Takis Würger napisał książkę, która mogłaby być muzyką. DLA POLINY gra najczulsze nuty i przekuwa je we wspomnienia minionego dzieciństwa, marzeń, nadziei i bezpieczeństwa, które choć kruche, wtedy wydawało się pewne. Dostajemy tkliwie skonstruowaną fabułę, której kręgosłupem jest miłość, ale nie taka jakaś tam miłość.... tylko miłość pisana wiecznością.
Autor zgrabnie buduje swoich bohaterów, a ich każdy ruch jest podyktowany doświadczeniem. Nie mamy tu przypadków, mamy zaś konsekwencję, która utrzymana do końca prezentuje szalenie zagmatwany obraz relacji, związków i tego, jaki los potrafi być... niesprawiedliwy? Okrutny? A może, podobnie jak autor - konsekwentny?
Cóż mogę napisać o fabule? Właściwie niewiele. Rozpoczynamy od pewnej dziewczyny, która wiedziona młodzieńczą naiwnością wpada w ramiona przypadku... a przypadki bywają złośliwe. Tak rodzi się nowy bohater, bohater totalny, pełny, muzyczny i tak też, ślepym trafem, jedno niemowlę spotyka drugie niemowlę.
DLA POLINY maluje obraz pełen uczuć, dźwięków, ale i pełen krajobrazów, miejsc, zapachów i wrażeń. Bardzo cenię umiejętność Würger'a do opisów, do przekazywania czytelnikowi atmosfery miejsca. Jedne, czego mi brakło, to współodczuwanie z bohaterami, ale to chyba moje osobiste, bardzo prywatne doświadczenie.
Książka została literacko - wspaniale napisana, warsztat pisarza jest nie do podważenia i należą się też ogromne brawa dla tłumaczki Elżbiety Ptaszyńskiej-Sadowskiej... oddała styl znakomicie. Warto też zwrócić uwagę na wydanie, na okładkę - cudowny projekt, łapie za oko i w duszy gra!
w poszukiwaniu utraconego dzieciństwa
Wydawnictwo Literackie
egzemplarz recenzencki
π








Intryguje mnie ten literacki wymiar warsztatu książki. I jaie to jest piękne wydanie.
OdpowiedzUsuńChętnie przeczytam :)
OdpowiedzUsuń