POZWÓL MI WEJŚĆ, to drugie dzieło John'a Ajvide Lindqvist'a. Pierwszym była ŻYCZLIWOŚĆ, która zrobiła na mnie... złe wrażenie. Znaczy - by być uczciwą - dobre wrażenie literackie, złe fabularne. Jednak ŻYCZLIWOŚĆ jest zupełnie inną książką, a POZWÓL MI WEJŚĆ jest PEŁNOKRWISTYM (sława użyłam z premedytacją) horrorem. Dostajemy szaloną wariację wampiryczną, z dziećmi, które samotne w świecie - szukają towarzystwa.
Początkowo, ta opowieść mnie od siebie odrzuciła. Razi obrzydliwą seksualnością, o której naprawdę nie miałam ochoty czytać, ale z biegiem stron, im bliżej środka, historia zyskuje, zyskują bohaterowie i ich ciasny, duszny, pełen lęku świat. POZWÓL MI WEJŚĆ wywołuje z jednej strony klaustrofobię, czyli coś, co kojarzy mi się z przyspieszonym biciem serca, pulsującą krwią w skroniach i gorącem - z drugiej strony jest skrojona zimno, stalowo, mrożnie... krystalicznie bezduszna szwedzka narracja.
O czym jest POZWÓL MI WEJŚĆ? Mogłabym tutaj streszczać fabułę, ale po co? Jest o wampirycznej metaforze samotności, o dziecięcym bólu istnienia, który ustawia człowieka do końca czasu. Mamy coś o przyjaźni i zemście i coś o lęku... strach nawet nie jest tu wyłącznie "cosiem" - strach jest tu kwintesencją wszelkich działań.
Zdecydowanie należy się przygotować na niekomfortową opowieść, która wywołuje dreszcze. Ja z Londqvist'em mam - jak wspomniałam w odniesieniu do ŻYCZLIWOŚCI - mieszane uczucia. POZWÓL MI WEJŚĆ również takowe wywołała, ale dla różnicy ten HORROR końcówką rozbija bank. Jakkolwiek nie wszystko mi się podobało, filozoficzne wycieczki autora nadal mnie nieco... denerwują, jego ciężka metafora gościa, który wie wszystko najlepiej, dlatego stawia tezy bez poparcia - zniechęcają, ale w POZWÓL MI WEJŚĆ przybrał sobie temat dorastania, samotności i krzywdy i to jest dobre. Realizacja krwawych celów pisarza wypadła dobrze, nawet bardzo dobrze. Jego dialogi zawsze w formie a opisy sugestywne, mocne, wpijające się w szyję...
Na koniec wspomnę o okładce - wydaniu. Jest świetne! Tobiasz Zysk się spisał, bo w mojej ocenie jest to najlepsza okładka tej historii na świecie. Elegancko i groźnie - z miejsca wiemy, że to nie będzie lekka lektura, ale wiemy też, że będzie mocna.
jak rodzą się potwory
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki
π



