Łączna liczba wyświetleń

sobota, 2 maja 2026

#recenzjePi "RADIANT BLACK tom 004 DWA W JEDNYM" Kyle Higgins, Marcelo Costa i in.

RADIANT BLACK TOM 004 DWA W JEDNYM, to smaczny komiks dla każdego fana superbohaterów. Ci wszyscy, którzy wychowali się na POWER RANGERS będą mieli szansę przeżyć sentymentalną podróż do młodości - i to w najlepszym stylu! Ta seria komiksów jest na wysokim poziomie i pod względem scenariusza - choć zdecydowanie wybitność swą pokazuje pod względem ilustratorskim.


W TOMIE 004 dostajemy kosmicznego przybysza, spektakularne sceny walki i niezwykły powrót do EGZYSTENCJI... gdzie czas i przestrzeń łamie zasady. RADIANT BLACK przede wszystkim olśniewa kolorami i kreską. mamy tu do czynienia z klasyczną estetyką superbohaterskich komiksów, gdzie ostre linie i spektakularnie intensywne barwy zalewają oczy czytelnika. Kolory położone na pięknym papierze pachną drukarnią i nikt mi nie powie, że to jest niefajne... to jest odlotowe!



Co do fabuły, jak wspomniałam, każdy miłośnik superbohaterów, sentymentalnych podróży w czasie i barwnych walk toczących się na przestrzeni setek, tysięcy - a może nawet milionów, miliardów kilometrów... lat świetlnych? będzie zadowolony z serii. To czyta rozrywka, w którą wpada się szybko, czyta się dobrze i... fakt, zapomina się, ale w głowie zostają pomysły na super moce - komu by się takie nie przydały? Lecz DWA W JEDNYM serwuje odbiorcy także dylematy i konieczność podejmowania decyzji - i poświęcenie... dla sprawy. Mamy też zdolność do współpracy, pomimo dzielących różnic, czy trudnej przeszłości.



Na koniec wspomnę o okładce... bo jej barwy są piękne! Cudowne kolory, wyciszający minimalizm i spektakularna przestrzeń. Ta okładka, to również zapowiedź możliwości i drogi - jeden ma prostą, drugi pełną zakrętów. Rewelacja!!! Dopracowana rzecz i ciekawe supermoce. Polecam!

coś z nieba spadło
TOM 004
RADIANT BLACK
nonstopcomics
egzemplarz recenzencki

  π

piątek, 1 maja 2026

#recenzjePi "BRUDNE TAJEMNICE" Disha Bose

BRUDNE TAJEMNICE... zdecydowanie lepiej, aby nie wyszły na światło dzienne - jednak czasem, pod wpływem chwili, ktoś decyduje się zamieścić w mediach społecznościowych "spontanicznie" zdjęcie, które zmienia wszystko. Disha Bose dostarcza czytelnikom thriller, który w klimacie przypomina trochę ZAGINIONĄ DZIEWCZYNĘ Gillian Flynn, lub WIELKIE KŁAMSTEWKA Liane Moriarty... jednak nie jest to tak dobra pozycja. BRUDNE TAJEMNICE, są opowieścią na raz, by o niej już w następnej chwili zapomnieć. Ta książka zdecydowanie spełnia swoją funkcję - czyli daje rozrywkę, odrywa od codzienności i nie wymaga wielkiego skupienia. Jest to dość prosta opowieść o tym, że przyjaźń bywa fałszywa a miłość... szczególnie ta perfekcyjna - przemija.

Przyznaję, że BRUDNE TAJEMNICY (Dirty Laundry) nie zachwyciły mnie, ale też nie uważam, że są złe. W mojej ocenie, to udany thriller, ale podobny do wielu innych. Jeśli ktoś szuka lekkostrawnej opowieści o niezbyt uroczych, acz idealnych sąsiadach, to trafił i może spokojnie połknąć. Dla mnie to była kwestia jednego wieczoru z książką, co świadczy o dosyć lekkim piórze. Momentami męczyły mnie dialogi a za największe przewinienie tej historii uznałam brak choć jednej postaci, której się kibicuje. Oczywiście dopuszczam możliwość, że autorka tak właśnie chciała - stworzyć grupę odpychających ludzi, ale zwyczajnie źle się śledzi losy osób, w których nie ma nic dobrego.


To, co zdecydowanie działa na plus BRUDNYCH TAJEMNIC, to zakończenie. O nim można trochę po lekturze pomyśleć. Nie spodziewałam się takiego rozwiązania i po przespaniu nocy uważam, że ma to dużo sensu i jest naprawdę dobrą metaforą relacji międzyludzkich, społecznych konwenansów, poczucia samotności i wyobcowania, oraz po prostu nieźle obrazuje zepsute towarzystwo. Zatem BRUDNE TAJEMNICE może nie są wybitne, ale mają ciekawą koncepcję i odrywają od szarej rzeczywistości dając przy tym interesującą puentę.

za drzwiami sąsiada
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

  π

środa, 29 kwietnia 2026

#recenzjePi "POCZYTAJ MI BORSUKU MRUKU tom 3 ZŁOTY PUCHAR ZNIKA!" Tomasz Kaczkowski (rysunku), Maciej Jasiński (scenariusz)

Z Borsukiem Mrukiem jestem już od dawna w dobrych - nawet bardzo dobrych relacjach. Tego zdolnego detektywa poznałam najpierw w towarzystwie Detektywa Misia Zbysia, ale już trzeci tom z podserii POCZYTAJ MI BORSUKU MRUKU jest dostępny! Tutaj zaś dostaję samodzielne śledztwa Mruka, w których wykazuje się sprytem, odwagą i nieodpartym urokiem. 

TOM 3 ZŁOTY PUCHAR ZNIKA, to oczywiście książeczka dla małych czytelników, ale ja, dorosła baba, bardzo lubię zaglądnąć do "starego przyjaciela". Ta seria przede wszystkim jest ujmująco prosta, poczciwa i zwyczajnie DLA DZIECI. Dostajemy prostą treść w milutkim wydaniu, z poczuciem humoru i radosnymi ilustracjami. 

Strona graficzna jest świetna! Charakterystyczna kreska, intensywne, głębokie kolory, bohater nie do podrobienia - to się dobrze czyta, dobrze ogląda i dobrze się człowiek czuje w tym prostym, dziecięcym świecie zagadek. 

Ten tom opowiada o kradzieży ZŁOTEGO PUCHARU - bezcennego trofeum liceum, do którego uczęszczał Borsuk Mruk. Ten haniebny czyn prowokuje naszego bohatera do rozpoczęcia śledztwa... a cała reszta jest już świetną historią. Polecam te książeczki, polecam całą serię DETEKTYWA MISIA ZBYCIA i POCZYTAJ MI BORSUKU MRUKU - to przemiłe, przesympatyczne, pełne ciepła i uśmiechu opowieści. 


kto zwinął PUCHAR ?!!!

tom 3

Poczytaj mi Borsuku Mruku 

krótkie gatki

Wydawnictwo Kultura Gniewu

egzemplarz recenzencki 

  π

poniedziałek, 27 kwietnia 2026

#recenzjePi "MROKOWISKO" Julia Halladin

MROKOWISKO pióra Julii Halladin, to historia niewymagająca, tocząca się, mieszająca grozę z thrillerem, lekka w czytaniu, prosta w odbiorze - czyli, w skrócie - rozrywka. Zdecydowanie czuć silne inspiracje NAWIEDZONYM DOMEM NA WZGÓRZU Shirley Jackson, poczułam także klimat NAWIEDZONEGO DWORU W BLY - serialu, co powstał na motywach noweli Henry'ego Jamesa W KLESZCZACH LĘKU (nowela lepsza od serialu). Jednak jest to wierzchnia warstwa, inspiracja, styl bowiem mamy tu, jak wspomniałam - prosty i literacko powtarzalny (lecz nie mam tu na myśli krytyki, gdyż MROKOWISKO nie próbuje wedrzeć się do kanonu grozy, a raczej stoi na progu domu rozrywki i tę funkcję spełnia dobrze).


Tę książkę czyta się szybko - bardzo szybko. Uważam, że w odniesieniu do wypełnienia funkcji rozrywkowej, wciągającej i niewymagającej, MROKOWISKO spisało się zacnie. Mamy tu powtórzenia, mamy następujące po sobie zdania opisujące np. stan bohaterów - wściekłość... podkreślaną niepotrzebnie fraza po frazie, lecz mimo tych niepotrzebnych powtórzeń, odbiór całości jest "przyjemny". Co ważniejsze MROKOWISKO naprawdę potrafi wciągnąć w swą fabułę.


Postaci są - owszem - płaskie, powierzchowne, lecz w przypadku tego gatunku ich jednowymiarowość nie razi, a może nawet fabule pomaga gładko się toczyć. Sama fabuła potrafi zaskoczyć, choć przyznaję, że dzieją się w tej opowieści rzeczy mocno absurdalne - tak MROCZNE, że aż do przesady... tyle, że jeśli sięgniecie po tę książkę ze świadomością jej możliwych absurdów (co jest dość częste w tym gatunku) to myślę, że zwyczajnie będziecie zadowoleni. Zatem, jeśli szukacie rozrywki z dreszczem na plecach - to MROKOWISKO będzie bardzo dobrym wyborem.


Ja mam słabość do motywu "nawiedzonego domu", lubię klasyczne ujęcie tego tematu z duchami i tutaj mogłam cieszyć się takim klimatem... choć z tymi duchami, to tak... ostrożnie. MROKOWISKO bowiem jest bardziej thrillerem, niż grozą, ale atmosferę grozy buduje całkiem udanie. Styl autorki spełnia swą funkcję, jest po prostu dobry i dobrze się tę historię czyta - zdecydowanie pisarka "nie męczy". Całkiem dobrze będę wspominać MROKOWISKO i polecam na raz.

mrok wszędzie
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

π

sobota, 25 kwietnia 2026

#recenzjePi "MATER 2-10" Hwang Sok-yong

Praca, która determinuje życie, która je określa i staje się sensem, nie dlatego, że tym sensem rzeczywiście jest, ale dlatego, że bez niej nie ma co jeść. MATER 2-10 Hwang Sok-yong, to powieść wielka, dedykowana tym wszystkim, którzy pracują na "władców" życia i śmierci, na tyranów siedzących na stołkach bezprawia. Robotnicy, to lud, który wypruwając sobie żyły ścieli wygodne łoża bogaczom... i ten lud doczekał się monumentalnego dzieła w postaci MATER 2-10... książki, która znalazła się na krótkiej liście The International Booker Prize 2024 i jak nie obchodzą mnie międzynarodowe nagrody, tak ta opowieść zasłużyła na wyróżnienie i jest warta uwagi każdego, kto w tym pięknym świecie zdominowanym przez brzydkich ludzi poczuł się przez nich skrzywdzony, wykorzystany, zniszczony...

Nasz główny bohater Lee Jin-o podejmuje heroiczną walkę z bezdusznym systemem - jego protest jest skrajny, długi i niebezpieczny, ale wraz z grupą innych robotników rzuca wyzwanie niesprawiedliwości. Czy zdoła przebić głową mur? Czy polegnie? A może ocali człowieka w człowieku?
Pisarz snuje opowieść wielopokoleniową, w którą wplata elementy nadprzyrodzone, folklor koreański i miesza to z twardą, bolesną rzeczywistością. Już same opisy protestu, które towarzyszą nam od pierwszej strony, wzbudzają w czytelniku głęboki dyskomfort i złość - bo co to za świat, który przygląda się zbrodni z cichym na nią przyzwoleniem? Książka została napisana niezwykle sprawnie, stylem dosadnym, ale i pełnym empatii i czułości. Nawet to, co straszne, udało się autorowi pokazać w ludzkich barwach, które przemawiają do odbiorcy ze zdwojoną siłą.


Chyba jedną z najważniejszych funkcji - choć nie jedyną - jest wartość edukacyjna MATER 2-10. Czytelnik poznaje historię z perspektywy kilku pokoleń jednej rodziny i są to "tory", po których pociąg jedzie z wagonami wypchanymi ludzkim cierpieniem i wyrzeczeniami. Myślę, że już słowo wstępu daje wyjątkowy wgląd w to, o czym książka będzie opowiadać. Mamy tu do czynienia nie tylko z literaturą, którą warto znać, ale także z przeszłością, która bezpośrednio rzutuje na teraźniejszość... tylko, czy ta teraźniejszość jest inna? Czy robotnik przestał być mrówką?

gdzie jedzie pociąg?
bo.wiem
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
egzemplarz recenzencki

π

poniedziałek, 20 kwietnia 2026

#recenzjePi "JEZUS opowieść o życiu Mistrza z Nazaretu" Jean-Christian Petitfils (tekst), Vincent Ravalec / AI (ilustracje)

Oto książka, która będzie budzić kontrowersje - i to niekoniecznie te związane z przedstawianymi faktami, z samą treścią, a raczej ze sposobem wydania. JEZUS Jeana-Christiana Petitfils'a, jest opowieścią o MISTRZU Z NAZARETU, jest czymś na kształt biografii... lecz nie do końca.


Autor skupia się na CZŁOWIECZEŃSTWIE Jezusa Chrystusa, na jego drodze ziemskiej i tym, co robił, z kim rozmawiał, kogo spotykał, dlaczego został ukrzyżowany. Z pozoru może to rodzić obawy wierzących, ponieważ JEZUS jest tu przedstawiony wyłącznie jako CZŁOWIEK, lecz Petitfils zachował duży szacunek do religii i sam wielokrotnie stwierdza w książce, że konkretne wydarzenie jest trudne, bądź niemożliwe do wyjaśnienia w sposób racjonalny. Zostawia czytelnika ze zdaniem "W wy za kogo Mnie uważacie?" (Łk 9.20) i myślę, że to jest całkiem odpowiedzialne i odpowiednie.


Zaś to, co myślę, że dla wielu będzie tematem gorących dyskusji, to sposób wydania. I oczywiście książka prezentuje się znakomicie. Jest pięknie wydana i odbiorca otrzymuje wiele ilustracji, właściwie została tu równocześnie z tekstem zaprezentowana opowieść graficzna... tylko, że ilustracje zostały wygenerowane za pomocą AI.



Ja rozumiem argumentację twórców, jest ona naprawdę całkiem rozsądna - Biblia nie byłaby tak powszechnie dostępna, gdyby nie Gutenberg i jego wynalazek. Zatem ma to sens, ale... Choć te obrazy rzeczywiście są bardzo estetyczne i atrakcyjne, to przy bliższym przyjrzeniu się widać, że nie są naturalne. Nie jest to zauważalne przy każdym, ale przy wielu jednak jest. I została jeszcze jedna kwestia do omówienia, mianowicie pewien rodzaj "inspiracji", jakby podkradzionej innym autorom. W tym przypadku obrazy wykreowano wykorzystując dorobek Gustava Dore, Rembrandta i Leonarda da Vinci i rozumiem, że Ci wielcy artyści inspirują malarzy od zawsze, lecz jednak przełożenie tego na język AI trochę... zastanawia.


Nie jestem sceptyczna i myślę, że pozycja ta jest bardzo interesująca. Nie obraża wierzących, choć może budzić jakiś wewnętrzny dyskomfort, ale ostatecznie jest dobrze napisana i z dbałością o źródła. Samo wykorzystanie AI do ilustrowania książki może być interesującym doświadczenie czytelniczo-artystycznym. Może nie jestem zachwycona, ale cieszę się, że poznałam, przeczytałam, zobaczyłam. Mamy tu do czynienia z produktem bardzo aktualnym, dobrze pokazującym, w którą stronę może iść sztuka - choć czy AI to nadal sztuka? I tu właśnie zaczynają się pytania.

produkt nowoczesności
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

π

sobota, 18 kwietnia 2026

#recenzjePi "MAJOWIE na tropie wielkiej cywilizacji Ameryki Środkowej" Jarosław Źrałka

MAJOWIE - NA TROPIE WIELKIEJ CYWILIZACJI AMERYKI ŚRODKOWEJ Jarosława Źrałki z miejsca przyciągnęli moją uwagę. Okładka tętni kolorem, tajemnicą i dzikością, a sam temat jest fascynujący, głównie dlatego, że cały czas można odkryć coś nowego, coś - czego jeszcze nasza cywilizacja nie poznała. Dzieje MAJÓW skrywą wiele sekretów i pobudzają wyobraźnię czytelników, filmowców, pisarzy... chyba nigdy nie znudzi nam się odkrywanie skarbów zamkniętych w przeszłości.



Jarosław Źrałka, archeolog, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego prowadzi czytelnika do miejsc, które wydają się niemożliwe, nierealne. Mamy tu do czynienia z prawdziwie magicznym zjawiskiem - uczestniczymy w odkrywaniu skarbów. Czym zaś są ów skarby? Wiedzą! I a wiedza nie brzmi jak kolejna nudna lekcja w szkole - brzmi jak jedna z przygód Indiany Jonesa!




Wiele informacji mnie zaskoczyło - jak przedziwne ule, wiele zadziwiło - jak alkoholowe lewatywy, wiele przyprawiło o ciarki na plecach - jak ofiary z dzieci, wiele oczarowało - jak architektura Majów. Czytelnik dostaje wielką dawkę wiedzy, a najdziwniejsze jest w tym to, że ta wiedza - pomimo jej ilości - nie przytłacza. Autor napisał tę książkę w sposób przystępny, zachęcający do poznania.



Książka jest wydana bardzo ładnie i w środku znajdują się piękne fotografie. Uważam, że to świetna pozycja dla wszystkich zainteresowanych tematem - to jest jak odkrywanie nowego, nieznanego lądu. MAJOWIE pozytywnie mnie zaskoczyli, bo myślałam, że dostanę pozycję wymagającą dużego skupienia i trudną w czytaniu. Dostałam zaś pięknie zilustrowaną i napisaną WIELKĄ PRZYGODĘ archeologiczną. Autor daje się poznać jako człowiek nie bojący się trudów związanych z nieprzyjazną pogodą, niebezpiecznym środowiskiem, czy zagrożeniem np. rabunkowym. To, co warto podkreślić, to pasja, która obecna jest na każdej stronie. Fascynująca opowieść o ludziach, którzy robią to, co kochają i robią to dobrze.

ludzie odchodzą - rzeczy zostają
seria ARCHEO
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
bo.wiem
egzemplarz recenzencki

π