BRUDNE TAJEMNICE... zdecydowanie lepiej, aby nie wyszły na światło dzienne - jednak czasem, pod wpływem chwili, ktoś decyduje się zamieścić w mediach społecznościowych "spontanicznie" zdjęcie, które zmienia wszystko. Disha Bose dostarcza czytelnikom thriller, który w klimacie przypomina trochę ZAGINIONĄ DZIEWCZYNĘ Gillian Flynn, lub WIELKIE KŁAMSTEWKA Liane Moriarty... jednak nie jest to tak dobra pozycja. BRUDNE TAJEMNICE, są opowieścią na raz, by o niej już w następnej chwili zapomnieć. Ta książka zdecydowanie spełnia swoją funkcję - czyli daje rozrywkę, odrywa od codzienności i nie wymaga wielkiego skupienia. Jest to dość prosta opowieść o tym, że przyjaźń bywa fałszywa a miłość... szczególnie ta perfekcyjna - przemija.
Przyznaję, że BRUDNE TAJEMNICY (Dirty Laundry) nie zachwyciły mnie, ale też nie uważam, że są złe. W mojej ocenie, to udany thriller, ale podobny do wielu innych. Jeśli ktoś szuka lekkostrawnej opowieści o niezbyt uroczych, acz idealnych sąsiadach, to trafił i może spokojnie połknąć. Dla mnie to była kwestia jednego wieczoru z książką, co świadczy o dosyć lekkim piórze. Momentami męczyły mnie dialogi a za największe przewinienie tej historii uznałam brak choć jednej postaci, której się kibicuje. Oczywiście dopuszczam możliwość, że autorka tak właśnie chciała - stworzyć grupę odpychających ludzi, ale zwyczajnie źle się śledzi losy osób, w których nie ma nic dobrego.
To, co zdecydowanie działa na plus BRUDNYCH TAJEMNIC, to zakończenie. O nim można trochę po lekturze pomyśleć. Nie spodziewałam się takiego rozwiązania i po przespaniu nocy uważam, że ma to dużo sensu i jest naprawdę dobrą metaforą relacji międzyludzkich, społecznych konwenansów, poczucia samotności i wyobcowania, oraz po prostu nieźle obrazuje zepsute towarzystwo. Zatem BRUDNE TAJEMNICE może nie są wybitne, ale mają ciekawą koncepcję i odrywają od szarej rzeczywistości dając przy tym interesującą puentę.
za drzwiami sąsiada
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki
π



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz