Ten duet - Marjorie Liu i Sana Tekada - to jest złoty duet! Wszystko, co wychodzi z połączenia ich talentów, jest znakomite, dopracowane, głębokie i przejmujące. Kolejna odsłona MONSTRESSA, jest znakomitym potwierdzeniem powyższego stwierdzenia. TOM 10 WYDRĄŻENI BOGOWIE w brawurowym stylu wdzierają się w wyobraźnię czytelników.
Oczywiście pierwsze, co zwraca uwagę, to jakość. Wykonanie ilustracji, rozplanowanie każdej planszy, barwy i kształty, pulsujące miejsca akcji - tutaj wszystko żyje. Mamy do czynienia z bardzo drobiazgowym i spójny światotwórstwem. MONSTRESSA, to fantastyka na wysokim poziomie, wypełniona mądrością, filozoficzną refleksją nad przemijaniem, egzystencją zbudowaną z ciągłej walki i wewnętrznymi dylematami.
Myślę, że najważniejsze jest połączenie z bohaterami. Czytelnikowi zależy na głównych postaciach, a nawet poboczne, które czasem zdają się tylko tłem, wnoszą do opowieści głębię. Moim absolutnie ukochanym bohaterem jest RENIE, czyli bardzo samotny i odważny kot, ale oczywiście z wielką przyjemnością śledzę losy każdej z postaci... bo ten komiks, to jest czyta przyjemności. Przyjemność z odkrywania dwuznaczności, symboli, szalonego folkloru, potwornego w swej naturalności i zachwycającego w swej spójności.
Jedynym problemem z MONSTRESSA jest to, że trzeba czekać na kolejny tom. I teraz właśnie zaczynam czekać... bo walka się dopiero rozkręca, a opowieść porzuciła mnie w bardzo zagadkowym momencie. POLECAM!
potworna finezja
tom 10
MONSTRESSA
nonstopcomics
egzemplarz recenzencki
π








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz