Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 17 maja 2026

#recenzjePi "Ewangelia według Orli" Eoghan Walla

Żałoba po stracie matki - gdy ojciec pije, mała siostra... jest mała, a Orla już dłużej tak nie może. Eoghan Walls napisał EWANGELIĘ WEDŁUG ORLI z empatią czternastolatki, która krzyczy o uwagę, błaga o pomoc. Pisarz wyciągnął do niej dłoń. Dłoń człowieka, który zapytany Jak ma na imię? Odpowiada Jestem Jezus, Syn Boży.

Mamy tu do czynienia z książka zanurzoną w realizmie magicznym po duże, słoniowe uszy. Stylem i narracją przypomina mi trochę powieści Maxa Portera - zwłaszcza atmosfera prezentowanej historii jest podobna do tej z LANNYego. Bardzo klimatyczna rzecz i bardzo przejmująca. EWANGELIA WEDŁUG ORLI jest też tajemnicza, a czytelnik chce wiedzieć, czy Orla naprawdę spotkała Jezusa i uciekła z nim z domu na kradzionym rowerze?


Powieść Walls'a jest symboliczna, pełna metafor i klimatów sennych, delirycznych, nierzeczywistych. Czytelnik staje się świadkiem "dziwnych" cudów i eksplozji silnych emocji. Książka do połowy jest naprawdę świetna, po połowie tempo spada, tajemnica staje się nieco mniej ciekawa, ale przez całą lekturę EWANGELII WEDŁUG ORLI śledzimy losy rozpaczy i zagubienia, oraz ucieczkę od przygnębiającej, szarej rzeczywistości. Czy to się może udać? Czy da się uciec przed sobą?


Jest też wątek cyrkowy... słoniowy, który wpada w fabułę niczym bomba z opóźnionym zapłonem. To jednocześnie festiwalowy, kolorowy, egzotyczny akcent i akcent ciężki jak łańcuch skuwający słona. Tutaj nasuwa się kolejne pytanie: Czy słoń ucieknie z cyrku? A może słoń wcale nie chce uciekać? Uważam, że warto zapoznać się z tą pozycją. Jest oryginalna, porusza ważne tematy w sposób niestandardowy i zapada w pamięć - jest też świetnie przetłumaczona przez Agnieszkę Myśliwy.

Kim jesteś Jezu?
Seria z Żurawiem
bo.wiem
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
egzemplarz recenzencki

   π

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz