Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 5 stycznia 2026

#recenzjePi "DRESZCZOWCE nowe historie mistrza strasznych opowieści" R.L. Stine

Trudno oprzeć się książce, która w mgnieniu oka teleportuje Cię do dzieciństwa i do tego, co tak bardzo lubiłeś... a ja lubiłam się bać (oczywiście w kontrolowany sposób). Opowieści o duchach i różnych innych dziwnych stworach towarzyszyły mi odkąd pamiętam. Tak już miałam, sama uwielbiałam straszyć kolegów w szkole mrocznymi historiami - a oni słuchali... co mnie cieszyło. Może nie wychowałam się na GĘSIEJ SKÓRCE, choć oczywiście ją pamiętam i kojarzę, podobnie jak OPOWIEŚCI Z KRYPTY, ale zdecydowanie moim ukochanym serialem w czasach wczesnej młodości był CZY BOISZ SIĘ CIEMNOŚCI. Do dzisiaj wracam do tych odcinków z wielkim sentymentem. uwielbiałam całą koncepcję, klamrę, w jaką reżyser wtłoczył ów opowieści - dzieciaki spotykały się przy ognisku i każdy musiał opowiedzieć jakąś przerażającą historię - GENIALNE! Lecz wróćmy do DRESZCZOWCÓW t.1 autora GĘSIEJ SKÓRKI R.L. STINE'a.

Sentyment, to pierwsze, co poczułam - następnie, gdy zaczęłam czytać, poczułam urocze rozbawienie i radość z tych prostych pomysłów, które jednak zostały ograne w amerykański, dosłowny sposób. Mamy tu do czynienia z dziesięcioma strasznymi opowieściami mistrza tej formy i uważam, że naprawdę jest fajnie - i to słowo, którego raczej nie lubię "fajnie" tutaj jednak idealnie pasuje. Te opowieści są FAJNE i dobrze się je czyta. Świetnie nadadzą się też do opowiadania przy kominku i młodszym i starszym. W moim odczuciu jest to bardzo dobra rozrywka, która pobudza wyobraźnię i daje katharsis w prostym stylu.


R.L. STINE świetnie gra popularnymi motywami z horrorów. On je ugładza, tworzy z nich prostą metaforę, zrozumiałe odniesienia do lęków nastolatków i nie komplikuje niczego stylem. Czytelnik dostaje STRASZNE OPOWIEŚCI, które trochę bawią, trochę straszą i idealnie pasują do wieczornych rozmów o duchach. Zachęcam do poznania, bo choć może nie jest to nic wybitnego, to dostarcza dziecięcej radości ze straszenia się w stylu BOO!


dodatkowym atutem książki - a dokładnie wydania polskiego od KROPKI, jest okładka. Ilustrację stworzył Marcin Minor i oczywiście jest niezawodna i wyróżnia się na tle tych zagranicznych. Cóż... najlepsze wydanie i tyle. Polecam - FAJNA KSIĄŻKA. BOO!

postraszmy się przed snem
tom 1
DRESZCZOWCE
Wydawnictwo Kropka
egzemplarz recenzencki

π

2 komentarze:

  1. Lubię umiejętnie wplecione motywy z horrorów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja za dziecka nie ogladałam/czytałam takich historii. Dopiero później. Ale rozumiem Twój sentyment. :)

    OdpowiedzUsuń