Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 5 maja 2026

#recenzjePi "GDY SPRZEDALIŚMY OKO BOGA diamenty i śmierć w Amazonii" Alex Cuadros

Dobry REPORTAŻ, jest na wagę DIAMENTÓW. Jeśli jakiś umysł, stworzony do słuchania i opowiadania, urodzi dzieło o ludziach, od których historia odwróciła wzrok... to jest to skarb, który należy przeczytać. GDY SPRZEDALIŚMY OKO BOGA - DIAMENTY I ŚMIERĆ W AMAZONII Alexa Cuadtos'a, to właśnie taki reportaż - ważny, wchodzący głęboko, opisujący z wyczuciem i oddający należyty hołd bohaterom.

Pierwsze, co należy wiedzieć przed sięgnięciem po tę pozycję, to fakt, że nie jest to łatwa rzecz. Będzie ciężko, boleśnie, będzie strasznie i okrutnie - ale będzie warto. AMAZONIA, odkąd pamiętam, poruszała moją wyobraźnię - głównie za sprawą mojego taty, zakochanego w tym świata zakątku, czytającego o nim i snującego marzenia o spływie brązową rzeką dzikości. Jednak nie jest to romantyczna ziemia, jest ona usiana pułapkami, kąsającymi owadami, tropikalnymi chorobami, zwodniczą zielenią, lepiącą się od wilgoci skórą....


REPORTAŻ ten stawia sobie na czele orszaku bohatera - którego od pierwszej strony się "krzyżuje". Ten zły? Ten dobry? Ten, co ma wybór? Czy ten, co wyboru nigdy nie miał? Czytelnik poznaje Pio i podąża jego śladem. Poznajemy życie, które widziało niewyobrażalne cierpienie, okrucieństwo, masakrę - czy można zostać człowiekiem, gdy wkoło ludzie potwory? I co dla Indian oznaczało poznanie "białego człowieka"? Poznanie tych "dawców" cywilizacji, posiadaczy pieniądza?


Ostrzegam, tutaj wszystko jest tak bolesne, że można tylko pragnąć, by to była fikcja. Lecz jest to REPORTAŻ - świetnie napisany i skonstruowany z rozmysłem, z kunsztem najlepszego warsztatu dziennikarskiego. Z jednej strony życzę sobie takich REPORTAŻY, z drugiej mam nadzieję, że już nigdy nie będzie takich scen... tylko, że one są - dzieją się.
Podsumowując, mamy tu do czytania z "białą" wolnością, która przyszła zniewolić wolnych Indian. tyle się mówi o ludożercach, tak nas - delikatnych Europejczyków, cywilizowanych Amerykanów i innych mądrych budowniczych zysków i strat - porusza i odrzuca... lecz GDY SPRZEDALIŚMY OKO BOGA wytknie "białym" to ludożerstwo, wydłubie oko diamentem, za który kobiety przecina się żywcem i mięsem wojownika karmi się psy.


Ostatecznie - sprawiedliwości nie znajdziesz w sądzie, nie na ziemi, nie pod tym niebem. Ostatecznie - człowieku - szukaj spokoju - nie sprawiedliwości, bo jej nie ma.

w tej głuszy zielonej - krew na ziemi jeszcze gorąca
MUNDUS
bo.wiem
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
egzemplarz recenzencki

  π

poniedziałek, 4 maja 2026

#recenzjePi "ECHO TRZY" Tomasz Samojlik

ECHO TRZY, to trzeci tom serii Tomasza Samojlika o pewnym niezwykłym nietoperzu… właściwie, to nietoperzach i ich przyjaciołach. Wspominałam o tym już przy okazji tomu pierwszego i drugiego, ale napiszę to jeszcze raz – uważam, że jest to najlepsza seria komiksowa od tego autora.


Prace Tomasza Samojlika odznacza walor edukacyjny. W przypadku serii ECHO, jest on niezwykle nie tylko istotny, ale i dobrze poprowadzony. Wiedzę się chłonie w sposób naturalny, wraz z rozwojem fabuły i jest to przyjemne doświadczenie. Mamy tu do czynienia z informacjami, które przydadzą się nie tylko młodszym czytelnikom, ale także ich rodzicom. To wiedza użyteczna i sprawiająca dużą satysfakcję. Ja o nietoperzach coś tam wiedziałam – lecz zdecydowanie teraz wiem więcej i bardziej doceniam te niezwykle stworzenia.


Polubiłam też kreskę artysty - nieodpartym urokiem odznaczają się Sikorki, które widzimy na okładce. Na końcu każdego komiksu autor serwuje nam dobrze skrojoną dawkę informacji/ciekawostek oraz zestaw zabawnych i bardzo ładnych plakatów z bohaterami komiksu.


W tym tomie wiele się wyjaśnia – o ile nie wszystko… bo nie wiem, czy Samojlik planuje kolejne odsłony przygód ECHA? Ja mocno zaprzyjaźniłam się z nietoperzem albinosem (jest wyjątkowy) i chętnie przeczytałabym o kolejnych jego przygodach. Podsumowując, jest to seria wartościowa, miła i wygląda zacnie – polecam.


Gdzie jest ECHO?

Tom 3

ECHO

krótkie gatki

Wydawnictwo Kultura Gniewu

egzemplarz recenzencki


  π

sobota, 2 maja 2026

#recenzjePi "RADIANT BLACK tom 004 DWA W JEDNYM" Kyle Higgins, Marcelo Costa i in.

RADIANT BLACK TOM 004 DWA W JEDNYM, to smaczny komiks dla każdego fana superbohaterów. Ci wszyscy, którzy wychowali się na POWER RANGERS będą mieli szansę przeżyć sentymentalną podróż do młodości - i to w najlepszym stylu! Ta seria komiksów jest na wysokim poziomie i pod względem scenariusza - choć zdecydowanie wybitność swą pokazuje pod względem ilustratorskim.


W TOMIE 004 dostajemy kosmicznego przybysza, spektakularne sceny walki i niezwykły powrót do EGZYSTENCJI... gdzie czas i przestrzeń łamie zasady. RADIANT BLACK przede wszystkim olśniewa kolorami i kreską. mamy tu do czynienia z klasyczną estetyką superbohaterskich komiksów, gdzie ostre linie i spektakularnie intensywne barwy zalewają oczy czytelnika. Kolory położone na pięknym papierze pachną drukarnią i nikt mi nie powie, że to jest niefajne... to jest odlotowe!



Co do fabuły, jak wspomniałam, każdy miłośnik superbohaterów, sentymentalnych podróży w czasie i barwnych walk toczących się na przestrzeni setek, tysięcy - a może nawet milionów, miliardów kilometrów... lat świetlnych? będzie zadowolony z serii. To czyta rozrywka, w którą wpada się szybko, czyta się dobrze i... fakt, zapomina się, ale w głowie zostają pomysły na super moce - komu by się takie nie przydały? Lecz DWA W JEDNYM serwuje odbiorcy także dylematy i konieczność podejmowania decyzji - i poświęcenie... dla sprawy. Mamy też zdolność do współpracy, pomimo dzielących różnic, czy trudnej przeszłości.



Na koniec wspomnę o okładce... bo jej barwy są piękne! Cudowne kolory, wyciszający minimalizm i spektakularna przestrzeń. Ta okładka, to również zapowiedź możliwości i drogi - jeden ma prostą, drugi pełną zakrętów. Rewelacja!!! Dopracowana rzecz i ciekawe supermoce. Polecam!

coś z nieba spadło
TOM 004
RADIANT BLACK
nonstopcomics
egzemplarz recenzencki

  π

piątek, 1 maja 2026

#recenzjePi "BRUDNE TAJEMNICE" Disha Bose

BRUDNE TAJEMNICE... zdecydowanie lepiej, aby nie wyszły na światło dzienne - jednak czasem, pod wpływem chwili, ktoś decyduje się zamieścić w mediach społecznościowych "spontanicznie" zdjęcie, które zmienia wszystko. Disha Bose dostarcza czytelnikom thriller, który w klimacie przypomina trochę ZAGINIONĄ DZIEWCZYNĘ Gillian Flynn, lub WIELKIE KŁAMSTEWKA Liane Moriarty... jednak nie jest to tak dobra pozycja. BRUDNE TAJEMNICE, są opowieścią na raz, by o niej już w następnej chwili zapomnieć. Ta książka zdecydowanie spełnia swoją funkcję - czyli daje rozrywkę, odrywa od codzienności i nie wymaga wielkiego skupienia. Jest to dość prosta opowieść o tym, że przyjaźń bywa fałszywa a miłość... szczególnie ta perfekcyjna - przemija.

Przyznaję, że BRUDNE TAJEMNICY (Dirty Laundry) nie zachwyciły mnie, ale też nie uważam, że są złe. W mojej ocenie, to udany thriller, ale podobny do wielu innych. Jeśli ktoś szuka lekkostrawnej opowieści o niezbyt uroczych, acz idealnych sąsiadach, to trafił i może spokojnie połknąć. Dla mnie to była kwestia jednego wieczoru z książką, co świadczy o dosyć lekkim piórze. Momentami męczyły mnie dialogi a za największe przewinienie tej historii uznałam brak choć jednej postaci, której się kibicuje. Oczywiście dopuszczam możliwość, że autorka tak właśnie chciała - stworzyć grupę odpychających ludzi, ale zwyczajnie źle się śledzi losy osób, w których nie ma nic dobrego.


To, co zdecydowanie działa na plus BRUDNYCH TAJEMNIC, to zakończenie. O nim można trochę po lekturze pomyśleć. Nie spodziewałam się takiego rozwiązania i po przespaniu nocy uważam, że ma to dużo sensu i jest naprawdę dobrą metaforą relacji międzyludzkich, społecznych konwenansów, poczucia samotności i wyobcowania, oraz po prostu nieźle obrazuje zepsute towarzystwo. Zatem BRUDNE TAJEMNICE może nie są wybitne, ale mają ciekawą koncepcję i odrywają od szarej rzeczywistości dając przy tym interesującą puentę.

za drzwiami sąsiada
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

  π

środa, 29 kwietnia 2026

#recenzjePi "POCZYTAJ MI BORSUKU MRUKU tom 3 ZŁOTY PUCHAR ZNIKA!" Tomasz Kaczkowski (rysunku), Maciej Jasiński (scenariusz)

Z Borsukiem Mrukiem jestem już od dawna w dobrych - nawet bardzo dobrych relacjach. Tego zdolnego detektywa poznałam najpierw w towarzystwie Detektywa Misia Zbysia, ale już trzeci tom z podserii POCZYTAJ MI BORSUKU MRUKU jest dostępny! Tutaj zaś dostaję samodzielne śledztwa Mruka, w których wykazuje się sprytem, odwagą i nieodpartym urokiem. 

TOM 3 ZŁOTY PUCHAR ZNIKA, to oczywiście książeczka dla małych czytelników, ale ja, dorosła baba, bardzo lubię zaglądnąć do "starego przyjaciela". Ta seria przede wszystkim jest ujmująco prosta, poczciwa i zwyczajnie DLA DZIECI. Dostajemy prostą treść w milutkim wydaniu, z poczuciem humoru i radosnymi ilustracjami. 

Strona graficzna jest świetna! Charakterystyczna kreska, intensywne, głębokie kolory, bohater nie do podrobienia - to się dobrze czyta, dobrze ogląda i dobrze się człowiek czuje w tym prostym, dziecięcym świecie zagadek. 

Ten tom opowiada o kradzieży ZŁOTEGO PUCHARU - bezcennego trofeum liceum, do którego uczęszczał Borsuk Mruk. Ten haniebny czyn prowokuje naszego bohatera do rozpoczęcia śledztwa... a cała reszta jest już świetną historią. Polecam te książeczki, polecam całą serię DETEKTYWA MISIA ZBYCIA i POCZYTAJ MI BORSUKU MRUKU - to przemiłe, przesympatyczne, pełne ciepła i uśmiechu opowieści. 


kto zwinął PUCHAR ?!!!

tom 3

Poczytaj mi Borsuku Mruku 

krótkie gatki

Wydawnictwo Kultura Gniewu

egzemplarz recenzencki 

  π

poniedziałek, 27 kwietnia 2026

#recenzjePi "MROKOWISKO" Julia Halladin

MROKOWISKO pióra Julii Halladin, to historia niewymagająca, tocząca się, mieszająca grozę z thrillerem, lekka w czytaniu, prosta w odbiorze - czyli, w skrócie - rozrywka. Zdecydowanie czuć silne inspiracje NAWIEDZONYM DOMEM NA WZGÓRZU Shirley Jackson, poczułam także klimat NAWIEDZONEGO DWORU W BLY - serialu, co powstał na motywach noweli Henry'ego Jamesa W KLESZCZACH LĘKU (nowela lepsza od serialu). Jednak jest to wierzchnia warstwa, inspiracja, styl bowiem mamy tu, jak wspomniałam - prosty i literacko powtarzalny (lecz nie mam tu na myśli krytyki, gdyż MROKOWISKO nie próbuje wedrzeć się do kanonu grozy, a raczej stoi na progu domu rozrywki i tę funkcję spełnia dobrze).


Tę książkę czyta się szybko - bardzo szybko. Uważam, że w odniesieniu do wypełnienia funkcji rozrywkowej, wciągającej i niewymagającej, MROKOWISKO spisało się zacnie. Mamy tu powtórzenia, mamy następujące po sobie zdania opisujące np. stan bohaterów - wściekłość... podkreślaną niepotrzebnie fraza po frazie, lecz mimo tych niepotrzebnych powtórzeń, odbiór całości jest "przyjemny". Co ważniejsze MROKOWISKO naprawdę potrafi wciągnąć w swą fabułę.


Postaci są - owszem - płaskie, powierzchowne, lecz w przypadku tego gatunku ich jednowymiarowość nie razi, a może nawet fabule pomaga gładko się toczyć. Sama fabuła potrafi zaskoczyć, choć przyznaję, że dzieją się w tej opowieści rzeczy mocno absurdalne - tak MROCZNE, że aż do przesady... tyle, że jeśli sięgniecie po tę książkę ze świadomością jej możliwych absurdów (co jest dość częste w tym gatunku) to myślę, że zwyczajnie będziecie zadowoleni. Zatem, jeśli szukacie rozrywki z dreszczem na plecach - to MROKOWISKO będzie bardzo dobrym wyborem.


Ja mam słabość do motywu "nawiedzonego domu", lubię klasyczne ujęcie tego tematu z duchami i tutaj mogłam cieszyć się takim klimatem... choć z tymi duchami, to tak... ostrożnie. MROKOWISKO bowiem jest bardziej thrillerem, niż grozą, ale atmosferę grozy buduje całkiem udanie. Styl autorki spełnia swą funkcję, jest po prostu dobry i dobrze się tę historię czyta - zdecydowanie pisarka "nie męczy". Całkiem dobrze będę wspominać MROKOWISKO i polecam na raz.

mrok wszędzie
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki

π

sobota, 25 kwietnia 2026

#recenzjePi "MATER 2-10" Hwang Sok-yong

Praca, która determinuje życie, która je określa i staje się sensem, nie dlatego, że tym sensem rzeczywiście jest, ale dlatego, że bez niej nie ma co jeść. MATER 2-10 Hwang Sok-yong, to powieść wielka, dedykowana tym wszystkim, którzy pracują na "władców" życia i śmierci, na tyranów siedzących na stołkach bezprawia. Robotnicy, to lud, który wypruwając sobie żyły ścieli wygodne łoża bogaczom... i ten lud doczekał się monumentalnego dzieła w postaci MATER 2-10... książki, która znalazła się na krótkiej liście The International Booker Prize 2024 i jak nie obchodzą mnie międzynarodowe nagrody, tak ta opowieść zasłużyła na wyróżnienie i jest warta uwagi każdego, kto w tym pięknym świecie zdominowanym przez brzydkich ludzi poczuł się przez nich skrzywdzony, wykorzystany, zniszczony...

Nasz główny bohater Lee Jin-o podejmuje heroiczną walkę z bezdusznym systemem - jego protest jest skrajny, długi i niebezpieczny, ale wraz z grupą innych robotników rzuca wyzwanie niesprawiedliwości. Czy zdoła przebić głową mur? Czy polegnie? A może ocali człowieka w człowieku?
Pisarz snuje opowieść wielopokoleniową, w którą wplata elementy nadprzyrodzone, folklor koreański i miesza to z twardą, bolesną rzeczywistością. Już same opisy protestu, które towarzyszą nam od pierwszej strony, wzbudzają w czytelniku głęboki dyskomfort i złość - bo co to za świat, który przygląda się zbrodni z cichym na nią przyzwoleniem? Książka została napisana niezwykle sprawnie, stylem dosadnym, ale i pełnym empatii i czułości. Nawet to, co straszne, udało się autorowi pokazać w ludzkich barwach, które przemawiają do odbiorcy ze zdwojoną siłą.


Chyba jedną z najważniejszych funkcji - choć nie jedyną - jest wartość edukacyjna MATER 2-10. Czytelnik poznaje historię z perspektywy kilku pokoleń jednej rodziny i są to "tory", po których pociąg jedzie z wagonami wypchanymi ludzkim cierpieniem i wyrzeczeniami. Myślę, że już słowo wstępu daje wyjątkowy wgląd w to, o czym książka będzie opowiadać. Mamy tu do czynienia nie tylko z literaturą, którą warto znać, ale także z przeszłością, która bezpośrednio rzutuje na teraźniejszość... tylko, czy ta teraźniejszość jest inna? Czy robotnik przestał być mrówką?

gdzie jedzie pociąg?
bo.wiem
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
egzemplarz recenzencki

π