Edera, Miquel Muerto

COŚ ZABIJA DZIECIAKI tom 9, to jest prawdziwa jazda bez trzymanki. Wprawdzie czytałam - poza tomem 9 - wyłącznie tom 8, ale zdecydowanie 9 wygrywa. Jest to wysoko angażujące dzieło, w którym akcja pędzi jak szalona... ale potrafi też zwolnić, w ten tajemniczy, duszny sposób, który wywołuje u czytelnika zatrzymanie krążenia.


Zdecydowanie warto zwrócić uwagę na tę serię i ja żałuję, że nie poznałam jej od tomu 1. Główna bohaterka Erica Slaughter, jest osobowością złożoną, skrywającą niejeden sekret. Jest też postacią, z którą łatwo się utożsamić, ma w sobie coś ostrego, a mimo to sympatycznego - to barwna kobieta/dziewczynka.


Dlaczego kobieta/dziewczynka? Ponieważ poznajemy ją niechronologicznie. Czytelnik skacze z teraźniejszości do przeszłości a cały tom 9 jest ukłonem w przeszłość bohaterki. Coś, co może czasem denerwować, tutaj zdaje egzamin na 5. Dzięki tym retrospekcjom Erica Slaughter okazuje się naszą kumpelą, kimś - z kim chciałoby się iść razem w las... na potwory.



Co jeszcze? Miejsce akcji! Rewelacyjny, klimatyczny ośrodek w górach/lesie... a dzieci giną jak muchy. Świetna kreska, rewelacyjne wnętrza, kolory w punkt i fabuła, którą wciąga i nie puszcza. Oczywiście tom 9 kończy się w tak niewygodnym miejscu... ech trzeba czekać na 10. Ja czekam z niecierpliwością!

dzieciaki giną w lesie
tom 9
COŚ ZABIJA DZIECIAKI
nonstopcomics
egzemplarz recenzencki

   π

sobota, 28 lutego 2026

#recenzjePi "UGOSZCZONE DUCHY antologia opowiadań grozy" D.H. Lawrenc, Richard Marsh, Rosa Mulholland, G.K. Chesterton i in.

UGOSZCZONE DUCHY, to kolejny tom rewelacyjnej serii wydawanej przez Zysk i S-ka, której zadaniem jest popularyzowanie klasycznych opowieści o duchach. Nie mogę przejść obojętnie obok żadnego z tomów, a każdy prezentuje nieco inny dobór tekstów. Oczywiście, jak to w antologiach bywa, jedne opowiadania są lepsze, inne gorsze, ale z moje perspektywy - każde warte poznania... bo to gratka.

W tym konkretnym tomie mamy jednego z moich absolutnych ulubieńców, czyli twórcę Ojca Brown'a - G.K. Chesterton'a. Jego opowiadania są grozą subtelną, raczej skupiającą się na filozoficznym aspekcie "duchowości". Bardzo podobał mi się "Obcy w swoim domu" oraz ostatnie, czyli "Upiorny sen". Są to krótkie teksty, ale dają do myślenia. Cóż... idea polegająca na "wyjściu z domu, by wrócić do domu" jest dla mnie czymś absolutnie pięknym i wzruszającym.


Jednak poza Chesterton'em mamy też innych pisarzy, takich jak: Sabine Baring-Gould, D.H. Lawrence, Roger Pater i in. Nie poznałam jeszcze wszystkich testów, ale z tych, które miałam już przyjemność przeczytać wynika, że wszystkie są w jakimś sensie powiązane z wiarą i jest to bardzo udane powiązanie. Dobrym przykładem może być historia pt. "W schowku" Rogera Peter'a - świetne połączenie trudnej przeszłości z tajemnicą ukrytą w teraźniejszości.


Na koniec podkreślę, że książki z tej serii są wydawane obłędnie! Klimatyczne, przenoszące w dziwność okładki, zawsze twarde, bardzo spójne motywem i pięknie komponujące się grzbietami. Zawsze będę polecać!

duchy filozoficzne
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

   π

wtorek, 24 lutego 2026

#recenzjePi "ZDRADA ISENGARDU: HISTORIA WŁADCY PIERŚCIENI część 2 HISTORIA ŚRÓDZIEMIA" J.R.R. Tolkien, Christopher Tolkien

Każdy, kto choć trochę, troszeczkę mnie zna - wie, że jestem całkowicie bezkrytyczna w stosunku do twórczości J.R.R. Tolkiena. Dla mnie to mistrz i kropka. Lecz napiszę - oczywiście - parę słów więcej o tomie 7 HISTORII ŚRÓDZIEMIA: ZAGŁADA ISENGARDU - HISTORIA WŁADCZY PIERŚCIENI część 2.


Książka jest - ma się rozumieć - pod redakcją syna J.R.R. Tolkiena - Christophera Tolkiena, przekładu zaś dokonali Maria Gębicka-Frąc i Cezary Frąc (wielka i piękna praca). W tomie 7 przyglądamy się tworzeniu WŁADCY PIERŚCIENI, ewolucji miejsc, wydarzeń, bohaterów. Jest to pozycja do podczytywania, do zachwycania się złożonością świata stworzonego przez tego tytana pióra. Wspaniała "dziurka od klucza" do wyobraźni i geniuszu człowieka, który ukształtował gatunek, jakim jest fantastyka.



Bezcenne są uwagi jego syna Christophera Tolkiena, który dzieli się z czytelnikami własną drogą w odkrywaniu pracy swojego ojca. Dzięki temu można niejako usiąść do stołu z pisarzem i podglądnąć jego warsztat, kąt nachylenia ołówka, kanciaste litery, heroiczną systematyczność i precyzje w panowaniu nad wątkami. I własnie najbardziej chyba podoba mi się to odkrywanie rzeczy pozornie zwyczajnych, jak dla przykładu fakt, że Tolkien w brudnopisie pisał np. "grubym, miękkim ołówkiem a tekst jest bardzo trudny do odczytania."



Uważam, że HISTORIA ŚRÓDZIEMIA jest skarbnicą twórczego zamku pisarza doskonałego. Każdy, kogo interesuje nie tylko WŁADCA PIERŚCIENI, nie tylko TOLKIEN, nie tylko FANTASTYKA, ale także, a może przede wszystkim piękno pisarskiego życia - powinien i myślę, że będzie chciał, te książki posiadać. Ja je podczytuję, smakuję, wybieram sobie fragmenty, bo nie są to pozycje na raz, nie na czytanie od dechy do dechy, tylko na takie powolne poznawanie i zadumę. Dla mnie jest to ogromna przyjemność i prawdziwa radość. Niewiele rzeczy w życiu sprawia mi taką frajdę!



Koniecznie muszę wspomnieć o wydaniach. Są to perełki! Przepięknie wyglądają na półce, seria stworzona z ogromnym smakiem, jest elegancki, bywa mrocznie, zawsze artystycznie. Maciej Łaszkiewicz nigdy nie zawiódł - to wspaniały malarz, który w swe obrazy wkłada emocje właściwe ilustrowanemu dziełu. ogromne brawa dla Wydawnictwa Zysk i S-ka!

to jak to było z tą drużyną?
HISTORIA ŚRÓDZIEMIA
tom
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

   π

poniedziałek, 23 lutego 2026

#recenzjePi "SPOKÓJ jak radzić sobie z codziennym stresem i odnaleźć wewnętrzny spokój" Fearne Cotton

Fearne Cotton czytałam SZCZĘŚCIE i ponieważ nawet mi się podobało, przyszedł czas na SPOKÓJ. Nie są to książki rewolucyjne, ale uważam, że są szczere i wypływają z doświadczenia i chęci podzielenia się ze światem tym, co autorce dało np. w trudnych chwilach ukojenie.


Cotton robi coś miłego, bo doradza, ale nie z pozycji wszechwiedzącej - raczej wciąż odkrywającej i szukającej. Myślę, że to wielki plus tego typu książek. Autorka oferuje czytelnikowi zestaw powiedzmy "ćwiczeń", choć są to bardziej "aktywności", które można, ale nie trzeba wykonać. Zatem - pomysły na odkrywanie SPOKOJU w życiu.



Mamy też ciekawe wizualizacje ilustratorskie - zdecydowanie na plus. Jest przestrzeń do własnych przemyśleń - ogólnie dobrze się na to patrzy i szybko się przyswaja treści. Cóż - kobieta jest po prostu wiarygodna w tym, co pisze, bo pisze o sobie i nie wybiela swego życia, ale nie robi też z niego niekończącego się dramatu - co by ją stawiało w roli bohaterki, walczącej ze smokami. Cotton po prostu żyje.



Czy SPOKÓJ jest odkrywczy? Nie jest. Z reguły, tego typu książki, nie są odkrywcze, ale myślę, że akurat pozycje spod jej pióra mają zdolność pocieszania i kierowania w dobrą stronę - a to już sukces. Zatem nie jestem zachwycona, ale jestem zadowolona.



Kończąc uważam, że dobrze sięgnąć - czasem - po taką lekturę. Bywa, że trafi się jedno zdanie, które zostanie z nami na dłużej. Bywa, że będzie to pomocne w walce z lękami, bo zobaczymy, że nie jesteśmy w tej bitwie sami. SPOKÓJ w życiu jest bezcenny. Wiem o tym, aż za dobrze. SPOKÓJ nawet bardziej do mnie przemawia, niż SZCZĘŚCIE... bo jest wartością stałą, stabilniejszą, zatem też i przeze mnie bardziej pożądaną. Polecam, ale nie nastawiajcie się na rewolucje. To zwyczajnie pomocna, choć nie wybitna rzecz - daje też ukojenie i pokazuje, że warto szukać tego, co cenne.

SPOKÓJ, to przejrzyste, turkusowe wody życia
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

   π

niedziela, 22 lutego 2026

#recenzjePi "KACPER I SPÓŁKA klątwa wodnika" Adam Święcki

Trzeci tom serii komiksów dla dzieci KACPER I SPÓŁKA - KLĄTWA WODNIKA trzyma poziom i nadal jest moim numerem jeden wśród polskich komiksów przeznaczonych dla młodszych czytelników - choć UWAGA - ja uważam, że jest to komiks dla każdego, niezależnie od wieku. 

Adam Święcki ma niesamowite wyczucie i nie robi z opowieści dla młodszych - opowieści naiwnej. Traktuje swoich czytelników poważnie i tworzy dla nich historie angażujące, charakteryzujące się ciekawą fabułą i bardzo dobrymi dialogami, oraz oczywiście warstwą wizualną - świetne rysunki i piękne kolory. 

Wyżej napisałam, że najlepszy wśród POLSKICH KOMIKSÓW DLA DZIECI, ale gdy tak myślę, to w sumie jest najlepszy wśród wszystkich komiksów, jakie czytałam - może tylko HILDA wygrywa, ale do niej mam akurat sentyment i jeśli mam być szczera, to Adam Święcki dialogowo wygrywa nawet z HILDĄ. 

KLĄTWA WODNIKA zabiera nas w podróż po świcie "pod ziemią", "pod wodą" i odsłania nowe przygody przyjaciół Kacpra, Zośki i Bosmana. Poznajemy też naprawdę ZŁE bliźniaczki, charaktery absolutnie paskudne, ale widać tu wyraźnie, że nawet paskudy się do czegoś przydają. 

W tej serii zachwyca mnie zdolność Święckiego do opowiadania legend, do mądrego przekazywania słowiańszczyzny, do mądrego i atrakcyjnego! odbiorca nie musi "uczyć się" bestiariusza, on go po prostu wchłania, naturalnie, poprzez przygody naszej uroczej ekipy. Oczywiście poza skarbnicą legend, mamy też w serii tematy ponadczasowe, jak przyjaźń, poświęcenie, braterstwo i nawet miłość. 

Podsumowując, seria KACPER I SPÓŁKA jest jedną z moich ulubionych i szkoda, że muszę tak długo czekać na kolejny tom... Gratuluję twórcy i wydawcy - bo to perełka. Niebanalna, piękna, motywująca i angażująca komiksowa przygoda. Bardzo się cieszę, że mogę poznawać! 


pod wodę - pod ziemię 

KACPER I SPÓŁKA 

tom 3

krótkie gatki 

Wydawnictwo Kultura Gniewu 

egzemplarz recenzencki 

   π

sobota, 21 lutego 2026

#recenzjePi "CZTERY PORY ROKU Z EWĄ WOYDYŁŁO przewodnik po codzienności" Ewa Woydyłło

CZTERY PORY ROKU Z EWĄ WOYDYŁŁO - PRZEWODNIK PO CODZIENNOŚCI, to moje drugie spotkanie z tą autorką/psycholożką. Pierwszym było ŚWIĘTOWANIE ŻYCIA i odczucia mam zbliżone - co do obu tytułów. Zatem...

CZTERY PORY... jest książką lekką, pełną zdań "okrągłych", które jednym się spodobają, inni uznają je za prawdy tak oczywiste, że niekoniecznie potrzebujące powielania. Ta książka jest miła, ma w sobie "pozytywną energię", ale nie jest w żadnym wypadku odkrywcza, czy przełomowa. Jeśli ktoś szuka wiedzy, konkretnego, psychologicznego mięsa, które zmienia podejście do rzeczywistości, problemów - to to nie jest pozycja dla niego. Jest to zaś pozycja, którą określiłabym jako "ciastko do kawy", czyli coś, co osładza codzienność, jednak jej nie zmienia.



Wrócę na chwilę do tych "okrągłych dań" i je spróbuję wyjaśnić na przykładach, o co mi chodzi. Więc... np. "Serce trzeba ćwiczyć w przyjmowaniu i wyrażaniu uczuć.", "śmiech pobudza kreatywność", "Wszyscy nosimy maski." itd. Cóż, nie są to zdania "objawienia", raczej ta wiedza jest dostępna dla każdego człowieka - intuicyjnie. To oczywiście tylko trzy zdania, ale jest ich w książce Pani Ewy wiele, bo taką przyjęła narrację, taki styl i nie mówię, że jest zły, tylko myślę, że warto wiedzieć, że jest właśnie taki - by się nie rozczarować.


Zarówno ŚWIĘTOWANIE ŻYCIA jak i CZTERY PORY.... są książkami absolutnie przepięknie wydanymi, które idealnie - naprawdę IDEALNIE nadadzą się na prezent urodzinowy, imieninowy, dla mamy, dla córki, dla przyjaciółki. To cudowanie wyglądające pozycje, z dopracowanymi elementami - do perfekcji. Dostajemy oszałamiająco zachwycającą okładkę, z arcyeleganckimi, kwiatowymi, barwionymi brzegami i pięknym grzbietem. W środku także ślicznie zaprojektowane graficzne wstawki. Ogólnie - książki wyglądają fantastycznie i polecam jako niezobowiązującą, lekką, słodką lekturę.

trochę o tym, co wiemy
Wydawnictwo Literackie
egzemplarz recenzencki

   π