Łączna liczba wyświetleń

piątek, 13 grudnia 2024

#recenzjePi "Otchłań zapomnienia" Paco Roca (scenariusz i rysunki), Rodrigo Terrasa (scenariusz)

Odkąd w moje ręce trafił DOM Paco Roca wiedziałam, że wszystko, co tylko ten artysta stworzy - będę musiała poznać. I tak sięgnęłam po POWRÓT DO EDENU a następnie po ZMARSZCZKI, które to mnie zachwyciły chyba najbardziej. I teraz jestem po lekturze OTCHŁANI ZAPOMNIENIA, czyli komisu, podobnie jak POWRÓT DO EDENU, historycznego - o krwawej karcie w dziejach Hiszpanii.


Przyznaję, że wolę dzieła Roca raczej skupiające się na kameralnych sprawach, na rodzinie, na intymnych relacjach między bliskimi... niż na tych historycznych, komentujących przeszłość. I tak POWRÓT DO EDENU jest, choć świetny, to przeze mnie najmniej lubiany, a jeśli chodzi o OTCHŁAŃ ZAPOMNIENIA... choć nie jest moim numerem jeden (w tej sytuacji zajmuje trzecie miejsce po komiksach ZMARSZCZKI i DOM) to nie mogę nie zauważyć niesamowitej pracy, tytanicznej wręczy, jaką włożył ten wyjątkowy artysta w tę opowieść.


OTCHŁAŃ ZAPOMNIENIA zaczyna się od "trzęsienia ziemi" a potem... jak to mawiał Hitchcock, napięcie tylko rośnie. To przerażająca opowieść o ofiarach Hiszpanii podzielonej, to świadectwo mordów, egzekucji za nic i po nic... Tyle zła mamy w tej OTCHŁANI ZAPOMNIENIA, a jednak jest też dobro - światło, które nigdy nie gaśnie... miłość. mamy tu do czynienia z batalią o pamięć po poległych. Bliscy ofiar walczą o ekshumację, o godny pochówek dla swoich ukochanych... jeszcze nie zapomnianych.


Paco Roca wraz z Rodrigo Terrasa stworzyli scenariusz wybitny. Pod względem fabularnym, prowadzenia narracji, biorąc pod uwagę głos zamordowanych i pogrzebanych w masowych mogiłach... głos, który przeplata się z głosem ich dzieci - już starych - i głosem nowego pokolenia Hiszpanów - pod tym właśnie względem jest to komiks skonstruowany doskonale... "bo istniejemy jedynie dzięki pamięci",


To, co zawsze towarzyszy mi przy czytaniu dzieł Paco, to wzruszenie. Ten artysta jednak nie bazuje na powierzchownym wzruszeniu, na hollywoodskim wzruszeniu, ale zawsze "kopie" głębiej. Po jego opowieściach - a właściwie po historii zapisanej jego kolorami - zawsze pozostaje w człowieku smutek i zdziwienie... naprawdę tacy jesteśmy? Ludzie? Naprawdę?


Jest to twórca oryginalny, którego poznaje się od jednego spojrzenia. Używa przepięknej, wyciszonej, jesiennej palety kolorów a jego kreska jest pełna spokoju. Kultura Gniewu jak zawsze zaprezentowała nam komiks wydany na najwyższym poziomie - a sama opowieść... historia nie pisze się sama - piszą ją ludzie... nie Bóg, nie los... zawsze człowiek.

dopóki o mnie pamiętasz...
Wydawnictwo Kultura Gniewu
egzemplarz recenzencki
 π

czwartek, 12 grudnia 2024

#recenzjePi "PAMIĘĆ ŚWIATŁOŚCI" Robert Jordan & Brandon Sanderson

Tom rozstrzygający, kończący spektakularną serię fantasy KOŁO CZASU Roberta Jordana i Brandona Sandersona. PAMIĘĆ ŚWIATŁOŚCI, to ostatni rozdział, to kropka i trzeba przyznać, że dobrze ją postawiono.

Już nieraz pisałam, że moje czytanie KOŁA CZASU jest biedne, na wyrywki. Zwłaszcza środkowe tomy (z 14) mnie przygniotły. Od chwili, gdy tę serię wziął w ręce Sanderson - KOŁO CZASU jakby odżyło, nabrało rozpędu i zdecydowanie lepiej się je czytało. Mamy mnie dłużyzn a więcej akcji zaś jeśli chodzi o PAMIĘĆ ŚWIATŁOŚCI, to napięcie i oczekiwanie wręcz nie pozwala oderwać się od lektury... pomimo, że ja naprawdę słabo pamiętam poprzednie wydarzenia, a bohaterowie z biegiem tomów sali się dla mnie mniej interesujący. A tu jest to wielkie WOW! Ta ostateczna rozgrywka, a bitwa, na którą wszyscy czekali.


Trudno przy ostatnim tomie pisać tylko o nim, zwłaszcza gdy mamy do czynienia z 14-sto tomową serią, której każdy jeden ma setki stron. To gargantuiczna podróż, wielka przygoda i nie każdy przez nią przejdzie. Ja wiem po sobie, że mam ogromne dziury fabularne, które bardzo bym chciała nadrobić... ale nie wiem, czy starczy mi życia i zapału... bo jednak to 14 tomów!


Jednak! Cieszę się, że poznałam, na tyle ile mi moja uwaga pozwalała, tę bez wątpienia wybitną i wspaniałą serię, w której świat wykreowany został w wielką drobiazgowością. Tutaj widać, że czytelnik jest traktowany honorowo, jest szanowany i pisarze pragną podarować mu wszystko, co najlepsze w fantastyce.


Już wspominałam jak bardzo lubię opisy świata stworzonego, świata magicznego, tego jak to wszystko zostało wymyślone. Tak naprawdę największą przyjemność czerpałam podglądając to genialne światotwórstwo... a jaki jest koniec? Spokojnie mogę napisać, że jest piękny. Jest to koniec, który owiewa nas i pcha dalej w świat - niczym wiatr.


Seria została ślicznie, elegancko wydana przez Zysk i S-kę. Szata graficzna spójna, na półce wszystkie tomy prezentują się zjawisko. Tę klasykę warto znać, choć w jednym tomie... i warto mieć... wszystkie 14. Polecam!

koniec czegoś wielkiego - musi być wieki
tom 14
KOŁO CZASU
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki
 π

środa, 11 grudnia 2024

#recenzjePi "KTOŚ MNIE POKOCHAŁ" Julia Quinn (wydanie LUX)

Wydawnictwo Zysk i S-ka z marszu podarowało nam dwa pierwsze tomy BRIDGERTONÓW w tej pięknej, ekskluzywnej oprawie. Jestem tymi wydaniami zauroczona.


MÓJ KSIĄŻĘ lśni od mieniących się wspaniałym fioletem elementów, zaś KTOŚ MNIE POKOCHAŁ błyszczy granatem. Pierwszy tom prezentuje zacny dwór, a drugi romantyczną altankę, a całość dopełniają pastelowe brzegi, które tworzyć będą cudowną całość - obraz lekki jak mgiełka, pełen miłosnych czarów.



Trudno oprzeć się tym wydaniom. Są prawdziwie śliczne i absolutnie cudownie prezentują się na półce. Osobiście nie mogę się doczekać całej serii - mam ją w miękkiej oprawie, ale zamierzam wymienić na tę z przyczyn oczywistych.


Choć nie jestem czytelniczką romansów, a BRIDGERTONOWIE (jak już podkreślałam, byli moim eksperymentem) to właśnie tę serię zamierzam sobie zachować. To wspomnienie nietypowego dla mnie czytelniczego wyboru i jeszcze z wielki walorem estetycznym. Ot taki mój wybryk - niechże wygląda pięknie.

granatowo, złoto, waniliowa mgiełka
tom 2
BRIDGERTONOWIE
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki
 π

wtorek, 10 grudnia 2024

#recenzjePi "MÓJ KSIĄŻĘ" Julia Quinn (wydanie LUX)

Nie uważam się za czytelniczkę romansów - zdecydowanie to nie jest mój gatunek, ale BRIDGERTONÓW potraktowałam jak eksperyment i przeczytałam całą serię. Posiadam ją w domu w miękkiej oprawie, ale... no moje łapki nie mogły oprzeć się temu nowemu wydaniu! Czy Wy widzicie jakie to jest piękne! I tak! Będę wymieniać całą serię, bo to, co Luis Tonoco zrobił dla BRIDGERTONÓW nie mieści się w oczach! 


MÓJ KSIĄŻĘ prezentuje się obłędnie! To rozkosz dla każdego, kto z elegancją ma po drodze. Wspaniała kolorystyka. Ten zniewalający fiolet, połączony ze złotymi akcentami i aksamitną bielą ACH! 


Całość wygląda jak pastelowa mgiełka, jak najsmaczniejsze ciasteczko. Klasa wychodzi z tej szaty graficznej. Klasa, szyk i elegancja. Naprawdę ogromnie ujęła mnie ta odsłona MOJEGO KSIĘCIA. 


Jednak, aby tego było mało, to mamy cudowny, barwiony brzeg, który będzie tworzył pełen obraz wraz z kolejnymi tomami. Półka będzie olśniewać stylistyką wiktoriańskiego blichtru. Brawo Zysk i S-ka! BRAWO! 


fioletowo, złoto, waniliowa mgiełka 

tom 1 

BRIDGERTONOWIE 

Wydawnictwo Zysk i S-ka 

egzemplarz recenzencki 

 π

poniedziałek, 9 grudnia 2024

#recenzjePi "Mrok jest miejscem" Ariadna Castellarnau

MOCNE - to chyba najodpowiedniejsze słowo dla opisania tego zbioru opowiadań. Potem możemy użyć słów MROCZNE, PRZERAŻAJĄCE, SMUTNE, STRASZNE, PRZYGNĘBIAJĄCE, MOKRE, CIĘŻKIE, TRUDNE, BRUDNE, PRZEJMUJĄCE... i wszystkie pasują, bo Ariadna Castellarnau naprawdę wyciągnęła je z mroku.

MROK JEST MIEJSCEM, to zbiór opowieści połączonych nicią nieszczęść ludzkich i tego, co jeden człowiek jest w stanie zrobić drugiemu... a najczęściej największą krzywdę robią Ci, który powinni chronić - najbliżsi... w tym konkretnym przypadku rodzice dzieciom. Oczywiście rodzicielstwo nigdy nie jest łatwe, ale w MROK JEST MIEJSCEM jest straszne.


Tytułowe opowiadanie wprowadza czytelnika w tę szaloną, nierealnie brutalną krainę a potem jest już tylko gorzej, tylko mroczniej. Cytat, który wpadł do mej pamięci i się w niej rozgościł pochodzi właśnie z tego opowiadania i brzmi: "Szczęściu nie można ufać. (..) Szczęście jest zdradliwe. Szczęście zawsze zwiastuje wielką tragedię."


Styl pisarki jest wyjątkowo celny. Z łatwością osiąga swoje cele. Jej historie mają ogromną siłę oddziaływania na wyobraźnię i ostatecznie na samopoczucie czytającego. Jednym z moich ulubionych jest "Najlepszym ze wszystkich naszych córek i synów". To wyrazista opowieść o brutalnym powrocie do rzeczywistości i o tym, że przed pewnymi rzeczami nie ma ucieczki... i to jest naprawdę straszne.
Najtrudniej brnęło mi się przez drugą historię, czyli "Calipso". Czułam tak wielkie obrzydzenie, że nie dało się go czytać z dystansem. Lecz każde z opowiadań jest trudne w odbiorze i każde warte uwagi. Jest to jeden z lepszych zbiorów krótkich form, choć nie jest to lektura przyjemna.


Podczas czytania miałam skojarzenie z innym zbiorem opowiadań - zbiorem w mojej ocenie genialnym, jednym z ulubionych... "Miriam" Trumana Capote. Coś w tych tekstach było zbliżone do klimatu, który stworzył autor "Śniadania u Tiffany'ego" i myślę, że był to własnie ów mrok i jeszcze coś... magia... realizm magiczny.


Seria z Żurawiem udowadnia, że jest warta czytania. MROK JEST MIEJSCEM bardzo polecam, choć każdy kto sięga, musi wiedzieć, że nie będzie mu miło. To opowieści ciężki jak kamień i siadają na sercu na długo.

przez trudy życia, w które pchają rodzice
Seria z Żurawiem
bo.wiem
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
egzemplarz recenzencki
 π

niedziela, 8 grudnia 2024

#recenzjePi "PAN BŁYSK" J.R.R. Tolkien (ilustracje & tekst)

J.R.R. TOLKIEN był pisarzem (że się tak wyrażę) totalnym. Geniusz pióra, mocarz opowieści i jak się okazuje szalenie zdolny ilustrator. Wspaniały nauczyciel, który własnym życiem udowodnił, że prezentowane wartości i to, w co wierzył nie wyglądają pięknie tylko w książkach, nie prezentują się zacnie i honorowo wyłącznie na kartach jego powieści, ale potrzebują wprowadzenia do codziennej rzeczywistości... i choć nie jest to łatwe i wymaga wielkiej siły, to... warto. Lecz jaki jest PAN BŁYSK i kim w ogóle jest ten cały PAN BŁYSK?


Podobnie, jak to było z LISTAMI ŚWIĘTEGO MIKOŁAJ i ŁAZIKANTYM tak i PAN BŁYSK został stworzony z myślą o dzieciach. TOLKIEN napisał i zilustrował tę baśń dla własnych pociech, jako prezent od kochającego ojca. Już tylko ten fakt sprawia, że oczy błyszczą do tej książki i zaraz człowiek wie, że to musi być coś wspaniałego, bo wypłynęło prosto z serca.



I rzeczywiście jest wspaniałe. Jest też chyba najdziwniejszą historią jaką ten geniusz stworzył, bo postać PANA BŁYSKA wymyka się wszelkim regułą i wcale nie dziwi mnie, że ta opowieść przyrównywana jest do ALICJI W KRAINIE CZARÓW. Jednak dziwi mnie, że autorowi nie udało się znaleźć wydawcy... nigdy. PAN BŁYSK bowiem został wydany dopiero po śmierci J.R.R. TOLKIENA.



O czym jednak jest książka? O ekscentryku w bardzo wysokim cylindrze, który pewnego poranka postanowił kupić żółty samochód z czerwonymi kołami. Cóż... nikt nie spodziewał się, że konsekwencje tej decyzji będą tak - spektakularne! Trochę przypomniał mi się Pan Ropuch z O CZYM SZUMIĄ WIERZBY...



Teraz skupmy się na wydaniu, a jest na czym się skupiać - bo wydanie jest obłędne! oczywiście ilustracje narysował sam TOLKIEN i jedyne, co mi przychodzi na myśl, by określić ich wizualne wdzięki, to komicznie urocze z baśniowymi kolorami i humorem, który się poprawia od samego patrzenia.



Wydawnictwo Zysk i S-ka poszło jednak o krok dalej i podarowało czytelnikom oryginalną bajkę, z kreślonymi przez samego TOLKIENA zdaniami, skanami rękopisu i ilustracji z obok wkomponowanym, czytelnym tekstem w języku angielskim. To jest zwyczajnie cudowne! Mamy także - oczywiście - twardą oprawę, piękną obwolutę, grzbiet i wielkość pasująca do całego TOLKIENA wydanego przez Zysk i S-kę. Wielkie, ale naprawdę wielkie brawa! To jest skarb - jak i każda z pozycji TOLKIENA wydana z taką czułością przez to wydawnictwo.

był sobie Pan... Pan i samochód
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki
 π

sobota, 7 grudnia 2024

#recenzjePi "PLANETY" John Devolle

Po ATOMACH przyszedł czas na PLANETY w wykonaniu Johna Devolle i oficjalnie ogłaszam, że jest to świetna seria książek ... powiedzmy, że popularnonaukowych dla dzieci. Autor potrafi prosto i zabawnie pisać i malować rzeczy trudne. Tak! Myślę, że ta seria ma moc zachęcania małych czytelników do zgłębiania tajników świata - w tym przypadku PLANET i ATOMÓW.


PLANETY mnie oczarowały, trochę pewnie dlatego, że kocham tę tematykę, ale głównie dlatego, że Devolle umiejętnie podchodzi czytelnika, potrafi zaciekawić zgrabnym zdaniem i kolorowym, geometrycznym rysunkiem. Ilustracje są z miejsca rozpoznawalne i cieszą oko. Tak! Te książki mają swój, niepowtarzalny charakter i styl.




Bohater PLANET jest łatwy do tzw. utożsamienia się z nim, a fakt, że mamy tu jeszcze pieska, który także staje się miedzyplanetarnym podróżnikiem ociepla całość i wywołuje uśmiech na buziach. Mądrze pomyślana książka, która pokazuje, jaka to wspaniała jest Ziemia i jak by to było na innych PLANETACH Układu Słonecznego...



Ślicznie wydana książka - książki, bo ATOMY wraz z PLANETAMI tworzą cudną całość i już nie mogę się doczekać kolejnej pozycji Johna Devolle... a wiem, że jeszcze ma w garści tytuły. Teraz tylko trzeba patrzeć na zapowiedzi Zysk i S-ka.

a gdzie Pluton? a tam jest !
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki
 π