Widziałam, że to będzie dobre! Dlaczego? Ponieważ czytałam ŻYWE TRUPY, które także są dzieckiem tego duetu. Daniel Kraus po raz kolejny wskrzesza George A. Romero i robi to w szalonym stylu. ZAPŁATA DLA FLECISTY ma w sobie czar horrorów minionych, gdzie w kinie ludzie krzyczeli na widok zabawnie obklejonej glonami postaci wyłaniającej się z wody... tudzież z bagna.
Lecz ZAPŁATA DLA FLECISTY, jak każdy dobry horror, mówi COŚ - coś więcej, niż tylko: boj się potwora! Mamy tu do czynienia z wielowarstwową, mądrą opowieścią skąpaną w bagnie przeszłości. Luizjana, to miejsce idealne pod taki duszny, kleisty, spocony horror z tajemnicami, które potrafią zabić... a czasem mają nawet macki.
Na szczególną uwagę zasługują bohaterowie, którzy mają niepowtarzalne osobowości, a nasza Pontiac jest nie do podrobienia. W tej książce płynnie przechodzimy od piratów, po voodoo, od niechlubnej przeszłości, po równie niechlubną teraźniejszość. Tytułowy FLECISTA, zaczerpnięty z mrocznej baśni o FLECIŚCIE Z HAMELN działa na wyobraźnię i czytelnik zastanawia się, czy ów antybohater jest faktycznie anty, czy może jest konsekwencją ogromnego zła, którego panami są ludzie?
Przepadłam w stylu, w tym mrocznym, ale dowcipnym i dosadnym opisie wydarzeń i postaci. Dialogi diablo inteligentne z jednej strony mają coś z kingowskiego umysłu, z drugiej prezentują świeżość przedkingowską, mieszającą się z kinowymi wyobrażeniami straszydeł, potworów porywających dzieci i dorosłych, którzy nie wiedzą, co robią... i kogo szukają. ZAPŁATA DLA FLECISTY, to LEGENDA, której pozwoloną wyciągnąć błotniste, lepkie macki w stronę czytelnika. I okładka! Rewelacja!
coś tam jest, coś jest.... coś było...
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki



Ostatnio mam nawet ochotę na taki duszny horror.
OdpowiedzUsuń