Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 13 sierpnia 2026

#recenzjePi "LISTY Z AMERYKI" Rudyard Kipling

LISTY Z AMERYKI Rudyarda Kiplinga, to brawurowa podróż przez Stany Zjednoczone. Mamy tu do czynienia z LISTAMI, które tak naprawdę są mocnym, intuicyjnym, celującym w emocje reportażem - bardzo skutecznym i w swej szczerości uroczym. W momencie poczułam sympatię do Kiplinga, do jego uszczypliwości, które pięknie puentują rzeczywistość.

Rudyard Kipling, autor wspaniałej KSIĘGI DŻUNGLI, to oczywiście styl - ponadczasowy, piękny, niezwykle oryginalny w swej literackiej szacie. Czyta się tę niepozorną książkę pasjonująco a bohaterowie, osoby, które spotyka na swojej drodze autor, pokazani są w pełnych kolorach, z całą paletą swych nieprzeciętnych charakterów.


Mamy tu humor, którym pisarz zjednuje sobie czytelnika od pierwszej strony. Jest dowcip inteligentny, połączony z wiedzą o odwiedzanych miejscach. Wiedza ta jest nietypowa, ponieważ nie jest książkowa tylko doświadczalna. Przyglądamy się przygodom, których nawet najznakomitszy umysł by nie ujął, nie wymyślił w tak naturalnej formie, w ciągu przyczynowo skutkowym - który stworzyć może tylko... samo życie.


Cały urok i wartość tej pozycji polegają na jej naturalności i szczerości. Gdy do tego dodamy jeszcze piękno stylu (choć jest to styl odznaczający się czasem minionym - to dla mnie akurat też na plus) tworzy się nam relacja bezcenna i oryginalna.


Perypetie Kiplinga w Ameryce, są mi bliskie, bo sama zjeździłam Stany Zjednoczone i w wielu z opisywanych miejsc byłam. Z pewną przykrością i swoistą nostalgią, rozmarzeniem zauważam, że nie ma już tamtej Ameryki, nie ma tych kolorów. Teraz dominuje pośpiech a ludzie są jakby nieco bardziej wyrachowani... Jednak Ameryka, to barwne płótno i nawet dzisiaj warto zaglądnąć za zakurzony róg miasta, za drzwi sennych miasteczek i opuszczonych kopalń, odwiedzić Parki Narodowe, by zrozumieć, że choć wszystko płynie, to niektóre rzeczy zawsze pozostaną lepsze i trwalsze - jak przyroda, gościnność, uśmiech...


Na koniec wspomnę o tym, co mnie wyjątkowo rozbawiło i niech to będzie zachętą, by po LISTY Z AMERYKI sięgnąć. A co mnie tak rozbawiło? Opinia Kiplinga o amerykańskim dziennikarstwie. Z ręką na sercu - to są konkluzje bezcenne! Nic więcej nie zdradzę...

podróżą życie jest
Oficyna Wydawnicza Kontynenty
egzemplarz recenzencki

  π

niedziela, 9 sierpnia 2026

#recenzjePi "PRZYTULNE MIEJSCE" Peter S. Beagle

PRZYTULNE MIEJSCE, to moje drugie spotkanie z Peterem S. Beagle. Pierwszym była TAMSIN, która podobała mi się, acz nie podbiła mojego serca jakoś wyjątkowo. Tutaj jest inaczej - tutaj cały koncept, idea PRZYTULNEGO MIEJSCA, które zaczyna się od genialnego cytatu Andrew Marvella

"Chociaż przytulnym miejscem jest mogiła,
Wątpię, czy ktoś cię tam przytuli, mila."

jest ujmująca i poruszająca. Ten typ opowieści o duchach bardzo mi odpowiada. Jest tu - pand wszystko - mocne przesłanie, są historie z życia... niezamkniętego prawidłowo i z życia, które wciąż trwa, ale zdaje się tylko tlić. Ładne, nawet piękne... smutne momentami, ale też i pokrzepiające. Trochę przypomniał mi się film "Szósty zmysł", ale tylko trochę.



Książka jest także po prostu świetnie napisana. Dobrze się czyta, a bohaterowie prezentują wyraźne charaktery. Smutek w tej opowieść jest nieodłączny, ale nie przytłaczający. Wynika raczej z samego faktu przemijania i tego, że losy układają się czasem... niesprawiedliwie. Ludzie dostają karę za to, że są Ludźmi przez duże L. Ci przez małe - mają się znacznie lepiej.




Eksplozja emocji, połączona z koncepcją zaświatów, które nieustanie dobijają się o uwagę i proszą o drugą szansę - ma to głęboki sens i skłania do refleksji. Do refleksji skłania także sam główny bohater - nietypowo nieszczęśliwy... lub nietypowo szczęśliwy (można sobie wybrać). Ta książka, to także przypomnienie, że życie jest jedno i choć to brzmi dumnie - to z dumą nie ma nic wspólnego. To fakt, a fakty moi drodzy - są nagie.

po drugiej stornie mogiły
Wydawnictwo Zysk i S-ka

  π

środa, 5 sierpnia 2026

#recenzjePi "SYDONIA VON BORK czarownica, która zniszczyła pomorską dynastię książęcą" Wilhelm Meinhold

Książka gargantuiczna, napisana językiem minionym, acz eleganckim i pięknym w swej urodzie klasycznej kobiety - czarującej... złowieszczej, tajemniczej, smutnej i tragicznej. SYDONIA VON BORK - CZAROWNICA, KTÓRA ZNISZCZYŁA DYNASTIĘ KSIĄŻĘCĄ Wilhelma Meinholda, to opowieść silnie zanurzona w realiach, w historii. Z tej pozycji czytelnik zaczerpnie fakty i mity... lecz czarownicy tu raczej nie ujrzy. Ujrzy za to niesprawiedliwość i ból, nieszczęść garść i próbę wytłumaczenia sobie złych rzeczy, które przecież przydarzają się odkąd świat istnieje.

Nie jest to pozycja łatwa w odbiorze, może nawet znudzić, ale jest to na pewno interesujący kawał literatury połączony z konsekwentnym przedstawieniem tamtejszych realiów. Książka, którą raczej się podczytuje, a nie czyta jednym tchem. Znakomita - z jednej strony, z drugiej - trochę nużąca i przydługa a bohaterowie zdają się być miejscami zbyt patetyczni... choć to akurat może i ma sens.



Zdecydowanie SYDONIA VON BORK jest pozycją dla koneserów, dla osób mocno zainteresowanych tematem i lubiącym powrót do dzieł dawnych, stylu nie na teraz, zdań konstruowanych z zastanowieniem i opatrzonym zasłużonym komentarzem.


Ponadto książka została wydana znakomicie. Jest piękna! Okładka wabi kobiecym wdziękiem, tajemnicą i czarem. Wyklejka zaś jest wprost magiczna - plątanina krzewów, z której cało wyjść się nie da. Niełatwa pozycja, czytanie płynie mozolnie, ale przy odpowiednim klimacie, jest to lektura idealna. Trzeba do niej dorosnąć - ja czytam fragmentami, wybieram lśniące części i często przesuwam wzrokiem po opisach, choć chciałabym kiedyś usiąść i dać tej książce należną jej uwagę. Świetna dla miłośników historii - o czarach jednak nie ma wiele, jest tylko konsekwencja zgubnych przekonań... i miłość też jest...

zaczaruj świat - i odejdź w pokoju
Wydawnictwo Zysk i S-ka

  π

niedziela, 2 sierpnia 2026

#recenzjePi "ZATRUTA" Jennifer Donnelly

ZATRUTA, to moje pierwsze spotkanie z Jennifer Donnelly, a chyba szkoda, ponieważ jej pióro ma w sobie coś... Ta autorka potrafi dobrze zainspirować się baśniami i stworzyć z tej inspiracji swoje dzieło, nowe, oryginalne. Może nie jest to arcydzieło, ale na pewno jest to interesująca rozrywka i opowieść z morałem - jak na baśnie przystało.

W zatrutej mamy ŚNIEŻKĘ, ale w naprawdę innym wydaniu niż tym, które znamy. Pisarka brała garściami z tradycji, ale zdecydowanie poszła nową drogą - nie niszcząc przy tym oryginały... co się w obecnych czasach ceni. Jest to jej spojrzenie na klasykę i jej opowieść o dobru i złu, o trudnościach, jakie spotykają nie tylko księżniczki z bajek, ale i normalne dziewczyny z podwórka.


Literacko jest płynnie, czyta się dobrze i nie potyka o zdania - choć, jak wspomniałam, nie jest to arcydzieło. Podoba mi się ponadczasowość, którą utrzymała z baśni tradycyjnych. Bohaterowie są wyraziści, mają swoje charaktery, są napisani barwnie i to się chwali. Jak zawsze z dialogami bywa ciężko w książkach... ale tu są one całkiem dobre, może nie zawsze, ale przeważnie gładko się je odbiera.


Książka jest wydana ślicznie - barwione brzegi dodają jej baśniowego wykończenia a czerń w połączeniu z czerwienią i elementami złota, to zawsze połączenie eleganckie. Polecam - jest to bardzo dobra rozrywka, przyjemna opowieść z morałem, baśniowa i piękna... z elementami zaskoczenia. Myślę, że idealnie nada się na prezent dla każdego, kto kocha baśnie.

lustereczko...
Wydawnictwo Zysk i S-ka

  π

wtorek, 28 lipca 2026

#recenzjePi "KSIĘGA DŻUNGLI" Rudyard Kipling, John Lockwood Kipling (ilustracje)

Któż nie zna "KSIĘGI DŻUNGLI"? Ta historia jest elementem kultury, ekranizowana, ilustrowana, będąca inspiracją dla wielu artystów, pisarzy, grafików, bajarzy... Nie każdy czytał, ale każdy słyszał, lub oglądał wersje kinowe opowieści o Mauglim, Szir Khanie, czy Balu. Dla mnie to książka z półki MUSISZ MIEĆ - MUSISZ ZNAĆ, absolutna perła literatury dziecięcej, która uczy dorosłych patrzeć i rozumieć. 


Oficyna Wydawnicza Kontynenty wprowadziła na rynek NAJPIĘKNIEJSZE WYDANIE tej klasycznej opowieści. Oryginalne ilustracje - pochodzące z pierwszego wydania - ręki ojca Rudyarda Kiplinga - Johna Lockwooda Kiplinga i moim skromnym zdaniem, nie ma piękniejszych. Baśniowa wyklejka i tłumaczenie niedoścignionego Józefa Birkenmajera a do tego twarda okładka, której projekt ryczy pięknem i przyciąga dzikością zarazem uspokaja minimalizmem i kolorystyką. Wspaniała rzecz, cudowna literatura w najpiękniejszym wydaniu. 


KSIĘGA DŻUNGLI, to zachwycająca i ponadczasowa opowieść o dobru i złu, o poświęceniu, przyjaźni i dojrzewaniu. To także historia trudnych wyborów i opuszczania tego, co znajome, na rzecz tego, co możliwe. Jest to także pieśń stworzona z najczulszych dźwięków - pieśń dla przyrody, dla dzikości. 


Jednak jest to także przestroga i surowa ocena ludzi, którzy kierują się chciwością, zazdrością, zachłannością. Człowiek nie wypada tu najlepiej, jest bestią, która bezmyślnie niszczy i nie zważa na konsekwencje swoich czynów. Obraz, który nam się ryzuje z tej historii, to obraz malowany ostrą kreską, surową dla gatunku, którego jesteśmy reprezentantami. 

W KSIĘDZE DŻUNGLI autor wykorzystał twardą rzeczywistość i połączył ją z baśnią. Zrobił to w mistrzowskim stylu, w noblowskim stylu! Nie wyobrażam sobie nie znać KSIĘGI DŻUNGLI, nie wyobrażam sobie do niej nie wracać - to pozycja kształtująca światopogląd, pomagająca dojrzeć do ważnych decyzji, wspierająca na życiowych zakrętach i kusząca... do podjęcia ryzyka, do zbliżenia się ku naturze i porzucenia ciągłej gonitwy za zyskiem. KSIĘGI DŻUNGLI nie da się przecenić - piękna, mądra i wzruszająca... a do tego prawdziwa, taka do kości prawdziwa opowieść o życiu każdego z nas, bo każdy jest połączeniem bohaterów tej wielkiej opowieści. 

kim jesteś w tej dżungli życia? 

Oficyna Wydawnicza Kontynenty 

  π

sobota, 25 lipca 2026

#recenzjePi "Weavingshaw" Heba Al-Wasity

"Weavingshaw", to książka, która zdecydowanie zwraca na siebie uwagę. Moim skromnym zdaniem została wydana doskonale. Projekt graficzny okładki, barwione brzegi, grzbiet oraz to, jaka jest miła w dotyku (tak! jest mila w dotyku) sprawia, że człowiek się przy niej, czy tego chce, czy nie - zatrzymuje. Wygląda trochę jak zaczarowana szkatułka, jest w niej tajemnica i groza... ale przede wszystkim jest elegancka.



Kolejną absolutnie świetną sprawą jest pomysł na fabułę. Wystarczy, że przeczytacie zapowiedź tego, co was czeka - z tyłu na okładce - i przepadniecie. Każdy, kto choć trochę lubi dreszczyk doprawiony romansem i mrocznymi zagadkami, powinien być zadowolony.



Główna bohaterka skrywa sekrety, ale jej sekrety są niczym w porównaniu do sekretów, które odkryje. Mamy tu motyw poświęcenia, miłości... trochę w stylu Pięknej i Bestii, oraz grozę, która może nie łapie za gardło, ale ubogaca o oryginalny klimat.



Myślę, że Hena Al-Wasity do końca nie wyszło utrzymanie tempa powieści i nie mogła zdecydować się, czym tak naprawdę ma być jej opowieść - grozą, romansem, fantastyką, czymś dla młodzieży, czy może dla dorosłych koneserów mroczności. Romantasy, to dziwny podgatunek łączący romans z fantasy, tutaj jeszcze pokuszono się o horror. Zestawienie szalenie ciekawe, ale chyba zabrakło wykończenia i wypracowanego stylu literackiego. Dialogowo nie jest idealnie, a opisy mogłyby być bardziej sugestywne. Lecz, jak wspomniałam - to jest bardzo ciekawa pozycja i myślę, że warto sięgnąć. Ja na pewno będę czekać na kontynuację.

duchy, tajemnice, poświęcenie i miłość... ach, to życie
Weavingshaw
tom 1
Wydawnictwo Zysk i S-ka

 π

czwartek, 23 lipca 2026

#recenzjePi "BAŚNIE JAPOŃSKIE" zebrał Antoni Kora

Do mojej wspaniałej kolekcji baśni od Oficyny Wydawniczej Kontynenty dołączyły - BAŚNIE JAPOŃSKIE, zebrane przez Antoniego Kora. CHIŃSKIE I INDYJSKIE zrobiły na mnie wielkie wrażenie, ale bezwzględnie JAPOŃSKIE są dla mnie na pierwszym miejscu i zaraz wyjaśniam dlaczego.


Przede wszystkim mają w sobie magię lekką, delikatną i pozbawioną tej oczywistości, którą prezentują BAŚNIE INDYJSKIE i tej sztywnej logiki, która jest cechą BAŚNI CHIŃSKICH. W BAŚNIACH JAPOŃSKICH dominuje wyraźny świat fantastyczny, z fantastycznymi bohaterami i ich realnym wpływem na ludzi. Mamy też jasno zarysowane dobro i zło, a mądrość wypływa z tych tekstów jakoś tak... nieśpiesznie i naturalnie.


Olśnił mnie też styl, jakim BAŚNIE JAPOŃSKIE napisano. Zebrał je dla nas Antoni Kora i zrobił to po mistrzowsku. Przy lekturze zauważycie mrugnięcia okiem do czytelnika, a zdania prezentują wyjątkową literacką urodę. Czyta się je miło, przyjemnie i szybko a opisywane wydarzenia zostają z nami na dłużej... np. białe lisy pozostaną ze mną... chyba na zawsze.


BAŚNIE JAPOŃSKIE, to też dyskretny humor, często sytuacyjny, jak np. w pierwszej baśni pt. Zaczarowany kociołek. Nie ma tu nic przesadzonego, nic jaskrawego, są to raczej tony pastelowe, miękkie, które gładzą literackie podniebienia.


Chcę także zwrócić szczególną uwagę na bohaterów - różnorodnych, magicznych, nietypowych i możliwych do odnalezienia tylko w BAŚNIACH JAPOŃSKICH. Mitologia japońska w tym przecież niewielkim tomiku rozwinięta została niczym piękny dywan z masą misternych zdobień. Naprawdę piękny zbiór niezwykłości.


Na koniec chcę wspomnieć o wydaniu. BAŚNIE JAPOŃSKIE wydano, na pierwszy rzut oka, zwyczajnie. Miękka okładka, książeczka niewielka, cienka, ale... ILUSTRACJE! Każda baśń ma swoje i każda jest niebywale ciekawa. Mamy też wyklejki, które podnoszą wartość estetyczną o poziom ku niebu. I sama ta niepozorność, gdy się ją bierze w dłonie i zaczyna czytać... takie niezobowiązujące, takie lekkie, takie kojące zmysły. Polecam!

groźne, piękne, zwiewne, mądre
Oficyna Wydawnicza Kontynenty

 π