Wspaniale trafić na coś oryginalnego, a przecież klasycznego! NIEFART W LANKHMARZE Fritza Leibera jest właśnie takim moim odkryciem. Gatunek fantasy przepełniają nowe opowieści, półki się od nich uginają a jednak nie jest łatwo odnaleźć w tym gąszczu perełkę... i wtedy - okazuje się - że warto sięgnąć po coś, co już istniało lata a stało zakurzone w koncie. Odkurzanie zrobiło Wydawnictwo Zysk i S-ka i w tym miejscu bardzo im za ten porządek dziękuję.
Mamy dwóch głównych bohaterów, różniących się od siebie, jak ogień różni się od wody. Przystojny barbarzyńca Fafhrd i Szary Myszołap, uczeń czarodzieja. Są przeciwieństwami, ale jak wiemy, przeciwieństwa się przyciągają i na skutek "pewnych zdarzeń" panowie wpadają po uszy w... przyjaźń. Rewelacyjnie śledzi się ich losy, głównie dlatego, że pisarz snuje opowieść w radosny, komiczny, przekorny sposób. Gdybym miała porównać ten styl, to bliżej mu do Pratchetta niż Tolkiena - i nie ma tu też Martina. Mamy tu klimat "pratchettowski" choć oczywiście nie jest to 1:1. Leiber dysponuje wyjątkowo oryginalnym piórem, konstruuje literacko piękne zdania i dialogi z... pazurem. Perypetie, które opisuje, są i zabawne i groźne, to połączenie zaś gwarantuje brak nudy i ciągłą akcję, która potrafi zaskoczyć - chyba każdego.
Bardzo polecam tę książkę i czekam na kolejne. Zysk i S-ka świetnie wydało tę pozycję, a okładka, twarda, jest z ilustracją Jędrzeja Chełmińskiego, a on już nieraz udowodnił, że jego prace to półka najwyższa, profesjonalizm i finezja - całkowicie podziwiam talent!
o dwóch takich, co... ukradli?
Opowieści o Fafhrdzie i Szarym Myszołapie
tom 1
Wydawnictwo Zys i S-ka
π




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz