BAŚNIE CHIŃSKIE, to delikatność, słowo lekkie jak piórko i głębokie jak studnia. Dzięki ich lekturze czytelnik jednocześnie wzbija się razem z wiatrem wprost ku niebu, jak i schodzi głęboko w otchłań ziemską w poszukiwaniu skarbów, które raz odnalezione, pozostają z nim na wieki.
Lafcadio Hearn zaprezentował sześć niezwykłych opowieści, które od pierwszych zdań informują odbiorcę o swym wyjątkowym stylu. Tych BAŚNI nie da się porównać z żadnymi innymi. Oczywiście mają punkty wspólne, jak niesamowitość, morał, poświęcenie, okrutny los, bohater - często tragiczny, magiczna aura, nadprzyrodzony charakter świata stworzonego, silne zanurzenie w folklorze regionu... lecz doświadczenie czytelnicze bardzo się rożni od np. znanych BAŚNI BRACI GRIMM, czy BAŚNI ANDERSENA.
Utwory powołane na nowo do życia przez Hearn'a, to moje pierwsze doświadczenie - przynajmniej pierwsze w pełni świadome - z BAŚNIAMI CHIŃSKIMI. Napisać, że mi się podobało, to tak, jakby nic nie napisać. Jestem całkowicie oczarowana niesamowitą atmosferą tych historii. Sam Lafcadio Hearn był wyjątkowym człowiekiem, pasjonatem, zapaleńcem, niektórzy by może nawet nazwali go szaleńcem - i dobrze, bo jak wiemy z innej baśni "Tylko wariaci są coś warci." Był kosmopolitą, barwną osobowością, podróżnikiem i dziennikarzem. Zakochał się w Japonii i z nią związał swoje życie, ale pokochał także chińskie klimaty i to dzięki tym jego zainteresowaniom możemy przeczytać sześć BAŚNI: "Duszę dzwonu", "Dziwną przygodę Mingyi", "Dobrego syna i Zhinu - Niebiańska Tkaczka", "Nieśmiertelnego Yan Zhenqing'a", "Krzew herbaciany i oczy mnicha", oraz "Porcelanowego boga". Wszystkie te utwory są wyjątkowe, odznaczają się osobliwym klimatem i szczególnie różniącymi się bohaterami od bohaterów cywilizacji zachodniej. Tu postaci są owiane mgłą tajemnicy, co nie znaczy, że są mało konkretne, czy niewyraziste - nie! - to znaczy tyle, że w każdym z bohaterów ukryta jest tajemnica, nieodgadniony los, który prowadzi ich ku ostatecznemu rozwiązaniu problemów.
Szczególnie uwiodła mnie opowieść o "Dziwnej przygodzie Mingyi". Jest ona z pozoru dość prosta, mocno tradycyjna baśń o młodzieńcu, który spotyka niewiastę. Jednak sposób, w jaki ta historia została opowiedziana, jej zakończenie i morał... jakby niejasny i rozmyty - to wszystko sprawia, że po skończeniu, po zamknięciu książki, w czytelniku jeszcze długo rezonują piękne słowa.
Nie mogę nie wspomnieć a cudownych ilustracjach, które odnajdujemy na kartach BAŚNI CHIŃSKICH. Są to, jak informuje nas w słowie wstępu Wydawca, barwne drzeworyty i czarno-białe estampaże z początku XX wieku. BAŚNIE CHIŃSKIE zostały ponadto wydane w przyjemnym, dobrej jakości papierze a ich format i miękka oprawa sprawiają, że są doskonale do czytania, poręczne i zgrabne. Jestem ogromnie wdzięczna Oficynie Wydawniczej Kontynenty, za tę perłę literatury chińskiej. Prywatnie jestem miłośniczką legend, baśni i mitów - zatem ta książka, tak z pozoru niepozorna - to, w mojej skromnej ocenie, pozycja idealna dla każdego, kto chce zanurzyć się w chińskim świecie nieodgadnionych tajemnic, w bogatej tradycji i zwiewnych legendach, które oplotą każdego swym niepowtarzalnym urokiem. POLECAM!
dla chcących podążać z Duchem Wiatru
Oficyna Wydawnicza Kontynenty
egzemplarz recenzencki
π











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz