Superbohaterska seria ROGUE SUN trzyma poziom. Mówią to na podstawie przeczytanych dwóch tomów: 2 i 3. Dostajemy ciekawie skonstruowany świat, dobry pomysł na superbohaterów i naprawdę świetne postaci powiedzmy "magiczne". Mamy zatem do czynienia z solidną rozrywką w estetyce klasyków, takich jak Batman, czy Power Rangers (nie bez przyczyny - za ROGUE SUN odpowiadają osoby, które miały w dorobku właśnie wskazane tytuły).
Tom 3 rewelacyjnie się otwiera. Ma mocną, angażującą pierwszą sekwencję a potem jest równie ciekawe. Autorzy sprawnie rozbudowują wątki prywatne głównego bohatera, jego tak ważną relacje z nieżyjącym ojcem i... dziadkiem. Cóż - w tomie 3 dużo się dzieje i dobrze.
Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście warstwa wizualna, której nic nie można zarzucić. Jest właściwie bezbłędna i w kresce i w kolorze. Ta seria zwyczajnie świetnie wygląda i to jest jedna z najmocniejszych jej cech.
Kolejną siłą jest fabuła, która pędzi na złamanie karku. Czytelnik nie ma kiedy złapać oddechu, akcja cały czas gna nie zaważając na ofiary. Wątki ciekawie się zazębiają i dzięki temu wszystko ma sens. Jestem zaintrygowana i czekam na kolejne przygody tej wyróżniającej się superbohaerskiej ekipy.
Komiks myślę, że świetnie trafi do dojrzewającej młodzieży, ale spodoba się także "starym" wyjadaczom komiksowych kresek - zwłaszcza tym lubiącym ratowanie świata i walkę ze złolami. To rozrywkowa, lekka opowieść, choć zdarza jej się bawić psychologicznymi rozkminami na "rodzinnym stole" nieporozumień.
wszystko zostaje w rodzinie
ROGUE SUN
tom 3
nonstopcomics
egzemplarz recenzencki
π





To fajne, jak seria trzyma poziom. :)
OdpowiedzUsuń