Łączna liczba wyświetleń

sobota, 4 lipca 2026

#recenzjePi "ANCYMONSTRA co z tą mumią?" Ewa Betlewska (scenariusz), Łukasz Mazur (rysunki)

Oto nowa seria komiksów dla dzieci od 6 do 106 roku życia! ANCYMONSTRA tom 1 GDZIE JEST MUMIA? Za scenariusz odpowiada Ewa Betlewska, za rysunki Łukasz Mazur. To dopiero pierwsza odsłona przygód tej dość specyficznej grupy przyjaciół, ale już śmiało można stwierdzić, że jest do dobra zapowiedź. 


Komiks prezentuje perypetie ANCYMONSTRÓW, czyli Małej Wampirki, Ducha Henryka, Monstrum Franka, Psa Kła i Mumii... oraz tajemniczych i strasznych TAMTYCH! Ekipa jest wyborowa a ich relacja całkowicie urocza. Już sam koncept przyjaciół, z których każdy jest jakimś tam potworem - łapie ciekawość czytelnika a fakt, że za pozornie niewinnymi i lekkimi przygodami, kryje się drugie dno - ozłaca całość i sprawia, że komiks staje się nie tylko uroczy, ale i mądry. 


Fabuła jest prosta, ale właśnie w tym - zdaje się - tkwi jej sekret. Nie chodzi tu bowiem o wymyślną akcję, a o prawdę, którą autorzy chcą zdradzić odbiorcom. Ta grupa przyjaciół, w której każdy jest inny i każdy potrzeby, to świetny obraz tego, jak może nas ubogacić osobowość "kumpla z ławki". ANCYMONSTRA, to wyjątkowo słodka opowieść o wadze więzów społecznych, kontaktów z innymi ludźmi - zwłaszcza tymi różniącymi się od nas. 


Łukasz Mazur zadbał o rysunki i sprawił, że jego charakterystyczna kreska, taka nieco opływowa, trochę karykaturalna, trochę w stylu "Ed, Edd i Eddy" sprawia, że tę opowieść poznaje się z radością i uśmiechem. Bohaterowie są żywiołowi, mają osobowość i budzą sympatię, zaś krajobrazy i wnętrza np. zamku, są klimatyczne i dobrze budują atmosferę. 

ANCYMONSTRA, to bardzo ładnie wydany komiks. Mamy tu do czynienia z naprawdę miłą opowieścią i taką pokrzepiająco-uczącą. Jestem ciekawa kontynuacji i polecam sięgnąć po tę pozycję... czuła, przyjemna i z dobrym pomysłem. 


bycie potworkiem zobowiązuje 

ANCYMONSTRA 

tom

krótkie gatki 

Wydawnictwo Kultura Gniewu 

 π

piątek, 3 lipca 2026

#recenzjePi "PÓŁNOCNA DROGA Pasja według Einara. Trzy młode pieśni" Elżbieta Cherezińska

"PÓŁNOCNA DROGA - Pasja według Einara & Trzy młode pieśni" (tom 3 i 4) Elżbiety Cherezińskiej w tym nowym wydaniu prezentują się doskonale. Zysk i S-ka zaserwowało rewelacyjny projekt okładek i cztery tomy umieszczone w dwóch w tak przemyślanej szacie, to był złoty pomysł i złote wykonanie.


Pierwsze dwa tom PÓŁNOCNEJ DROGI skupiały się na perspektywie dwóch kobiet Sigurn i Halderd. Te dwa tomy mi się bardzo podobały. Bohaterki niezwykle charyzmatyczne i świetnie śledziło mi się ich losy. Co do tomu 3, czyli PASJI WEDŁUG EINARA, również wciągnęłam się od pierwszej strony. Sam Einar bardzo mi się podoba, jego charakter, cały profil, że tak to ujmę - psychologiczny, jest spójny i przyjemny w odbiorze. Einar jest wiarygodną postacią i zdobył moją przychylność. Uważam też, że tom kończy się... naprawdę pięknie. Są tu momenty wzruszające i porywające.



Co zaś z tomem 4, czyli TRZEMA MŁODYMI PIEŚNIAMI? Cóż... jest oczywiście dobrze, bo Cherezińska jest zdolną pisarką i pięknie włada słowem... ale jest to najmniej przeze mnie lubiana część. Jakoś nie polubiłam wystarczająco bohaterów, nie ujęły mnie ich losy i sympatię poczułam wyłącznie do Gudrun, choć to może być nieco dziwne...



Podsumowując, polecam tę niezwykły cykl PÓŁNOCNĄ DROGĘ. To gargantuiczna opowieść, składająca się z wielu głosów i poruszająca wiele tematów. Sprawnie manewruje między historyczną prawdą i fabularną fikcją. Elżbieta Cherezińska jest autorką poczytną nie bez przyczyny - to zdolna czarodziejka słowa i udowadnia to... zdaje się... przy każdej swej książce. Polecam! A wydanie jest naprawdę cudowne.

Skandynawia w oku emocji
PÓŁNOCNA DROGA
tom 3-4
Wydawnictwo Zysk i S-ka

π

czwartek, 2 lipca 2026

#recenzjePi "CHRONOSQUAD miesiąc miodowy w epoce brązu" Giorgio Albertini (scenariusz), Gregory Panaccione (rysunki i kolory)

Gdybyście mogli wybrać, do jakich czasów lecieć na wakacje - to na którą epokę by padło? Epoka brązu? Kamienia? A może jednak czasy dinozaurów? Średniowiecze? Barok? Ja bym skusiła się na te dinozaury, ale z zastrzeżeniem, że nic mnie nie pożre. Komiks CHRONOSQUAD tom 1 MIESIĄC MIODOWY W EPOCE BRĄZU, to właśnie taki bilet w inne czasy. Nasz główny bohater prof. Bloch, roztrzepany, młody człowiek, zostaje wydelegowany na ważną misję ratunkową i dołącza do CHRONOSQUADU. Czekał na to całe życie, ale czy Starożytny Egipt będzie dla niego łaskawy? I czy zdoła odnaleźć zaginione, bogate dzieciaki?


Komiks został pomyślany GENIALNIE! Czyta się go jednym tchem, a potem wraca się do świetnych ilustracji - na dłużej. Odbiór tego dzieła jest bardzo "gładki", tu nie potkniecie się o czytelnicze "ostre kamienie", tutaj popłyniecie w opowieść i porwie was jej wartki nurt. Cała koncepcja jest rewelacyjna. Podróże wakacyjne do innych czasów, to przecież realizacja marzeń wielu... o ile nie każdego. Koncepcja CHRONOSQUADU, jako takiej specjalnej grupy zajmującej się rozwiązywaniem zagadek np. zaginięć, morderstw itp. to strzał w dziesiątkę.



Scenariusz Giorgio Albertini wciąga od pierwszego dialogu. Mamy tu życiowe perypetie trochę gapowatego Blocha, który świetnie prowadzi czytelnika przez opowiadaną historię i razem z nim dobrze zwiedza się EPOKĘ BRĄZU... Są też inni bohaterowie, równie mocno angażujący i równie dobrze się ich śledzi.



Za rysunki i kolory odpowiada Gregory Panaccione i pod tym względem dzieło jest pełne. Zarówno kolor jak i kreska bardzo charakterystyczne i świetnie oddają klimat komiksu. Podobają mi się rozwiązania kadrowo-montażowe. CHRONOSQUAD jest dziełem dopracowanymi i przemyślanym pod względem wizualnym i literackim. Łatwo dostrzec zmiany zachodzące w bohaterach, ich ewolucje na linii czasu i jaskrawe charaktery.


Autorzy zaprezentowali swoim czytelnikom pięknie przygotowane dzieło i ten tom 1 sprawia, że już nie mogę doczekać się kolejnych. W głowie roi mi się od teorii, ale to tylko zgadywanie, a ja chcę wiedzieć już! Mam nadzieję, że nie będę musiała długo czekać na tom 2 i następne. Bardzo polecam! Pięknie wydany komiks, na cudnym papierze i w eleganckiej, twardej oprawie.

dzisiaj lecimy na wakacje do Egiptu... starożytnego
tom 1
CHRONOSQUAD
nonstopcomics

π

środa, 1 lipca 2026

#recenzjePi "SZTUCZNA INTELIGENCJA złudne obietnice, realne możliwości" Arvind Narayanan, Sayash Kapoor

Ta książka jest najlepszą, jaką czytałam w temacie SZTUCZNEJ INTELIGENCJI. Autorzy Arvind Narayanan i Sayash Kapoor pokazali prawdę i mity dręczące współczesnych, pełnych obaw obywateli świata. Przyznaję uczciwie, że nie jestem fanką automatyzacji, algorytmów i AI, które przerabia fotografię na idealnie sztuczną a tekst na doskonale nieludzki. Na tę chwilę uważam, że nie ma artystycznego, głębokiego zagrożenia tym trendem - ponieważ jest moda na autentyczność... jednak wiadomo - ostatecznie zawsze wygrywa tańsze, bo więcej jest w świecie biedaków niż bogaczy.



Jednak wracając do SZTUCZNEJ INTELIGENCJI (złudne obietnice, realne możliwości), to dostajemy tu pozycję, która pokazuje wady i zalety w bardzo przejrzysty sposób. Należy bowiem docenić SZTUCZNĄ INTELIGENCJĘ, ona przecież ułatwia nam życie, skraca drogę do przysłowiowego potoku, w którym prało się brudne ciuchy. Lecz jest też kłamczuchą i na to trzeba się przygotować. AI popełnia błędy i to poważne błędy, dlatego weryfikacja informacji, to wciąż ludzka rzecz. Już samo użycie SZTUCZNEJ INTELIGENCJI np. w procesie rekrutacji, jest co najmniej wątpliwe - chociażby udowodniono, że rozmowa z kandydatem prowadzona przez AI kieruje się zawodnymi technikami... AI lepiej ocenia kandydata, za którym dostrzega regał z książkami... a przecież gość może nawet nie potrafić czytać, a książki są pustymi pudełkami. Problem pojawia się zatem zawsze tam, gdzie w grę wchodzi ocena umiejętność i zdolność przewidywania.



Temat SZTUCZNEJ INTELIGENCJI jeszcze długo będzie na afiszach, ponieważ rewolucja trwa i trwać będzie, czy to się nam podoba, czy nie. Z AI dobrze się jednak zaprzyjaźnić w rozsądnym tych słów znaczeniu. Musimy podejść do tego z umiarkowanym spokojem i przeanalizować, co nam się przyda, a co powinno się jednak poddać krytyce. Fakt, że SZTUCZNA INTELIGENCJA będzie naszą towarzyszką... już przecież jest - nie ulega wątpliwościom. Nie dajmy się jednak zwariować i uczmy się krytycznego myślenia - ta pozycja zdecydowanie w tym pomaga.

czy twoje CV jest warte mojego czasu?
seria #nauka
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
bo.wiem

     π

poniedziałek, 29 czerwca 2026

#recenzjePi "JAŚŃ" Józef Baran

Poezja często jest traktowana, jak brzydsza koleżanka prozy - a to bardzo niesprawiedliwe. Uczciwe muszę przyznać, że i ja czasem daję się zapędzić w ten "kozi róg" lenistwa i mijam piękno ukryte w wierszach... jakoś tak przypadkiem. JAŚŃ Józefa Barana jednak sama do mnie przyszła i nie mogłam odmówić jej szklanki wody w ten upał. 


Wiersze brzmią jak zaklęcia, słowa układane są z większą ostrożnością i nie wszystko jest jasne, nawet w JAŚNI. Józef Baran potrafi wlać w duszę czytelnika promień słońca, są to utworzy raczej pozytywne, skłaniające do zachwytu nad światem, ot np. taki fragment:

"dzień dobry

a właściwie wiele dobrych

jaśnie oświeconych 

dni"

Raczej rzadko piszę o tomikach poezji i dlatego bardzo się cieszę, że JAŚŃ skłoniła mnie do refleksji i do sięgania po wiersze. Poezja otwiera inne szuflady w umyśle, rezonuje z innymi strunami duszy. Choćby dla tego "innego" doświadczenia warto czytać. Józef Baran zaś ma bardzo śpiewny charakter swych dzieł i nic dziwnego, gdy współpracuje się ze Starym dobrym Małżeństwem. 

Dodatkowym bonusem jest piękne wydanie w twardej oprawie. Fotografia z optymistyczną, pełną nadziei złotą żółcią, to nie tylko elegancja i minimalizm, ale także poezja w obrazie - życie w poezji. Polecam. 


gdzie człowiek naprawdę jest?

Wydawnictwo Zysk i S-ka 

egzemplarz recenzencki 

     π

sobota, 27 czerwca 2026

#recenzjePi "BAŚNIE INDYJSKIE Pendżab" Flora Annie Steel (zebrała), John Lockwood Kipling (ilustrował)

Moja wielka miłość do BAŚNI, LEGEND, MITÓW i FOLKLORU wszelakiego sprawiła, że BAŚNIE INDYJSKIE - PENDŻAB, zebrane przez niezwykłą Flore Annie Steel, a zilustrowane przez wyjątkowego artystę Johna Lockwooda Kiplinga, ojca słynnego Rudyarda Kiplinga ("Księga Dżungli") stały się moim marzeniem i poczułam konieczność posiadania i poznania tej cudownej książki. Jakie to szczęście, że Oficyna Wydawnicza Kontynenty zdecydowała się podarować czytelnikom tę perłę kultury! I to w najlepszym wydaniu! Pozycja ta bowiem prezentuje się zachwycająco.


Twarda oprawa i ciekawy, wygodny format. Projekt okładki, który w mgnieniu oka przenosi czytelnika w świat baśni. Absolutnie przepiękne ilustracje i cudowne obrazy w wyklejce! To nie może się nie podobać. Pozycja ta wygląda magicznie i faktycznie jest magiczna. Baśnie mają to do siebie, że czyta się je, jak jakieś zaklęcie, jak zakurzony wers, który przywoła duchy z przeszłości.


BAŚNIE INDYJSKIE - PENDŻAB, to wielka praca wykonana przez Florę Annie Steel. W notce od Wydawcy nieco czytamy o procesie zbierania ów historii, o tym, jak ten tom powstawał i z jakimi wyzwaniami zmagali się jego twórcy.


Czytelnik otrzymuje pokaźny zbiór BAŚNI i muszę przyznać, że są one różnorodne. Choć DAWNO, DAWNO TEMU... przewija się przez te opowieści, to każde DAWNO ma inne serce, inną duszę, innych bohaterów. Duch INDII jest tu wyczuwalny od pierwszej chwili, nie można pomylić go z niczym innym. Czytelnik wpływa na zaczarowane, barwne wody indyjskich legend i zanurza się w nich z wielką przyjemnością. Już same tytuły BAŚNI łapią odbiorcę za rękę i ciągną, bo jak oprzeć się TŁUSTEMU BARANKOWI, jak przejść obojętnie obok TYGRYSA, BRAMINA I SZAKALA, jak przeoczyć CUDOWNY PIERŚCIEŃ i wreszcie jak ominąć PANA ŚMIERĆ?! No nie da się! A to tylko kropla w morzu niezwykłości.


Do tego dochodzą oczywiście znakomite ilustracje Johna Lockwooda Kiplinga. Osobiście uwielbiam ten styl - całkowicie baśniowy, pełen szczegółów, czarno-biały, szkicowy, ale drobiazgowy, taki magicznie atramentowy. Te obrazy - ryciny, z łatwością przeniosą każdego w świat BAŚNI INDYJSKICH. Należy również podkreślić, że BAŚNIE zawsze są częścią kultury regionu, więc dzięki nim uczymy się o ludziach, miejscach, tradycjach, wierzeniach ludów, mieszkańców danych terytoriów. mamy tu zatem prawdziwą skarbnicę zaklęć, przedziwnych postaci i bezcennej wiedzy.



Czy polecam? Oczywiście! Nie da się nie polecać. Warto pamiętać, że tzw. NADZÓR RODZICIELSKI nad tymi BAŚNIAMI mile widziany... Kończąc - warto. Bardzo warto a nawet bardzo trzeba! Nie pozwólcie sobie przegapić tej perełki - a wydanie znakomite!

był sobie Tygrys... i był chłopiec...
Oficyna Wydawnicza Kontynenty
egzemplarz recenzencki

     π

piątek, 26 czerwca 2026

#recenzjePi "ROGUE SUN t.4 DIVINITY" Parrot, Cotton, Abel, Frenda, Marques, Carey

W superbohaterską serię komiksów ROGUE SUN jestem już dość mocno wkręcona - pomimo mojej nieznajomości TOM 1... Jednak 2, 3 i teraz 4 poznany i odhaczony - pozytywnie. TOM 4 DIVINITY uważam za najlepszy, najbardziej wciągający i naprawdę spektakularnie narysowany. Ta seria ogólnie trzyma poziom, ale jakoś ta 4 mnie kupiła w całości.


Kolor i rysunek jak zawsze na wysokim poziomie. ROGUE SUN, to porządnie zrobione komiksy, artystycznie, wizualnie prezentują się spektakularnie. Barwy są intensywne, kreska ostra i energiczna, z pazurem - czyli tak, jak powinno być w opowieści przesyconej akcją. Bohaterowie oddani skrupulatnie i jest wielka spójność w dziele zarówno pod względem stylu, jak i temperatury. Artyści świetnie budują napięcie i umiejętnie wciągają w fabułę.



Fabuła zaś szybka, drapieżna i cały czas DZIEJE SIĘ. Nie mamy ani chwili oddechu, kartka za kartką pędzi szaleńczo i to jest fajne, tak właśnie ma wyglądać komiks superbohaterski - tego szuka czytelnik, to to właśnie dostaje.



W tej serii bardzo cenię uniwersum, które jest metodycznie rozwijane o nowe wątki i postaci. Mamy szeroki wybór złoli, potworów, dziwnych kreatur, co buduje atmosferę nie tylko walki i akcji, ale także tajemnicy. Naprawdę z tomu na tom rzeczywistość ROGUE SUN przyjemnie się rozszerza. Jestem bardzo ciekawa czy to się skończy i gdzie nas chcą zaprowadzić twórcy.



Kończąc wspomnę także o dobrych dialogach. Dostajemy tu ciekawe myśli, nawet czasem "złote" i to się przyjemnie czyta. W tomie 4 wyjątkowo przykuł mnie pewien drobny wątek... o samotności. Komiksy te są dobrą rozrywką, wciągają i pozostają w głowie dzięki wizualnej perfekcji - dobra propozycja dla każdego, kto chce oderwać się od szarości i trochę "posuperbohaterzyć".

znów ta walka ce złolami i monstrami
tom 4
ROGUE SUN
nonstopcomics
egzemplarz recenzencki

     π