Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 16 czerwca 2026

#recenzjePi "SŁOWNIK POJĘĆ UTRACONYCH" Pip Williams

SŁOWNIK POJĘĆ UTRACONYCH... czyż to nie brzmi cudownie?! Warto do tego dodać słowo "Skryptorium", by jeszcze mocniej zrozumieć niezwykłość tej powieści. Pip Williams napisała coś tak misternie złożonego ze słów brzmiących dźwięcznie, że każdy, ale to każdy, kto kocha literaturę - będzie usatysfakcjonowany... a może nawet "oczarowany".

Autorka zgrabnie wplata fakty w fikcję i z wielką godnością oddaje chwałę bohaterom podróży pełnej słów. Mamy tu bowiem słowa zapomniane, słowa pomijane, słowa niepotrzebne, słowa wyrzucone, słowa źle zrozumiane, słowa piękne.... Samo Skryptorium, to miejsce, w którym dorastała Esme, postać wiodąca powieści - to ona zainteresowała się wszystkim, czym nie interesowali się inni i skrzętnie kradła... hmmmm... zbierała - słowa wyrzutki. Do życia wskrzesiła wszystko, co kobiece i na nowo odkryła znaczenia, które przez mężczyzn bywały wypatrzone, kreślone na kolanie, formułowane dla użytku własnego.


Najważniejszą i najmocniejszą cechą tej książki, są SŁOWA. I oczywiście każda książka składa się ze słów, ale w tej to SŁOWO jest głównym bohaterem. W konsekwencji SŁOWNIK POJĘĆ UTRACONYCH, to skarbnica zgrabnych myśli, zdań zbudowanych z miłością i czułością. Podczas lektury czytelnik pływa w słodkim oceanie wzruszeń, bo Pip Williams SŁOWEM posługuje się z gracją najlepszej tancerki.



Bardzo polecam tę pozycję z wielu powodów. Pierwszym, jest sama opowieść - interesująca, mądra, czuła, z bohaterami pełnymi, głębokimi i przez to prawdziwymi. Drugim, jest to, jak SŁOWNIK POJĘĆ UTRACONYCH został napisany - czyli wspaniale, literacko miękko i przejrzyście. Trzecią, ale nie ostatnią - jest przyjemność obcowania z pięknymi słowami, ta radość z czytania... i mogłabym jeszcze wymieniać, ale niech każdy znajdzie swoje powody.

nieukojone pragnienie słów
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

    π

niedziela, 14 czerwca 2026

#recenzjePi "KRONIKI WIELKIEJ PUSZCZY tom 2 DZIKIE PLEMIĘ GRZYBÓW" Wioleta Detyniecka (scenariusz), Aneta Szczypczyk (ilustracje)

Komiksy dla dzieci, to zawsze gratka - zwłaszcza dla każdego miłośnika pięknie wydanych i zilustrowanych dzieł. KRONIKI WIELKIEJ PUSZCZY tom 2 DZIKIE PLEMIĘ GRZYBÓW, jest właśnie takim dziełem - niezwykle estetycznym, świetnie wydanym, barwnym i z magiczną przygodą w roli głównej. 


Tom 1 TAJEMNICA STARSZEJ PANI przyznaję, że podobał mi się umiarkowanie. Oczywiście przepadłam w rysunkach i barwach, w tym jak komiks wygląda, ale zawiódł mnie scenariusz. DZIKIE PLEMIĘ GRYBÓW jest pod tym względem lepsze i stoi na tym samym, bardzo wysokim poziomie "wizualnym". Trudno nie zachwycić się rozwiązaniami kadrowymi, mimiką bohaterów, kolorami, które wibrują pod palcami i absolutnie rewelacyjnymi planami ogólnymi, krajobrazami i dzikością przedstawionej przyrody... ale i postaci magiczne - miód na oczy.


Scenariusz, choć prosty, to zdecydowanie bardziej wciągający od tego z tomu 1. Tutaj przygoda jest bardziej spójna, a postępowanie bohaterów bardziej logiczne. Cóż - DZIKIE PLEMIĘ GRZYBÓW po prostu mi się bardzo podobało. Estetyką i nawet trochę klimatem przypomina mi WODOGRZMOTY MAŁE i jest to duży komplement - a "przypomina" nie oznacza zgapienia, tylko luźne, atrakcyjne skojarzenie czytelnika. 

Koniec zostawia nas z oczekiwaniem na kolejny tom i jest to oczekiwanie niecierpliwe. Mam nadzieję, że Panie Wioleta Detyniecka i Aneta Szczypczyk nie każą nam długo czekać. Mamy tu do czynienia z miłą, pełną zabawnych życiowych potknięć bohaterów, uroczą opowieścią o budowaniu relacji, współpracy i tajemnicy. 


ale grzyb

tom 2

KRONIKI WIELKIEJ PUSZCZY 

krótkie gatki

Wydawnictwo Kultura Gniewu 

egzemplarz recenzencki 

    π

sobota, 13 czerwca 2026

#recenzjePi "BAŚNIE CHIŃSKIE" Lafcadio Hearn

BAŚNIE CHIŃSKIE, to delikatność, słowo lekkie jak piórko i głębokie jak studnia. Dzięki ich lekturze czytelnik jednocześnie wzbija się razem z wiatrem wprost ku niebu, jak i schodzi głęboko w otchłań ziemską w poszukiwaniu skarbów, które raz odnalezione, pozostają z nim na wieki.


Lafcadio Hearn zaprezentował sześć niezwykłych opowieści, które od pierwszych zdań informują odbiorcę o swym wyjątkowym stylu. Tych BAŚNI nie da się porównać z żadnymi innymi. Oczywiście mają punkty wspólne, jak niesamowitość, morał, poświęcenie, okrutny los, bohater - często tragiczny, magiczna aura, nadprzyrodzony charakter świata stworzonego, silne zanurzenie w folklorze regionu... lecz doświadczenie czytelnicze bardzo się rożni od np. znanych BAŚNI BRACI GRIMM, czy BAŚNI ANDERSENA.



Utwory powołane na nowo do życia przez Hearn'a, to moje pierwsze doświadczenie - przynajmniej pierwsze w pełni świadome - z BAŚNIAMI CHIŃSKIMI. Napisać, że mi się podobało, to tak, jakby nic nie napisać. Jestem całkowicie oczarowana niesamowitą atmosferą tych historii. Sam Lafcadio Hearn był wyjątkowym człowiekiem, pasjonatem, zapaleńcem, niektórzy by może nawet nazwali go szaleńcem - i dobrze, bo jak wiemy z innej baśni "Tylko wariaci są coś warci." Był kosmopolitą, barwną osobowością, podróżnikiem i dziennikarzem. Zakochał się w Japonii i z nią związał swoje życie, ale pokochał także chińskie klimaty i to dzięki tym jego zainteresowaniom możemy przeczytać sześć BAŚNI: "Duszę dzwonu", "Dziwną przygodę Mingyi", "Dobrego syna i Zhinu - Niebiańska Tkaczka", "Nieśmiertelnego Yan Zhenqing'a", "Krzew herbaciany i oczy mnicha", oraz "Porcelanowego boga". Wszystkie te utwory są wyjątkowe, odznaczają się osobliwym klimatem i szczególnie różniącymi się bohaterami od bohaterów cywilizacji zachodniej. Tu postaci są owiane mgłą tajemnicy, co nie znaczy, że są mało konkretne, czy niewyraziste - nie! - to znaczy tyle, że w każdym z bohaterów ukryta jest tajemnica, nieodgadniony los, który prowadzi ich ku ostatecznemu rozwiązaniu problemów.




Szczególnie uwiodła mnie opowieść o "Dziwnej przygodzie Mingyi". Jest ona z pozoru dość prosta, mocno tradycyjna baśń o młodzieńcu, który spotyka niewiastę. Jednak sposób, w jaki ta historia została opowiedziana, jej zakończenie i morał... jakby niejasny i rozmyty - to wszystko sprawia, że po skończeniu, po zamknięciu książki, w czytelniku jeszcze długo rezonują piękne słowa.




Nie mogę nie wspomnieć a cudownych ilustracjach, które odnajdujemy na kartach BAŚNI CHIŃSKICH. Są to, jak informuje nas w słowie wstępu Wydawca, barwne drzeworyty i czarno-białe estampaże z początku XX wieku. BAŚNIE CHIŃSKIE zostały ponadto wydane w przyjemnym, dobrej jakości papierze a ich format i miękka oprawa sprawiają, że są doskonale do czytania, poręczne i zgrabne. Jestem ogromnie wdzięczna Oficynie Wydawniczej Kontynenty, za tę perłę literatury chińskiej. Prywatnie jestem miłośniczką legend, baśni i mitów - zatem ta książka, tak z pozoru niepozorna - to, w mojej skromnej ocenie, pozycja idealna dla każdego, kto chce zanurzyć się w chińskim świecie nieodgadnionych tajemnic, w bogatej tradycji i zwiewnych legendach, które oplotą każdego swym niepowtarzalnym urokiem. POLECAM!

dla chcących podążać z Duchem Wiatru
Oficyna Wydawnicza Kontynenty
egzemplarz recenzencki

   π

niedziela, 7 czerwca 2026

#recenzjePi "DIUNA ród CORRINÓW" (tom 3) Brian Herbert, Kevin J. Anderson, Simone Ragazzoni

DIUNA - RÓD CORRINÓW tom 3, to solidne rozszerzenie uniwersum Franka Herberta. Każda kolejna odsłona udowadnia, że zasługuje na oklaski, że nie schodzi z tronu i prezentuje wysoki poziom. Widać to w każdym kadrze, na każdej ilustracji, w kolorach, papierze, projekcie okładek i ambitnym scenariuszu.



Trzeba pamiętać, że są to komiksy przeznaczone dla tych, którzy już znają ten świat - choćby z samych filmów. Czytanie DIUNY w tej wersji wymaga kojarzenia praw rządzących prezentowaną przestrzeniom. Mamy tu stosunku polityczne, rodzinne, ekonomiczne i międzyplanetarne. Cały system działa bezbłędnie, ale jest widoczny i możliwy do ogarnięcia - w mojej ocenie - tylko, gdy czytelnik ma fundament opowieści źródłowej... a przynajmniej wtedy może w pełni rozumieć spektakularny charakter tego dzieła.





TOM 3 RODU CORRINÓW trzyma poziom. Za każdym razem, gdy sięgam po tę serię, zachwycam się jej doskonałym rozplanowaniem, solidnością i konsekwencją w stylu. To naprawdę piękne komiksy, wizualne dzieła, które z miejsca przykuwają uwagę. W tym tomie śledzimy wątek główny - narodziny - ale także szereg wątków pobocznych. Mamy, jak zawsze, wielu bohaterów, a skakanie z miejsca na miejsce może być dla kogoś "niewtajemniczonego" męczące i chaotyczne... po prostu łatwo się pogubić, gdy nie ma się fundamentów.


Najbardziej w tych komiksach cenię ich ponadczasowy wydźwięk. Autorzy / artyści podarowali czytelnikom opowieść - w gruncie rzeczy - o ludzkości. Nieustanne konflikty, walka o władzę, kłamstwa i intrygi. DIUNA, to uniwersum pełne metafor, to kopalnia wszystkiego, co w ludzkości najgorsze... ale i najlepsze. To nienawiść, ale i miłość... a czasem jedno od drugiego trudno rozróżnić.

"PRZYJ, Jessico!"
tom 3
Ród Corrinów
nonstopcomics
egzemplarz recenzencki

   π

sobota, 6 czerwca 2026

#recenzjePi "BURSZTYNOWE SŁODYCZE MAGICZNE" Hiyoko Kurisu

Słodka książka? Nie do końca... BURSZTYNOWE SŁODYCZE MAGICZNE Hiyoko Kurisu, to właściwie zbiór opowiadań, które łączy wspólny rdzeń - zaczarowana cukiernia z zaczarowanym sprzedawcą. Mamy tutaj różne historie, a każda z nich mówi o innym przypadku, o bohaterze z problemem - trudnym do rozwiązania. Te postaci w chwili, gdy życie staje się dla nich nieznośne, odnajdują tajemniczą ścieżkę za świątynią i cukiernię z bardzo dziwnym właścicielem... nie bardzo ludzkim.

Kurisu tworzy może nawet bardziej niż opowiadania, to przypowieści z morałem. Słodycze są sposobem na radzenie sobie z problemami, ale zbyt duża ich ilość... może zaszkodzić. Czytelnik nie otrzymuje tu jakiejś skomplikowanej fabuły, to baśnie, które mają nas czegoś nauczyć. Jest to próba spojrzenia na trudności z innej perspektywy. Jest to też przestroga w stylu "uważaj, czego sobie życzysz". Ostatecznie są to jednak lekcje pełne ciepła i dobra - poczciwe.


Najciekawszą postacią jest oczywiście nasz sprzedawca - to on trzyma uwagę czytelnika i sprawia, że magiczność nie jest tylko przenośnią. BURSZTYNOWE SŁODYCZE MAGICZNE, to miły pomysł i dobra realizacja. Ja widzę w tym trochę Paulo Coelho, trochę baśnie tradycyjne - jest filozofia, ale podana w niezwykle jasny, prosty sposób.


Książka ta będzie absolutnie idealna na prezent. Pamiętajcie by do paczki dodać słodkości i napisać liścik "Tylko jedne cukierek na dzień. Więcej grozi nieprzewidzianymi konsekwencjami." Ponadto BURSZTYNOWE SŁODYCZE MAGICZNE, są ślicznie wydanie, twarda oprawa i ładny, estetyczny projekt okładki. Polecam - dobre, proste, baśniowe, na raz.

cukierek, albo psikus
tom 1
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

   π

czwartek, 4 czerwca 2026

#recenzjePi "JESTEM ZAGUBIONYM ANIOŁEM kryminał barceloński" Jordi Lafebre

"FUCK... ZNOWU SIĘ ZACZYNA" kryminał barceloński, który podbił moje serce i posiada jedną z moich ulubionych, komiksowych bohaterek! JESTEM ZAGUBIONYM ANIOŁEM, to TOM II serii Jordi'ego Lafebre o trochę stukniętej Pannie EVIE ROJAS, która jest naprawdę niezwykłym psychiatrą... słyszącą GŁOSY??? A raczej widzącą duchy trzech kobiet z przeszłości - kobiet z rodziny ROJAS. Nasza EVA nie tylko "leczy" zgnębionych pacjentów, ale także rozwiązuje zagadki morderstw... i jest w tym pierońsko skuteczna! Tzn. nie rozwiązuje tych zagadek całkiem sama... zawsze towarzyszą jej jęczące i wymądrzające się nieżywe przodkinie.


TOM I całkowicie mnie kupił, TOM II udowodnił swoją wartość - seria jest świetna! Czytelnik dostaje nietuzinkowe poczucie humoru, bohaterkę której kibicuje i fabułę, która angażuje. Nie wiem, czy to o mnie dobrze świadczy, ale EVIE nie tylko kibicuję, ale i z łatwością się z nią utożsamiam, jej osobowość jest zaraźliwa, a podejście do życia lekkie jak pierze. EVA jest też prawdziwa, ma w sobie emocje, niesie bagaż doświadczeń i zmaga się z osobistymi problemami. W TOMIE II możemy nieco lepiej poznać jej przeszłość - a konkretnie jej relacje z matką. Ten wątek jest jednym z najlepszych w JESTEM ZAGUBIONYM ANIOŁEM i sprawia, że nie mogę się doczekać TOMU III. Mam nadzieję, że nie będę musiała na niego długo czekać...



Lafebre jest świetnym pisarzem, mądrze buduje napięcie i zna się na dawkowaniu humoru, ironii, smutku, bezradności, odwagi i... uczuć. Ten komiks nasączony jest uczuciami i ani przez chwilę nie czujemy przesady. Ponadto autor porusza poważne kwestie, które obecne w dzisiejszym świecie wymagają komentarza. Zatem dostajemy nie tylko rozrywkę, ale i ciekawą, sprytnie przeprowadzoną analizę niektórych problemów nękających współczesne społeczeństwa.



I wreszcie przejdę do kreski, do wizualnej strony JESTEM ZAGUBIONYM ANIOŁEM. Dla mnie, to komiks narysowany pięknie. Emocje, które odbijają się na twarzach bohaterów, są onieśmielająco rozczulające. W tym dziele każdy kadr jest pełen życia, a kolory zostały dobrane w przemyślany sposób, adekwatny do temperatury danej sceny. Nie mogę się nadziwić, jak artysta zgrabnie ukazał każde pragnienie na twarzy swoich postaci. Dla mnie to czysta rewelacja i wielka przyjemność. Bardzo polecam! Bardzo, bardzo, bardzo!


Oczywiście komiks wydano zjawiskowo. Świetny papier, kolory, format i twarda okładka. Ta seria nada się idealnie np. na prezent dla każdego, kto lubi się pośmiać w szalonym towarzystwie i pomyśleć nieco dłużej przy lampce dobrego wina.

"...naprawdę jestem w dupie."
kryminał barceloński
tom II
nonstopcomics
egzemplarz recenzencki

   π

wtorek, 2 czerwca 2026

#recenzjePi "Notatki o byciu mężczyzną" Scott Galloway

NOTATKI O BYCIU MĘŻCZYZNĄ... w pierwszej chwili pomyślałam: to raczej nie dla mnie, jestem kobietą. W następnej jednak stwierdziłam, że chcę wiedzieć, co to znaczy być tym mężczyzną w dzisiejszym świecie. I to była dobra decyzja, ponieważ dostałam szczerą, piękną i bardzo osobistą książkę Scotta Galloway, który pisze o rzeczach powszechnych, a tak mocno wpływających na kondycję nie tylko mężczyzn, rodzin, ale i całych społeczeństw, pokoleń.


Najbardziej ujęła mnie właśnie ta wspomniana szczerość. Autor na własnym przykładzie pokazuje, jakie czynniki wpłynęły na to, kim się stał, jakim mężczyzną się stał. Trudne przeżycia z dzieciństwa, rozwód rodziców, zachwiany obraz męskości, brak wzorców, aż po czasy studiów, ciągle pokusy, dojrzewanie w samotności i niezrozumieniu, konieczność podejmowania decyzji "za wcześnie" a "na zawsze". Następnie przechodzimy do radzenia sobie w związkach, do tego, co kuleje, a co trudno zmienić, do konieczności imponowania i zdobywania bez możliwości pokazywania emocji... i tak trafiamy na łono rodziny własnej, na dzieci, na synów, których ojciec chce nauczyć "bycia mężczyzną" bez wiecznego udowadniania, że się zasługuje na miłość.



Mamy tu do czynienia z pozycją wartościową, którą dobrze też, jeśli przeczytają kobiety. Często mężczyzna i kobieta, nawet przy najlepszych chęciach - się nie rozumieją. Nie wynika to z wzajemnej wrogości, ale z niezrozumienia różnic, ściśle biologicznych różnic, które mają ogromny wpływ na rozwój każdej relacji. "Nie ma czegoś takiego jak równowaga, są tylko kompromisy. Możesz mieć wszystko, ale nie w tym samym czasie."

zrozummy swoje potrzeby
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

   π