Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 12 maja 2026

#recenzjePi "NIESAMOWITE POKOLENIE przewodnik po zabawie i wolności w świecie pełnym ekranów" Jonathan Haidt, Catherine Price, Cynthia Yuan Cheng

Ta książka mnie zaskoczyła, nawet nie wiem, czy nie jest to największe zaskoczenie tego roku - ja zupełnie nie spodziewałam się, że będzie to tak dobra pozycja! A jest absolutnie świetna - pod każdym względem. Myślałam raczej, że to kolejna książka z nieco infantylnym podejściem do tematu zagrożeń związanych z nałogowym patrzeniem w ekrany telefonów... ale nie! Nie ma tu nic, ale to nic banalnego.


NIESAMOWITE POKOLENIE - PRZEWODNIK PO ZABAWIE I WOLNOŚCI W ŚWIECIE PEŁNYM EKRANÓW, to złożona książka - złożona z komiksu, ciekawostek i naukowych przykładów, a całość napisana jest genialnym, przystępnym, angażującym stylem, który mnie zwyczajnie wciągnął i nie mogłam oderwać się od lektury.


Mamy tu do czynienia z czymś niezwykle wartościowym, mądrym, inspirującym i poszerzającym horyzonty. Jednak to, co w tej książce najważniejsze, to jej moc. To nie są zwykłe treści, nad którymi przechodzi się w sumie... to obojętnie. Oj nie! Tutaj mamy przykłady z życia, prawdziwych bohaterów, którzy dają swoje świadectwo - jak to było na uwięzi błyszczących ekranów i jak to jest, gdy się z tej uwięzi wyrwało. NIESAMOWITE POKOLENIE wzrusza z sposób nieoczekiwany, bo nikt nie przejdzie obojętnie obok swojego zmarnowanego czasu... a ta pozycja ten czas punktuje bezbłędnie.


Jest też element szoku. Tak! To jest szokująca książka, bo odsłania mechanizmy kontroli "wielkich" tego świata, kontroli nad nami, nad naszymi dziećmi i nad ich umysłami. Obserwujemy, niejako z boku, grupę dzieciaków, które zamiast się bawić i rozwijać wlepiają oczy w świecące blaszki, które mówią im jacy powinni być, a jacy nigdy nie będą. Dostajemy lekcje tworzących się kompleksów, depresji i samotność, a media społecznościowe jawią się w swej pełni zjadaczy życia.



Jednak NIESAMOWITE POKOLENIE jest tak dobre nie dlatego, że to pokazuje, ale dlatego, że pokazuje, jak to zmienić i jak to można zmienić. Nie jest to żaden banalny poradnik, a przykłady z życia wzięte. Nie mogę wyjść z podziwu dla twórców, którzy zadbali o każdy szczegół i należą im się duże brawa - bo może dzięki tej książce dzieciństwo jakiejś młodej duszy zmieni się na dobre, na pełne przygód, na zdrowe. Rewelacyjna rzecz! Ogromnie polecam każdemu - staremu i młodemu ponieważ wszyscy tkwimy w tym internetowym bagienku po uszy.

książka, która walczy o Twój czas
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

   π

niedziela, 10 maja 2026

#recenzjePi "RODZINA CHANNINGÓW" Mrs. Henry Wood

Po POSIADŁOŚCI EAST LYNNE i BŁĘDNIKU przyszedł czas na RODZINĘ CHANNINGÓW. Poprzednie książki czytałam z zainteresowaniem, acz znużenie niestety także się pojawiało. Przy RODZINIE CHANNINGÓW schemat jest dokładnie ten sam - jest zainteresowanie, ale jest też znudzenie. Wynika to zapewne ze stylu, który jest mocno... rozciągnięty, przegadany i autorka powtarza wielokrotnie te same emocje, bazuje też na tych samych schematach. Jednak książek MRS HENRY WOOD nie czyta się dla szybkiej akcji, a raczej dla teleportacji do minionego świata, w którym siadywało się wieczorami przy kominku i czytało fragmenty powieści całej rodzinie.


Przyznaję, że pisarka ma szczególne upodobanie do spraw trudnych, niesprawiedliwych, zdających się być bez wyjścia. W jej dziełach zawsze dominuje patos - co może współczesnego czytelnika nieco drażnić, ale jeśli sięgamy po tę literaturę świadomie, to element drażniący musi odpaść - bo literatura z epoki wiktoriańskiej charakteryzuje się często przegadaniem, emocjonalną "wirówką", rozkładaniem problemów na miliony kawałków i wyolbrzymianiem czynów nie wymagających wyolbrzymiania. Nie jest tak zawsze, bo np. Dickens zdecydowanie się od tych niepotrzebnych dłużyzn ustrzegł, ale nie od dłużyzn w ogóle - tylko, że Dickens był prawdziwym mistrzem pióra, niepowtarzalnym talentem... a niestety, z całym szacunkiem dla MRS HENRY WOOD - no jej brakuje tego niezwykłego, literackiego wyczucia. Lecz nie oznacza to, że jej twórczość nie posiada walorów! Posiada absolutnie - tylko wiktoriańskie w stylu nieco telenowelowym.


RODZINA CHANNINGÓW jest o tyle ważną pozycją, że zajmuje się tematami niestety zawsze aktualnymi - czyli niesprawiedliwością i fałszywymi oskarżeniami. Również mamy tu wspaniałe sądownictwo - na które osobiście reaguję silną alergią. W wielu miejscach ta opowieść przypominała mi SAMOTNIĘ Dickensa, posiada podobne problemy, wielu bohaterów, gargantuiczny rozmiar i skupia się wokół jednej familii i jej wzlotów i upadków.


Uważam, że RODZINA CHANNINGÓW jest pozycją godną polecenia. Maria Czarnecka wykonała wielką pracę przy tłumaczeniu a Zysk i S-ka zadbało o najlepsze wydanie tej klasyki. Cóż - klasyki nigdy za dużo i zawsze będę ją polecać. Ta pozycja jest gorzko-słodka, moralizatorska i wzniosła, ale jest też przy tym bardzo ludzka, odwołuje się do nieprzemijalnych wartości, lojalności, wiary, rodzinnego wsparcia w dramatach i miłości. To taka klasyczna klasyka z czasów starej Anglii.

kto pierwszy rzuci kamień...
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

   π

piątek, 8 maja 2026

#recenzjePi "MONSTRESSA wydrążeni bogowie TOM 10" Marjorie Liu, Sana Takeda

Ten duet - Marjorie Liu i Sana Tekada - to jest złoty duet! Wszystko, co wychodzi z połączenia ich talentów, jest znakomite, dopracowane, głębokie i przejmujące. Kolejna odsłona MONSTRESSA, jest znakomitym potwierdzeniem powyższego stwierdzenia. TOM 10 WYDRĄŻENI BOGOWIE w brawurowym stylu wdzierają się w wyobraźnię czytelników.



Oczywiście pierwsze, co zwraca uwagę, to jakość. Wykonanie ilustracji, rozplanowanie każdej planszy, barwy i kształty, pulsujące miejsca akcji - tutaj wszystko żyje. Mamy do czynienia z bardzo drobiazgowym i spójny światotwórstwem. MONSTRESSA, to fantastyka na wysokim poziomie, wypełniona mądrością, filozoficzną refleksją nad przemijaniem, egzystencją zbudowaną z ciągłej walki i wewnętrznymi dylematami.



Myślę, że najważniejsze jest połączenie z bohaterami. Czytelnikowi zależy na głównych postaciach, a nawet poboczne, które czasem zdają się tylko tłem, wnoszą do opowieści głębię. Moim absolutnie ukochanym bohaterem jest RENIE, czyli bardzo samotny i odważny kot, ale oczywiście z wielką przyjemnością śledzę losy każdej z postaci... bo ten komiks, to jest czyta przyjemności. Przyjemność z odkrywania dwuznaczności, symboli, szalonego folkloru, potwornego w swej naturalności i zachwycającego w swej spójności.



Jedynym problemem z MONSTRESSA jest to, że trzeba czekać na kolejny tom. I teraz właśnie zaczynam czekać... bo walka się dopiero rozkręca, a opowieść porzuciła mnie w bardzo zagadkowym momencie. POLECAM!

potworna finezja
tom 10
MONSTRESSA
nonstopcomics
egzemplarz recenzencki

   π

czwartek, 7 maja 2026

#recenzjePi "NIEZWYKLE SZLACHETNE STWORZENIA" (okładka filmowa) Shelby van Pelt


O tej książce już pisałam, ale przy okazji filmu na jej podstawie oraz wznowienia przez Wydawnictwo Zysk i S-ka postanowiłam jeszcze raz skreślić parę słów i zachęcić do poznania tej wyjątkowej historii pewnej starszej Pani i Ośmiornicy. Zawsze twierdzić będę, że najpierw książka, potem film - więc oto i KSIĄŻKA.


NIEZWYKLE SZLACHETNE STWORZENIA, to przede wszystkim opowieść o stracie i poczuciu osamotnienia. To też proces adaptacji człowieka do życia, w które już dawno przestał wierzyć. Mamy tu też przyjaźń, która może ocalić wszystko... Piękna powieść, która łączy w sobie realizm magiczny z realizmem całkowicie niemagicznym. 
Nie będę się tu rozpisywać, bo uważam, że fakt, iż dostajemy tu relację człowieka z ośmiornicom jest wystarczającą zachętą  do sięgnięcia po tę pozycję. Empatyczna, pełna silnych emocji i ciepła - taka jest ta opowieść i dobrze by było czasem mieć obok siebie jakąś ośmiornicę. 


Myślę, że okładka filmowa jest bardzo udana i świetnie oddaje klimat książki. Już nie mogę doczekać się seansu, ale tych, którzy nie czytali - zachęcam PRZECZYTAJCIE.... to dobra, podnosząca na duchu historia, czyli taka, która przyda się każdemu. 

piękno jest w Tobie 
Wydawnictwo Zysk i S-ka 
egzemplarz recenzencki 

   π

wtorek, 5 maja 2026

#recenzjePi "GDY SPRZEDALIŚMY OKO BOGA diamenty i śmierć w Amazonii" Alex Cuadros

Dobry REPORTAŻ, jest na wagę DIAMENTÓW. Jeśli jakiś umysł, stworzony do słuchania i opowiadania, urodzi dzieło o ludziach, od których historia odwróciła wzrok... to jest to skarb, który należy przeczytać. GDY SPRZEDALIŚMY OKO BOGA - DIAMENTY I ŚMIERĆ W AMAZONII Alexa Cuadtos'a, to właśnie taki reportaż - ważny, wchodzący głęboko, opisujący z wyczuciem i oddający należyty hołd bohaterom.

Pierwsze, co należy wiedzieć przed sięgnięciem po tę pozycję, to fakt, że nie jest to łatwa rzecz. Będzie ciężko, boleśnie, będzie strasznie i okrutnie - ale będzie warto. AMAZONIA, odkąd pamiętam, poruszała moją wyobraźnię - głównie za sprawą mojego taty, zakochanego w tym świata zakątku, czytającego o nim i snującego marzenia o spływie brązową rzeką dzikości. Jednak nie jest to romantyczna ziemia, jest ona usiana pułapkami, kąsającymi owadami, tropikalnymi chorobami, zwodniczą zielenią, lepiącą się od wilgoci skórą....


REPORTAŻ ten stawia sobie na czele orszaku bohatera - którego od pierwszej strony się "krzyżuje". Ten zły? Ten dobry? Ten, co ma wybór? Czy ten, co wyboru nigdy nie miał? Czytelnik poznaje Pio i podąża jego śladem. Poznajemy życie, które widziało niewyobrażalne cierpienie, okrucieństwo, masakrę - czy można zostać człowiekiem, gdy wkoło ludzie potwory? I co dla Indian oznaczało poznanie "białego człowieka"? Poznanie tych "dawców" cywilizacji, posiadaczy pieniądza?


Ostrzegam, tutaj wszystko jest tak bolesne, że można tylko pragnąć, by to była fikcja. Lecz jest to REPORTAŻ - świetnie napisany i skonstruowany z rozmysłem, z kunsztem najlepszego warsztatu dziennikarskiego. Z jednej strony życzę sobie takich REPORTAŻY, z drugiej mam nadzieję, że już nigdy nie będzie takich scen... tylko, że one są - dzieją się.
Podsumowując, mamy tu do czytania z "białą" wolnością, która przyszła zniewolić wolnych Indian. tyle się mówi o ludożercach, tak nas - delikatnych Europejczyków, cywilizowanych Amerykanów i innych mądrych budowniczych zysków i strat - porusza i odrzuca... lecz GDY SPRZEDALIŚMY OKO BOGA wytknie "białym" to ludożerstwo, wydłubie oko diamentem, za który kobiety przecina się żywcem i mięsem wojownika karmi się psy.


Ostatecznie - sprawiedliwości nie znajdziesz w sądzie, nie na ziemi, nie pod tym niebem. Ostatecznie - człowieku - szukaj spokoju - nie sprawiedliwości, bo jej nie ma.

w tej głuszy zielonej - krew na ziemi jeszcze gorąca
MUNDUS
bo.wiem
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
egzemplarz recenzencki

  π

poniedziałek, 4 maja 2026

#recenzjePi "ECHO TRZY" Tomasz Samojlik

ECHO TRZY, to trzeci tom serii Tomasza Samojlika o pewnym niezwykłym nietoperzu… właściwie, to nietoperzach i ich przyjaciołach. Wspominałam o tym już przy okazji tomu pierwszego i drugiego, ale napiszę to jeszcze raz – uważam, że jest to najlepsza seria komiksowa od tego autora.


Prace Tomasza Samojlika odznacza walor edukacyjny. W przypadku serii ECHO, jest on niezwykle nie tylko istotny, ale i dobrze poprowadzony. Wiedzę się chłonie w sposób naturalny, wraz z rozwojem fabuły i jest to przyjemne doświadczenie. Mamy tu do czynienia z informacjami, które przydadzą się nie tylko młodszym czytelnikom, ale także ich rodzicom. To wiedza użyteczna i sprawiająca dużą satysfakcję. Ja o nietoperzach coś tam wiedziałam – lecz zdecydowanie teraz wiem więcej i bardziej doceniam te niezwykle stworzenia.


Polubiłam też kreskę artysty - nieodpartym urokiem odznaczają się Sikorki, które widzimy na okładce. Na końcu każdego komiksu autor serwuje nam dobrze skrojoną dawkę informacji/ciekawostek oraz zestaw zabawnych i bardzo ładnych plakatów z bohaterami komiksu.


W tym tomie wiele się wyjaśnia – o ile nie wszystko… bo nie wiem, czy Samojlik planuje kolejne odsłony przygód ECHA? Ja mocno zaprzyjaźniłam się z nietoperzem albinosem (jest wyjątkowy) i chętnie przeczytałabym o kolejnych jego przygodach. Podsumowując, jest to seria wartościowa, miła i wygląda zacnie – polecam.


Gdzie jest ECHO?

Tom 3

ECHO

krótkie gatki

Wydawnictwo Kultura Gniewu

egzemplarz recenzencki


  π

sobota, 2 maja 2026

#recenzjePi "RADIANT BLACK tom 004 DWA W JEDNYM" Kyle Higgins, Marcelo Costa i in.

RADIANT BLACK TOM 004 DWA W JEDNYM, to smaczny komiks dla każdego fana superbohaterów. Ci wszyscy, którzy wychowali się na POWER RANGERS będą mieli szansę przeżyć sentymentalną podróż do młodości - i to w najlepszym stylu! Ta seria komiksów jest na wysokim poziomie i pod względem scenariusza - choć zdecydowanie wybitność swą pokazuje pod względem ilustratorskim.


W TOMIE 004 dostajemy kosmicznego przybysza, spektakularne sceny walki i niezwykły powrót do EGZYSTENCJI... gdzie czas i przestrzeń łamie zasady. RADIANT BLACK przede wszystkim olśniewa kolorami i kreską. mamy tu do czynienia z klasyczną estetyką superbohaterskich komiksów, gdzie ostre linie i spektakularnie intensywne barwy zalewają oczy czytelnika. Kolory położone na pięknym papierze pachną drukarnią i nikt mi nie powie, że to jest niefajne... to jest odlotowe!



Co do fabuły, jak wspomniałam, każdy miłośnik superbohaterów, sentymentalnych podróży w czasie i barwnych walk toczących się na przestrzeni setek, tysięcy - a może nawet milionów, miliardów kilometrów... lat świetlnych? będzie zadowolony z serii. To czyta rozrywka, w którą wpada się szybko, czyta się dobrze i... fakt, zapomina się, ale w głowie zostają pomysły na super moce - komu by się takie nie przydały? Lecz DWA W JEDNYM serwuje odbiorcy także dylematy i konieczność podejmowania decyzji - i poświęcenie... dla sprawy. Mamy też zdolność do współpracy, pomimo dzielących różnic, czy trudnej przeszłości.



Na koniec wspomnę o okładce... bo jej barwy są piękne! Cudowne kolory, wyciszający minimalizm i spektakularna przestrzeń. Ta okładka, to również zapowiedź możliwości i drogi - jeden ma prostą, drugi pełną zakrętów. Rewelacja!!! Dopracowana rzecz i ciekawe supermoce. Polecam!

coś z nieba spadło
TOM 004
RADIANT BLACK
nonstopcomics
egzemplarz recenzencki

  π