Łączna liczba wyświetleń

sobota, 24 stycznia 2026

#recenzjePi "CZYHAJĄCY W PROGU" H.P. Lovecraft, August Derleth

H.P. LOVECRAFT i wszystko jasne. Do tego dorzucę AUGUSTa DERLETHa i robi się po prostu smacznie. CZYHAJĄCY W PROGU jest pracą DERLETHa z tym, co LOVECRAFT po sobie zostawił i z ręką na serduchu - jest to praca wykonana doskonale. Jeśli ktoś szuka grozy, która sączy się z każdej szczeliny - to trafił najlepiej jak tyko mógł.

Horror, zwłaszcza ten dobry horror, w mojej ocenie, trudno jest odnaleźć w zalewie wielu mocno przeciętnych dziełek. Tutaj dostajemy prawdziwe zakamarki cienia w mistrzowskim stylu, literacko wspaniałym, gdzie każde zdanie czyta się z rozkoszą.
CZYHAJĄCY W PROGU jest opowieścią stosunkowo krótką (ok. 200 str.), lecz dającą wielką satysfakcję. Ja nabrałam ogromnej ochoty do napisania czegoś - takie dobre teksty prawdziwie inspirują. Tutaj wszystko jest napisane w wielkim wyczuciem i smakiem. Może rzec, że fabuła bazuje na prostym schemacie... czymś z pogranicza opętania silnie mitologicznego - i nie będziemy tu mieć skomplikowanej fabuły, ale tu chodzi o KLIMAT! A klimat jest zbudowany po mistrzowsku. Przykładem mogą być dziwne ślady na śniegu, które widzi jeden z bohaterów. Niby sprawa oklepana, ale tutaj jest tak opisana, tak wpleciona w całość, że z miejsca porusza wyobraźnię - mocno, silnie, ekscytująco.
Tajemnicza posiadłość, mroczny las, dziwne dźwięki, rechot żab i wieża, która skrywa mroczny sekret. Absolutnie wspaniała opowieść, w której horror ukryty jest w głowie, w wizjach, w niepojących zachowaniach, w zwidach, przywidzeniach. Psychologiczna podróż w głąb umysłu... a może w głąb prawdziwego piekła, świata poza czasem i przestrzenią?


I oczywiście wydanie! Zysk i S-ka postarało się. Piękna, prawdziwie piękna okładka z obrazem Pawła Hordyniaka - co za atmosfera! Klasa! I tłumaczenie Roberta P. Lipskiego - moje gratulacje! Całość prezentuje się zachwycająco. Chyba już bardziej polecić nie mogę...

podróż do świata potworów
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

 π

piątek, 16 stycznia 2026

#recenzjePi "NIECH PANA BÓG BŁOGOSŁAWI, PANIE ROSEWATER" Kurt Vonnegut

Spod pióra KURTa VONNEGUTa wyszły same gorzko zabawne dziwności z prawdą ujętą w takim absurdalnym wydaniu, że staje się początkowo śmieszna - by na końcu straszyć. Opinię tę wysuwam na skutek przeczytania nie tylko NIECH PANA BÓG BŁOGOSŁAWI, PANIE ROSEWATER, ale także innych jego dzieł, takich jak SINOBRODY, KOCIA KOŁYSKA, czy SLAPSTICK ALBO NIGDY WIĘCEJ SAMOTNOŚCI! Każda z tych opowieści ma zdolność budzenia w czytelniku i odrazy i zainteresowania i zachwytu. 

VONNEGUT pisał skrajnie oryginalnie a jego twórczości nie sposób pomylić z twórczością innych. To rodzynek, wisienka, która smakuje zadziwiająco wyraziście na przesłodzonym, lukrowym torcie świata. Pamiętam, że KOCIĄ KOŁYSKĘ bardzo źle oceniłam - a było to moje pierwsze spotkanie z autorem. Teraz wiem, dlaczego tak się stało i rozumiem swoją ocenę - jednak od tej pory wiele się we mnie zmieniło i inaczej podchodzę nie tylko do literatury, nie tylko do samego Vonneguta, ale ogólnie - do życia. Koniecznie muszę jeszcze raz przeczytać KOCIĄ KOŁYSKĘ i myślę, że to będzie ciekawe zderzenie się z przeszłością.

Jeśli zaś chodzi o NIECH PANA BÓG BŁOGOSŁAWI, PANIE ROSEWATER, to jest to oczywiście rzecz oryginalna i traktuje o czymś powszechnym - o pieniądzach. Pisarz podchodzi do tematu z niezwykła precyzją obserwatora, który widzi wszystko pod nieco innym kontem niż większość. Jak zawsze u Kurta czytelnik dostaje błyskotliwe podsumowanie - koniec jest ostro humorystyczny i ostro brutalny w ostatecznym rozrachunku. 

Wspomnieć muszę o rewelacyjnym projekcie - grafice okładki. Jędrzej Chełmiński, w mojej ocenie - ma nie tylko talent artystyczny, ilustratorski, wizualny, ale także błysk geniuszu w mocnym i trafnym podsumowaniu treści przedstawianej książki. Bardzo polecam poznać Kurta - ja będę poznawać nadal... bo jeszcze wiele dzikiego humoru przede mną.


pieniądz rządzi światem - a świat nie rządzi się dobrze 

Wydawnictwo Zysk i S-ka 

egzemplarz recenzencki 

 π


niedziela, 11 stycznia 2026

#recenzjePi "MITY I LEGENDY STAROŻYTNEGO EGIPTU" Roger Lancelyn Green

Rogera Lancelyna Greena znam już z jego świetnej książki MITY SKANDYNAWSKIE, którą polecam każdemu, kto lubi te tematy. Nie inaczej jest w przypadku MITÓW I LEGEND STAROŻYTNEGO EGIPTU. To, co najbardziej cenię u Greena, to sposób, w jaki przedstawia mitologię. Jest to zawsze styl lekki, angażujący i wciągający, a czytelnik ma nie dostaje suchej, unaukowionej fikcji, a żywą i intensywną opowieść, w której bohaterowie przezywają przygody, popełniają karygodne czyny, uciekają, mącą, knują i rządzą.



Osobiście bardzo lubię MITY I LEGENDY wszelkie, zaś STAROŻYTNY EGIPT zawsze był bodaj moim ulubionym rozdziałem podczas nauki historii w szkole. Podczas czytania miałam wrażenie sentymentalnej podróży do czasów minionych - i moich własnych i tych starożytnych.



Pozycja ta nie jest przeciążona wiedzą, raczej subtelnie prowadzi nas przez MITY I LEGENDY, w które zagłębiamy się bez bólu i z ciekawością rządnego przygód odkrywcy. Książka nadałby się do filmowej adaptacji, a raczej do serialowej, bo każdy rozdział, to inna opowieść. Sporo tu nieznanych, lub mało znanych starożytnych przygód, co tylko podnosi wartość publikacji. Dobre, lekki, przyjemne spotkanie ze STAROŻYTNYM EGIPTEM w bardzo ładnym wydaniu. Polecam!

podroż do EGIPTU
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

π

sobota, 10 stycznia 2026

#recenzjePi "ŚWIAT ZAGINIONY wyprawa do wnętrza PRL tom 1" Jacek Piekara

Z miejsca każdy powie: KSIĄŻKA WYDANA ZNAKOMICIE! i tak jest. ŚWIAT ZAGINIONY WYPRAWA DO WNĘTRZA PRL tom 1, jest pozycją, która od pierwszej chwili budzi zainteresowanie. Duży format, twarda oprawa, zakładka - tasiemka i bogata ilustratorsko, fotograficznie. Ta książka okazuje się, że nie jest wyłącznie źródłem wiedzy, ale także albumem PRL i to albumem wyjątkowo udanym. Jacek Piekara zrobił wielką pracę nad ŚWIATEM ZAGINIONYM i to widać na każdej stronie.

Najważniejsze w tej pozycji jest fakt, że czyta się ją bardzo dobrze. To nie są suche fakty, a treść, informacje podane zostały w ciekawym stylu, niemal jak zbiór opowiadań, jak dobrze napisana fikcja literacka... tylko, że prawdziwa, na faktach.



Ilość fotografii sprawia, że rzeczywiście czytelnik ma możliwość uczestniczyć niemal namacalnie w WYPRAWIE DO WNĘTRZA PRL. Na każdej stornie coś, wydruk na świetnym papierze, zdecydowanie wydawca nie poszedł na łatwiznę i dzięki temu zrobił coś na wysokim poziomie. Ładne, idealne na prezent dla... każdego kogo interesują czasy minione... i tego, który jeszcze nie wie, że warto, by go te czasy zainteresowały, bo analogii do teraźniejszości może być zadziwiająco wiele.


W tym TOMIE 1 odnajdziemy takie tematy jak kwestie spędzania wakacji, podróżowanie, jedzenie, picie, domy wczasowe, nieszczęsna polityka i sytuacja międzynarodowa, kwestie gospodarcze, społeczne... dowiemy się, jaką kawę pito w PRL i jakie alkohole były najbardziej na topie. Również zobaczymy nasze góry i narty i to, jak pięknie ten świat wyglądał... na fotografii. Czy teraz jest lepiej? Czy wtedy było gorzej? jak źle było i co kulało? A co kuleje dzisiaj? Co można by było zmienić i czego powinniśmy się nauczyć z historii? I czy w ogóle czegokolwiek się uczymy z błędów popełnionych w przeszłości? Oj odpowiedzi mogą nie być radosne...


Osobiście nie mogę się doczekać TOM 2. Jacek Piekara zrealizował swoje dzieło z wysokim połyskiem a Zysk i S-ka wykończyło z przytupem. Świata pozycja, wartościowa i niezwykle ciekawa. Pełna ilustracji, fotografii i mądrze skonstruowanej treści. Bardzo polecam! (a malucha pamiętam - dziecko mojego dziadka) Ach i to co bardzo ważne - mamy tu wiedzę rzetelnie przekazaną, bez lukrowania. Politycznie, ekonomicznie, gospodarczo - nie ma świętych krów.

PRL w kolorze
ŚWIAT ZAGINIONY
tom 1
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

π

piątek, 9 stycznia 2026

#recenzjePi "HISTORIA WE FRASZKACH od Mieszka po Staszka" Lech Makowiecki (tekst), Mikołaj Kamler (ilustracje)

Polska HISTORIA, jest niesamowita! Dynastie, intrygi, królowie i królowe, bitwy, zdrady, wrogowie i bohaterowie. Mamy to wszystko i o wiele więcej! Taki potencjał trzeba wykorzystać i sprawić, by dzieje naszej Ojczyzny poznawało się z przyjemnością. I ten potencjał wykorzystał Lech Makowiecki. Jego HISTORIA WE FRASZKACH OD MIESZKA PO STASZKA, to coś, co wyjątkowo miło pokazuje bodaj najciekawsze i najważniejsze wątki w naszej historii. 

Ja jestem oczarowana i czytam każdą fraszkę z wielkim zainteresowaniem. Bardzo żałuję, że podczas mojej edukacji szkolnej nie dysponowałam takim zbiorem biografii w krótkim i radosnym stylu. Z tej niepozornej książeczki człowiek wiele się dowiaduje i co ważne - z łatwością zapamiętuje przedstawione fakty. Absolutnie świetny sposób na poznawanie historii! Zabawa, rymy i wyraziste charaktery bohaterów - a także nie przebieranie w słowa, jeśli chodzi o grzechy poszczególnych postaci - bajka! Tak to ja mogę uczyć się o przeszłości, która ma wiele twarzy. Twarzy - władców Polski. 

Ta książka posiada również radosne ilustracje... takie z przymrużeniem oka, nieco karykaturalne i to także działa  na plus. Mikołaj Kamler spisał się i skutecznie rozbawił czytelnika i przyciągnął do lektury - myślę, że nawet najbardziej opornych. To się zwyczajnie dobrze ogląda i dobrze czyta. Inteligenta, satyryczna, ale posiadająca zawsze motto, morał z życia - niebanalne spojrzenie na historię. 

Należy także podkreślić, że HISTORIA WE FRASZKACH została bardzo ładnie wydana. Twarda oprawa, dobra czcionka i papier, mądra graficznie i dobrze zaprojektowana na stronach. Ogólne wrażenie wyśmienite. Szczegółowe zresztą także. Bardzo polecam! Idealna na prezent dla każdego. Historię... trzeba znać. 


twarze z przeszłości 

Wydawnictwo Zysk i S-ka 

egzemplarz recenzencki 

π


wtorek, 6 stycznia 2026

#recenzjePi "FANTASMAGORIE opowieści o umarłych" Johann August Apel, Heinrich Clauren, Friedrich Laun, Johann Karl August Musaus, Satah Elizabeth Utterson

Gdy widzę krótką formę, antologię opowiadań o UMARŁYCH, wiadomym jest, że przeczytam. FANTASMAGORIE, to zbiór tekstów niemieckich pisarzy z wieku XIX. Mamy dziewięć historii, w tym takie jak: GŁOWA NIEBOSZCZYKA, DUCH ZMARŁEGO (w sumie jeśli duch, to raczej zawsze zmarłego), czy MARTWA NARZECZONA. Przyznać należy, że brzmi to co najmniej interesująco.

Jak moje wrażenie? Dobrze. Wprawdzie trącą myszką, ale tego raczej należało się spodziewać. Lubię sięgać po takie opowieści, ponieważ lubię odgrzebywać historie, którym straszono się w dawnych czasach. Cenię styl, w jakim zostały napisane - jest archaiczny, ale nie trudny do przebrnięcia. Daje to wrażenie podróży w czasie, które w przypadku gotyckich historii jest pożądane.


Oczywiście nie czuję, by to były rzeczy wybitne. W opowieściach o dychach, w krótkiej formie grozy szukam - niespodzianka - grozy. Czy ją tutaj znajduję? I tak, i nie. Tak, bo jednak głowa nieboszczyka zawsze będzie głową nieboszczyka, ale i nie, bo one nie straszą... czasem nawet trochę śmieszą. Głównym moim zarzutem w ich kierunku jest romansowy charakter tych dzieł. W horrorze nie szukam uniesień tego typu i one brzmią tutaj raczej niewiarygodnie i płasko. Jednak nie są to minusy, bo takie założenie, że trafimy na grozę przyprawioną wiktoriańską opowieścią dla kobiet - należy poczynić.


Zawsze będę namawiać do poznawania takich utworów. Za to też cenię Zysk i S-ka, że nam odkopują takie zapomniane MARTWE NARZECZONE. Z niecierpliwością czekam na kolejne zbiory od Wydawnictwa - może teraz np. hiszpańskie opowiadania o duchach? Jestem ogromnie ciekawa, co Zysk i S-ka dla nas tym razem wymyśli - a wymyśli na pewno!


Na koniec parę słów o wydaniu. Oprawa twarda, czcionka właściwa i projekt okładki od Grzegorza Kalisiaka bardzo na plus. Ten zbiór ma klimat - od pierwszego spojrzenia. Witraż, cmentarz i kruki - cóż może lepiej zareklamować OPOWIEŚCI O UMARŁYCH? W punkt!

postraszmy się po niemiecku
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

π

poniedziałek, 5 stycznia 2026

#recenzjePi "DRESZCZOWCE nowe historie mistrza strasznych opowieści" R.L. Stine

Trudno oprzeć się książce, która w mgnieniu oka teleportuje Cię do dzieciństwa i do tego, co tak bardzo lubiłeś... a ja lubiłam się bać (oczywiście w kontrolowany sposób). Opowieści o duchach i różnych innych dziwnych stworach towarzyszyły mi odkąd pamiętam. Tak już miałam, sama uwielbiałam straszyć kolegów w szkole mrocznymi historiami - a oni słuchali... co mnie cieszyło. Może nie wychowałam się na GĘSIEJ SKÓRCE, choć oczywiście ją pamiętam i kojarzę, podobnie jak OPOWIEŚCI Z KRYPTY, ale zdecydowanie moim ukochanym serialem w czasach wczesnej młodości był CZY BOISZ SIĘ CIEMNOŚCI. Do dzisiaj wracam do tych odcinków z wielkim sentymentem. uwielbiałam całą koncepcję, klamrę, w jaką reżyser wtłoczył ów opowieści - dzieciaki spotykały się przy ognisku i każdy musiał opowiedzieć jakąś przerażającą historię - GENIALNE! Lecz wróćmy do DRESZCZOWCÓW t.1 autora GĘSIEJ SKÓRKI R.L. STINE'a.

Sentyment, to pierwsze, co poczułam - następnie, gdy zaczęłam czytać, poczułam urocze rozbawienie i radość z tych prostych pomysłów, które jednak zostały ograne w amerykański, dosłowny sposób. Mamy tu do czynienia z dziesięcioma strasznymi opowieściami mistrza tej formy i uważam, że naprawdę jest fajnie - i to słowo, którego raczej nie lubię "fajnie" tutaj jednak idealnie pasuje. Te opowieści są FAJNE i dobrze się je czyta. Świetnie nadadzą się też do opowiadania przy kominku i młodszym i starszym. W moim odczuciu jest to bardzo dobra rozrywka, która pobudza wyobraźnię i daje katharsis w prostym stylu.


R.L. STINE świetnie gra popularnymi motywami z horrorów. On je ugładza, tworzy z nich prostą metaforę, zrozumiałe odniesienia do lęków nastolatków i nie komplikuje niczego stylem. Czytelnik dostaje STRASZNE OPOWIEŚCI, które trochę bawią, trochę straszą i idealnie pasują do wieczornych rozmów o duchach. Zachęcam do poznania, bo choć może nie jest to nic wybitnego, to dostarcza dziecięcej radości ze straszenia się w stylu BOO!


dodatkowym atutem książki - a dokładnie wydania polskiego od KROPKI, jest okładka. Ilustrację stworzył Marcin Minor i oczywiście jest niezawodna i wyróżnia się na tle tych zagranicznych. Cóż... najlepsze wydanie i tyle. Polecam - FAJNA KSIĄŻKA. BOO!

postraszmy się przed snem
tom 1
DRESZCZOWCE
Wydawnictwo Kropka
egzemplarz recenzencki

π