Łączna liczba wyświetleń

sobota, 6 czerwca 2026

#recenzjePi "BURSZTYNOWE SŁODYCZE MAGICZNE" Hiyoko Kurisu

Słodka książka? Nie do końca... BURSZTYNOWE SŁODYCZE MAGICZNE Hiyoko Kurisu, to właściwie zbiór opowiadań, które łączy wspólny rdzeń - zaczarowana cukiernia z zaczarowanym sprzedawcą. Mamy tutaj różne historie, a każda z nich mówi o innym przypadku, o bohaterze z problemem - trudnym do rozwiązania. Te postaci w chwili, gdy życie staje się dla nich nieznośne, odnajdują tajemniczą ścieżkę za świątynią i cukiernię z bardzo dziwnym właścicielem... nie bardzo ludzkim.

Kurisu tworzy może nawet bardziej niż opowiadania, to przypowieści z morałem. Słodycze są sposobem na radzenie sobie z problemami, ale zbyt duża ich ilość... może zaszkodzić. Czytelnik nie otrzymuje tu jakiejś skomplikowanej fabuły, to baśnie, które mają nas czegoś nauczyć. Jest to próba spojrzenia na trudności z innej perspektywy. Jest to też przestroga w stylu "uważaj, czego sobie życzysz". Ostatecznie są to jednak lekcje pełne ciepła i dobra - poczciwe.


Najciekawszą postacią jest oczywiście nasz sprzedawca - to on trzyma uwagę czytelnika i sprawia, że magiczność nie jest tylko przenośnią. BURSZTYNOWE SŁODYCZE MAGICZNE, to miły pomysł i dobra realizacja. Ja widzę w tym trochę Paulo Coelho, trochę baśnie tradycyjne - jest filozofia, ale podana w niezwykle jasny, prosty sposób.


Książka ta będzie absolutnie idealna na prezent. Pamiętajcie by do paczki dodać słodkości i napisać liścik "Tylko jedne cukierek na dzień. Więcej grozi nieprzewidzianymi konsekwencjami." Ponadto BURSZTYNOWE SŁODYCZE MAGICZNE, są ślicznie wydanie, twarda oprawa i ładny, estetyczny projekt okładki. Polecam - dobre, proste, baśniowe, na raz.

cukierek, albo psikus
tom 1
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

   π

czwartek, 4 czerwca 2026

#recenzjePi "JESTEM ZAGUBIONYM ANIOŁEM kryminał barceloński" Jordi Lafebre

"FUCK... ZNOWU SIĘ ZACZYNA" kryminał barceloński, który podbił moje serce i posiada jedną z moich ulubionych, komiksowych bohaterek! JESTEM ZAGUBIONYM ANIOŁEM, to TOM II serii Jordi'ego Lafebre o trochę stukniętej Pannie EVIE ROJAS, która jest naprawdę niezwykłym psychiatrą... słyszącą GŁOSY??? A raczej widzącą duchy trzech kobiet z przeszłości - kobiet z rodziny ROJAS. Nasza EVA nie tylko "leczy" zgnębionych pacjentów, ale także rozwiązuje zagadki morderstw... i jest w tym pierońsko skuteczna! Tzn. nie rozwiązuje tych zagadek całkiem sama... zawsze towarzyszą jej jęczące i wymądrzające się nieżywe przodkinie.


TOM I całkowicie mnie kupił, TOM II udowodnił swoją wartość - seria jest świetna! Czytelnik dostaje nietuzinkowe poczucie humoru, bohaterkę której kibicuje i fabułę, która angażuje. Nie wiem, czy to o mnie dobrze świadczy, ale EVIE nie tylko kibicuję, ale i z łatwością się z nią utożsamiam, jej osobowość jest zaraźliwa, a podejście do życia lekkie jak pierze. EVA jest też prawdziwa, ma w sobie emocje, niesie bagaż doświadczeń i zmaga się z osobistymi problemami. W TOMIE II możemy nieco lepiej poznać jej przeszłość - a konkretnie jej relacje z matką. Ten wątek jest jednym z najlepszych w JESTEM ZAGUBIONYM ANIOŁEM i sprawia, że nie mogę się doczekać TOMU III. Mam nadzieję, że nie będę musiała na niego długo czekać...



Lafebre jest świetnym pisarzem, mądrze buduje napięcie i zna się na dawkowaniu humoru, ironii, smutku, bezradności, odwagi i... uczuć. Ten komiks nasączony jest uczuciami i ani przez chwilę nie czujemy przesady. Ponadto autor porusza poważne kwestie, które obecne w dzisiejszym świecie wymagają komentarza. Zatem dostajemy nie tylko rozrywkę, ale i ciekawą, sprytnie przeprowadzoną analizę niektórych problemów nękających współczesne społeczeństwa.



I wreszcie przejdę do kreski, do wizualnej strony JESTEM ZAGUBIONYM ANIOŁEM. Dla mnie, to komiks narysowany pięknie. Emocje, które odbijają się na twarzach bohaterów, są onieśmielająco rozczulające. W tym dziele każdy kadr jest pełen życia, a kolory zostały dobrane w przemyślany sposób, adekwatny do temperatury danej sceny. Nie mogę się nadziwić, jak artysta zgrabnie ukazał każde pragnienie na twarzy swoich postaci. Dla mnie to czysta rewelacja i wielka przyjemność. Bardzo polecam! Bardzo, bardzo, bardzo!


Oczywiście komiks wydano zjawiskowo. Świetny papier, kolory, format i twarda okładka. Ta seria nada się idealnie np. na prezent dla każdego, kto lubi się pośmiać w szalonym towarzystwie i pomyśleć nieco dłużej przy lampce dobrego wina.

"...naprawdę jestem w dupie."
kryminał barceloński
tom II
nonstopcomics
egzemplarz recenzencki

   π

wtorek, 2 czerwca 2026

#recenzjePi "Notatki o byciu mężczyzną" Scott Galloway

NOTATKI O BYCIU MĘŻCZYZNĄ... w pierwszej chwili pomyślałam: to raczej nie dla mnie, jestem kobietą. W następnej jednak stwierdziłam, że chcę wiedzieć, co to znaczy być tym mężczyzną w dzisiejszym świecie. I to była dobra decyzja, ponieważ dostałam szczerą, piękną i bardzo osobistą książkę Scotta Galloway, który pisze o rzeczach powszechnych, a tak mocno wpływających na kondycję nie tylko mężczyzn, rodzin, ale i całych społeczeństw, pokoleń.


Najbardziej ujęła mnie właśnie ta wspomniana szczerość. Autor na własnym przykładzie pokazuje, jakie czynniki wpłynęły na to, kim się stał, jakim mężczyzną się stał. Trudne przeżycia z dzieciństwa, rozwód rodziców, zachwiany obraz męskości, brak wzorców, aż po czasy studiów, ciągle pokusy, dojrzewanie w samotności i niezrozumieniu, konieczność podejmowania decyzji "za wcześnie" a "na zawsze". Następnie przechodzimy do radzenia sobie w związkach, do tego, co kuleje, a co trudno zmienić, do konieczności imponowania i zdobywania bez możliwości pokazywania emocji... i tak trafiamy na łono rodziny własnej, na dzieci, na synów, których ojciec chce nauczyć "bycia mężczyzną" bez wiecznego udowadniania, że się zasługuje na miłość.



Mamy tu do czynienia z pozycją wartościową, którą dobrze też, jeśli przeczytają kobiety. Często mężczyzna i kobieta, nawet przy najlepszych chęciach - się nie rozumieją. Nie wynika to z wzajemnej wrogości, ale z niezrozumienia różnic, ściśle biologicznych różnic, które mają ogromny wpływ na rozwój każdej relacji. "Nie ma czegoś takiego jak równowaga, są tylko kompromisy. Możesz mieć wszystko, ale nie w tym samym czasie."

zrozummy swoje potrzeby
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

   π

poniedziałek, 1 czerwca 2026

#recenzjePi "DROM" Jesse Lonergan

Stworzenie na nowo - opowiedziane językiem barw, form i kadrów układanych niczym skomplikowane puzzle z elementami nieba i piekła, zlewających się w próżni ogarniętego szałem zabijania - świata ludzi. fascynująca i poruszająca epopeja, pełna goryczy, złości, ale i czułości, miłości i oddania.


Jesse Lonergan oddał w ręce czytelników / widzów dzieło, które wymyka się standardowemu pojmowaniu powieści graficznej. Jest to pozycja podzielona obrazami w sposób kreatywny, w którym autor / artysta niczym wirtuoz bawi się kolorami, kształtami i emocjami. Słów tu niewiele, ale te, które są - są wystarczające. Ilustracje, choć mogą zdawać się bezgłośne - krzyczą, ściskają za gardło, rzucają na czytelnika pętlę chaosu, który może wywołać w świecie tylko człowiek.



DROM, to komiks w swoim źródle smutny, opowiadający o naturze ludzkiej bez lukru. Nadzieja, która czasem się pojawia, szybko gaśnie, a cień wojny nigdy nie znika. Może się zdawać, że to co piękne - musi zginąć... lecz czy śmierć, jest porażką?


W tej niesamowitej podróży przeżywamy wzloty i upadki - by na końcu dowiedzieć się, co jest prawdziwą wartością, która pomimo koła czasu powtarzającego te same błędy, przetrwa - jeśli przetrwają Ci, którzy potrafią kochać... jeśli przetrwa pamięć o nich - lub choćby mit.



Komiks jest spektakularny! Wydany z największą pieczołowitością, z dokładnością i elegancją. Twarda oprawa i piękny, tradycyjny, pachnący drukarnią papier zniewalają zmysły i pobudzają czytelniczy apetyt. Fabuła zaś sięga do rdzenia gatunku : CZŁOWIEK. Magnetyczna, pełna życia i śmierci opowieść o przemijaniu i trwaniu, o walce i pokoju, o miłości i nienawiści.POLECAM!

z nieba spadła kobieta
Wydawnictwo Kultura Gniewu
egzemplarz recenzencki

   π

niedziela, 31 maja 2026

#recenzjePi "SIOSTRY SZEKSPIRA jak kobiety tworzyły renesans" Ramie Targoff

Pióro, to narzędzie, które pozwala jego Panu uzyskać skrawek wieczności... SIOSTRY SZEKSPIRA - JAK KOBIETY TWORZYŁY RENESANS Ramie Targoff, to pozycja, która momentalnie mnie do siebie zwabiła. Pisarki w renesansie - raczej niepopularne, nieznane, zapomniane... a może niewarte uwagi? Kategorycznie WARTE uwagi i pamięci! Ta pozycja zwraca czterem Paniom - które odważnie chwyciły się profesji, do której wstępu praktyczne nie miały - należne im uznanie.

Aemilia Lanyer, Mary Sidney, Elizabeth Cary i Annie Clifford - o nich szkolne podręczniki milczą, a to one, z godnym pozazdroszczenia talentem, wzięły pióro w dłoń i zaczęły tworzyć słowem sztukę pisania "pomimo przeszkód". Nie było to łatwe, ponieważ ówczesne realia już same w sobie tworzyły niekorzystną atmosferę do pracy twórczej dla kobiet. Kobiety miały rodzić i usługiwać, lecz TE KOBIETY postanowiły rodzić, usługiwać i walczyć o to, co dla nich ważne.


Jestem pełna podziwu dla Pań tamtych dni. Samo życie w renesansie było wyzwaniem, a co dopiero próba przeforsowania swojego zdania, swojego punktu widzenia. Każda z tych zazębiających się historii pokazuje, jak dużą inteligencją, błyskotliwością, odwagą i samodzielnością musiały się odznaczać nasze bohaterki.


Pisanie wierszy, tłumaczenie psalmów, stworzenie pierwszego dramatu zrodzonego umysłem kobiety, a także pamiętnikarstwo, które w moich oczach jest niezwykle ważne i... pięknie osobiste. Do tego dochodzi CODZIENNOŚĆ, walka o przetrwanie, o godność, o swoje dziedzictwo i prawa, których kobietom odmawiano. Zachwyciła mnie bystrość umysłów tych "dziewczyn", ponieważ one od dziecka przejawiały ogromny talent do łączenia faktów, do analizy zdarzeń - były dojrzałe, a były dziećmi. Pomysły, na które wpadały i ocenę rzeczywistości, którą się odznaczały - jasno wskazują, że ich opinie pozwalały zobaczyć dane wydarzenie z innej strony (absolutnie rewelacyjny fragment z sądu nad czarownicą).


Zakończyć chcę zdaniem, którym i autorka zakończyła tę książkę. Są to słowa mocne, pobudzające wyobraźnię i ciekawość, ale też zawierające trud, z jakim kobiety mierzyły się w tamtych czasach. Jest też to świadectwo nieprzerwanej walki o pamięć, to upominanie się o sprawiedliwość i uznanie należne każdemu, kto przez życie był traktowany z "machnięciem ręki". "PRZYSZŁOŚĆ PRZESZŁOŚCI JEST PEŁNA KOBIET."

chwyćmy za pióra i piszmy swą historię
PORTRETY/OBLICZA
bo.wiem
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
egzemplarz recenzencki

   π

środa, 27 maja 2026

#recenzjePi "PÓŁNOCNA DORGA Saga Sigrun * Ja jestem Halderd" (tom I) Elżbieta Cherezińska

PÓŁNOCNA DROGA, czyli monumentalny cykl skandynawskiej powieści historycznej pióra Elżbiety Cherezińskiej. Wydawnictwo Zysk i S-ka pokusiło się o podarowanie czytelnikom nowego wydania i tutaj dostajemy w TOMIE I tom 1 i 2 idąc starym wydaniem. Najpierw poznajemy SAGE SIGRUN i jej niezwykłą, piękną, romantyczną, choć osadzoną w twardych realiach historię. Następnie przychodzi czas na JA JESTEM HALDERD, czyli opowieść o kobiecie, której miłość w oczach męża nie była dana. Halderd musi zmagać się od początku swej ziemskiej wędrówki z przeciwnościami, świat wymagał od niej zawsze siły, wytrwałości i odwagi. Losy tych dwóch kobiet splatają się i choć nie będzie to znajomość łatwa - to okazuje się konieczna.


Elżbietę Cherezińską już poznałam za sprawą jej GRY W KOŚCI oraz ŚMIAŁEGO i SZCZODREGO, ale uczciwie przyznaję, że tamte pozycje nie zrobiły na mnie AŻ TAKIEGO wrażenia, jak PÓŁNOCNA DROGA. Od pierwszych stron zaangażowałam się i poczułam wielką sympatię do - najpierw SIGRUN, następnie HALDERD. Z tej książki wypływa wielkie "kobiece męstwo" - brzmi dziwnie, lecz nie znajduję lepszych słów.



Jednak PÓŁNOCNA DROGA, to nie tylko te KOBIETY, choć one są fundamentem, spoiwem, źródłem wszystkiego. PÓŁNOCNA DROGA jest także powieścią historyczną, rewelacyjnie osadzoną w czasie, oddającą realia skandynawskie przełomu X i XI wieku. Trochę to taka ODYSEJA, tylko w wersji, w której drogę muszą budować kobiety - dla siebie i dla tych, o których warto walczyć.


Piękna opowieść - napisana w niezwykle czuły, angażujący sposób. Cherezińska w PÓŁNOCNEJ DRODZE pokazała swój talent w pełni i pochwaliła się talentem do tworzenia złożonych psychologicznie postaci. Tutaj cały czas coś się dzieje, a na dworach roi się od nietypowych intryg. Trudno czasem wyczuć charakter danego bohatera - dopiero jego czyny zaczynają to odkrywać i to bardzo mi się podoba. Ponadto książka jest zjawiskowo wydana! Rewelacyjna, absolutnie rewelacyjna okładka tego nowego wydania zmusza do przeczytania - zatem czytajmy!

droga jest inna dla mnie - inna dla ciebie
tom I
PÓŁNOCNA DROGA
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

   π

sobota, 23 maja 2026

#recenzjePi "JAŚ i MAŁGOSIA" Stephen King (tekst), Maurice Sendak (ilustracje)

"Dawno, dawno temu, kiedy waszych dziadków jeszcze nie było..." ludzie opowiadali sobie dziwne historie. Przekazywali ustnie opowieści, od których włos na karku się jeży! I wspaniale! Bo dzięki takim ludziom możemy nadal bać się razem, idąc przez ciemny las, z Jasiem i Małgosią.

Grimmowie sprezentowali światu baśnie, które nie bez przyczyny zna cały świat. Wielu powie: to nie dla dzieci! to zbyt brutalne! Ja powiem - to baśnie, historie z morałem, z przesłaniem, piętnujące zło, bo w tych opowieściach zło ponosi karę. Myślę, że dzisiejsze literackie podniebienia bywają zbyt... "francuskie", podczas gdy wkoło brutalność zarzuca internetowe sidła na nasze dzieci. Zatem JAŚ I MAŁGOSIA będzie książką idealną dla dużego i małego... zwłaszcza ta wersja JASIA I MAŁGOSI! Opowiedziana na nowo przez mistrza horroru Stephena Kinga, zilustrowana zaś przez jednego z najlepszych ilustratorów, jacy chodzili po tej ziemi - czyli Maurice Sendaka ("Tam gdzie żyją dzikie stwory"). Cóż... brzmi pysznie - niemal tak pysznie, jak chatka z piernika...


Wydawnictwo Dwie Siostry podarowała nam prawdziwą perłę literatury dziecięcej - klasyk nad klasyki i to w najpiękniejszej z możliwych form, która powstała przy udziale dwóch tytanów: jeden tytan słowa, drugi ołówka.


Książka wygląda zjawiskowo! Prezentuje się doskonale pod każdym względem. Ma cudowną obwolutę, papierowo - przyjemną, a pod nią... złą czarownicę, wiedźmę, pożeraczkę dzieci. Całość trafnie oddaje klimat starych książeczek dla dzieci, które pełne wspomnień, cieszą oko i ducha. Kolory są oddane w wierny, dokładny sposób, a leśne gęstwiny wręcz wiją się nam po dłoniach.


Oczywiście JAŚ I MAŁGOSIA, to opowieść pełna niepokoju, ciemności i strachu - ale jest w niej światło i ta, tak wyczekiwana przez dobro "boska sprawiedliwość".


Stephen King wpuścił do historii o rodzeństwie swoje, niepowtarzalne tchnienie i na nowo ożywił chatkę z piernika. O JASIU I MAŁGOSI można wiele pisać, ale to, co TRZEBA napisać, to to, że mamy tutaj opowieść absolutnie ponadczasową, zawsze aktualną i niosącą w sobie ogromny ładunek emocjonalny. Czytelnik podczas lektury doświadcza rozmaitych uczuć, idzie ciemną doliną poprzez strach, lęk, samotność, zdziwienie, oburzenie, obrzydzenie, po podziw, odwagę, nadzieję i sprawiedliwość. Dla mnie to KLASYK i KLASA, to historia, którą TRZEBA znać, WARTO mieć - a jeśli już MIEĆ, to właśnie w tym, wyjątkowym wydaniu od Dwóch Sióstr!

samotność w lesie
Wydawnictwo Dwie Siostry
egzemplarz recenzencki

   π