W PONIEDZIAŁEK NAS POKOCHAJĄ, to pozycja z tych, które poruszają... zostają w głowie, smucą. Najat El Hachmi napisała przedziwny list, który onieśmiela swoją szczerością i bezkompromisowym charakterem. Styl jest świetny, dobitny, czuły i okrutny jednocześnie. Mamy tu opowieść, którą czyta się szybko, ale która potrafi stanąć ością w gardle.
W mojej ocenie jest to historia przyjaźni, która musiała się wydarzyć. Ta przyjaźń bohaterom była pisana, tak jak pisane im było piekło stworzone przez innych. Powolne wychodzenie z ról, ale meta dla każdej była inna. Bunt, który rodził się latami... lecz wraz z upragnioną wolnością nadszedł kolejny kat - własne słabości i niemoc, mur świata całego.
Anna Sawicka przełożyła z języka katalońskiego W PONIEDZIAŁEK NAS POKOCHAJĄ w sposób harmonijny, lekki i doskonale oddający złamane nadzieje. Momentami czyta się to wszystko dziwnie, nawet obrzydliwie i szuka się w tych decyzjach - sensu. I nie wydaje się, by ten sens był, aż wreszcie przychodzi refleksja... sens jest w samej decyzji, w samej możliwości pójścia w drugą stronę, choćby była to przepaść.
Książka nie od razu bije nas po twarzy. Hachmi powoli nas przyzwyczaja do bólu. Uderza raz po raz, aż czujemy, jako czytelnicy, okropność rzeczywistości bohaterek - bo tak nikt nie powinien żyć. Nie da się streścić tej pozycji - bo jest ona uczuciem, a nie wydarzeniem. Kobieca, pełna marzeń i lęków, rozchwiana i pogubiona.
gdzie te nasze piękne dni?
Seria z Żurawiem
bo.wiem
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
egzemplarz recenzencki
π




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz