Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 21 września 2026

#recenzjePi "My, kruche kawałki mięsa" Colwill Brown

Seria z Żurawiem zawsze czymś zaskoczy - pozytywnie i oryginalnie. MY, KRUCHE KAWAŁKI MIĘSA Colwill Brown, to opowieść o dojrzewaniu i o przyjaźni, o dziewczyńskim kumpelstwie, które okazuje się nieustanną lekcją życia. Rach, Kel i Shaz, każda inna, ale razem tworzą zgrany zespół - jednak jak to w życiu bywa, ten zespół zostaje wystawiony na szereg prób, z których każda wyjdzie z ranami, ale i z prawdą o sobie.

Uważam, że to interesujące spojrzenie na dorastanie. Jest w tej opowieści chłód, którego normalnie bym się nie spodziewała po historii o trzech przyjaciółkach przezywających przygody. Lecz gdy tą przygodą jest prawdziwe życie... cóż... chłód staje się zrozumiały a wręcz konieczny. Pisarka sprytnie łączy wątki, buduje dramaty i szuka rozwiązań - bo tych rozwiązań szukają jej bohaterki.


MY, KRUCHE KAWAŁKI MIĘSA, to opowieść o błędnych decyzjach, które rzutują na przyszłość w brutalny sposób. To rzecz o złamanych nadziejach i o szaleństwie młodości, która nie myśli o konsekwencjach. Lecz jest to także historia w swym chłodzie lekko przykryta ciepłym płaszczem siostrzanych emocji. Trudno ocenić tę książkę, bo dojrzewanie jest trudne - trudne i dla każdego inne.


Doceniam tłumaczenie Kai Gucio, bo - chociaż nie czytałam oryginału - śmiało mogę stwierdzić, że styl Brown wydaje się oddany w pełni, gdyż jest nie do podrobienia. Myślę, że Gucio wyczuła język autorki i świetnie przekazała go polskiemu czytelnikowi. Warto podkreślić również wygląd Serii z Żurawiem, która to seria wizualnie nigdy nie zawiodła. Okładki projektu Klary Szymczyk budują spójność serii i ukazują jej metaforyczny charakter. Cóż - warto, bo to coś innego, ale nie jest to literatura łatwa i choć ją doceniam, to czasem męczył mnie ten prawdziwy chłód - to "mięso"... lecz zakładam, że o to mogło chodzić.

czas dorosnąć
Seria z Żurawiem
bo.wiem
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
egzemplarz recenzencki

  π

piątek, 18 września 2026

#recenzjePi "BIG SHORT wewnątrz machiny zagłady" Michael Lewis

Oczywiście BIG SHORT, to znany film, ale zaczęło się od znanej książki... a tak naprawę, to zaczęło się od znanego kryzysu. Michael Lewis kładzie nam na stół dowód na sk*******stwo banków - niby nic nowego, a jednak cały czas mrozi krew z żyłach.


Zaskakuje gładki styl, który wprowadza nas od pierwszych zdań w stan zainteresowania. Czuć tu mocny, solidny warsztat dziennikarski Lewisa. Każdy, kto oglądał film wie, czego może się spodziewać - ale film wprowadza inną atmosferę, a książka inną. Film angażuje na chwilę, podczas gdy książka straszy na poważnie, przestrzega na serio i uwydatnia mechanizmy bankowe bez koloryzowania twarzami aktorów. Książka - to mięso.


Globalny kryzys 2008 roku, to nie niema przeszłość, ale znak ostrzegawczy. Wszyscy jesteśmy wplątani po uszy w BANKI i ich "dobre serce". Kredyt, to kaganiec, to więzienie i mechanizm kontroli i zastraszania. Banki żerują na biedzie, która popycha ludzi do podejmowania decyzji wręcz desperackich - BANKI zaś ubierają te swoje "pomysły" w szaty książęce, obiecując komfort za minimum wysiłku.


Trzeba mieć głowę na karku, by przechytrzyć te monstra. BIG SHORT - wewnątrz machiny zagłady, to opowieść o tych, co zobaczyli więcej i postanowili działać. Szalona jazda bez trzymanki, która zdejmuje gacie bankierom i odsłania ich małe klejnoty. Odsyłam i do książki i do filmu - dobre!

dolarowe łowy
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

  π

wtorek, 15 września 2026

#recenzjePi "MÓZG W PUŁAPCE IDEOLOGII skąd się bierze radykalne myślenie?" Leor Zmigrod

MÓZG W PUŁAPCE IDEOLOGII, to książka, która jednocześnie mi się podoba i mi się nie podoba... i sądzę, że własnie w tej sprzeczności tkwi jej siła. Leor Zmigrod postanowiła na warsztat wziąć MÓZG, ale nie MÓZG - tak po prostu - ale MÓZG, w którym toczy się walka. Walka o umysł! I tak - to ma sens.

Uczciwie przyznaję, że autorka pisze sprawnie. Z łatwością zaciekawia swojego czytelnika, wnika w sprawy mgliste, by nadać im postać realną... myśl, którą można złapać i wsadzić do więzienia - a nawet ściąć. Zmigrod analizuje przekonania, jakie ludzkość w sobie nosiła od pokoleń. Ideologia dla niej jest fizycznym bytem, jest nauką wręcz biologiczną... z czym można polemizować.


Nie jestem przekonana, czy Marks akurat jest dobrym autorytetem (delikatnie ujmując) a Darwin zna się na pełni na świecie poznawalnym. Mam też większą wiarę w wolność - choć jednocześnie potrafię, a przynajmniej staram się tę wolność kwestionować.
Ideologia, która zmienia umysł - prawda. Każda ideologia, każde mocne przekonanie zmienia umysł osoby... przekonanej. Tworzymy doktryny, którym nie potrafimy się przeciwstawić - tylko dlatego, że nie lubimy przyznawać się do porażki. Myśl staje się dzieckiem, więc MYŚL kochamy i udajemy, że ten pampers nie śmierdzi aż tak.


SKĄD SIĘ BIERZE RADYKALNE MYŚLENIE? Czy autorce udało się odpowiedzieć na to pytanie? Nie wiem. Pozostawia nam pewne pole do popisu, jednak silnie sugeruje odpowiedź - czyli postępuje jak sprawny ideolog. Gdy przyjmiemy, że ideologia uszlachetnia, że jest to rozbudowana forma filozofii - to rewelacja. Lecz przecież nie musimy się zgadzać z tą tezą... i co wtedy? Czy do nas też przyjdzie przed śmiercią Pani Filozofia, by wygłosić piękne słowa? Słowa, które podniosą nas na duchu, otrą łzy i w serce wleją spokój? Nie wiem.


Książka jest ciekawa - nawet bardzo. Czyta się ją szybko. Mamy eksperymenty i szereg ciekawych odwołań do historii. MÓZG W PUŁAPCE IDEOLOGII, to pozycja z masą anegdot i rysem naukowym ubranym w letnią sukienkę. Przeczytać można - myśleć trzeba samemu.

gdzie kończy się mózg a zaczyna umysł
#nauka
bo.wiem
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
egzemplarz recenzencki

  π

sobota, 12 września 2026

#recenzjePi "TKAJĄCY FALE" Julie Johnson

Po pierwszej części WŁADZY RELIKTÓW, czyli TKAJĄCEJ WIATR - wprost nie mogłam doczekać się kontynuacji. Ona nadeszła w postaci TKAJĄCEGO FALE i tak jak w przypadku domu pierwszego, tak i tom drugi zaskoczyła mnie moją wyjątkową przychylnością dla wątku romantycznego... i dla romantasy w ogóle.


Jestem czytelniczką, która raczej nie szuka tematów miłosnych w opowieściach - nie dlatego, że jestem pozbawiona serca i kobiecych pragnień, ale dlatego, że te tematy zwyczajnie mnie nudzą... bo są nudne, przewidywalne, często niestety płaskie i ckliwe *zwłaszcza we współczesnych dziełach. A tu proszę! Niespodzianka!



Niespodzianka o tyle duża, że sam wątek jest mocno przewidywalny, nie ma tu żadnego odkrywczego CZEGOŚ... lecz i tak Julie Johnson wlała w to COŚ. Może powodem jest styl, bardzo dobry, literacko nie tylko poprawny, ale też szalenie przyjemny. Tak! Ta opowieść jest miła w odbiorze, idealna pod kocyk i wciąga.



Wiele z fabuły zdradzać nie mogę, więc tylko nadmienię (co nie będzie spoilerem, bo raczej ktoś, kto nie czytał jedynki nie powinien zaczynać od dwójki), że nasz trójkąt się mocno zacieśnia a tajemnica czwórki zagląda zza kąta. Żywioły grają pierwsze skrzypce i jak pisałam - nie jest to odkrywcze, ale jest dziko przyciągające... jak magnes. Ja ten magnes widzę właśnie w zdaniach, lekkich, miłych, które serwuje nam Johnson... ale też w pięknym ograniu popularnych motywów i nadaniu im drugiego życia.


Trzymam kciuki, że kolejny tom wyjdzie wkrótce - nie chcę czekać roku... ale cóż... zaczekam, jak trzeba będzie... Zysk i S-ka olśniewająco wydało tę serię i to też cieszy. Świetnie czyta się książkę, która i jest miła i wizualnie piękna. Półka też nie narzeka i dzielnie pręży muskuły, by WŁADZA RELIKTÓW miała wygodnie. POLECAM!

tym razem fala nas zalała - fala pożądania?
WŁADZA RELIKTÓW
tom 2
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

  π

czwartek, 10 września 2026

#recenzjePi "MAESTRIA" Aurélien Lozes

Od czego zacząć? Może zacznę od tego, co widać. MAESTRIA Aurélien Lozes, to komiks/powieść graficzna formą, wykonaniem, ilustracją - perfekcyjna. Kultura Gniewu wprowadziła na polski rynek MAESTRIĘ dopracowaną w każdym szczególe. Wydanie jest zachwycające, obwoluta przypomina kartkę z gazety codziennej a pod nią elegancka, twarda okładka. Wszystko utrzymane w czerni i bieli nadaje całości spójności i ostrości w przekazie. Od strony wizualnej mamy do czynienia z czymś naprawdę świetnym.



Kolejnym aspektem jest forma, sposób prowadzenia opowieści. I tutaj mamy coś, co się wyróżnia na tle konkurencji. To komiks "dwustronny", gdzie narracja występuje z dwóch perspektyw. Najpierw czytamy górną część - od początku do końca. Następnie obracamy komiks i poznajemy odmienną perspektywę. Bardzo ciekawy i kreatywny pomysł, który tutaj działa doprawdy świetnie i dobrze buduje napięcie.




Ilustracje! Te są pełne ruchu, drapieżności i emocji. Czarno-białe, z wyraźną mimiką postaci i wieloma detalami. Jestem pewna, że na pierwszym czytaniu moje oczy nie wszystko dostrzegły, dlatego szykuję się na kolejne. Pracy przy tych rysunkach musiał być ogrom. Doceniam każdy niuans i niesamowitą konsekwencję. Jednak postaci, to nie wszystko - uwagę należy zwrócić także na rewelacyjne oddanie architektury, krajobrazów Paryża.




Akcja? Fabuła? Wielowątkowa, choć skupia się głównie na jednej sprawie pewnego morderstwa, którego rozwiązanie pozwoli zrozumieć o wiele więcej, niż tylko motywy sprawcy. Ten komiks nie jest prostą opowieścią, on skupia wiele tematów, podejmuje wiele palących problemów - i są to problemy aktualne, obecne w świecie i zjadające społeczeństwa od środka.



MAESTIRA, to zgrabnie skonstruowana sprawa kryminalna, która toczy się podczas wielkiego chaosu, gdy na ulicach miasta dochodzi do mordów, działają uzbrojone grupy i mamy do czynienia z rewolucją w pełni swego okrucieństwa - a jak wiemy "rewolucja zjada własne dzieci"... tutaj inaczej być nie może.
MAESTRIA, to także przekaz, w którym czytelnik ze strony na stronę ma możliwość poznać nowe spojrzenia na "choroby" dotykające każdego z nas. Społeczeństwo, które kuleje i buntuje się przeciwko niewidzialnym wrogom. Tłum, który podburzany jest przez zmanipulowane informacje, bohaterowie, targani pragnieniami, dręczeni przeszłością i dążący do prawdy... która ma wyzwolić. Wiele, wiele więcej z MAESTRII można wyciągnąć - ja jednak niewiele więcej mogę o niej napisać, ponieważ każda moja obserwacja będzie spoilerem.



Bardzo polecam - rzecz wartościowa i piękna w wykonaniu. Ci, którzy szukają czegoś oryginalnego i dopracowanego, są fanami sztuki komiksu i ilustracji - powinni się z MAESTRIĄ zapoznać. Zdecydowanie czas przy tym dziele, będzie czasem spędzonym owocnie.

kto - kogo - dlaczego ... a tłum krzyczy, tłum szaleje
Wydawnictwo Kultura Gniewu
egzemplarz recenzencki

  π

piątek, 4 września 2026

#recenzjePi "SZEPTY POD ZIEMIĄ" Ben Aaronovitch

Seria RZEKI LONDYNU Bena Aaronovitch'a jest zwyczajnie ŚWIETNA. Ma w sobie to COŚ, czego dość długo szukałam w książkach fantasy... a szukać zaczęłam, po Harrym Potterze - i wreszcie przyszła ta miła, kojąca fala odprężenia: znalazłam!

SZEPTY POD ZIEMIĄ, to tom 3 RZEK LONDYNU i jest dobrze! jest bardzo dobrze! Choć tom 2 był dobry, to tu jest lepiej... może nie tak rewelacyjnie, jak tom 1 do połowy, ale tempo, akcja, poziom - utrzymany w zacnej formie. Ja mam OGROMNĄ nadzieję, że Zysk i S-ka wyda całość, że nie zostawi nas z tymi trzema tomami... bo już SZEPTY POD ZIEMIĄ w dziki sposób zapowiedziały tom 4!!!


Zdecydowanie u Aaronovitch'a cenię... HUMOR. Jego żarty są przezabawna, angielskie, sarkastyczne, inteligentne - dickensowskie pióro, dickensowskie kąśliwości. Cenię go też za bohaterów, których buduje z uważnością i wielką konsekwencją. Za co jeszcze? Oczywiście za MAGIĘ! Za świat, który stworzyła, za jego urbanfantasy, które wywindował do granic możliwości.
W 3 SZEPTY POD ZIEMIĄ wpadamy w brawurowe śledztwo, gdzie duchy istnieją (jasna sprawa), a narzędzie zbrodni... jest tak jakby kłopotliwe - lub tylko intrygujące. Wskakujemy też na ważne polityczne stołki, a jak już w grę wejdzie polityka...cóż, wtedy tylko MAGIA może pomóc. MAGIA, lub FBI.


Serdecznie polecam RZEKI LONDYNU. Obiecuję, że nie zmarnujecie czasu przy tej serii. nawet jeśli jakimś cudem nie polubicie się z fabułą (co uznaję za niemożliwe), to zobaczycie, jak wygląda dobre... świetne! pisanie!

tym razem FBI
RZEKI LONDYNU
tom 3
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

  π

czwartek, 3 września 2026

#recenzjePi "Fortuna Amelii" Jerzy Vaulin (scenariusz), Jerzy Wróblewski (rysunki), Maciej Mazur (okładka)

FORTUNA AMELII, czyli komiks, który pachnie przeszłością. Kultura Gniewu wprowadziła na rynek tchnienie minionych czasów i to w najlepszej formie. Rysunki Jerzego Wróblewskiego, to przyjemność. Za każdym razem, gdy mam styczność z pracami tego artysty, przenoszę się do najlepszych klasyków ilustracji. Kreska, kolor, rozwiązania kadrowo-montażowe... to żyje swoim, niespotykanie szlachetnym, komiksowym życiem.


Co do fabuły - mamy zagadkę pewnej zbrodni. Jest ciekawa intryga i nietypowy sposób na morderstwo. Wszystko zmieszane z ogrodem pełnym zagadek i bohaterami... oczywiście niedzisiejszymi, jakby trochę zbyt dostojnymi w działaniach i ruchach... i muszę przyznać, że coś z Agenta 007 w tym brawurowym pościgu za mordercą - jest.



Komiks wydano idealnie! Okładka Macieja Mazura z miejsca wprowadza nas w odpowiedni klimat. Warto zapoznać się z każdym zdaniem, z każdym kadrem i cóż... DRODZY PRZYJACIELE - czyli dziki wstęp - robi robotę - PRZECZYTAJCIE KONIECZNIE.


Myślę, że należy zapoznać się z historią FORTUNY AMELII, z tym jakie były jej perypetie i jak został "okrojony" i dlaczego. Zagłębiając się w takie właśnie opowieści o często już - niestety - zapomnianych dziełach, na chwilę sprawiamy, że autorzy zaczynają malować nam świat na nowo i jest to zgoła inny świat - inny od tego, który nam obecnie towarzyszy za oknem.

co tam się wydarzyło
Wydawnictwo Kultura Gniewu
egzemplarz recenzencki

  π