Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 6 stycznia 2026

#recenzjePi "FANTASMAGORIE opowieści o umarłych" Johann August Apel, Heinrich Clauren, Friedrich Laun, Johann Karl August Musaus, Satah Elizabeth Utterson

Gdy widzę krótką formę, antologię opowiadań o UMARŁYCH, wiadomym jest, że przeczytam. FANTASMAGORIE, to zbiór tekstów niemieckich pisarzy z wieku XIX. Mamy dziewięć historii, w tym takie jak: GŁOWA NIEBOSZCZYKA, DUCH ZMARŁEGO (w sumie jeśli duch, to raczej zawsze zmarłego), czy MARTWA NARZECZONA. Przyznać należy, że brzmi to co najmniej interesująco.

Jak moje wrażenie? Dobrze. Wprawdzie trącą myszką, ale tego raczej należało się spodziewać. Lubię sięgać po takie opowieści, ponieważ lubię odgrzebywać historie, którym straszono się w dawnych czasach. Cenię styl, w jakim zostały napisane - jest archaiczny, ale nie trudny do przebrnięcia. Daje to wrażenie podróży w czasie, które w przypadku gotyckich historii jest pożądane.


Oczywiście nie czuję, by to były rzeczy wybitne. W opowieściach o dychach, w krótkiej formie grozy szukam - niespodzianka - grozy. Czy ją tutaj znajduję? I tak, i nie. Tak, bo jednak głowa nieboszczyka zawsze będzie głową nieboszczyka, ale i nie, bo one nie straszą... czasem nawet trochę śmieszą. Głównym moim zarzutem w ich kierunku jest romansowy charakter tych dzieł. W horrorze nie szukam uniesień tego typu i one brzmią tutaj raczej niewiarygodnie i płasko. Jednak nie są to minusy, bo takie założenie, że trafimy na grozę przyprawioną wiktoriańską opowieścią dla kobiet - należy poczynić.


Zawsze będę namawiać do poznawania takich utworów. Za to też cenię Zysk i S-ka, że nam odkopują takie zapomniane MARTWE NARZECZONE. Z niecierpliwością czekam na kolejne zbiory od Wydawnictwa - może teraz np. hiszpańskie opowiadania o duchach? Jestem ogromnie ciekawa, co Zysk i S-ka dla nas tym razem wymyśli - a wymyśli na pewno!


Na koniec parę słów o wydaniu. Oprawa twarda, czcionka właściwa i projekt okładki od Grzegorza Kalisiaka bardzo na plus. Ten zbiór ma klimat - od pierwszego spojrzenia. Witraż, cmentarz i kruki - cóż może lepiej zareklamować OPOWIEŚCI O UMARŁYCH? W punkt!

postraszmy się po niemiecku
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

π

poniedziałek, 5 stycznia 2026

#recenzjePi "DRESZCZOWCE nowe historie mistrza strasznych opowieści" R.L. Stine

Trudno oprzeć się książce, która w mgnieniu oka teleportuje Cię do dzieciństwa i do tego, co tak bardzo lubiłeś... a ja lubiłam się bać (oczywiście w kontrolowany sposób). Opowieści o duchach i różnych innych dziwnych stworach towarzyszyły mi odkąd pamiętam. Tak już miałam, sama uwielbiałam straszyć kolegów w szkole mrocznymi historiami - a oni słuchali... co mnie cieszyło. Może nie wychowałam się na GĘSIEJ SKÓRCE, choć oczywiście ją pamiętam i kojarzę, podobnie jak OPOWIEŚCI Z KRYPTY, ale zdecydowanie moim ukochanym serialem w czasach wczesnej młodości był CZY BOISZ SIĘ CIEMNOŚCI. Do dzisiaj wracam do tych odcinków z wielkim sentymentem. uwielbiałam całą koncepcję, klamrę, w jaką reżyser wtłoczył ów opowieści - dzieciaki spotykały się przy ognisku i każdy musiał opowiedzieć jakąś przerażającą historię - GENIALNE! Lecz wróćmy do DRESZCZOWCÓW t.1 autora GĘSIEJ SKÓRKI R.L. STINE'a.

Sentyment, to pierwsze, co poczułam - następnie, gdy zaczęłam czytać, poczułam urocze rozbawienie i radość z tych prostych pomysłów, które jednak zostały ograne w amerykański, dosłowny sposób. Mamy tu do czynienia z dziesięcioma strasznymi opowieściami mistrza tej formy i uważam, że naprawdę jest fajnie - i to słowo, którego raczej nie lubię "fajnie" tutaj jednak idealnie pasuje. Te opowieści są FAJNE i dobrze się je czyta. Świetnie nadadzą się też do opowiadania przy kominku i młodszym i starszym. W moim odczuciu jest to bardzo dobra rozrywka, która pobudza wyobraźnię i daje katharsis w prostym stylu.


R.L. STINE świetnie gra popularnymi motywami z horrorów. On je ugładza, tworzy z nich prostą metaforę, zrozumiałe odniesienia do lęków nastolatków i nie komplikuje niczego stylem. Czytelnik dostaje STRASZNE OPOWIEŚCI, które trochę bawią, trochę straszą i idealnie pasują do wieczornych rozmów o duchach. Zachęcam do poznania, bo choć może nie jest to nic wybitnego, to dostarcza dziecięcej radości ze straszenia się w stylu BOO!


dodatkowym atutem książki - a dokładnie wydania polskiego od KROPKI, jest okładka. Ilustrację stworzył Marcin Minor i oczywiście jest niezawodna i wyróżnia się na tle tych zagranicznych. Cóż... najlepsze wydanie i tyle. Polecam - FAJNA KSIĄŻKA. BOO!

postraszmy się przed snem
tom 1
DRESZCZOWCE
Wydawnictwo Kropka
egzemplarz recenzencki

π

niedziela, 4 stycznia 2026

#recenzjePi "ŻYCIE JEST NIEBEZPIECZNE niesamowita opowieść o ewolucji życia od bakterii do ciebie" Reidar Müller (tekst), Sigbjørn Lilleeng (ilustracje)

Podróż w czasie? I to naprawdę bardzo W CZASIE? Kto by się na taką pisał? Ja na sto procent! Zwłaszcza z tak słodkim towarzyszem, jak Iguś. Kim On jest? Taki jakby dinozaurem, ale w wersji soft - z milutką mordeczką i rozczulającym gadulstwem oraz niezwykle zaraźliwym entuzjazmem do życia. Cóż... doskonały towarzysz, rozmówca, przewodnik i przyjaciel. I to właśnie na niego w muzeum trafia Gaja - dziewczynka raczej niezrozumiana przez otoczenie, introwertyczka, która woli być sama niż w tłumie chichoczących idiotek. Baaaaardzo ją rozumiem.


Iguś zabiera Gaję na wycieczkę ku samym początkom - życia. 4567 milionów lat w tył - to sporo... prawda? I tak poprzez PREKAMBR po CZWARTORZĘD i czasy współczesne czytelnik podąża za naszą dwójką i dowiaduje się, jak wspaniałą sprawą jest fakt, że żyjemy i wyglądamy tak, jak wyglądamy.



"ŻYCIE JEST NIEBEZPIECZNE niesamowita opowieść o ewolucji życia od bakterii do ciebie" autorstwa Reidar'a Müller (tekst) i Sigbjorn Lilleeng (ilustracje) jest pozycją i edukacyjną i piękną wizualnie, bardzo dopracowaną, świetnie oddziałującą na wyobraźnię - nie tylko dziecka. Ogromnie podoba mi się koncepcja i wykonanie. Ilustracje są wprost rewelacyjne i główna bohaterka zaraz mnie do siebie przekonała. Ta niesamowita podróż w czasie faktycznie jest niesamowita i inspirująca. Choć ludzie niewiele wiedzą, to jednak to, co wiedzą, lub to co przypuszczają, że widzą - tutaj zostało pokazane koncertowo. Najlepsze są stwory, w które trudno uwierzyć, ale przecież ich szkielety możemy podziwiać, ich pozostałości są aż nader rzucające się w oczy. Cóż... życie jest piękne i niezwykłe - absolutnie się z tym zgadzam!



Książkę polecam. Świetna na prezent! Elegancko wydana, bogato ilustrowana - CIEKAWA! Autorzy napracowali się przy niej i to widać. Ja się świetnie bawiłam, z przyjemnością poznawałam poszczególne etapy rodzenia się Ziemi i jej mieszkańców. Fascynująca lektura, godna naszego czasu!

ryby pancerne dają radę
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

π

sobota, 3 stycznia 2026

#recenzjePi "POWRÓT DO NOWEGO JORKU detektywka w podróży" Nicki Greenberg

Polubiłam Pepper Stark - dziewczynkę, która już drugi raz wchodzi w buty detektywa i świetnie się w nich odnajduje. POWRÓT DO NOWEGO JORKU jest udaną kontynuacją serii Nicki Greenberg. Autorka ponownie zabiera nas w świat elit, gwiazd i fleszy, by - tym razem - nasza mała Pepper mogła rozwiązać zagadkę próby otrucia jednego z gości wykwintnej restauracji, w której pracuje przyjaciel dziewczynki.

Dobrze się śledzi losy tej bohaterki i jej znajomych. Ciekawa jest również relacja Pepper z ojcem Kapitanem, którego oczywiście czytelnik poznał w pierwszym tomie. Książka jest napisana z polotem i nie można odmówić talentu pisarce. Ładnie buduje nie tylko fabułę i zagadkę, ale także postaci dramatu. Myślę, że barwność, z jaką Greenberg kreśli bohaterów jest najmocniejszą zaletą tej historii.


Jednak bohaterem tomu drugiego jest także ktoś jeszcze - Nowy Jork! uważam, że naprawdę świetnie przedstawiono na kartach POWROTU... to miasto. Czuć, jak tętni życiem, jak jest różnorodne i jak nigdy nie zasypia. Ta opowieść ma urok starych filmów i uważam, że może z niej czerpać przyjemność i młodszy i starszy czytelnik.


Seria jest świetnie wydana, w twardej oprawie - na półce prezentuje się zacnie. Nie mogę się - nadal - przyzwyczaić do tych feminatywów... DETEKTYWKA brzmi dla mnie... no powiedzmy, że niepoważnie, ale założę, że to kwestia czasu. Na tę chwilę nieco śmieszy (osobiste odczucie). Język jednak jest giętki i zobaczymy, czy nowa tendencja się utrzyma. Wracając jednak do książek z serii DETEKTYWKA W PODRÓŻY - polecam, miła, urocza, ciekawa, z interesującą zagadką i wartką akcją. Te książki uczą współpracy i spostrzegawczości a także pokazują budowanie rodziny i relacji.

Nowy Jork nigdy nie śpi
DETEKTYWKA W PODRÓŻY
tom 2
Wydawnictwo Kropka
egzemplarz recenzencki

π

czwartek, 1 stycznia 2026

#recenzjePi "POZWÓL MI WEJŚĆ" John Ajvide Lindqvist

POZWÓL MI WEJŚĆ, to drugie dzieło John'a Ajvide Lindqvist'a. Pierwszym była ŻYCZLIWOŚĆ, która zrobiła na mnie... złe wrażenie. Znaczy - by być uczciwą - dobre wrażenie literackie, złe fabularne. Jednak ŻYCZLIWOŚĆ jest zupełnie inną książką, a POZWÓL MI WEJŚĆ jest PEŁNOKRWISTYM (sława użyłam z premedytacją) horrorem. Dostajemy szaloną wariację wampiryczną, z dziećmi, które samotne w świecie - szukają towarzystwa.

Początkowo, ta opowieść mnie od siebie odrzuciła. Razi obrzydliwą seksualnością, o której naprawdę nie miałam ochoty czytać, ale z biegiem stron, im bliżej środka, historia zyskuje, zyskują bohaterowie i ich ciasny, duszny, pełen lęku świat. POZWÓL MI WEJŚĆ wywołuje z jednej strony klaustrofobię, czyli coś, co kojarzy mi się z przyspieszonym biciem serca, pulsującą krwią w skroniach i gorącem - z drugiej strony jest skrojona zimno, stalowo, mrożnie... krystalicznie bezduszna szwedzka narracja.
O czym jest POZWÓL MI WEJŚĆ? Mogłabym tutaj streszczać fabułę, ale po co? Jest o wampirycznej metaforze samotności, o dziecięcym bólu istnienia, który ustawia człowieka do końca czasu. Mamy coś o przyjaźni i zemście i coś o lęku... strach nawet nie jest tu wyłącznie "cosiem" - strach jest tu kwintesencją wszelkich działań.


Zdecydowanie należy się przygotować na niekomfortową opowieść, która wywołuje dreszcze. Ja z Londqvist'em mam - jak wspomniałam w odniesieniu do ŻYCZLIWOŚCI - mieszane uczucia. POZWÓL MI WEJŚĆ również takowe wywołała, ale dla różnicy ten HORROR końcówką rozbija bank. Jakkolwiek nie wszystko mi się podobało, filozoficzne wycieczki autora nadal mnie nieco... denerwują, jego ciężka metafora gościa, który wie wszystko najlepiej, dlatego stawia tezy bez poparcia - zniechęcają, ale w POZWÓL MI WEJŚĆ przybrał sobie temat dorastania, samotności i krzywdy i to jest dobre. Realizacja krwawych celów pisarza wypadła dobrze, nawet bardzo dobrze. Jego dialogi zawsze w formie a opisy sugestywne, mocne, wpijające się w szyję...


Na koniec wspomnę o okładce - wydaniu. Jest świetne! Tobiasz Zysk się spisał, bo w mojej ocenie jest to najlepsza okładka tej historii na świecie. Elegancko i groźnie - z miejsca wiemy, że to nie będzie lekka lektura, ale wiemy też, że będzie mocna.

jak rodzą się potwory
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

π

poniedziałek, 29 grudnia 2025

#recenzjePi "ZIELONA MUCHA i inne opowiastki dla tych, co nie chcą zasnąć" Giorgio Parisi (tekst), Camilla Pintonato (ilustracje)

"ZIELONA MUCHA i inne opowiastki dla tych, co nie chcą zasnąć" laureata Nagrody Nobla Giorgio Parisi, to - pozornie - jedynie zbiór baśni w klasycznym ujęciu. Autor TAŃCA SZPAKÓW (książka, którą posiadam i której bohaterowie także występują w omawianej pozycji) zgrabnie wplata w bajkowe opowieści naukę. Robi to umiejętnie, nawet bym określiła to mianem naturalnego biegu zdarzeń. Czytelnik dostaje prosty literacko tekst i równie proste wyjaśnienia rzeczy, które na pierwszy rzut oka wcale takie proste nie są.


Podoba mi się pomysł na tę książkę. Bohater, narrator - dziadek - opowiada wnukom, którzy mają problem z grzecznym położeniem się do łóżek, baśnie. Są to historie pełne przygód w tradycyjnym, legendarnym stylu Barci Grimm - tyle, że tu nie jest krwawo, a naukowo. Polubiłam tę narrację, ten styl, jasny i przejrzysty, taki oczywisty, w którym od samego początku widać, że: TO BĘDZIE BAŚŃ!


Giorgio Parisi przy tej pozycji współpracował z ilustratorką Camillą Pintonato, która cudownie uchwyciła ducha tych opowieści. Te rysunki są właśnie takie, jakie pamiętam ze starych wydań baśni. Zarówno styl literacki odznacza prostota i jasność, jak i styl ilustratorski. Mamy tu do czynienia z oczywistymi kolorami i kształtami, a jednak ciągną za sobą czar, mają nieodparty urok historii z dawnych lat. W moim odczuciu bardzo sentymentalna pozycja, bazująca na wspomnieniach pokolenia nawet naszych dziadków. Miłe to. I mądre.


Trudno nie polecić tej książki, bo ona łączy w sobie parę bardzo dobrych rzeczy. Po pierwsze, są to baśnie, po drugie, są edukacyjne, chciało by się rzec "popularnonaukowe", po trzecie, książka budzi wspomnienia u dorosłych, jest pełna zwyczajnej, prostej czułości.

zielona mucha bzyczy mi do ucha
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

π

sobota, 27 grudnia 2025

#recenzjePi "DEPARTAMENT PRAWDY co twój kraj może zrobić dla ciebie?" Tynion, Simmonds, Bidikar, Sampson, Bellaire i.in.

Szukacie czegoś, co otwiera oczy? Czegoś, co ryje znany Wam świat? Świat, w który wierzycie? Seria DEPARTAMENT PRAWDY, to komiks o wymiarze silnie edukacyjnym - edukuje czytelnika w kwestii: jak mocno dymają nas "władcy prawy". Piękny obraz POLITYCZNEJ szachownicy, na przykładzie Ameryki i Rosji... ale jest to uniwersalny symbol absolutnie wszystkich rządów... i, niech to szag!, zawsze ludzie ludziom. Zawsze!


TOM 5: CO TWÓJ KRAJ MOŻE ZROBIĆ DLA CIEBIE? ciągnie temat zabójstwa Kennedy'ego i ukazuje je w pozornie absurdalnym kontekście rzeczy niemożliwych. Nie sposób po jednym czytaniu odkryć każdą metaforę, symbol zawarty w tym dziele. jest to głęboka, przenikliwa analiza ludzkości, którą kierują DZIKIE FIKCJE. Obraz przerażający, w którym czarno na białym widać, jakimi głupolami jesteśmy my, zwykli zjadacze chleba (bez względu - o dziwo - na stan portfela).



Mistrzowsko poprowadzona fabuła, bez nawet jednej rysy. Autorzy wiedzą, co robią i robią to z premedytacją. Po lekturze DEPARTAMENTU PRAWDY serio poczujecie się idiotami, ale to dobrze! To bardzo dobrze! Może właśnie ta świadomość wreszcie pozwoli "idiotom" przestać wierzyć w bajki.



Jednak nie tylko fabularnie komiks jest arcydobry, ale także wizualnie. dostajemy fenomenalnie rozrysowane dzieło, z różnymi stylami, które elegancko uzupełniają, kompletują całość. Artyści dali z siebie wszystko i stworzyli spektakl barw, kolorów, kształtów. Jest w tym groza, niepokój, horror, ponarkotyczne wizje, delirium, obłęd i ... nasza kochana manipulacja, która najmniejszą szczeliną wpływa w umysł bidoka, co myśli, że PRAWDA jest PRAWDZIWA, a KŁAMSTWO można OKŁAMAĆ. Polecam całym sercem! POLECAM!

prawdziwa prawda
tom 5
DEPARTAMENT PRAWDY
nonstopcomics
egzemplarz recenzencki

π