Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 10 września 2026

#recenzjePi "MAESTRIA" Aurélien Lozes

Od czego zacząć? Może zacznę od tego, co widać. MAESTRIA Aurélien Lozes, to komiks/powieść graficzna formą, wykonaniem, ilustracją - perfekcyjna. Kultura Gniewu wprowadziła na polski rynek MAESTRIĘ dopracowaną w każdym szczególe. Wydanie jest zachwycające, obwoluta przypomina kartkę z gazety codziennej a pod nią elegancka, twarda okładka. Wszystko utrzymane w czerni i bieli nadaje całości spójności i ostrości w przekazie. Od strony wizualnej mamy do czynienia z czymś naprawdę świetnym.



Kolejnym aspektem jest forma, sposób prowadzenia opowieści. I tutaj mamy coś, co się wyróżnia na tle konkurencji. To komiks "dwustronny", gdzie narracja występuje z dwóch perspektyw. Najpierw czytamy górną część - od początku do końca. Następnie obracamy komiks i poznajemy odmienną perspektywę. Bardzo ciekawy i kreatywny pomysł, który tutaj działa doprawdy świetnie i dobrze buduje napięcie.




Ilustracje! Te są pełne ruchu, drapieżności i emocji. Czarno-białe, z wyraźną mimiką postaci i wieloma detalami. Jestem pewna, że na pierwszym czytaniu moje oczy nie wszystko dostrzegły, dlatego szykuję się na kolejne. Pracy przy tych rysunkach musiał być ogrom. Doceniam każdy niuans i niesamowitą konsekwencję. Jednak postaci, to nie wszystko - uwagę należy zwrócić także na rewelacyjne oddanie architektury, krajobrazów Paryża.




Akcja? Fabuła? Wielowątkowa, choć skupia się głównie na jednej sprawie pewnego morderstwa, którego rozwiązanie pozwoli zrozumieć o wiele więcej, niż tylko motywy sprawcy. Ten komiks nie jest prostą opowieścią, on skupia wiele tematów, podejmuje wiele palących problemów - i są to problemy aktualne, obecne w świecie i zjadające społeczeństwa od środka.



MAESTIRA, to zgrabnie skonstruowana sprawa kryminalna, która toczy się podczas wielkiego chaosu, gdy na ulicach miasta dochodzi do mordów, działają uzbrojone grupy i mamy do czynienia z rewolucją w pełni swego okrucieństwa - a jak wiemy "rewolucja zjada własne dzieci"... tutaj inaczej być nie może.
MAESTRIA, to także przekaz, w którym czytelnik ze strony na stronę ma możliwość poznać nowe spojrzenia na "choroby" dotykające każdego z nas. Społeczeństwo, które kuleje i buntuje się przeciwko niewidzialnym wrogom. Tłum, który podburzany jest przez zmanipulowane informacje, bohaterowie, targani pragnieniami, dręczeni przeszłością i dążący do prawdy... która ma wyzwolić. Wiele, wiele więcej z MAESTRII można wyciągnąć - ja jednak niewiele więcej mogę o niej napisać, ponieważ każda moja obserwacja będzie spoilerem.



Bardzo polecam - rzecz wartościowa i piękna w wykonaniu. Ci, którzy szukają czegoś oryginalnego i dopracowanego, są fanami sztuki komiksu i ilustracji - powinni się z MAESTRIĄ zapoznać. Zdecydowanie czas przy tym dziele, będzie czasem spędzonym owocnie.

kto - kogo - dlaczego ... a tłum krzyczy, tłum szaleje
Wydawnictwo Kultura Gniewu
egzemplarz recenzencki

  π

piątek, 4 września 2026

#recenzjePi "SZEPTY POD ZIEMIĄ" Ben Aaronovitch

Seria RZEKI LONDYNU Bena Aaronovitch'a jest zwyczajnie ŚWIETNA. Ma w sobie to COŚ, czego dość długo szukałam w książkach fantasy... a szukać zaczęłam, po Harrym Potterze - i wreszcie przyszła ta miła, kojąca fala odprężenia: znalazłam!

SZEPTY POD ZIEMIĄ, to tom 3 RZEK LONDYNU i jest dobrze! jest bardzo dobrze! Choć tom 2 był dobry, to tu jest lepiej... może nie tak rewelacyjnie, jak tom 1 do połowy, ale tempo, akcja, poziom - utrzymany w zacnej formie. Ja mam OGROMNĄ nadzieję, że Zysk i S-ka wyda całość, że nie zostawi nas z tymi trzema tomami... bo już SZEPTY POD ZIEMIĄ w dziki sposób zapowiedziały tom 4!!!


Zdecydowanie u Aaronovitch'a cenię... HUMOR. Jego żarty są przezabawna, angielskie, sarkastyczne, inteligentne - dickensowskie pióro, dickensowskie kąśliwości. Cenię go też za bohaterów, których buduje z uważnością i wielką konsekwencją. Za co jeszcze? Oczywiście za MAGIĘ! Za świat, który stworzyła, za jego urbanfantasy, które wywindował do granic możliwości.
W 3 SZEPTY POD ZIEMIĄ wpadamy w brawurowe śledztwo, gdzie duchy istnieją (jasna sprawa), a narzędzie zbrodni... jest tak jakby kłopotliwe - lub tylko intrygujące. Wskakujemy też na ważne polityczne stołki, a jak już w grę wejdzie polityka...cóż, wtedy tylko MAGIA może pomóc. MAGIA, lub FBI.


Serdecznie polecam RZEKI LONDYNU. Obiecuję, że nie zmarnujecie czasu przy tej serii. nawet jeśli jakimś cudem nie polubicie się z fabułą (co uznaję za niemożliwe), to zobaczycie, jak wygląda dobre... świetne! pisanie!

tym razem FBI
RZEKI LONDYNU
tom 3
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

  π

czwartek, 3 września 2026

#recenzjePi "Fortuna Amelii" Jerzy Vaulin (scenariusz), Jerzy Wróblewski (rysunki), Maciej Mazur (okładka)

FORTUNA AMELII, czyli komiks, który pachnie przeszłością. Kultura Gniewu wprowadziła na rynek tchnienie minionych czasów i to w najlepszej formie. Rysunki Jerzego Wróblewskiego, to przyjemność. Za każdym razem, gdy mam styczność z pracami tego artysty, przenoszę się do najlepszych klasyków ilustracji. Kreska, kolor, rozwiązania kadrowo-montażowe... to żyje swoim, niespotykanie szlachetnym, komiksowym życiem.


Co do fabuły - mamy zagadkę pewnej zbrodni. Jest ciekawa intryga i nietypowy sposób na morderstwo. Wszystko zmieszane z ogrodem pełnym zagadek i bohaterami... oczywiście niedzisiejszymi, jakby trochę zbyt dostojnymi w działaniach i ruchach... i muszę przyznać, że coś z Agenta 007 w tym brawurowym pościgu za mordercą - jest.



Komiks wydano idealnie! Okładka Macieja Mazura z miejsca wprowadza nas w odpowiedni klimat. Warto zapoznać się z każdym zdaniem, z każdym kadrem i cóż... DRODZY PRZYJACIELE - czyli dziki wstęp - robi robotę - PRZECZYTAJCIE KONIECZNIE.


Myślę, że należy zapoznać się z historią FORTUNY AMELII, z tym jakie były jej perypetie i jak został "okrojony" i dlaczego. Zagłębiając się w takie właśnie opowieści o często już - niestety - zapomnianych dziełach, na chwilę sprawiamy, że autorzy zaczynają malować nam świat na nowo i jest to zgoła inny świat - inny od tego, który nam obecnie towarzyszy za oknem.

co tam się wydarzyło
Wydawnictwo Kultura Gniewu
egzemplarz recenzencki

  π

wtorek, 1 września 2026

#recenzjePi "CZY ON ŚPI?" Olivier Tallec

Gdybym miała wskazać współczesnego twórcę, autora książek dla dzieci, ilustratora - który jest absolutnie wybitny w tym, co robi i którego prace należy znać... to bez mrugnięcia okiem powiedziałabym, że takim człowiekiem jest OLIVIER TALLEC. Kocham jego prace - po raz pierwszy urzekł mnie swoją przepiękną serią DUŻY WILK i MAŁY WILK (na pierwszym tomie ryczałam). I tak oto w moje łapki trafiło kolejne jego dzieło i ponownie łza spadła... CZY ON ŚPI?, to chyba najczulsza opowieść o stracie, o żałobie, o śmierci... jaką czytałam. To jest po prostu piękne!!!



Olivier Tallec dotyka najczulszych strun i tworząc "książeczkę dla dzieci", tworzy tak naprawdę opowieść dla każdego, dla starego i młodego. Tutaj czytelnik wychodzi nie tylko z mokrymi oczami, ale także z masą przemyśleń.




Jednak to nie tylko fabuła, stworzona z krótkich zdań, z minimum tekstu - tak trafie ujęta puenta, tak mistrzowsko skonstruowany słowny szkielet... tak... to nie tylko słowa, ale także ILUSTRACJE trafiają prosto w serce. Pod względem artystycznym, kolorystycznym, emocjonalnym... tu nie ma błędu, tu jest samo złoto. Tallec w prostocie odnalazł receptę na wachlarz uczuć. Bohaterowie, pozornie tacy prości... jednak w ich oczach dzieje się cały świat. W omawianej pozycji - CZY ON ŚPI? - Tallec wzniósł się na wyżyny przy ilustrowaniu małej myszki o imieniu Ginter. Mówię o "prostych", czystych dwóch kadrach Gintera zbuntowanego, zdenerwowanego prawdą, którą właśnie odkrył - więcej nie będę zdradzać - sami zobaczcie, sami oceńcie.



Kocham kolory, których użył artysta. Mamy tu pełną jesień, ciepłą, złotą, taką idealną na kocyk i kakao, usianą szeleszczącymi liśćmi. Urocze postaci, które uczą nas godzenia się z rzeczywistością. Ich noski, nóżki, oczy... ich serduszka. Tutaj jest miłość, o którą w tym naszym świecie trudno i chyba będzie coraz trudniej. Tutaj jest przyjaźń... i ona też zdaje się marzeniem. Tutaj wreszcie jest uczucie, jest prawda, jest naturalna, czuła rekcja i smutek, który należy przepracować. Lecz nie byłby Tallec Tallec'kiem, gdyby nie jego puenta, zamknięcie opowieści - słodko gorzkie. OGROMNIE POLECAM!

trochę śpi... chyba
Wydawnictwo DRUGANOGA
egzemplarz recenzencki

  π

poniedziałek, 31 sierpnia 2026

#recenzjePi "HOBBIT powieść graficzna" J.R.R. TOLKIEN, David Wenzel (ilustracje), Charles Dixon (adaptacja tekstu)

Od zawsze - a przynajmniej od chwili, gdy Tolkien stał się moim mistrzem - powtarzam, że każdy, kto chce zanurzyć się w tym przebogatym, przepotężnym uniwersum, powinien zacząć swoją wędrówkę własnie od HOBBITA. Dlaczego? Ponieważ, to początek, to ta historia, od której wszystko się zaczęło i ma łagodny próg wejścia w świat.


HOBBIT był pisany dla dzieci, J.R.R. TOLKIEN stworzył naszego Bagginsa dla swoich pociech i dzięki temu inne pociechy świata całego mogą z Bilbo przeżywać niesamowite przygody... fuj! PRZYGODY! "Nie trzeba nikomu przygód. Są tak nieprzyjemne! I NIEWYGODNE, przez coś takiego można się spóźnić na OBIAD! DOBREGO DNIA! Nie trzeba nam tu żadnych przygód. Piękne dzięki!"



Teraz mogę poszerzyć swoje polecenie - zacznijcie od HOBBITA, a jeśli czytanie tradycyjne was na tę chwilę tłamsi, to CZARY MARY mamy wspaniałą alternatywę POWIEŚĆ GRAFICZNĄ zilustrowaną fenomenalnie przez Davida Wenzel'a i adaptowaną przez Charlesa Dixon'a. Wydawnictwo Zysk i S-ka właśnie nas tym przepięknym dziełem obdarowało i wstyd nie skorzystać.



HOBBIT - POWIEŚĆ GRAFICZNA, to świetna alternatywa dla tradycyjnej formy, ale i rewelacyjne jej uzupełnienie. Dostajemy tu bowiem cały, barwny świat HOBBITA, bohaterów, krajobrazy i emocje. Wszystko to narysowane i pokolorowane w iście magicznym stylu, który przenosi czytelnika raz w świt zielonych pagórków, by za chwilę wpakować nas w łapy okrutnych orków. Brawurowe dzieło!



Tekst także adaptowano z wirtuozerią i dbałością o wierność z oryginałem. Dixon trzymał się ducha TOLKIENA i dzięki temu stworzył wspaniałą alternatywę, rozwinięcie i poszerzenie dzieła mistrza. Piękna rzecz! fantastyczna PRZYGODA!



Jednak to, co mnie osobiście najbardziej ujęło, to dodatek. TAM I Z POWROTEM Hobbit: tworzenie powieści graficznej. Tutaj możemy podglądnąć warsztat Wenzel'a, to jak kreował znanych i kochanych bohaterów, jak to się wszystko zaczęło i jak wpłynęło na jego życie. Dla mnie to szalenie istotne informacje i oczywiście niezwykle interesujące i inspirujące.


Bardzo POLECAM! Prawdę pisząc, nie wiem jakich słów użyć, by oddać to, jak BARDZO POLECAM tę POWIEŚĆ GRAFICZNĄ. Może wspomnę, że nie jest wcale taka droga, ponieważ jak na takie dzieło, to cena umiarkowana, a nawet bym rzekła - że niska. PIĘKNA!!!! PIĘKNA książka... ALBUM!

taki HOBBIT, to nie tylko PRZYGODA - to dzieło sztuki
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

  π

niedziela, 30 sierpnia 2026

#recenzjePi "ZAGADKOWE GŁOSY Z OTCHŁANI" Roger Pater

ZAGADKOWE GŁOSY Z OTCHŁANI Rogera Patera, a właściwie Gilberta Hudlestona - benedyktyna, który pisał pod pseudonimem i nosił zakonne imię Roger - to opowieści "z życia wzięta". Dlaczego? Ponieważ wieść głosi, że nasz zakonnik ów historie spisał na podstawie własnych doświadczeń. A to gratka! Duchy, głosy, nawiedzenia... działo się, zdecydowanie DZIAŁO SIĘ dużo w życiu tego benedyktyna.

Ja Zysk i S-ka cenię za wiele rzecz i jedną z nich są właśnie wznowienia zapomnianych opowiadań o duchach. Wydawnictwo dostarcza swoim czytelnikom co roku świeżych "starych" duchów. Przepadam za tymi tekstami, ponieważ jest w nich przeszłość, jest zupełnie inne spojrzenie na grozę i choć może nie straszą bardzo - to dostarczają świetnej rozrywki połączonej z poznawaniem dziel dawno "umarłych" dla współczesności. Rewelacja!


Ponadto wydawnictwo dba o każdy szczegół i sprawia, że książki wyglądają obłędnie... ZAGADKOWE GŁOSY Z OTCHŁANI, to przykład świetnie zaprojektowanej okładki, z nawiedzoną ilustracją i eleganckim grzbietem. Jestem fanką!


W książce odnajdziemy piętnaście opowieści zakonnika, który albo był świetnym bajarzem, albo miał bardzo nawiedzony tryb życia... albo jedno i drugie. Podoba mi się narracja, która przyjęła formę relacji z konkretnego wydarzenia. dzięki takiej koncepcji czujemy się niemal jak uczestnicy jakiejś klimatycznej rozmowy przy kominku.


Prywatnie czekam na kolejne perełki od Zysk i S-ka i mam nadzieję, że Wydawca nie porzuci tej serii o duchach i upiorach. Nie znałam, nie słyszałam o Rogerze Paterze i penie bym nigdy o nim nie usłyszała, gdyby własnie nie Zysk i S-ka... a naprawdę warto poznawać takie ZAGADKOWE GŁOSY Z OTCHŁANI.

słyszałem duchy, widziałem zjawy
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

  π

środa, 26 sierpnia 2026

#recenzjePi "KSIĘŻYC NAD SOHO" Ben Aaronovitch

KSIĘŻYC NAD SOHO, to drugi tom serii Bena Aaronovitch'a RZEKI LONDYNU, która to seria opowiada o losach funkcjonariusza londyńskiej policji Petera Grant'a. Nie są to jednak losy zwyczajne, ponieważ w grę wchodzą duchy, potwory, legendarne upiory i in. fantastyczne postacie. Są także zbrodnie - a raczej przede wszystkim zbrodnie, zagadki i próba dojścia do prawdy... a tu prawda bywa magiczna.

Pierwszy tom RZEKI LONDYNU uznałam za genialny - a przynajmniej był genialny do połowy, potem był po prostu świetny. Długo czekałam zanim sięgnęłam po KSIĘŻYC NAD SOHO a powodem były właśnie te moje duże oczekiwania, jednak gdy otrzymałam tom trzeci SZEPTY POD ZIEMIĄ uznałam, że to ten czas i trach! Poszło jak z bicza trzasnął.


Bardzo dobra fabuła, przemyślana tajemnica i świetny świat urban fantasy. Lecz to, co mnie od pierwszego tomu całkowicie kupiło i trwa nadal i niech trwa do tomu ostatniego, to humor. Poczucie humoru Aaronovitch'a jest obłędne! Angielskie, momentami dickensowskie... zresztą pisarz ma dickensowski styl, tylko przekuł go w magię i współczesną sukienkę. Świetna literatura, słowo, zdania - dobrane z polotem i lekkością. Niesamowicie smaczna seria.


KSIĘŻYC NAD SOHO, to tom pełen jazzu i prywaty głównego bohatera i to jest bardzo na plus. Głębiej wchodzimy nie tylko w świat przedstawiony, w to całe szalone, dzikie uniwersum Londynu, ale także w postać Pitera Granta. Rewelacyjnie poznaje się jego zmagania z magią wszelaką... zwłaszcza tą umuzykalnioną... że się tak wyrażę.


Klimat, bohaterowie, styl, humor, magia, miasto pełne tajemnic - wszystko wykręcone do maksimum. Autor nie idzie na skróty i widać, że kocha świat, który stworzył. Warto też zwrócić uwagę na wydanie - tradycyjne, takie londyńskie, spójne... Idę po tom trzeci! Idźcie i Wy!

słyszę jazz... w głowie jazz...
RZEKI LONDYNU
Peter Grant
tom 2
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

  π