J.R.R. TOLKIEN był pisarzem (że się tak wyrażę) totalnym. Geniusz pióra, mocarz opowieści i jak się okazuje szalenie zdolny ilustrator. Wspaniały nauczyciel, który własnym życiem udowodnił, że prezentowane wartości i to, w co wierzył nie wyglądają pięknie tylko w książkach, nie prezentują się zacnie i honorowo wyłącznie na kartach jego powieści, ale potrzebują wprowadzenia do codziennej rzeczywistości... i choć nie jest to łatwe i wymaga wielkiej siły, to... warto. Lecz jaki jest PAN BŁYSK i kim w ogóle jest ten cały PAN BŁYSK?
Podobnie, jak to było z LISTAMI ŚWIĘTEGO MIKOŁAJ i ŁAZIKANTYM tak i PAN BŁYSK został stworzony z myślą o dzieciach. TOLKIEN napisał i zilustrował tę baśń dla własnych pociech, jako prezent od kochającego ojca. Już tylko ten fakt sprawia, że oczy błyszczą do tej książki i zaraz człowiek wie, że to musi być coś wspaniałego, bo wypłynęło prosto z serca.
I rzeczywiście jest wspaniałe. Jest też chyba najdziwniejszą historią jaką ten geniusz stworzył, bo postać PANA BŁYSKA wymyka się wszelkim regułą i wcale nie dziwi mnie, że ta opowieść przyrównywana jest do ALICJI W KRAINIE CZARÓW. Jednak dziwi mnie, że autorowi nie udało się znaleźć wydawcy... nigdy. PAN BŁYSK bowiem został wydany dopiero po śmierci J.R.R. TOLKIENA.
O czym jednak jest książka? O ekscentryku w bardzo wysokim cylindrze, który pewnego poranka postanowił kupić żółty samochód z czerwonymi kołami. Cóż... nikt nie spodziewał się, że konsekwencje tej decyzji będą tak - spektakularne! Trochę przypomniał mi się Pan Ropuch z O CZYM SZUMIĄ WIERZBY...
Teraz skupmy się na wydaniu, a jest na czym się skupiać - bo wydanie jest obłędne! oczywiście ilustracje narysował sam TOLKIEN i jedyne, co mi przychodzi na myśl, by określić ich wizualne wdzięki, to komicznie urocze z baśniowymi kolorami i humorem, który się poprawia od samego patrzenia.
Wydawnictwo Zysk i S-ka poszło jednak o krok dalej i podarowało czytelnikom oryginalną bajkę, z kreślonymi przez samego TOLKIENA zdaniami, skanami rękopisu i ilustracji z obok wkomponowanym, czytelnym tekstem w języku angielskim. To jest zwyczajnie cudowne! Mamy także - oczywiście - twardą oprawę, piękną obwolutę, grzbiet i wielkość pasująca do całego TOLKIENA wydanego przez Zysk i S-kę. Wielkie, ale naprawdę wielkie brawa! To jest skarb - jak i każda z pozycji TOLKIENA wydana z taką czułością przez to wydawnictwo.
był sobie Pan... Pan i samochód
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki
π
Już samo wydanie skłania do lektury. Uwielbiam takie piękne książki.
OdpowiedzUsuńParecen unos geniales libros para niños. Te mando un beso.
OdpowiedzUsuń